Różne koncepcje pochodzenia Sławian w wiekach XV – XVIII

Aby uzmysłowić sobie jak wiele koncepcji było we wcześniejszych wiekach na temat pochodzenia Sławian zacytuje fragment książki LUBORA NIEDERLE pt. STAROŻYTNOŚCI SŁOWIAŃSKIE T. 1, Z. 1. Warszawa 1907, str 49-56 który to bardzo dobrze opisał :

We Włoszech, Flavius Blondus (1463) wypowiedział się w swej historyi średniowiecznej na rzecz północy, współrzędnie zaś z nim, w samym końcu st. XV, Marek Antonius Coccius »Sabellicus» zwany — głosił już o pochodzeniu Słowian z Sarmacyi, z ziemi Wandalów.
Obaj historycy, zwłaszcza znakomity Blondus, całkiem słusznie za uniwersalnego dziejopisa średniowiecza poczytywany, wywierali wpływ swój nietylko w krajach na południe od Alp położonych, ale i na północy, w Niemczech; nie dziw przeto, źe dzięki ich powadze teorya o północnem pochodzeniu Słowian powszechnie się w Niemczech przyjęła.(….)

Treściwie lecz jasno, na rzecz północnej, scytyjskiej praojczyzny Słowian, wypowiedział się następnie i znakomity Beatus Rhenanus. Największą jednak popularnością cieszyła się w Niemczech teorya, którą wprost nazwać możemy »wandalską«, gdzie pochodzenie północne Słowian było genetycznie połączone z Wandalami starożytnej Germanii.
Powstała ona widocznie dzięki podobieństwu nazw Wendów i Wandalów, czy też skutkiem kombinowania podań longobardzkich głoszących, że Wandalowie mieszkali pierwotnie nad Wisłą oraz źe tam, według dawniejszych i późniejszych współczesnych wieści, mieszkali również pierwotnie Wendowie – Słowianie.

Oba plemiona utożsamia najpierw, o ile mi wiadomo, Adam Bremeński (Gesta hamb. pont. II. 18):

»Sclavonia a Vinnulis in colitur, qui olim dicti sunt Vandali«,
oraz Helmold (Chronica Slav. I. 2): Slavorum provinciam, eorum, qui antiquitis Wandali, nunc autem Winithi sive Winuli appellantur.

Tak samo mniemał i M. Sabellicus, Blondius zaś też dalej nie poszedł. Jest więc to zdanie bardzo dawne, a najzajadlejsze spory za i przeciw spowodował bezwątpienia swą teoryą »wandalską« znany dziejopis A. Krantz (1517), który ją wyłożył w swej »Wandalia, in qua de Wandalorum populis et eorum patrio solo ac in Italiam, Galliam, Hispanias, Aphricam et Dalmatiam migratione etc. Colon. Agr. 1519«, i dowodził szczegółowo tożsamości Słowian z Wandalami, potomkami Tuiscona i Manna, potomków Noego.

W ślad za Krantzem, tę samą teoryę znajdujemy np. u Marschalka, J. Cariona, T. Kantzowa i Sebastiana Münstera.
Jan Aventini uważał Wenedów (qui et Sclavini) za odłam Wandalów, ogół zaś Słowian poczytuje za jedno z czterech głównych plemion germańskich, pochodzących od potomstwa Tuiscona.

W stuleciu XVII i XVIII powtarza się to np. u Bernharda Latomusa, u Piotra E. Kramera, H. Konringiusza, Gaspra Abla.
Pogląd Krantza trafił i do przekonania Słowian, przeważnie w Polsce — gdzie zresztą juź go poprzedziły inne tego rodzaju poglądy — oraz w Słowiańszczyznie południowej.
Z Polaków ile wiem, trzymali się ich Marcin i Joachim Bielscy, Maciej Stryjkowski i Stanisław Sarnicki.
Na południu teoryę tę powtarzają: Orbini, Brankowicz i Raicz, lecz tylko po części, zaliczając jedynie Wandalów do plemion słowiańskich.

Skądinąd wszakże, w liczbie dziejopisów słowiańskich z XVI i XVII stuleciu znalazło się wielu przeciwników Krantza, a nawet powstała wkrótce nowa szkoła z Marcinem Kromerem na czele.
Zresztą, jeszcze przed tem dostrzegamy u Polaków poglądy, że Słowianie wyszli z północy, z Sarmacyi, jak np. u Wapowskiego.
W tymże sensie wypowiedział się w sposób wielce ciekawy episkopat krakowski, przy powitaniu Zygmunta w 1517 r. :
Ruskie wojny króla tego znajdują swe racye wtem, że były skierowane ku zdobyciu dawnej ziemi słowiańskiej w Sarmacyi:

»Nec iniuria, quis enim nephas esse ducat, antiquam repetere patriam, loca prima parentum, vetustas Slavenorum repetere sedes, a qui-bus nos preclaram ducimus originem una cum Bohemis, Bulgaris, Servis, Bosnensibus, Carvatis et aliis, qui citra et ultra Istrum incolunt, Slavis, qui ex illa penitiore Sarmatia desiderio melioris soli in hec loca conmigrarunt…«

Najkategoryczniej wszakże wypowiada zdanie swe Marcin Kromer (1589).
Na początku dzieła »Polonia: sive de origine et rebus gestis Polonorum« umieścił on, znakomity jak na owe czasy, obszerny wykład nowej najszczegółowszej teoryi o pochodzeniu Słowian, który zarazem mieści w sobie krytykę negatywną znanych nam już teoryj dawniejszych, z wandalską włącznie.
Dowodzi (l. c. 4), źe dawni Illyrowie i Dalmaci nie byli Słowianami, ponieważ Słowianie przybyli w te strony dopiero później, i to z Sarmacyi.
Tam też była ich praojczyzna europejska.

Zresztą, nie zdołał jeszcze i Kromer pozbyć się ówczesnych poglądów o przyjściu Słowian z Mezopotamii, oraz pojęć genealogicznych o pochodzeniu ich od Noego przez Sarmata, Joktana i Sema.
Kromer, dzięki powadze udowodnień swoich, oddziałał pod pewnym względem na cały szereg historyków słowiańskich i obcych, jest rzeczą całkiem zrozumiałą.

W Polsce przyjął w zupełności, a następnie bronił poglądu Kromera Aleksander Guagnini, utożsamiając przy tem Słowian z dawnymi Sarmatami rodu jafetowego, którzy, po opuszczeniu Assyryi, osiedli pod wodzą Gomera na Rusi i tu rozpadli się na Germanów i Słowian. To samo powiemy co takich jak Joachim Postorius, biskup Paweł Piasecki, Lcengnich, Stan. Kleczkowski i inni.

W Rossyyi, ten sam pogląd na północne, sarmackie pochodzenie Słowian, przeważył w stuleciu XVII, dzięki głównie wpływowi kroniki Bielskiego, Stryjkowskiego i Kromera oraz pewnych kosmografij zachodnich.
Widzimy to w kronice bezimiennej ze st. XVII i w kronice ihumena Teodozego Safonowicza z 1672, oraz wpierwszem wydaniu kroniki ruskiej, drukowanem w Kijowie, w historyi cerkwi ruskiej Kulczyńskiego w historyi Mankijewa, M. Łomonosowa i w późniejszych.

Jeszcze przed Kromerem, teoryi o sarmackiem pochodzeniu Słowian bronił w Czechach biskup ołomuniecki Jan Dubravius (Hist. regni Boiemiae. Praga 1552 str. II).
Śladami jego poszedł kanonik Tomasz Peeszyna z Czechorodu (Mars moravicus. Praga 1677, »somnia Crantzii fabulantis«), Jan Beckowrsky (Poselkyně st. přiběhů öes., Praga 1700, str. 10), a zwłaszcza słynny profesor Jan Matyaasz z Sudetu w dziele »De origine Bohemorum et Slavorum« (Lipsk 1615), gdzie całkiem jasno odrzuca by naddunajska praojcczyzna dotyczyła Czechów i Polaków zwłaszcza.

Pogląd ten spowodował gorącą polemikę autora z ówczesnym dziekanem praskiego wydziału filozoficznego, Mikołajem Troiłem Hagiochoranosem, przerwaną po pewnym dopiero czasie za wdaniem się władzy. Szczegóły polemiki tej zawiodłyby nas zbyt daleko.

