Szafarzyk napisał epokowe dzieło pt Starożytnosci Słowiańskie 1500 stron w 2 częściach, u nas nie wiem czemu niedoceniane, a może i wiem czemu ….bo o scytyjskim psie napisał garść prawdy powołując się na żródła haha, nomad i brudas lubiący pić z czaszki zamiast z kubka nie był, nie jest i nie będzie Sławianinem a wszyscy którzy mówią że był Sławianinem są idiotami których trzeba tępić z całą mocą i obnażać to że gadają głupoty, paru głąbów brylujących na facebooku tym że znają numerki haplogrup chce zmieniać literką i cyferką R1a historię, ośmieszają się i tyle, to że Frankeinstein ze stepu miewał czasem R1a świadczy tylko o tym że tysiące lat temu on i Sławianin z R1a mieli wspólnego przodka,ta cyferka i literka nie robi z żadnego Scyty Sławianina. Scyci ze skóry zabitych wrogów robili np. rękawiczki a gdy umarł król zabijali 50 sług i zażynali 50 koni które wypatroszali, mam kontakt z kilkoma Rosjanami, Serbami i Litwinami z Google + mimo likwidacji tej platformy i oni zawsze się mnie pytali – Kamil co Wy widzicie w tych Scytach? Ja nic nie widzę poza tym że Scyci swoimi najazdami zniszczyli prasławiańską kulturę łużycką bo spalili kilkadziesiąt grodzisk około 500 roku p.ne, porywali kobiety naszych przodków i ciągnęli na łańcuchu nad Morze Czarne a wszystkich swoich niewolników oślepiali.
Czesław Białczyński sympatyzujący ze Scytami niech pozostanie sobie ich entuzjastą, dałem mu słowo publicznie że nie będzie żadnych ataków ad persona już i słowa dotrzymam bo jego dorobek w całokształcie jest bardzo znaczący jak również rola w propagowaniu Słowiańszczyzny czy zainteresowaniu nią świeżego sławiańskiego narybka, wszyscy pozostali lansujący Scytów jako Sławian są na moim celowniku i będę obnażał ich bełkot argumentami – przecież są źródła wystarczy je cytować np Herodota, który był w Scytii, znał Scytów i wiedział co to za ludzie.
Sławianie jako Windy/ Venedi rozwijali sie i rośli niezależnie od Scytów, mieli zupełnie inne obyczaje i język, podobnie Goci czy Ostrogoci żadnymi Sławianami nie byli ale zostali stąd przepędzeni prawdopodobnie przez Venedi, Narbutt podał 161 rok jako początek wyjścia Gotów do Scytii, nikt nie chodzi całym plemieniem na 1500 kilometrowe spacery, poprostu wynocha ze sławiańskiej ziemi, a ponad 200 lat później w 375 roku inni Sławianie czyli Hunowie wygnali ich również ze Scytii wiec Gotom / Scytom pozostało przytulić się do Rzymian, czekam na badania Ostrogotów i niech im wyjdzie magiczna cyferka i literka R1a…. odrazu będzie można wyśmiać paru debili który zaczną głosić że Ostrogoci byli Sławianami bo mieli R1a….w takim razie miliony Hindusów z Kalkuty i Bengalu Zachodniego też są Sławianami jeśli haplo decyduje o byciu Slawianinem….
Pozdrawiam normalnych Vandali, Lechitów i nasze sławiańskie Księżniczki i Wiedźmy i zapraszam do czytania Szafarzyka, na zachete cytat z Szafarzyka o Scytach (do szkółki scytyjskiej również) : 🙂
O innych powiększej części gnuśnych, że nie powiem bydlęcych zwyczajach i obrzędach Scytów jak np. zabijanie ludzi przy pogrzebie królów, picie kwaśnego kobylego mleka (kumisu narodów mongolskich), oślepianie sług i niewolników, których do polnych i domowych robót używali, chłeptanie krwi zabitych nieprzyjaciół, odzieranie z nich skóry i wyrabianie jej na rozliczne potrzeby domowe, używanie czaszek zabitych nieprzyjaciół zamiast czarek lub kubków itd. umyślnie tu mimochodem spominam, niech o nich czyta komu się podoba u innych pisarzów i po nich niechaj uznaje Scytów bąć z Pinkerton’em za Gotów, bąć z Halling’em za Germanów, bąć z Mannert’em za kirgizkich kozaków jeno Słowian niech nikt więcéj ze Scytami nie łączy i nie miesza. Wiemy wprawdzie, że niektórzy pożniejsi pisarze greccy obyczaje Scytów wychwalali, ale zaprawdę niesłusznie.
KV.
PAWEŁ JÓZEF SZAFARZYK – SŁOWIAŃSKIE STAROŻYTNOŚCI

NARODY SZCZEPU SCYTYCKIEGO.
O Scytach, narodzie niegdy w Azyi a poźniej w Europie nad morzem czarnem między Donem i Dnieprem potężnym i głośnym tak wiele dziejopisarze ostatnich trzech wieków szperali, śledzili i pisali; że tego, który chce w krótkości podać dojrzałe owoce tych tak usilnych i mnogich prac, ogarniać poczyna tęsknota, ze strachu, aby jako Tantal i Danaj śród największej okwitości nie musiał cierpiéć niedostatku i próżno odejść z godów.
Albowiem tak różne są uczonych mężów o tym narodzie zdania, iż nie masz zapewne dwóch pism, w których by o tym narodzie jednakowe przedstawiono wypadki.
W takich okolicznościach skwapliwa śmiałość częstokroć więcéj warta niż igraszkowe ogródki i marzenia, któremi się łatwo smak kazi a siły giętczeją.
Dlatego też i my tu nie wachamy się, pominąwszy wszystkie te w nowszych czasach nagromadzone stósy ksiągi pism o Scytach i Scytyi, za przewodnictwem wybornego Niebuhr’a, ruszyć odważnym krokiem aż do samych czystych źródeł, do świadectwa spółczesnych pisarzów Herodota i Hippokratesa, dla zasiągnienia od nich wiadomości, kto i gdzie byli właściwi, pierwotni Scytowie?
Herodot zwiedził osobiście osady greckie nad morzem czarnem mianowicie Olbią (aczkolwiek się do północnego wschodu nie przedarł) poznał Scytów i mówił z urzędnikiem domu króla ich Ariapita, zbierając umyślnie wiarogodne wiadomości tak o nich jak i o innych pogranicznych narodach.