Następnie, przeciw teoryi Krantza wystąpił w Czechach najostrzej Andrzej Stredonius, jezuita (rodem Szlązak),w traktacie »Origines Boemorum seu Czechorum« (Praga 1679);a chociaż polemizuje on z Kromerem, to jednak stara się dowieść pochodzenia Słowian od Mosocha, szóstego syna jafetowego.
Również Balbin (loc. cit. cz. IV, str. 15 i nast., 30, 71), uznaje to samo, przyjmując pogląd Kromera na tożsamość Słowian i Sarmatów, oraz na praojczyznę sarmacką (str. 72 »Slavi et origine Sarmatae sumus omnes«).
Do tejże grupy należy Dobner i jezuita Franz Pubiczka, z którymi zgadza się i gramatyk słowiański Paweł Doleżal, idący w tej kwestyi za Schurzfleischem i ksiądz Jerzy Papanek w »Quinquae Ecclesiis«.

W Niemczech do przeciwników Krantza zalicza się cały szereg historyków, np. W. Lazius, K. Gesner, D. Chytraeus, J. Simonius, S. Neugebauer, J. Micraelius, M. Frenzel, J. Bangert, M. Goldast, Dresser, S. Schurzfleisch, M. Christ. Hartknoch, J. Ayrerus i in.
Znanym jest zwłaszcza rozwój historyczny tej kwestyi z opisu Filipa Cluvera, w dziele jego »Germaniae antiquae libri tres« (Lugdun, Batav. 1616, 1631).
Podawszy na początku rodowód synów Noego do Askenaza, od którego poszli Celtowie »quorum maxima pars Germani« (str. 33—38), opisawszy następnie Germanię i plemiona germańskie w ks. XLIV (str. 681 i nast.), zwraca się Cluver do Wenedów-Sarmatów:
Siedzieli od dawna na wschód od m. Bałtyckiego, jak świadczą nietylko Pliniusz, Tacyt i Ptolemeusz, ale i starsze wieści o bursztynie dowożonym z ziemi Wendów, oraz ślady nazwy tej (Wendów —przyp. tłóm.) w topografii lnflant.
Wendowie ci nie byli wszakże Germanami ani Sarmatami.
Cluver odrzuca również ogólne teorye mieszane o wyjściiu Słowian z Paflagonii. Ojczyzna ich była w Sarmacyi.

Oprócz wzmiankowanego Frenzla, Micraeliusa, Bangerta, Simoniusa, Neugebauera, Goldasta, Dressera — odrzucających słowiańskość Wandalów — zdanie Kromera o pochodzeniu Słowian z Sarmacyi przyjęli w stuleciach XVI—XVIII, w Niemczech i Włoszech, tacy jak J. Curaeus, M. Henelius, J. Laetus, słynny geograf i historyk Krzysztof Cellarius, D. Printz von Buchau, К. Meisner, T. Krüger, J. Assemanniu.

Przekonanie, że praojczyzna Słowian była na północy, miało zawsze przewagę u Słowian południowych nad inną jakąbądź teoryą zapewne dla tego, że się tu długo utrzymała żywa tradycya o tem, w jaki sposób oniż sami przyszli na pół. Bałkański.
Pojęcie o północnej kolebce tkwi już np. w opowieściach o przyjściu Goto-Słowian, które się znajdują w przełożonej przez knezia duklańskiego, lecz zagubionej w oryginale, kronice słowiańskiej, oraz w dowodzeniach Tomasza ze Splitu.
Dominikaninowi dubrownickiemu, L. Krewiczowi, znane są oba poglądy wyszukujące pochodzenia Słowian — jeden w ziemi dalmackiej, drugi w ziemi ruskiej; sam on skłania się na stronę poglądu drugiego.
Widzimy to samo w całym szeregu historyków późniejszych, jak np. u F. Wranczicza, J. Luczicza, A. Bandurego, Du Fresne’a, Farlattiego aż do Brankowicza mnicha Paisijego i Jowana Raicza, którzy powołując się na źródła ruskie, oraz na Orbiniego, trzymają się genealogii biblijnej.

Mavro Orbini zasługuje na wzmiankę osobną (II regno degli Slavi hoggi corrotamente detiti Schiavoni. Pesaro 1601), a to z powrodu, źe europejską praojczyznę całego rodu jafetowego widzi w Skandynawii (officina d^elle genti), skąd, narówno z Germanami, wyszli zdaniem jego i Słowianie najpierw do Sarmacyi, a potem dalej, do swych siedzib historycznych – koniec cytatu z książki Lubora Niederle.

Tak więc jak widzimy, dawno temu było bardzo wiele koncepcji pochodzenia naszych Przodków i różni badacze i historycy mieli na ten temat swoje poglądy ale do czasów Gustafa Kossinny nikt z poważnych badaczy i historyków (nie licząc papieża Piusa II w wieku XV) nie wpadł na to że Sławianie są ludem w Europie nowym, który ujawnił swoje istnienie dopiero w wiekach V-VI i ruszył w łapciach z bagien Prypeci, na południu zeslawizował cały Półwysep Bałkański a na zachodzie doszedł aż za Łabę.

KV.
07 / 09 / 2020

źródełko :
https://rcin.org.pl/dlibra/publication/9579/edition/25076

Królowie Sarmatów są w źródłach rzymskich w przeciwieństwie do „królów Wielkiej Lechii”

Królowie Sarmatów którzy nie mieli nic wspólnego z „królami bieszkowymi” żydowskiej Wielkiej Lechii  którzy nie istnieli bo nie ma ich w żadnych poważnych źródłach. Żydowska Wielka Lechia bo twórcy tej bujdy karzą wierzyć Sławianom Zachodnim w pochodzenie od biblijnych postaci fikcyjnych, ich synów i żydowskich patriarchów takich jak Noe, Jafet czy Jawan którzy też nie istnieli i zostali wymyśleni na wzór mitów sumeryjsko-babilońskich gdzie występuje mit potopu, natomiast w czasach Noe około 3500 pne żadnego potopu nie było więc nie było wielebnego „praojca ludzkości” który rozprawiał z Jahwe (który też nie istnieje, to tylko judeochrześcijański egregor) o Arce.

Skoro nie istniał Noe to nie było też Jafeta, Jawana, Sarmaty i całego biblijnego ścieku bzdur na którym oparty jest bełkot „Prokosza” który napisały dla żartu wyższe sfery pod zaborami w XIX wieku a którego jako kronikarza X-wiecznego też nie było a dziś oparty jest na tych bajeczkach bełkot turbosłowiańskich głupków udających mądrali, którzy niestety istnieją!

Pisałem już to między innymi do Waldka Wrożka – udajcie się do Tyńca turbosłowiańscy pseudo-histerycy do Opactwa Benedyktynów które ma prawie 1000 lat i zapytajcie tam o Prokosza, czy oni go mają w swoich spisach i metrykach?

Nie mają go bo go nie było więc nie mogą go mieć głupki a te Opactwo, usytuowane na wapiennym Wzgórzu Klasztornym nad Wisłą ufundował najprawdopodobniej Kazimierz I Odnowiciel w 1044 r
https://www.wikiwand.com/pl/Opactwo_Benedyktyn%C3%B3w_w_Ty%C5%84cu więc jedźcie do Tyńca i was tam szybko wyśmieją i wyleczą z pseudo-Prokosza który w 936 roku nie napisał tu żadnej „kroniki” bo ten zakon sprowadził do Polski Bolesław Chrobry na początku XI wieku…wtedy będzie można pieprzyć w sieci głupoty że Benedyktyni to może są Chazarowie co? Haha.

Natomiast Królowie Sarmatów są w źródłach rzymskich wymieniani przez Strabona, Pliniusza Starszego czy Tacyta a potem Jordanesa i Zosimusa czy tego chcecie czy nie kłamczuchy i nie mieli nic wspólnego z popłuczynami Bieszka i reszty internetowych mitomanów, którzy mówią prawdę jak się pomylą, niżej ich lista z rosyjskiej wikipedii, zakładka WŁADCY SARMACCY – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A1%D0%B0%D1%80%D0%BC%D0%B0%D1%82%D1%8B

a6e37fbb3e4ba4cce70429f72f24e753_XL

Lista władców sarmackich :

Skopasis – prowadził Savromats w 512 rpne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A1%D0%BA%D0%BE%D0%BF%D0%B0%D1%81%D0%B8%D1%81

Skopasis (ἐβασίλευε Σκώπασις, προσχωρέειν Σαυρομάτας) – król Sawromatów z VI wieku pne, jeden z królów Wielkiej Scytii , który odegrał znaczącą rolę w pokonaniu sił perskiego króla Dariusza I.
O Scopasisie napisano w „ Historii ” Herodota.
Jej czwarta książka zawiera opowieść o inwazji armii perskiej pod dowództwem cara Dariusza I na Scytię.
Wśród przeciwników Persów Herodot wymienił także Skopasisa, władcę pierwszej z trzech części królestwa scytyjskiego.
Zgodnie z planem zaproponowanym przez Skopasisa, Sauromatowie i Scytowie mieli wycofać się do Tanais wzdłuż Meotidy .
Później część tego oddziału Skopasisa została wysłana do negocjacji z Ionianami, którzy strzegli mostu nad Dunajem.

Oceniając osobowość Skopasis, badacze zauważają, że dowodził on najbardziej mobilną i gotową do walki częścią oddziałów Wielkiej Scytii.
Dariusz I bezpośrednio przed nim przez tygodnie widział dokładnie armię Skopasis, ciągnącą go do Tanais (Don).
Fakt, że temu królowi powierzono wówczas negocjacje z Jończykami nad Dunajem w sprawie zablokowania armii perskiej, również wskazuje na jego cechy dyplomatyczne.
Literatura na temat wojny scytyjsko-perskiej około 514 lub 512 rpne w których Skopasis był aktywnym uczestnikiem, jest obfita.
Według jednej wersji Skopasis był oczywiście królem azowskich scytyjskich koczowników, bezpośrednich sąsiadów Savromatów.
Istnieją przykłady nieufności do danych Herodot , ale argumenty przeciwników rzeczywistości kampanii Dariusza w Scytii zostały w większości usunięte dzięki starannym współczesnym badaniom.

Midossak (Medosak) – król Sarmatów w III wieku pne. B.C., mąż Amagi

Amaga – królowa Sarmatów w III wieku pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%90%D0%BC%D0%B0%D0%B3%D0%B0_(%D1%81%D0%B0%D1%80%D0%BC%D0%B0%D1%82%D1%81%D0%BA%D0%B0%D1%8F_%D1%86%D0%B0%D1%80%D0%B8%D1%86%D0%B0)

Amaga to królowa Sarmatów u schyłku III lub początku II wieku pne, żona króla Medosaka. Historia Amaga znana jest z Poliena (II wiek).
Amaga rządziła zamiast męża i pomagała Chersonezowi po tym, jak mieszkańcy tego miasta narzekali na najazdy Scytów.
Wraz ze 120 wybranymi wojownikami, z których każdy otrzymał do swojej dyspozycji trzy konie, królowa Sarmatów pokonała dziennie ponad 200 km i nagle pojawiła się w kwaterze głównej Scytów. Amaga zabiła scytyjskiego króla i przekazał władzę swojemu synowi, nakazując mu sprawiedliwe rządzenie i nie dotykanie sąsiadów.
Jej wnuczką była księżniczka Gypsikratia, żona Mitrydatesa VI .
Uważa się, że Amaga jest właścicielem bogatego pochówku sarmackiej królowej lub kapłanki w kurhanie Nogaychinsky w rejonie Nizhnegorsk na Krymie .
Obecnie imie Amaga jest dość powszechna wśród Osetyjczyków.

Gatal – król Sarmatów w I połowie II wieku pne. Znany na podstawie umowy z 179 pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%93%D0%B0%D1%82%D0%B0%D0%BB

Gatal – król Sarmatów w pierwszej połowie II wieku pne.
Wymieniony w „Historii” Polibiusza wśród europejskich władców, którzy uczestniczyli w zawarciu traktatu pokojowego z 179 rpne.
pontyjskiego króla Farnaces I z wieloma państwami azjatyckimi i europejskimi oraz wspólnotami autonomicznymi.
Wzmianka o królu sarmatów Gatalu wśród suwerennych władców europejskich wskazuje, że jego posiadłości znajdowały się w 179 rpne. na zachód od Donu.
Odpowiada to danym archeologicznym na temat rozmieszczenia zabytków sarmackich na terenie dawnej europejskiej Scytii w II wieku pne.
Obecnie imię króla Gatala zachowało się w postaci nazwisk Gatal, Hatal, Hatala, Gatala, Gatalsky, Gatalo itp.
Osoby o takich nazwiskach zamieszkują przeważnie tereny współczesnej Polski, Niemiec, Białorusi, Ukrainy i Rosji.

Taziy – król Roksolanów pod koniec II – pierwszej połowy I wieku pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A2%D0%B0%D0%B7%D0%B8%D0%B9

Taziy/Tazius – król Roksolanów pod koniec II – pierwszej połowy I wieku pne. mi. Znany głównie z opowiedzenia świadectwa Artemidora z Efezu , współczesnego wydarzeń opisanych przez Strabona.
Na początku panowania Taziya Roksolanie byli na czele w północnym regionie Morza Czarnego.
Wasalami Taziya byli królowie Krymskiej Scytii – Skilur i Palak . Podczas konfliktu Scytów z Bosforem i Chersonezem, Roksolanie pod wodzą Taziusa, na prośbę Scytów, bezskutecznie walczyli z pontyjskim dowódcą Diofantem około 108 roku pne.
Klęska militarna doprowadziła do utraty kontroli Roxolans ponad Tavrią, Bosforem, Scytii i Olbia , które zostały podporządkowane do królestwa Pontyjskiego.
Dowodzeni przez Taziusa Roksolanie walczyli z Mitrydatesem VI Eupatorem, pomagając Palakowi w walce z nim.

Spadin – król Aorses w połowie I wieku pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A1%D0%BF%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D0%BD

Spadin – król Aorses w I wieku pne.
Wzmiankowany przez Strabona (Księga XI.5,8) jako współczesny Pharnacesowi II nad Bosforem.
Podczas wojny w 47 roku pne. dowodził armią Aorsów liczącą 200 tysięcy jeźdźców.
Majątek Spadina znajdował się na stepach północno-kaukaskich, między dolnym biegu Wołgi i Donu .
Etymologia nazwy: Σπαδίνης ze starożytnego Iranu. * Spād-ina (wojownik)

Abeak – król Sirak w połowie I wieku pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%90%D0%B1%D0%B5%D0%B0%D0%BA

Abeak – król Siraks w Meotid w I wieku pne.
Wzmiankowany przez Strabona (księga XI.5,8) jako współczesny Pharnacesowi II z Bosforu . Podczas wojny w 47 roku pne. mi. dowodził armią liczącą 20 tysięcy jeźdźców. Majątek Abeaka znajdował się na stepach północnokaukaskich.

Avnon – król Aorses w 2. ćwierci I wieku – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%AD%D0%B2%D0%BD%D0%BE%D0%BD

Avnon – King of the Aorses w 49 AD e., o którym wspomniał rzymski historyk Tacyt.
Tacyt opisał wystarczająco szczegółowo udział Avnona w wojnie 49 roku po stronie Rzymian przeciwko Sirakom z Zorsin i Dandarom z Mitrydatesem VIII.
Razem, Rzymianie i Aorses pokonali najpierw Dandára i zdobyli jegio stolicę – miasto Sousa , po oblężeniu stolicy Siraces miasta Uspu i dokonali krwawej masakry.
Król Sirak Zorsin skapitulował, a Mitrydates VIII poddał się Avnonowi na łasce zwycięzcy.