Świadectwo takiego męża, choć tylko samego jednego, więcéj warto, niż tysiąc głosów późniejszych greckich i rzymskich pismaków, którzy Scytów nigdy nie widzieli, ale tylko z dosłuchu ladaco o nich bajali. Herodot znał naród Scytów z własnego doświadczenia; późniejsi Grecy i Rzymianie, zwłaszcza począwszy od 2 do 6 stólecia, znali tylko imie Scytów, a siedząc w domu w Grecyi i w Italii, nazwisko to, po wyginieniu właściwych Scytów, według upodobania raz temu drugi raz innemu północnemu przyczepiali narodowi, choć go zkądinąd całkiem nie znali.
Z ich to niewiadomości w kolei czasu powstało z imienia Scytów równie jak z imienia Sarmatów i Celtów, prawdziwe pomięszanie babelskie.

2. Herodot opisując krainy około Olbii, rozprawia jak najdokładniej i o siedliskach ówczesnych Scytów i dość je ściśle oznacza, idąc przy tem za ustnemi wiadomościami mięszkańców Oblii i innych greckich osadników.
Mięszkańcy Olbii niewątpliwie znali dobrze krainy leżące nad Dnieprem, Bohem i Dniestrem, po których to rzekach przychodziły do nich na targ ze środkowych ziem towary kupieckie, choćby im nawet i dalsze krainy zachodnie tudzież północne nic były znane.
Podobnież podróżowali na wschod niewątpliwie aż do głównej ordy nad Donem, a nawet zapewne aż do złotonośnego kraju w dzisiejszym Orenburgu, choć Jak się zdaje, z tamecznym narodem zwyklej Bosporanie kupczyli.
Podług Herodota rzesza Scytów ciągnęła się w owym czasie przez krainy leżące nad morzem czarnem od ujścia Donu aż do ujścia Dniestru, na północ zaś aż ku rzece Psole a ztąd aż ku źrodłom Bohu i Dniestru. Narody przestrzeń tę zamięszkujące były dwóch plemion: własciwie tak zwani Scytowie i Scytowie rolnicy czyli oracze.
Własciwie tak zwani Scytowie przebywali między Donem a Dnieprem na równinach czarnemu morzu przyległych, podzieleni będąc na dwie główne ordy czyli oddziały, których Herodot oznacza imionami koczowników i królewskich Scytów.
Koczowni Scytowie tłukli się w téj części nogajsko-tauryckich stepów, która się rozpościera między niższym Dnieprem i półwyspem Tauryckim, prowadząc żywot prawdziwych koczowników i nie trudniąc się zupełnie rolnictwem.
Scytowie królewscy czyli złota orda, uważający innych Scytów za niższych i jakby swoich poddanych, obozowali daléj od Koczownych ku wschodowi w pustyniach między Dońcem i Donem aż ku zatoce azowskiéj i pod sam półwysep Taurycki.
Na północ nie można wprawdzie oznaczyć z dokładnością granic ich ojczyzny, jednakowoż zdaje się iż granice te nie sięgały poza źródło Dońca.
Między Dońcem i Donem była stolica krolów scytyckich, dla tego też ta ich ziemia zwała się mięszkaniem królewskiem, groby zaś krolów najdowały się w stronie zwanej Gerrhus (Téçõog),na po graniczu Scytów koczowników t. j. podług badań Potockiego niżéj ostatniego porogu (wodospadu) Dnieprowego, gdzie się do dziś jeszcze widzieć dają.
Podług tego, dzisiejsze nogajsko-tauryckie wielkie stepy ciągnące się od dolnego Donu aż do niższego Dniepru przez wybrzeża azowskie i czarnomorskie, były siedliskiem tych własciwie tak zwanych, pierwobytnych czyli prawdziwych Scytów.
Niewłaściwie tak zwani Scytowie, czyli Scytowie rolnicy i oracze, mięszkali głębiej w ziemi na północ od tamtych, w okolicy Dniepru aż ku źródłom Bohu i Dniestru i dalej jeszcze. Herodot na różnych miejscach dzieła swojego dwa im nadaje imiona, t. j. Scytów rolników i Scytów oraczów.
Podług niego Scytowie rolnicy (Skóðu ysogyoi) mięszkali w stronie północnozachodniej od Scytów koczownych, poczynając przy ujściu rzeczki Pantikapes czyli dzisiejszych Końskich wód obok Dniepru idąc w górę w szerz 3 a wzdłuż 10 dni drogi.
Podług tego wymiaru domyslać się można, iż siedliska ich rozciągały się na północ prawie ku dzisiejszej rzecze Psole.
Pobratymcy ich Scytowie oracze (Skóòm âgorięsg) zajmowali przestrzeń krain środkowych od dolnego Dniepru ku źródłom Bohu i Dniestru.
Ludzie ci trudniąc się rolnictwem i wywożeniem zboża w takiej obfitości, iż niem z ościennemi narodami znakomity handel prowadzili, byli niewątpliwie innego, nie scytyckiego, lecz według wszelkiego podobieństwa słowiańskiego szczepu.
Przynajmniej siedliska ich przypadają z pewnością do ziem któreśmy w wyżéj wyłożonych członkach za praojczyznę Słowian uznali.
Podobna jest do wiary, że właściwi Scytowie, podbiwszy ich sobie i zagarnąwszy w służebność, uważali się między nimi za szlachtę i panów.
Szkoda że Herodot nie zachował nam właściwego i ojczystego ich imienia.
Grecy olbio-politańscy nazywali ich Borystenestami (Bogvgösysta), co dla nas jest nowym dowodem słowiańskości tych ludzi, albowiem imie rzeki Borysthenes (t. j. Berestyna) uważamy za czysto słowiańskie Południowy oddział tych Scytów oraczów, rozsiedlony około środkowego Bohu, zwał się Alazoni (‚AŻagórsg).
Na samem pomorzu najdowały się miasta greckiemi osadnikami zaludnione, zaś około nich były greckie miasteczka zwane Kallipidae (Każżuttöa)
W Budziaku czyli w dzisiejszej Bessarabii nie było żadnych Scytów, choć im się może i tameczny naród (getycko-trackiego szczepu?) opłacał.

3. O pochodzeniu Scytów z pewnością wiadomo, że przywędrowali z Azyi do Europy. Grecy pontyccy opowia dali o nich, że parci będąc od Massagetów przez Araxes uderzyli na Cymmeryanów sam zaś Herodot zaprawdę uznał, że oni z wyższej Azyi do Europy wtargnęli.