Tacyt opisuje to wydarzenie w następujący sposób :

W międzyczasie Mithridates , nie znajdując już wsparcia w broni, zastanawia się, do kogo może się zwrócić. Bał się zaufać swojemu bratu Kotisowi , niegdyś zdrajcy, obecnie wrogowi. Wśród Rzymian nie było nikogo z takim autorytetem, aby jego obietnice można było uznać za wystarczająco ważne. Postanowił zwrócić się do Avnona, który nie żywił wobec niego osobistej wrogości, a niedawno nawiązując z nami przyjaźń, cieszył się wielkim wpływem. Tak więc, zakładając suknię, która podkreślała jego pozycję i nadając twarzy ten sam wyraz, wszedł do komnat króla i padając na kolana Avnona, powiedział: „Przed tobą dobrowolnie pojawił się Mitrydates, który przez tyle lat na lądzie i morzu był prześladowany przez Rzymian; czyń według własnego uznania z potomkiem wielkiego Achemena – tylko ten nie został mi odebrany przez wrogów. Głośne imię tego męża, kontemplacja perypetii ludzkich spraw i jego pełna godności prośba o wsparcie wywarły na Avnonie silne wrażenie, a on, podnosząc Mitrydatesa z kolan, chwali go za poddanie się plemieniu Aorses i osobiście jemu, Avnonowi, tak że wraz z ich pomóż prosić o pojednanie. Avnon wysłał ambasadorów do Cezara i list, w którym powiedziano: „Początek przyjaźni między cesarzami rzymskimi a królami wielkich narodów wynika z podobieństwa ich wysokiej pozycji; ale łączy go także wspólne zwycięstwo z Klaudiuszem. Wynik wojny jest naprawdę chwalebny tylko wtedy, gdy kończy się hojnością wobec pokonanych – więc nie zabrali niczego pokonanemu przez nich Zorsinowi. Jeśli chodzi o Mitrydatesa, który zasługiwał na ostrzejsze traktowanie, to on, Avnon, prosi nie o zachowanie dla niego władzy i królestwa, ale tylko to

Za ważną konsekwencję wojny 49 uważa się likwidację królestwa Siraka.
Należy zauważyć, że po Avnonie, na Wołdze i Północnym Kaukazie, Aorses zostały zastąpione przez Alanów a starożytni autorzy wspominają o samych Aorsach w północnym rejonie Morza Czarnego w pobliżu Roksolanów , z których dochodzą do wniosku, że osłabieni wojną z Siraksami Aorses zostali wypędzeni przez Alanów.

Zorsin jest królem Shiraków, pokonanym przez Avnona – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%97%D0%BE%D1%80%D1%81%D0%B8%D0%BD

Zorsin to ostatni król Siraców , znany w roku 40 według zeznań rzymskiego historyka Tacyta. Stolicą Zorsina było miasto Uspa (lokalizacja nie została ustalona). Wspierał bosporańskiego króla Mitrydatesa VIII , obalonego przez Rzymian. W 49 roku został pokonany przez Rzymian i ich sojuszników, Aorses, którzy zaatakowali Uspe.
Po tych wydarzeniach Siraki nie są już wymieniane w źródłach, a Alany pojawiają się na stepach Północnego Kaukazu zamiast Aorses i Siraks .

Umabius jest królem Aorses , wspomnianym w inskrypcji pod 62 pne – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A3%D0%BC%D0%B0%D0%B1%D0%B8%D0%B9

Umabius ( gr. Ουμαφιος ) – król Aorsów w połowie I wieku, znany z epitafium Tyberiusza Plaucjusza Sylvanasa. Prawdopodobnie główny (na czele listy) lider stowarzyszenia „Aorsów”.

W tekście Umabius nazywany jest pierwszym z „największych” królów Aorsii ( gr. Άορσία , inne imiona zaginęły), sprzymierzonych z Cesarstwem Rzymskim.
Do Umabiusa i innych królów udał się w ramach ambasady rzymski polityk Tyberiusz Plaucjusz Silvanus (legat Mezji ), aby negocjować groźby militarne oraz działania Scytów i Sarmatów z Olbii i Cherosones.
Wydarzenia, w związku z którymi wspomniany jest Umabius, datowane są na 62 rok , a posiadłości króla są mniej więcej zlokalizowane w północnym regionie Morza Czarnego.

Farzoy – prawdopodobnie król Aorses lub Roxolans w latach 50 – 70 n.e https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A4%D0%B0%D1%80%D0%B7%D0%BE%D0%B9

Farzoy był królem Sarmatów, przypuszczalnie Aorsów i / lub Roxolanów . W latach 60. i 70. kierował znaczącym stowarzyszeniem sarmackim w północnym regionie Morza Czarnego, kontrolował miasto Olvia .
W Olbii wybito monety Farzoi z legendą ΒΑΣΙΛΕΩΣ ΦΑΡΖΟΙΟΥ, portretem króla i jego tamgi (znak osobisty).

Moneta_tsarya_Farzoya
Według obliczeń Karyszkowskiego, Farzoy zaczął bić własne złoto, którego jeszcze nie datował, w połowie, a być może pod koniec lat 50., i zakończył ten numer dwadzieścia lat później w latach 70. (nie później niż 82). Po Farzoyi rządził Inismey .
Obecnie odrzuca się opinię, że w epitafium ku czci legata Mezji Tyberiusza Plaucjusza Sylvanasa (69), „króla Scytów”, oznacza Farza.

Inismey – prawdopodobnie syn Farzoya, w latach 70-80 n.e – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%98%D0%BD%D0%B8%D1%81%D0%BC%D0%B5%D0%B9

Inismey jest królem Sarmatów , przypuszczalnie Aorsów i / lub Roxolanów. W latach 70 – 80 n.e kierował znaczącym stowarzyszeniem sarmackim w północnym regionie Morza Czarnego , kontrolującym miasto Olbia .
W Olbii wybito monety Inismey z legendą ΒΑϚΙΛΕΩϚ ΙΝΙϚΜΕΩϚ, portretem króla i jego tamgi (znak osobisty).

Денарій_Інісмея
Zgodnie z formą tamgi zakłada się, że Inismey był synem Farzoya .
Jeden badany kopiec pogrzebu szlachetnego sarmatu koniec 1 wieku w Porogi ( rejon Winnica , Ukraina ) jest identyfikowany z pochówku Inismay: wśród swoich rzeczy osobistych, jego tamga został znaleziony na kilka (w tym mieczem, gryvna, klamry pasa, etc.).

Susag był sojusznikiem Dacji w wojnie z Rzymem w latach 101-102 – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A1%D1%83%D1%81%D0%B0%D0%B3

Susag – król jednego z sarmackich – Alanów plemion około 102 roku. Prawdopodobnie brał udział w wojnie Dacji z Rzymem .
Nazwa Susag występuje w języku osetyjskim w postaci sūsæg / sosæg , co oznacza „sekret”, „ukryty”.
To osetyjskie słowo pochodzi od słowa sūs / sos oznaczającego „ciszę”.

Według Pliniusza Młodszego z listu do rzymskiego cesarza Trajana , Susag spotkał się z dackim królem Decebalusem po nalocie na Dolną Mezję zimą 101/102 r., Dając mu część łupu:

„Apulejusz, Wladyka, żołnierz ze stanowiska nikomedyjskiego, napisał do mnie, że niejaki Callidrome, którego chcieli zatrzymać piekarze Maksyma i Dionizego, rzucił się do Pańskiego pomnika, gdy został przez nich zatrudniony, a kiedy go przywieźli do magistratu, pokazał, że był kiedyś niewolnikiem Laberiusa Maximusa i został schwytany w Mezji przez Susaga i wysłany przez Decebalusa jako dar dla króla Partów Pacorusa, służył przez wiele lat, a potem uciekł i znalazł się w Nikomedii”

Uważa się, że Susag królem Roksolanów. Istnieje jednak przypuszczenie, że był on władcą Alanów znad Donu.

Rasparagan jest królem Roksolanów i Sarmatów po 117 roku. Zmarł i został pochowany w Rzymie – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A0%D0%B0%D1%81%D0%BF%D0%B0%D1%80%D0%B0%D0%B3%D0%B0%D0%BD

Rasparagan ( łac. Publius Aelius Rasparaganus , Iran. * Fra – spara – ka – na „ten, który atakuje”, lub według innej wersji indoarskiej. * Raj – para – g (h) ana „król, który zabija wrogów”) – król Roksolanów i Sarmatów w II wieku naszej ery, za panowania rzymskiego cesarza Hadriana .

Rasparagan jest określany jako Publius Elius Rasparagan (najwyraźniej pierwsze dwa imiona zostały nadane na cześć cesarza Hadriana, którym został również obdarzony jego syn Peregrinus) na dwóch łacińskich inskrypcjach nagrobnych znalezionych w mieście Pola w rzymskiej prowincji Istria (z pierwszej ćwierci II wieku): na jednej inskrypcji jest odnotowany jako król Roksolanów, a na drugiej – Sarmatów.

Po wojnach z Dacją na przełomie I i II wieku. Roksolany otrzymali dotację, aby powstrzymać ich przed najazdem na granice Cesarstwa Rzymskiego.
Jednak w 118 r . płatności wstrzymano, co wywołało niepokoje w Mezji . Te niepokoje zostały wkrótce powstrzymane przez cesarza Hadriana :

„Słysząc o zamieszkach toczonych przez Sarmatów i Roksolan, [Hadrian] rzucił się do Mezji, wysyłając wojska naprzód. Marcius Turbon, który został odznaczony insygniami prefekta po kampanii mauretańskiej, tymczasowo postawił na czele Panonii i Dacji. Z królem Roksolanów, który uskarżał się na zmniejszenie subwencji, załatwiwszy sprawę, zawarł pokój”

Niektórzy badacze porównują tego anonimowego króla Roksolana z Rasparaganem. Przyjmuje się również, że on i jego dzieci trafili do Rzymu jako zakładnicy, aby zapewnić pokój na terenie Dolnego Dunaju , w pobliżu granic Dacji . Istnieje wersja mówiąca o przyjęciu obywatelstwa rzymskiego przez Rasparagana i osiedleniu się z rodziną na terytorium rzymskim.

Ravsimod jest królem azowskich Savromatów (Roxolanów). W 332 roku zaatakował Panonię – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%A0%D0%B0%D0%B2%D1%81%D0%B8%D0%BC%D0%BE%D0%B4

Ravsimod jest królem Savromatów ( Sarmatów ), który wędrował po regionie Azow (według wielu historyków Roksolanów ), który w 332 roku zaatakował rzymską prowincję Pannonię, gdzie został pokonany i zabity.

Rzymski autor Zosimus opisał tę kampanię w Księdze II Nowej Historii:

Konstantyn , dowiedziawszy się, że Sauromatowie mieszkający w pobliżu jeziora Meotius przekroczyli Istres na statkachspustoszyli podległą mu ziemię, poprowadzili przeciw nim wojska. Barbarzyńcy przeciwstawili się mu pod przywództwem ich króla Ravsimoda. Najpierw Sauromatowie zaczęli atakować miasto, które zostało wyposażone w wystarczający garnizon; Część ściany, która wznosi się nad ziemią, została zbudowana z kamienia, a górna część była drewniana. Dlatego Savromaty, mając nadzieję na łatwe zajęcie miasta, gdyby spalili drewnianą część muru, zaczęli strzelać i strzelać do tych, którzy stali na murze. Kiedy ci, którzy stali na murze, uderzyli barbarzyńców z góry strzałami i kamieniami i zabili ich, Konstantyn zbliżył się, zaatakował barbarzyńców od tyłu, zabił wielu i zabrał żywcem jeszcze większą liczbę, tak że reszta uciekła. Ravsimod, straciwszy większość swoich hord, wszedł na pokład statków i przekroczył Istrę z zamiarem ponownego zniszczenia regionu rzymskiego. Słysząc o tym, Konstantyn podążył za nim, również przecinając Istrę i zaatakował barbarzyńców, którzy uciekli na jedno wzgórze pokryte gęstym lasem. Zabił wielu, w tym samego Ravsimoda, i wielu wziął żywcem …”

Limes Samatiae

KRÓLOWIE JAZYGÓW (na środkowym Dunaju, w dorzeczu rzeki Cisy ):

Gesandr – przywódca Yazygów w regionie Azow w I wieku (przed przesiedleniem nad Dunaj).
Banadaspus – król Yazygów do 180 roku
Zantiko – druga połowa II wieku.
Zizais – król Sarmatów (Yazygs) około roku 350. Jego wasale: Rumon, Zinafr, Fragimedes.
Bevka (Buka) – do 469

Babay (Banai) – do około 472 – https://www.wikiwand.com/ru/%D0%91%D0%B0%D0%B1%D0%B0%D0%B9_(%D0%BA%D0%BE%D1%80%D0%BE%D0%BB%D1%8C)

Babai ( łac. Babai ; zmarł ok. 472 ) – król Sarmatów lub Jazygów (nie później niż 469 – ok. 472).

Głównym źródłem narracyjnym o Babaiu jest dzieło gockiego historyka Jordanesa z połowy VI wieku „ O pochodzeniu i czynach Getów”

Zgodnie z jego zeznaniami Babaj był królem Sarmatów, choć według współczesnych historyków najprawdopodobniej rządził Yazygami. Babay podzielił władzę nad tym ludem z innym królem, Bevką. Majątek Babaia i Bevka znajdował się na północ od Singidun, w ujściu Dunaju do Cisy. Być może ich władza rozciągnęła się na samo miasto.

Pierwsza dokładnie datowana relacja o Babaiu pochodzi z 469 roku. W tym roku Babai i Bevka dołączyli do dużej koalicji antyostrogockiej , kierowanej przez króla Dunaju Swewów Humimunda.
Oprócz nich do unii weszli również Skirowie, prowadzeni przez Edikę i jego syna Gunulfa , przyjaciele króla Flakkitheusa , Gepidzi i inne plemiona. Cesarz Bizancjum Leo I Makella również zamierzał wspierać wrogów Ostrogotów.
Wszyscy obawiali się rosnącej potęgi Ostrogotów i roszczeń ich władców do hegemonii na Dunaju.

Wyruszywszy na wyprawę przeciwko Ostrogotom, wojska alianckie obozowały nad brzegiem rzeki Bolia.
Najczęściej utożsamiana jest z rzeką Ipel , ale wielu historyków wyraża wątpliwości co do poprawności tej identyfikacji.
Tutaj wrogowie Ostrogoci zostali niespodziewanie zaatakowani przez armię króla Ostrogotów Theodemira i jego brata Widimira I.
W krwawej bitwie, która nastąpiła później, Ostrogoci odnieśli całkowite zwycięstwo.
Zginęło wielu wojowników sojuszników (prawdopodobnie wśród poległych był król Skirów Edika).
Król Babai zdołał uciec. Los jego współwładcy Bevki nie jest znany, gdyż po klęsce w Bolii nie ma o nim informacji w źródłach historycznych.

W ciągu następnych kilku lat Ostrogotom króla Theodemira udało się stać najbardziej wpływową siłą na Dunaju : zaraz po bitwie plemię Skirów rozpadło się, w wyniku nowej kampanii podbili Suevi, a także zawarto porozumienia pokojowe z Bizancjum i Gepidami. Prawdopodobnie przez cały ten czas stosunki między władcami Sarmatów (Jazygów) i Ostrogotów pozostawały wrogie.

Około 472 Babay spustoszył śródziemnomorską Dację i pokonał bizantyjskiego generała Kamunda.
Wkrótce jednak sześciotysięczna armia Ostrogotów pod wodzą Teodoryka Wielkiego najechała jego królestwo….
Sarmaci zostali pokonani w bitwie.
Sam Babay padł na pole bitwy, a jego rodzina, niewolnicy i skarbiec padły ofiarą zwycięzców.
Wkrótce należący do Sarmatów Singidun został schwytany przez Teodoryka. Prawdopodobnie w tym czasie Ostrogoci byli jeszcze z federacjami bizantyjskimi , skoro Teodoryk obiecał przekazać to miasto cesarzowi. Jednak Ostrogoci nie dotrzymali słowa i włączyli Singidun do swojej domeny.

Królowie Alanów i potem Alanii (do XII wieku).

Bazooka – ok. 57 r. Walczył na Kaukazie.
Ambazuk – ok. 57 r. Walczył na Kaukazie.
Barakad to jeden z królów I wieku
Hygian (Datianos) – I wiek.
Kizo – lider (prawdopodobnie król Alan) kampanii przeciwko Partii w 132 roku.
Feros (Peros) – ok. 293 r
Cavtia (Cavtia) – ok. 293 r
Aszchadar – początek IV wieku
Sarosy (Sarodiy) – połowa VI wieku.
Itaz (Itaksis) – na początku VIII wieku walczył z Abchazją.
Urdur – poczatek XI wieku.
Dorgolel (Durgulel) Wielki – XI wiek.
Rosmik – początek XII wieku.
Khuddan – XII wiek.