Podług tego zdaje nam się, że Aristeas [żył około r. 540 pr. Chr.], który niewątpliwie sam był u Greków czarnomorskich, zachował nam najprawdziwszą wiadomość o ich dawnych siedliskach, mowiąc, że z północno-wschodniej strony, z dzisiejszego Orenburga, jeden naród pędził daléj drugi przed sobą, jak to Arymaspowie Issedonów, Issedonowie Scytów, a ci ostatni Cymmerianów.
Czasu przyjścia ich do Europy nie można dokładnie oznaczyć, Grecy osadzili się dopiero później nad morzem czarnem; Istrus po upadku państwa assyryjskiego [ok. 610. prz. Chr.] a Odessus za Astyagesa [ok. 558] i t. d. były założone, niemogli tedy nic pewnego dowiedzieć się o przyjściu Scytów, i dla tego między wygnaniem Cymmerianów przez tych że a ich wpadem do Medyi nie robili żadnéj różnicy co do czasu.
W wierszu przez Eratostenesa [196 przed Chr.] przypisywanym Hezyodowi [ok. 900 prz. Chr]:, zmianka jest najpierwej o Scytach klaczodoicielach między innemi narodomi po kończynach ziemi mięszkającemi.
Od tego czasu Grecy uważali Scytów za naród najpółnocniejszy.
Czyli Scytowie Homera znani byli, o tem już starożytni Grecy nie jednakowego byli zdania.
Ale Pindor i Eschyl przytaczają ich imiennie w poezyach swoich. Nowsi badacze kładą przybycie Scytów do Europy zwykle między 700–650 prz. Chr., co przecięż wielce jest niepewną rzeczą.
Herodot opowiada, że, Cymmeryanie wypędzeni przez Scytów, brzegiem morza czarnego do Kolchidy, a ztąd się przez rzekę Halys do Azyi mniejszéj przenieśli.
A przecięż Niebuhr i inni mniemają, że Herodot był w błędzie, uwiedziony będąc szczątkami,cymmeryckich miast i grodów nad Bosporem i późniejszemi ich siedliskami w Synopie, i że pochod ten szedł na zachód przez Dunaj i Tracyą.
Czego dowodem, że to są groby krolów cymmeryańskich poległych w ostatniej wojnie ze Scytami, które się najdują podług Herodota nad rzeką Tyrras.
Cymmeryanie ci byli również klaczodoicielami i koczownikami, a wozy te, z któremi u Kajstru leżeli były niewątpliwie ich mięszkaniem na pustyniach.
Niektórzy z nowszych badaczów, jak Mannert ogłosili ich nader nie dowodnie za jednoszczepowych z Cymbrami i za przodków Germanów, gdy przeciwnie tak oni, jak Scytowie, wszelkiem prawem do wielkiego plemienia siewierskiego policzeni być mogą.
Zdaje się, że w Iliadzie Homera pod wyrazem Glaktophagi (IŻaxtop6yot, mlekojedcy) rozumieć należy tych Cymmeryanów. Wyciągnienie Cymmeryanów do Azyi było niewątpliwie powodem dla niektórych narodów trackich do przejścia z Europy do Azyi, a mianowicie Mysom, Bitynom,Trerom i t. d. IIomer nie zna jeszcze żadnych Mysów w Azyi. – Ważne jest, co czcigodny ojciec dziejownictwa o imieniu Scytów zauważał, Scytowie, mowi on, nazywali się Skoloty i li tylko sąsiedni Grecy nadpontyccy nazywali ich Scytami.
Przeciwnie Persowie zwali ich Sakami (Söxot).
Między pojedynczemi scytyckiemi narodami Herodot spomina wyraźnie tylko Katiarów, Traspiów, Parałatów i Auchatów.
A. Herodot zmiankuje dwa szczególne zdarzenia z dziejów Scytów: ich wpad do Medyi i podbicie Azyi aż do Egiptu, wreście wyprawę Dariusza przeciw nim.
Wiadomość jego o wpadzie ich do południowej Azyi potwierdzają ogólne podania w Azyi, imiona niektórych miast np. Skythopolis w Syryi i świadectwa późniejszych pisarzów, chociaż w niektórych mniej ważnych okolicznościach oddalają się od Herodota.
Podług tych wiadomości król scytycki Madyes, syn Prototya, przedarłszy się przez wąwozy gór kaukazkich do środkowej Azyi, opanował i zniszczył Azyą mniejszą, obrócił w pustynią i złupił Syryą tudzież Palestynę aż do Egiptu, nadto przymusił króla Medyi i Frygii do opłacania sobie daniny.
Stało się to podług rachuby nowszych około 633. przed Chrystusem, a panowanie Scytów nad tą częścią Azyi trwało przeszło lat 28. Nakoniec podbici Medowie nie mogąc dłużej znosić grabieztwa i okrucieństwa Scytów, na wzór narodów wschodnich, którego przykład tylko w Niemczech (Geror-939) w Sycylii i w Paryżu nasze europejskie dzieje podają, ich się pozbyli, t. j. zaprosiwszy przedniejszych do siebie na ucztę, upojonych pozabijali, resztę zaś za Kaukaz wygnali.
W czasie swojego pobytu w Medyi, przejęli Scytowie wiele słów medyjskich, co dobrze objasnić może sąsiedztwo ich tudzież zmięszanie się z Sarmatami, narodem medyjsko-perskim, jak to niżej okażemy.
O wyprawie Daryusza przeciw Scytom bajecznie poniekąd rozprawia Herodot, czemu się dziwić ani można, jeżeli zważymy, że on dopiero prawie w sześćdziesiąt lat po tej wyprawie zbierał ustne wiadomości, które wtenczas już nie były ani czyste ani wierne.
Podług Ktezydsza, któremu w tem wiary odmówić nie można, Scytowie niszczyli okropnie częstemi wpadami, jak później Goci za czasów cesarzów rzymskich, północne zabrzeże Azyi mniejszéj.-
Namiestnik Kapadocyi z rozkazu Daryusza natarłszy na Scytów, mnóztwo ich pojmał i zajął, poczem król scytycki wyzwał obelżywym listem Daryusza do walki.