NA KONIEC PYTANIE DO WAS TURBOSŁOWIAŃSKIE PUSTE ŁBY:

KIM BYLI WYŻEJ WYMIENIENI KRÓLOWIE SARMATÓW, JAZYGÓW I ALANÓW (postacie historyczne, wymieniane w źródłach) WZGLĘDEM TYCH GÓWNIANYCH KRÓLIKÓW KTÓRYCH NIE BYŁO?? – https://fakty.plportal.pl/artykuly/polska-historia-kraj-europa-felietony/poczet-krolow-lechii-jestesmy-starozytnym-antycznym-0

Może ich podwładnymi co? Haha 😀

JESTEŚCIE ZAKAŁĄ i POŚMIEWISKIEM INTERNETU STĄD TE WSZYSTKIE EPITETY i TRZEBA WAS TĘPIĆ Z CAŁĄ MOCĄ JAK INSEKTY PODCZAS DEZYNSEKCJI BO JESTEŚCIE KŁAMCZUCHAMI HISTORYCZNYMI A KSIĄŻKAMI BIESZKA MOŻNA NAPALIĆ W PIECU W ZIMĘ, TYLKO TYLE A WIECIE DLACZEGO?

BO HISTORIE BADAMY NA PODSTAWIE ŹRÓDEŁ i KAŻDY ZDROWY NA UMYŚLE CZŁOWIEK TO WIE, A JEŻELI CZEGOŚ NIE MA W ŹRÓDŁACH TO TEGO NIE BYŁO, A NIE ŻE TO BYŁO!!! NA PODSTAWIE CHOREJ MÓZGOWNICY TEGO CZY INNEGO TURBOSŁOWIAŃSKIEGO „GURU” KTÓRY POWINIEN MIEĆ ZAKAZ KORZYSTANIA Z INTERNETU i POŁAMANE KIJEM NOGI i RĘCE ZA TO ŻEBY NIE OKŁAMYWAŁ WIĘCEJ SŁAWIAN ZACHODNICH i POLAKÓW!!!

CHYBA NIE CHCECIE MI POWIEDZIEĆ ŻE „KRÓLÓW WIELKIEJ LECHII” NIE ZAUWAŻYLI KRONIKARZE CESARSTWA RZYMSKIEGO CO???

ALE WIDZIELI KRÓLÓW SARMATÓW, VANDALÓW, WIZYGOTÓW, OSTROGOTÓW, ALEMANÓW, FRANKÓW, SWEWÓW, HUNÓW i INNYCH BARBARZYŃCÓW…

NAWET SEMNO LUGIÓW ZOSTAŁ ODNOTOWANY PRZEZ ZOSIMUSA i WSPOMNIANY PODCZAS WALK Z CESARZEM PROBUSEM W 277 ROKU 🙂 http://poselska.nazwa.pl/wieczorna2/historia-starozytna/wzmianka-o-krolu-semno-zwiazek-lugijski-276-282-ne

TYLKO PRAWDA A KŁAMCZUCHY DO WORA i NA DNO JEZIORA, TAM WASZE MIEJSCE..NIKT NIGDY NIE PÓJDZIE Z DEBILAMI W JEDNYM KIERUNKU CHYBA ŻE NA SKRAJ PRZEPAŚCI i KOP W DUPĘ Z UŚMIECHEM NA USTACH ZA TO ŻE OKŁAMUJECIE SŁAWIAN SWOIMI FARMAZONAMI!

tabela

17/08/2020

Kamil Vandal

Teksty źródłowe do nauki historii w szkole średniej w 1923 r. z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału…(przedstawił Aleksander Brückner)

Tak uczono historii niecałe 100 lat temu w 1923 roku, licealiści mogą porównać sobie to z dzisiejszym programem nauczania w szkole średniej i wyciągnąć wnioski czy coś się zmieniło na plus czy raczej na minus…jakaś godzina czytania, zapraszam do lektury 🙂

Pełna nazwa :

Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej
z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.
Zeszyt 14
Kraków 1923 rok

Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.

W świetle źródeł przedstawił
Aleksander Brückner
profesor Uniwersytetu w Berlinie

1537099903_rao2ix_fb_plus

Spis treści

Podania

Słowianie zachodni, Polacy i Czesi, nie mają – przeciwnie niż południowi (bałkańscy, głównie Serbowie i wschodni (Ruś), – żyłki epicznej, nie mają więc pieśni, podań, brak im tradycji dziejowej. U Polaków i Czechów zaczynają się dzieje dopiero z pierwszą zapiską kronikarza, kiedy ich książęta Mieszko i Borzywój, chrzest przyjęli. Ani Polacy, ani Czesi nie znali nawet nazwiska ich ojców-pogan. U obu ludów kołatało się jedynie głuche podanie i pierwotnym chłopskim panującego rodu początku. Gdy arystokratyczno-wojowniczy Germanowie swoich władców od półbogów wywodzili, zepchnęli ich demokratyczno – rolniczy Słowianie zachodni umyślnie między chłopów rolników. Takie podanie, o urzędowej wartości, podstawy wszelkich dalszych dziejów, zapisał pierwszy dziejopis polski „Galenus” to jest „Francuzem” przezywany, bo miał być mnichem z klasztoru św. Egidjusza (Saint Gilles) w Prowansji, Po roku 1110 skreślił dzieje polskie w trzech księgach, dwie z ich wyłącznie Krzywoustemu poświęcając, wedle tego, co mu dostojnicy duchowni na dworze Krzywoustego donosili, włożywszy nań zadanie dziejopisarza narodowego.
Podanie brzmi (tekst wedle Monumenta Poloniae historica):

O księciu Popielu.

Był w grodzie „gnieźnieńskim”, co się po słowiańsku: ”Gniazdem” wykłada, książę nazwiskiem Popiel, mający dwu synów, który według zwyczaju pogaństwa na ich postrzyżyny wielką ucztę zgotował, gdzie zaprosił wielu swych znacznych panów i przyjaciół. Zdarzyło się zaś z ukrytej rady boskiej, że nadeszło tam dwóch obcych gości, których nietylko nie zaproszono na ucztę, ale ich nawet z grodu niepoczciwie odprawiono. Wzdrygnąwszy się natychmiast przed nieludzkością owych grodzian, ustąpili do podgrodzia i dostali się zupełnie przypadkowo przez domek rataja u owego księcia, co to dla synów ucztę urządzał. Ubożuchny ten mąż, serdecznie tkliwy, zaprosił owych gości do swego domku i ubóstwo swe im jak najrychlej zaofiarował. Oni zaś wdzięcznie ku zaproszeniu ubogiego się przychylili i wchodząc pod strzechę gościnną, powiedzieli: „Cieszcie się żywo z naszego przybycia i miejcie z niego obfitość dostatków a część i sławę z potomstwa”.

unnamed (1)

O Piaście, synu Chościska.

Mieszkańcy gospody zaś, zwani on Piastem, synem Chrościska, a żona jego Rzepką, starali się z wielką serdeczną życzliwością wedle sił potrzeba gości usługiwać a widząc ich mądrość, umyślili za ich radą dokonać, jeśliby się co skrytego wypadło. Gdy zaś wedle zwyczaju siedząc rozmawiali o przeróżnem, a pielgrzymi zapytali, czy dostaćby tu jakiegoś napoju, odpowiedział gościnny rataj: „mam wiaderko nakisiałego piwa, com przygotował dla postrzyżyn mego jedynaka, lecz cóż ta drobnostka znaczy? Wypijcie, jeśli raczycie!”. Bo ubogi ten wieśniak postanowił, kiedy pan jego dla synów ucztę przygotowywał – skoro w inny jaki czas dla zbytniego ubóstwa nie było mu to możliwe – jakąś przyprawę na postrzyżyny swego malca wygotować i kilku przyjaciół i ubogich, nie na biesiadę, lecz na przekąskę zaprosić; a karmił i prosiaka, zachowując go do tej usługi. Dziwy opowiem, lecz któż zdoła wielmożności boskiej dociec? Lub któż odważy się o dobrodziejstwa boskie się spierać? Który do czasu i pokorę ubogiego nieraz wywyższa i gościnności nawet pogańskiej nagrody nie odmawia. Pewni swego goście każą mu piwo szynkować, o którem wiedzieli dobrze, że przy piciu nie ubędzie go, lecz się pomnoży; opowiadają bowiem, że tyle tego piwa przybywało, aż wszelkie pożyczone naczynia, nawet te które próżne się stały u wymienionego księcia, nim ponalewano. Rozkazali też i owego (wymienionego wyżej) prosiaka zarżnąć i opowiadają, że, co cud, dziesięć „cebrów” – taka to nazwa słowiańska tych garnków – napełniono. Gdy Piast i Rzepka ujrzeli cuda, co się działy, wyczuli jakąś znaczną wróżbę o chłopcu i już zamierzali zaprosić księcia i jego biesiadników, lecz nie ważyli się tego, nie spytawszy się wprzód o to pielgrzymów. Cóż zwlekać? Za radą i podnietą gości zaprosił rataj Piast własnego księcia i wszystkich jego biesiadników i nie wzgardził książę zajść do wieśniaka swego. Jeszcze nie było bowiem księstwo polskie tak znaczne, ani nadymał się pan tego okręgu takim dumnym przepychem, ani stawiał tak hardych kroków, otoczony takim orszakiem służby. Rozpoczęto wedle zwyczaju biesiadę a wszystkiego nagotowano obficie i ostrzygli owi goście chłopca i nadali mu imię Siemowita z wieszczby przyszłości.