Daryusz chcąc się zemscić na tych poganach i czci swojéj powetować, wyprawił się przez Tracyą i Dunaj do Scytyi r. 513, przed Chryst., lecz nic szczególnego nie dokazał.
Jak daleko się do wnętrza Scytyi przedarł, oznaczyć nie można. Herodot powiada, iż się dostał aż za Don, co wszakże po prostu do wiary nie jest podobne, poźniejsi pisarze np. Strabo i inni mniemali, iż ledwie do Dniestru zaszedł, co przecież zbyt małą jest rzeczą. Zgoła daremną jest dziś rzeczą z usilnością szukać prawdy w powieści bajecznej, którą u Herodota czytamy.

5. Zdaje się iż, w czasie przebywania Herodota nad brzegiem euxińskim, wszyscy Scytowie zależeli od ordy królewskiéj między Dońcem i Donem.
A przecięż takowe spółkowanie i zjednoczenie rozlicznych zastępów pod sprawą jednego naczelnika nigdy nie bywało trwałe u narodów mongolskiego szczepu, jak o tem skądinąd dobrze wiadomo bywało. Za czasów Tucydydesa (424 pr. Chr.) państwo Scytów było już rozbite i rozszarpane.
Tym sposobem osady greckie mogły się utrzymywać długo przy jakiejś niepodległości za pomocą licznych darów i opłacając hojną daninę, pod zasłoną udzielnych chanów scytyckich i w domowych sprawach rządzić się własnemi swojemi ustawami.
Wszakże niedługo potem nowe niespodziane niebezpieczeństwo zagroziło Scytom od zachodu, i zupełny ich upadek przyspieszyło. Celtowie, przedarłszy się między 350–336 prz. Chr. do IlliWyku, Mezyi i Tracyi i dopuściwszy się tam w mnogoletnich wojnach niesłychanych okrucieństw, stali się przyczyną iż nie tylko narody słowiańskie z Podunaju za Tatry, ale i Tryballowie do Mezyi a Geci do Dacyi wyciągnęli.
O przemianach, które według wszelkiego podobieństwa z rozmnożenia się Słowian przed Tatrami w rządowości i panowaniu Scytów wyniknęły, milczą dawne dzieje; je dnakże o wyruszeniu się Getów przeciw Scytom, jako o rzeczy bliższéj i dostępnéj pisarze greccy więcéj opowiedzieć umieją.
W Dacyi już i przed tem mięszkały narody getyckie, które, po części jak się zdaje, w okolicach Prutu opłacały się Scytom.
Po przyciągnieniu jednoszczepców swoich z Mezyi, rozmnożywszy się i nabrawszy sił, poczęli zbrojnie na padać na Scytów, już wtenczas na małe pułki rozdrobnionych i podupadłych.
Około r. 340 prz. Chryst jest zmianka o małym i słabym króliku scytyckim nazwiskiem Ateas.
Nieco później r. 313. czytamy o niepodległych Scytach sprzymierzonych z Trakami i wspierających lstrianów przeciw Lizymachowi.
Były to niewątpliwie szczątki dawnych Scytów naddnieprzańskich, które się tłukły gdzieś w puszczach dzisiejszego Budziaku czyli Bessarabii.
Po dwudziestu latach r. 293’prz. Chr., Lizymach król macedoński dostał się do niewoli wraz z wojskiem swojem między Istrem a Tyrasem w puszczy zwanej już getycką a nie scytycką.
Podobna jest do wiary, że wówczas Getowie znacznie i daleko na wschód rozszerzyli państwo swoje, choć nie można dostatecznie wyjaśnić, aby tak zwane królestwo trackie na pomorzu Hylas było właściwie getyckiem.
Tym sposobem, jeśli panowanie Scytów zachodnich nie ustało zupełnie między Dnieprem i Dniestrem, to przynajmniéj wielce się osłabiło i zmniejszyło.
Około r. 218–201pojawili się w wyższych okolicach Dniestru i Bohu Galatowie czyli Celtowie, niewątpliwie pobratymcy celtyckich Bastarnów albo stanowiący z tymi ostatnimi jeden, tenże sam naród, niszcząc okoliczne krainy i grożąc zagubą osadom greckim nad Euxinem równie jak Scytom wschodnim.
Ci to wschodni Scytowie są niewątpliwieowi spomnieni na czestnym kamieniu Protogenesa około 218–201 prz. Chryst., którzy zagrażali Olbii. Oni a znimi spólnie Tizamatowie (Thisamatae) i Saudaratowie (Saudaratae) chcieli zająć twierdzę olbicką jedynie dlatego, aby się w niéj przeciw Galatom bronili, z czego się pokazuje, jak już w ówczas słabi byli.
Tymczasem w dalszych okolicach w stronie północno-wschodniej ciągle jeszcze trwało panowanie Scytów, gdzie jest zmianka o ich króliku Agarusie (ok. 325 prz. Chr.) do któ rego się schronił bosporański król Perisades I, brat Satyra (podług Niebuhra syn). Wszakże i ich zniszczyła w krótce przewaga Sauromatów czyli Sarmatów cisnących się co raz daléj a daléj z Azyi przez Don do Europy.
Niemożna dokładnie oznaczyć czasu, w którym Sarmaci wytępili Scytów.
Herodot znał jeszcze Sarmatów za Donem w Azyi; lecz Skylax i Ephorus już tylko na prawym czyli zachodnim brzegu Donu.
Z wojny synów Perisadesa I pokazuje się, że w ten czas r 311 przed Chryst. siedliska Getów i Sarmatów, Scytami tu i ówdzie przedzielonych, jeszcze się z sobą nie stykały.
Między 218–201 w okolicy królewskich Scytów panował Setafarnes, jak się zdaje król Sajów, którzy byli według wszelkiego podobieństwa gałęzią Sarmatów, i temu to królowi mięszkańcy Olbii dary i podatki odwozil.
Podobnież i później około r. 94 prz. Chr. najdujemy Roxolanów, naród sarmacki, między Dnieprem i Donem, pomagający Scylurowiczom królikom scytyckim przeciw Mitrydatesowi VI. i Eupatorowi królowi Pontu.
Palakus i pięćdziesięciu braci jego, synowie Scylura wprawdzie ciągle jeszcze zowią się Scytami u Strabona, ale to zapewne przez omyłkę, albowiem w ówczas i Taurowie zwali się Scytami.
Tylko Agarowie byli zapewne prawdziwymi Scytami umiejącymi leczyć ukąszenie gadów.
Około r. 60–55 prz. Chr. spustoszyli Getowie Olbią i inne osady greckie nad morzem czarnem; wkrótce potem wystąpili Sarmaci na równinach między Dnieprem i Dunajem.
Owidyusz (ok. r. 1–17 po Chr.) będąc na wygnaniu w Tomi (w dzisiejszem. Mankale nad morzem czarnem) nie znał za Dunajem żadnych innych narodów krom Sarmatów Jazygów:
Strabon, choć nieco później, czerpając ze źródeł zastarza łych jeszcze ciągle kładzie Tyregetów nad Dniestrem a Sarmatów Jazygów za Bohem (Hypanis), aczkolwiek tamci już dawno przez tych ztamtąd wypędzeni byli.
Najpóźniejszym naocznym świadkiem, znającym dobrze różnicę między Scytami a Sarmatami był Dio Chryzostom, który nam podał wiarogodną wiadomość o Scytach w okolicach dolniejszego Dniepru.
W czasie jego pobytu w Olbii (81–90 prz. Chr.) koczowali Scytowie zarówno z Sarmatami nad morzem czarnem, niepokojąc osady greckie i stałych siedlisk nigdzie niemając, a nawet jedni drugich ustawicznie wypierając z tych tucznych pastwisk.
Podobne jest do wiary, że niedługo potem te szczątki Scytów Sarmaci częścią wygubili częścią napowrót do Azyi wyparli, albo wreścig Scytowie ci zupełnie się zleli z Sarmatami, których obyczaje i język już dawniéj po większej części byli przejęli.
Dlatego też prawdziwa jest wypowiedź Pliniusza:
„Imie Scytów przeszło już całkiem na Sarmatów i Germanów, ani się nigdzie indzie zastarzałe to nazwisko nie zachowało, wyjąwszy tylko u tych narodów, które, innym ludom prawie zupełnie nieznane, w najtylniejszych kończynach przemięszkują”
Naród właściwych Scytów wyginął wprawdzie w Europie, lecz imie jego dopiero później stało się ulubionem pisarzów greckich i rzymskich pobrzękadłem, które oni częścią z nieumiejętności, częścią z niedbalstwa, częścią z przewróconego smaku i źle użytéj uczoności, ku niepowetowanej szkodzie dawnych dziejów, przylepiali prawie wszystkim obcym zna nym i nieznanym narodom, które od 1go aż do 12go stolecia na północy występowały.
Inaczej postępował badawczy i rozważliwy Herodot!
On bowiem, nie tylko naród scytycki od innych należycie oddzielił, ale i właściwą Scytyą z pewnością ograniczył na wschód rzeką Tanais czyli Donem, a wyłączył z niej Melanchlenów, Tyssagetów, Issedonów, Sarmatów i innych.
Później za czasów Alexandra Wielkiego, chlubawi Grecy wymyślili sobie drugą azyatycką Scytyą.
Stało się to właściwie przez omyłkę, dlatego że wojacy Alexandra w pochodzie swoim przyśli nad rzekę Jaxartes, czyli Tanais dzisiejszy Syhuh tym sposobem wodzowie ich chełpili się z tego, że się aż do Scytyi przedarli!
Inni ich w tem naśladowali, tak że zmyślone to imie Scytyi azyatyckiéj przyjęło się u samego narodu i pisarzów jego.
Strabo zna tylko tę Scytyą azyatycką, europejska zaś zowie się już u niego Sarmacyą.
Podobnym sposobem w stóleciach bliższych wieku naszego rozszerzyło się imie Syberyi.
Skrzętny dziejobadacz pierwotnego znaczenia podobnych imion musi pilnie śledzić i od późniejszego niewłaściwego ich używania ściśle rozeznawać, jeśli chce uniknąć grubych błędów, które z niebaczności na to wynikają.

6. Właściwi i pierwotni Scytowie byli, jakieśmy powiedzieli, narodem, który z Azyi wyższej do Europy przybył, a tem samem był obcy europejskim szczepom plemienia indyckiego.
Musimy więc szukać tak początku i kolebki jak pokrewieństwa jego z innemi znanemi szczepami w onej oznaczonej części ziemi naszéj, mianowicie w ojczyznie Saków i Massagetów spółplemienników jego.
Początku i kolebki nie szukamy, nad pokrewieństwem niedługo się zastanawiać będziemy, jeśli rozważymy charakter i obyczaje dawnych Scytów, jak nam je spółczesni świadkowie Herodot i Hippokrates opisują.
W obrazie dawnych Scytów, jeśli się mu dobrze przypatrzymy, nie możemy niedostrzedz podobieństwa późniejszych Hunów, Awarów, Kozarów, Peczeńców a nade wszystko Mongołów czyli Tatarów: wszędy, choć czasy różne, zjawiska są jednakowe.
Czemu się bardzo dziwić nie należy.
Wewnętrzne dzieje koczownych i łowieckich narodów w wyższej Azyi są do siebie, zupełnie podobne, huńskie dzielny podobne są do mońgölskich, a oby dwie są massagetskie.
Dzisiejsi koczownicy są obrazem i podobieństwem tych, którzy byli przed tysiąc laty.
Podobną i jednakową postać postrzegamy też u zwierząt.
Ukształcenie płodzi niedojrzaną różność i rozmaitość form narodożywotnych.
Hippokrates zauważał, że wszyscy Scytowie postawą i obliczem byli sobie równi, prawie jak dzisiejsi Mongołowie.
Scytowie byli narodem rodu mongolskiego, plemienia siewierskiego: o czem wątpić nie możemy podług wiadomości przytoczonych przez dwóch spółczesnych pisarzów.
Hipokrates opisując ich postać, mowi, że mieli ciało tłuste i nabrzmiałe, kości w tucznem cielsku ukryte, brzuch napuchły, włosy rzadkie; twarzy zaś i postawy wszyscy byli jednakowej: co wszystko poprostu nie przypada, że niepowiem, ani ludom szczepów plemienia indoeuropejskiego np. Słowianom i Niemcom, ale nawet ani ludom szczepów zachodnich plemienia siewierskiego mianowicie
Turczynom i Czudom.