unnamed (2)

O Siemowicie i następcach jego.

Po takiem zdarzeniu rósł chłopiec Siemowit, syn Piasta Chrościskowego, w siły i lata, a z dnia w szlachetność, tak, że król królów i książę książąt jego zgodnie księciem Polski ustanowił a Popiela wraz z potomstwem doszczętnie z państwa wytracił. Dawni bowiem starcy opowiadają, że ów Popiel, wygnany z państwa, takie od myszy prześladowanie ucierpiał, że właśni jego ludzie idący za nim, na wyspę go dlatego przenieśli i tak długo go bronili w wieży drewnianej przed owemi zażartymi zwierzątkami, co za nim przypłynęły, aż go wszyscy opuścili dla smrodu zabitego mnóstwa, morem ziejącego i tak wyzionął ducha Popiel ducha najszkaradniejszą śmiercią, gdy go owe potwory zagryzły. Ale opuśćmyż wyliczanie czynów ludzi, których wspomnienie niepamięć dawnego wieku zgubiła a błąd i bałwochwalstwo zeszpeciły, i zwięźle ich wymieniając, przejdźmy do opowiadania tego, o czem dokładnie wspominanie pamięta. Gdy zaś Siemowit otrzymał panowanie, nie w rozkoszy ani bezmyślnie młodość trawił, lecz ćwiczeniem pracy i wojownictwa zdobył rozgłos zacności i sławę czci i granice panowania swego dalej niż ktokolwiek inny rozszerzył. Na miejsce zmarłego podstąpił Leścik syn jego, co się przyrównał czynami wojennymi zacności i dzielności ojcowej. Po zmarłym Leściku nastąpił syn jego Siemomysł, co pamięć ojców potroił i rodem i dostojeństwem. Ten zaś Siemomysł spłodził wielkiego i pamięci godnego Mieszkę, który wpierw innem nazwiskiem zwany, siedm lat od urodzenia był ślepy. Gdy zaś siódma nawróciła rocznica urodzenia, zwołał ojciec chłopca zwykłym trybem zbór cześników i innych swoich dostojników i obfitą a uroczystą obchodził biesiadę. Pokryjomo zaś z głębi serdecznej pomiędzy potrawami wzdychał z powodu ślepoty chłopca, jakby żalu i wstydu pamiętny. Gdy zaś się inni cieszyli i wedle zwyczaju w dłonie klaskali, jednej radości druga dopełniła, co oznajmiła, że ślepy chłopiec przejrzał. Ale żadnemu, co to zwiastował, ojciec nie uwierzył, aż matka wstawszy od stołu do chłopca weszła. Ona węzeł wątpliwości ojca odcięła i wszystkim wkoło siedzącym, że chłopiec przejrzał, objawiła.

d2bc91133228034903c57487a3368b98

Bajki

Do podania ludowego o Siemowicie, synu chłopskim, dodał „Gall” bajkę – anegdotę o myszach Popielowych. Że panów świętokradców lub ciemiężycieli ludu, z dopuszczenia bożego myszy zagryzły, takie baśni krążyły w Niemczech w dziesiątym wieku i stamtąd do Polski przywędrowały. Tu opowiadano je o jakimś Popielu, co wygnany dla zbrodni z kraju, na straszliwszą jeszcze karę zasłużył. Tego to Popiela wysunął dowolnie Gall a raczej „nauczyciel” jego, na księcia panującego a później go do Kruszwicy i Gopła przenieśli. Podobnych bajek-anegdot krążyło więcej i zapełnił nimi następny dziejopis, mistrz Wincenty (późniejszy biskup krakowski; zmarły w 1223 roku jako Cysters, zakonnik), cała pierwszą księgę dziejów, dopiero „drugą” od „Piasta” poczynając. Ale napuszona wymowa jego poprzestrajała na wzór starożytny owe bajki. Pisarzowi, co bez wahania twierdzi, że Julja, siostra Juljusza Cezara, żona Lestka polskiego (?), założyła i nazwała wedle siebie gród „Lulin”, a druga żona Lestkowa z zazdrości w „Lublin” odmieniła, takiemu pisarzowi nic w księdze pierwszej wierzyć nie wolno. Nawet szczegół, że ów Lestko, pomny i on swego chłopskiego początku, w odzieży chłopskiej deptał szaty książęce, zanim je wkładał, jest tylko odmianką anegdoty historycznej. Więc ze wszystkich bajek Wincentowych powtórzmy tylko jedną, o Kraku i Kraczętach, ponieważ ta właśnie bajka, najniesłuszniej w świecie, prawa obywatelstwa nabyła i jej Wandę poeci od Krasińskiego do Wyspiańskiego coraz inaczej wyczarowali.

O Kraku i Wandzie.