Oto jest prawdziwy i wierny obraz ojczystych szczepów w północnej Azyi, których nie można ogólnie i bez różnicy stósowniejszym nazwem oznaczyć jak imieniem szczepów rodu mongolskiego. Pokrewieństwo to poświadcza postać kamiennych obrazów najdujących się na mogiłach scytyckich w Rossyi, którą Klaproth ogłosił za czystomongolską, Zwick przeciwnie za półmongolską t. j. trzymającą środek między mongolską a turecką (Kirgisów i Nogajów).
Do tego pokrewieństwa szczepowego wiedzie nas i sposób leczenia przez wypalanie, u Scytów powszechnie używany, do niego prowadzą nas wreście i inne jawne i uderzające ich zwyczaje obrzędz i sposób życia.
Błaganie boga wojny w obrazie poświęconego miecza jest prawdziwy i właściwy zwyczaj mongolski, który potem u Atilly a jeszcze później w czasie wyniesienia Czyngischana na dostojeństwo królewskie znów się widzieć daje; pilśniowe namioty, świńska nieczystość, ciasto, którem się ich kobiety okładały, aby sobie od czasu do czasu przyschłe błoto i brud ze skory odrywały, prożniacza leniwość, i krom wojny i łupieżnictwa odrętwiałość (komu tu nie wpada na myśl charakter dawnych Madziarów?) wszystko to jest sybirskie i mongolskie, a nie tureckie ani czudzkie a najmniej słowiańskie i germańskie.
Sybirski jest zwyczaj i opajanie się dymem konopnego siemienia na rozpalonym kamieniu w szczelnie zamkniętym namiocie, tylko że Herodot podkadzanie to z kąpielą parową (łaźnią, banią parową) mięsza, któréj tameczne innojęzyczne narody, podług Nestora Słowianie, używali już za czasów apostolskich, a może niekiedy i obudwoma sposobami, ojczystym i obcym (scytyckim) ciału swojemu gody wyprawiali.
Jak męzczyzni scytyccy przepędzali cały dzień na swoich koniach tak żony i dzieci ich ciągle leżały w pilśniowych namiotach rozbitych na kołach czyli wozach. – Równie i między zwyczajami Sarmatów i Scytów walna zachodzi róźnica.
Sarmaci byli w rzeczy samej ludem bojownym, nieustraszoną jazdą,
i wielce jest do wiary podobna, że i oni, mięszkając po pustyniach około Scytów, przywykli utrzymywać zawsze w pogotowiu swoje namioty na wozach, aby ich składać i rozbijać nie musieli a jednak we wszystkiem innem obyczaje | ich widocznie się różnią od obyczajów Scytów. – O innych powiększej części gnuśnych, że nie powiem bydlęcych zwyczajach i obrzędach Scytów jak np. zabijanie ludzi przy pogrzebie królów, picie kwaśnego kobylego mleka (kumisu narodów mongolskich), oślepianie sług i niewolników, których do polnych i domowych robót używali, chłeptanie krwi zabitych nieprzyjaciół, odzieranie z nich skóry i wyrabianie jej na rozliczne potrzeby domowe, używanie czaszek zabitych nieprzyjaciół zamiast czarek lub kubków itd. umyślnie tu mimochodem spominam, niech o nich czyta komu się podoba u innych pisarzów i po nich niechaj uznaje Scytów bąć z Pinkerton’em za Gotów, bąć z Halling’em za Germanów, bąć z Mannert’em za kirgizkich kozaków jeno Słowian niech nikt więcéj ze Scytami nie łączy i nie miesza. Wiemy wprawdzie, że niektórzy pożniejsi pisarze greccy obyczaje Scytów wychwalali, ale zaprawdę niesłusznie.
Co starożytni o Abijach zmyślonym narodzie trackim i o innych bajali, że to mieli być ludzie najsprawiedliwsi to ich następcy, a szczególniej Ephorus i inni przenieśli na Scytów, poczytając uczciwość za następstwo i nierozłączną towarzyszkę ich prostego i nieoświeconego żywota.
Stało się to, jak każdy widzi, dopiero wtenczas kiedy mędrkowie greccy poczęli uważać uprawność umysłu i uczoność za źródło nieprawości i nędzy, jak to podobnie stek ludu u nas dziś uważa.
Herodot i Hippokrates znając z własnego doświadczenia Scytów
i ich zwierzęcą dzikość, byliby się z tego do rozpuku śmieli.
A przecięż i dziś wychwalają wierność Beduinów i dobroczynność Kałmuków; czyli to słusznie lub niesłusznie o to się tu sprzeczać niechcemy.
Wiadomo z Prometeusza Eschylesa, że Scytowie byli narodem łupieżnym i z Tucydydesa, że dla swojej surowości podłości i wewnętrznych zamieszek nie mogli sobie upokorzyć okolicznych na mianowicie Traków, a jak się domyślamy i Windów czyli Słowian, choć byli liczbą wyżsi i siłą potężniejsi.
7. O języku dawnych Scytów nie można nic z pewnością oznaczyć, ponieważ ledwie kilka scytyckich słów, najwięcéj imion osobnych i to jeszcze w skażonéj postaci nam się zachowało.
Do takich słów „należą np. imiona szczepu Skoloti i odnog jego Katiari, Traspies, Paralatae, Auchatae, daléj imiona mężczyzn a zwłaszcza królów Targitaus, Lipoxais, Arpoxais, Kolaxais, Sagillus (u Justyna), Panasagorus (tamże), Protothyes, Madyes, Gurus, Saulius, Anacharsis, Idanthyrsus, Skopasis, Taxacis, Ariantas, $*pithes, Skyles, Opoee (kobieta), Oktamasades, Ateas, Skolopitus (u Justyna). Sparethre (kobieta), Agarus, Scilurus, Palakus, Toxaris (u Lucyana) Abaris i t. d. imiona zaś bogów i bogiń, Tabiti podług Herodota Westa, Papaeus Jupiter czyli Jowisz, Popi (podziemne posągi bogów), Apia Gaea czyli Tellus ziemia, Oetosyros-Apollo, Artimpasa-Aphrodite, ThamimasadasNeptun, wrescie wyrazy szczególne i ogólne np. Exampaeos, imie gorzkiego źródła, Enarees –rzezańcy, mężobojczynie (dvögoxtówog), Arimaspis –jednoocy od arima jeden, a, o, i spu—oko, Groukasus–góra śniegiem pokryta (nive candidas), Silis-Jaxartes (u Pliniusza),Temerinda-matka morza i t. d.
Rzecz podziwienia godna, że przy powierzchownej biegłości w języku zendyckim medyjskim i perskim w słowach tych wykazuje się oczywiste i dobitne pokrewieństwo z językiem zendyckim i medyjskim.
Tak np. scytyckie imona Ariapithes, Ariantas równają się medyjskim Ariobarzanes, Ariawarta, Arizanti, Ariamlecha, Ariana, gdzie aria ari znaczy dobry, czestny.
Końcowka acais w imionach Lipoxais, Arpoxais, Kolaxais odpowiada końcowce zendyckiéj ksxeio, staroassyr. czyli zachodnie medyjs. (pelewskiej) khszahié, nowopers. szah t. j. król, u Greków šąg (prw. Artaxerxes-magnus regum rex, Xerxes-regum rex na napisach wańskich z czasów assyryjskich i medyjskich) khszaéhié iéré–król dzielny waleczny, khszaéhiékhszaéhiémaà–król królów it. d). Końcowka pithes w Ariapithes Skolopitus jest zendycka paitis, sans. patis-pan, arm. bed–naczelnik, got. faths- wódz, pan, litew. patis pats-pan, słw. pod’ podin w słowie gospod’ gospodyn, zkąd pochodzi i ze.d. wiszpati, strprus. waispatin, litew. wieszpats, pols. waćpan, t. j. wsipan, złożone ze słowa wies, wesws–vicus i patis-pan.
Podług tegoż samego zapewne Artimpasa-Afrodita, Wenus wykładać się może przez Welepani albo Biele czyli Białapani, prw. sanskr. arthja– czysty, błyszczący, i medyjskie imiona Artebares, Artabanus i t. d. **), pasa jest zapewne żeńskie od m. pithes (prw grec. nóoug sanskr. patis podług greck. Ósonómg).
Scytyckie Enarees-rzeżańcy, ułomni, grec. dvavögtsig, szczegolny rodzaj słabowitych, najdujący się często aż podziś dzień między Tatarami (zowią się potarsku chos), jest równie czysto perskie od korzenia nar, ner–mąż mężczyzna.
Nie wiem czy w słowku Exampaeos nie tkwi indoeuropejska pani, peni-woda.
W imieniu boga Thamimasadas, i króla Oktamasades ostatnie słowko Masades jest niezawodnie zendyckie mazdão–bóg, prw.zend.Ahuró–mazdão, pers. Or-muzd.
Podług Pliniusza i Dionizyusza Periegetesa, którzy znać ze starożytnych czerpali, nazywali Scytowie zatokę meotycką Temerinda, co znaczy matka morza.
Jeżeli to przypuścimy, że tu Teme czyli Temer-Thami, będzie więc Thamimasadas–bóg morza, co z Poseidonem czyli Neptunem Herodota wybornie się zgadza.
Nakoniec w imieniu Oetosyros –Apollo, Phoebus. t. j. słońce, pokazuje się srednioazyatyckie osią syr t. j. podług Suidasa słońce.
Przeciwnie Oeorpata–mężobojczynie, t. j. Amazonki, jest podług Herodota złożone ze słowka ołóę–mąż prw. sansk. wira, łac. vir, celt ver, goc. vair mad. férj i rund– zabić prw. natioow, batuere, bić i t. d. Niewiem, czy w imieniu Idanthyrsus i czyli ono dobrze jest napisane albowiem u innych późniejszych czytamy Idanthuras Jancirus) czyli mówię w tem imieniu porównanem z narodowym nazwem Agathyrsi, końcowka thyrsus nie znaczy zwyciężcy bohatera wel Tkoluda welikana, (olbrzyma) prw. skand. thurs (gigas) grec. goog, 99aoćg i 9gqoog słw. drzj (smiały, odważny mężny, junak) itd.
Zdaje nam się, że przytoczone wyżej przykłady dostateczne i jasne wydają swiadectwo o pokrewności słów scytyckich z medoperskiemi. Dziwne to zjawisko wyjaśnia się częścią dawnem przebywaniem Scytów głęboko w Azyi, zapewne w sąsiedztwie Medów i Persów, częścią utrzymywaniem się onych w Medyi przez lat 28 [633– 605 pd Chr.] częścią nakoniec sąsiadowaniem z Sarmatami, szczepem medyjskim, z którymi wiele wieków obcowali i oddzielali się obyczajami tudzież językiem.
Zdaje się nawet, iż w ostatnich czasach bytu swojego szczątki Scytów nad Donem i nad niższym Dnieprem zupełnie się z Sarmatami zlały. Dla tego téż wiadomość Herodota, że Sarmaci mowili skażonym językiem scytyckim, jako czerpaną od chełpliwych Scytów, a zatem podejrzaną, rozumimy odwrotnie, t. j. że Scytowie mówili skażonym językiem sarmackim. Narody surowe zbogacają mowę swoję wyrazami przyswojenemi z języka wprawniejszego, wyłożone wyżej słowa ściągają się po większej części do godności i religii (nabożenstwo) i istotnie prędzej od Medo-Persów do Scytów niż od tych ostatnich do tamtych się dostały.
Zachodzi tu teraz pytanie, czyli słowiańszczyzna przejęła co z języka scytyckiego?
Domyslać się należy, że to miało miejsce, albowiem Słowianie sąsiadowali ze Scytami, ale domysłu tego przykładami i innemi dowodami poprzeć nie można, dla tego, że prawie żadnych słów nie mamy, o których byśmy z pewnością twierdzić mogli, że są prawdziwie scytyckie, i że znikądinąd do języka scytyckiego nie przeszły.
Dla téj téż przyczyny wyrazy jak kurgan, bugor, bugaj i inne wyprowadzamy raczej z języka sarmackiego niż scytyckiego.
A przecięż o imieniu Scyta (Skytha >xó9ng) przekonany jestem, że ono odpowiada słowiańskiemu Czud, którym to nazwem słowianie oznaczali pierwotnie wszelkie narody rodu uralskiego czyli finskiego. O czem dla zamknięcia jeszcze kilka słów powiemy.

8. Scytowie europejscy, jakieśmy wyżej (w czł. 3) widzieli, zwali się Skoloty (Xxożóto) i tylko Grecy pontyccy dawali im nazwę Scytów a Persowie Saków.
Imie Scytów wyprowadzano dotąd ze wszystkich prawie języków ziemi naszéj; lecz jak niestosownie i niedorzecznie, nie myślimy u dowodzić tego obszernie.
Jeśli rozważymy, iż właściwi Scytowie podług Herodota tylko krainę czarnomorską między Donem i Dnieprem siedliskami swojemi zajmowali, że odtąd ku północy i zachodowi mięszkały liczne inne szczepowe narody, które Herodot wyraźnie wymienia i za nie-scytyckie uznaje, a które częścią, jak nad dolnym Dnieprem i Dniestrem pod panowaniem Scytów, częścią zaś w niezawisłości żyły, wowczas łatwo się przekonamy, że te ościenne i nie-scytyckie narody musiały mieć dawno już przed osiedleniem się Greków nad Pontem, co dopiero ok. 655–610 pd. Chr. nastąpiło, jakieś ojczyste nazwisko obok cudzo plemiennego imienia Skolotów, które Grecy w kolei czasów od nich przejęli, a zgreczywszy je co do dźwięku, równe z nimi na Skołotów obrócili.
Sądzimy że taką ojczystą nazwą jest imie Czud, Czudyn, Czudy, Czud (vir czudicus, homines czudici, gens czudica), którego Słowianie północni używają od niepamięci o ludach rodu uralskiegoa mianowicie szczepu fińskiego.
Słowianie blizcy tych stron, gdzie Skołotowie koczowali, mianowicie Bydynowie, Neuri czyli Nurzanie (Nurjanie), Piengitae czyli Pienianie Sawari czyli Siewierzanie (Sjewerane), Tyrigetae czyli Tyrewcy (Tywercy) a może, jak się domyślamy, i tak zwani Borystheneitae, niewłaściwie nazywani Skythae Georgi i Aroteres i inaczej, przenieśli to stare i zwyczajne imie Czud od właściwych Czudów czyli Finnów na mongolskich Skołotów, bąć dla tego że Skołotowie ci przyciągnęli nad Dniepr i morze czarne z górzystych krain zauralskich z praojczyzny Czudów, bąć że ich uważali za pokrewnych i spółplemienników Finnów, jakoż wprawdzie obadwa te narody, Mongołowie i Finnowie, do jednego i tegoż samego plemienia siewierskiego należą Grecy osiedliwszy się nad morzem czarnem, przyjęli od Słowian gotowe już imie Czud i zrobili zeń >xóông (Skytha), czego dowodem jest częścią to, że wyraz >óông nie ma w greckim języku żadnego pnia ani znaczenia, częścią także, że obadawa wyrazy Czud czyli ruski Szczud i Xxóông = Skytha = Scyt podług prawideł językowych zdają się być też same.
Oprocz prostego wyrazu Czud zaprawdę najdujemy często w ruskich rękopisach i słowo złożone Szczud (gigos), szczudo (portentum)**), co właściwie nic innego nie jest, tylko toż samo słowo z przydechem czyli z przedsuwką s albo sz, bardzo używaną we wszystkich indo-europejskich językach a za tem i w słowianskim, nade wszystko zaś w rossyjskiem i polsko-ruskiem narzeczu, prw. np. ross, szcziryj (purus) i mor. słk. cziry, li tew. czyras, ross.szczupaju i serb. czupaju,ross skóra,szkura= kora, daléj słk. szturziti i serb. turziti, słk. szmarziti i czes. marziti, szlechta szlachta i lech, lach, szkopiti, skopiti i kopiti, skuditi i kuditi, skriżal i krziżalki, skot i kotiti, szklubu szkubu skubu i gluboyżópo i t. d., w grec. okuxgóg, gxsday wvpu, optiaš, opóęcyöog, >kóuavögog zamiast uzęóg, xsdów wwut, utka5, udqayöog, Kapuavögog i t. d. .
Grecy niemając w języku swoim głoski cz zamieniali ją w inne a najczęściéj w r ix; mianowicie w jednokorzennych słowach zamiast indyckiego i słowiańskiego cz stoi w greczyznic ox, ox, np. sans czhad, sczhad (tegere, obumbrare) słw, szczyt, łac.
scutum litew. skyda **); sans czhaja, sczhaja (umbra, cień), greck. oxórog, okuć, oxyń, got. skadus, skand. sky (nubes) i t. d.; sans. czhid, sczhid (scido, scindo) słk. szczjet (abietes decussae), szczep (lignum fissum, Scheite), grc. oxtön (assula), att ouvöażuóg, oxudyń ut, łac. scido scindo, got. skaidan i t. d..
Zamiast słowianskiego u najduje się w greckiem bardzo często v, np. szklubu (glubo) yżópw, sluju »àów, kuditi xvöóçao, kupka, kubek, xú*Mov i t. d., które to Eolowie i Dorowie wymawiali jak ow =u .
Tym sposobem zamiast pierwotnego Aestui, Guttones, Elusii, Lygii, Thule, pisali Grecy, Aestyi, Gythones, Elysii, Lygii, Thyle a serbskie Medjurecz napisał Konstantyn Porfirogeneta Meyvęśtovg.
Naopak rzekę Sigvatov nazywają Słowianie bulgarscy i serbscy Struma poboczną zaś rzeczkę Strumica (prw. pol. strumień) *°). Podług tego, bąć że dawni Słowianie mawiali Czud albo Szczud, obadwa te nazwiska są zaiste prawe, dawne i ojczyste, Grecy chcąc imie to wyrazić nie mogli prawidłowo i podług ustaw języka swojegonic innego zeń zrobić jak >xúông, >kóðat .
Dobrze już więc powiedział uczony Bayer.
Cóż innego jest Czud, jeśli nie imie Scytów.
Aczkolwiek on, nie będąc wcale świadom języka słowiańskiego, nie mogł wynaleśdź prawdziwej podstawy téj tożsamości imion, na oko tak do siebie niepodobnych, uważając mylnie wyraz słowiański Czud za skażony z greckiego >xúông, co prawdą jest ale na odwrót. Wszakże o imieniu Czud i pierwotnem jego znaczeniu na końcu następującego §. obszerniej mówić będziemy.
20.04.2019
https://play.google.com/books/reader?id=m6x5wrdxackC&pg=GBS.PA373




































Niewiarygodne musiało być męstwo oddziałów ruskich w tej bitwie skoro Leon Diakon stwierdził :
















































