Polska, przez najjaskrawsze powodzenie Kraka powiększona, ustanowiła potomstwo jego jako najgodniejsze następstwa. Cóż, kiedy drugiego z jego synów zbrodnia bratobójstwa zohydziła! Był bowiem w debrach pewnej góry potwór najsroższej dzikości. Smokiem zwali go niektórzy. Jego żarłoczność wymagała pewną ilość bydła co tygodnia wedle dni liczonych. Jeśli ich mieszkańcy niby ofiar jakichś nie dostawiali, karał ich potwór o tyle głów ludzkich. Krak nie znosząc tej zguby, jako syn czulszy ku ojczyźnie niż jako ojciec ku synom, przywołał potajemnie synów i wszedł z nimi w radę a oni zobowiązali się do walki z potworem. Pokusiwszy się napróżno o jawne mężów męstwo czy o gołych sił odwagę, zmuszeni byli wkońcu uciec się do pomocy przemyślności. Skóry bowiem bydlęce pełne gorejącej siarki położyli na zwykłym miejscu zamiast bydła, a gdy smok jaknajłapczywiej je łykał, udusiły go wewnątrz wybuchające płomienie. Młodszy jednak podchodzi i zabija brata, nie jako spólnika, lecz jako zawistnika zwycięstwa i państwa. Zgonowi z łzami krokodylowymi towarzyszy, kłamiąc, że poległ on od potwora, podejmowany od ojca jako zwycięzca z wdzięcznością. Tak nastąpił młodszy Krak w władzy ojcowskiej, dziedzic niecny, lecz dłużej od bratobójstwa skalany, niż władzą świetny. Niebawem bowiem, gdy zdrady się doszło, ukarano do wiecznem wygnaniem. Ależ na górze smoczej założono rychło gród znakomity, od nazwiska Krajka Krakowem zwany, aby Krak żył w wiecznej pamięci i nie prędzej zaprzestano obrzędów pogrzebowych, niż je ukończeniem grodu zawarto. Niektórzy nazywali gród Krakowem od krakania kruków, co się tam nad padliną potwora zleciały. Lecz tak wielka miłość zmarłego księcia przejęła radę panów, całe pospólstwo, że jedyną jego dzieweczkę, Wandą zwaną, na władzę ojcowską wyniesiono. Celowała ona nad wszystkim zarówno pięknością kształtu jak wszelaką wdzięku układnością tak dalece, żeś pomawiał przyrodę, jako w jej wyposażeniu nie szczodrą, lecz rozrzutną, bo i mądrych najdoświadzeńsi jej się radom dziwili i najsrożsi z nieprzyjaciół na jej widok łagodnieli. Gdy więc jeden zwierzchnik Lemanów (Niemców) w celu pustoszenia owej ziemi się rozbijał, jakoby zamierzał opróżnione pochwycić państwo, został pokonany raczej niesłychaną jakąś dzielnością, niż bronią. Skoro bowiem całe jego wojsko królową znaprzeciwka obaczyło, oślepło jakby nagle od jakiegoś promienia słonecznego i wszyscy jakby na rozkaz boski wyzuli myśli wrogie i od walki odstąpili, twierdząc, że od świętokradztwa, nie od walki się uchylają, nie człowieka się boją, lecz nadludzką w człowieku szanują powagę. Król zaś ich, niewiadomo, czy tęsknicą miłości czy oburzenia czy obojga ranny, prawi: „Wanda nad morzem, Wanda nad ziemią, Wanda nad powietrzem niech włada! Niech bogom nieśmiertelnym Wanda ofiarę ze swoich składa, ja zaś moi wielmoże uroczystą podziemiom ofiarę ślubuję, aby tak wasza, jak waszych potomstw pod kobiecą zestarzała się władzą”. Rzekł i ducha „na dobytą wbiwszy się broń, wyzionął”, „życie zaś jego oburzone z jękiem zbiegło do cieni”. (cytat z Wergiljusza!). Od niej miała wyjść nazwa rzeki Wandalus (Wisła), bo środowiskiem jej państwa była, stad Wandalami zwano wszystkich, co jej podlegali rządom. Ponieważ zaś wszelkiemi pogardziła związkami, ba, nad małżeński stan wolny przeniosła, umarła więc bez następcy i długo chromało po niej państwo bez króla. Uwaga: Każdą bajkę wolno następnemu opowiadaczowi dowolnie rozwijać. Korzystali też z tego późniejsi aż do Długosza, ale nie godzi się ich wymysłów powtarzać. Oni to Wandę w Wiśle uśmiercili, o czem się jeszcze mistrzowi Wincentemu ani nie śniło. Także pominęliśmy wszelkie doczepki do bajki Popielowej, o stryjkach jego itp. Z bajek Wincentego jedna da się łatwo wyłuskać. Na „Wawelu” (tj. w „wąwozie”) była jama, niegdyś zamieszkała, o czem kości spożywanych zwierząt świadczyły. Później tłumaczył sobie ludek krakowski, jak każdy inny, te kości jakimś smokiem, co tu ludzi i bydło pożerał i opowiadał szewcu Skubie, co szewskim cudem a poniekąd i biblijnym, Danielowym, owego smoka zgładził. Ale bajki o smokach układa się i inaczej. Zabija go po zaciętej walce rycerz, a niewierny sługa korzysta z jego omdlenia, morduje go i sobie jego zasługę przypisuje lecz zdrada wydaje się i karze. Za takiem opowiadaniem poszedł Wincenty i pozbywał się wygodnie zmyślonych obu synów „Grakchowych” bo tak z łaciny on ojca nazywał, choć Krak, od którego nasz Kraków, jak tyle innych Krakowów na całej Słowiańszczyźnie nazwano, jest tylko inną nazwą „kruka”. Tak się tłumaczy jego bajka „smocza”, ale bajka o Wandzie tak zamotana, że nic z niej nie wywikłać na pewne. Cud to raczej chrześcijański jakiś niż pogański; podobne działa widok św. Wacława na wrogów jego, w walce czy na dworze cesarskim. Tylko samą nazwę Wandy zmyślił Wincenty, bo nigdy żadna Słowianka tak się nie nazywała, u nas dopiero po romansach XVIII wieku tę nazwę sztuczną przyswojono. Umyślił sobie bowiem Wincenty, że Wisła Wandalem a i Polacy od niej Wandalami się nazywali, więc z mniemanej nazwy rzeki odgadł jakąś Wandę, z taka samą pewnością, co z Lublina Julję Cezarową. W podaniu o „Piaście” nazwa Siemowita niczego nie wróżyła, bo od siemja = familja, się wywodzi, (por. Siemiradzki i inne). Piasta (tj. tłuczek), Rzepkę i Chościska (tj. miotłę, od chwosta = ogona), dorobiono mu później jako chłopską rodzinę, jednakże nigdy się do niej ród panujący nie przyznawał, jak czeski do chłopa Przemysła, ślepota Mieszki jest alegorją: on „przejrzał”, ale nie w siódmą rocznicę urodzin, lecz w dzień chrztu świętego, a to jego przejrzenie wytłumaczono dosłownie bajką o ślepocie.

557844900068f_p

Opisy życia słowiańskiego.

  • Źródła greckie

Polska przedchrześcijańska, która spisanych dziejów własnych nie posiada, żyła, zanim ją żelazna ręka Mieszka i Chrobrego do ustroju frankońskiego nie zniewoliła, swoim odwiecznym trybem, tj. słowiańskim. Więc co obce źródła, greckie, ruskie, arabskie, niemieckie, duńskie, o pogańskich Słowianach nad Dunajem, Dnieprem i Odrą opowiadają, wolno poniekąd i do Polski pogańskiej a słowiańskiej stosować. W tych opowiadaniach zajmują jednak Słowianie różnorakie stopnie kultury. Najniżej stali naddunajscy, bo na wyprawach zbójeckich rzuciwszy odwieczne sadyby, nie zająwszy ostatecznie nowych, opadali coraz niżej. Najwyżej wznosili się Słowianie bałtyccy, szczególniej pomorscy w Szczecinie i w grodach okolicznych i na wyspie Rugji, bo wybrzeża osiągają już kulturę, kiedy o niej ląd głęboki ani marzy, jako wystawione na wpływy obce, co wybrzeże najpierw dotykają. Między temi ostatecznościami zajęła Polska pośredni raczej stopień, bliższa Czechom czy Rusi, niż Naddunajcom. O tych właśnie prawią źródła greckie, a mianowicie historyk Prokopjusz, to towarzysz słynnego wodza greckiego Belizara, około połowy VI wieku, i późniejszy o jakieś lat kilkadziesiąt, tzw. Maurycjusz (niesłusznie z cesarzem tegoż samego nazwiska, zmarłym w 602 r., utożsamiany). Dla dawności zajęły ich opowiadania miejsce pierwszorzędnej wagi, chociaż wartość ich bardzo nierówna. Nazywają obaj Naddunajców Słowianami i Antami. Ta druga nazwa później rychło się zgubiła i wiemy tylko, że oznaczała ona tych samych Słowian, ale bardziej na wschód wysuniętych. Otóż Prokopjusz w historji, gdy u rzecz o Słowianach i Antach wypadła, tak ich przedstawił:

Najstarsze wiadomości o Słowianach naddunajskich (przed rokiem 550).

Ludami temi, to jest Słowianami i Antami, nie rządzi jeden mąż, ale żyją oni od starodawna w gminowładztwie i dlatego obchodzą ich wspólne zdarzenia szczęsne i przeciwne a niemal i co do wszystkiego innego równy panuje zwyczaj odwiecznie u obu tych dzikich ludów. Uznają bowiem jednego boga, gromowładcę, jako jednego wszechrzeczy pana i ofiarują jemu bydło i wszelki zwierz ofiarny. Przeznaczenia ani znają ani ogółem dopuszczają, jakoby nad ludźmi władało, ale jeśli im śmierć już przed oczyma, czy to schorzałym, czy przystępującym do walki, ślubują, ze w razie ocalenie bogu natychmiast za duszę ofiarę wniosą a ocalawszy ofiarują. Co przyrzekli, w mniemaniu, że kupili sobie ocalenie za tę ofiarę. Co prawda czczą i rzeki i boginki i wszelakie bóstwa i im wszystkim składają ofiary, a przy ofiarach wróżą. Żyją zaś w nędznych chałupach, znacznie od siebie rozproszeni, często też odmienia każdy miejsce zamieszkania. Wstępując do walki, tłumy pieszo przeciw wrogom ruszają, oszczepy i małe tarcze dzierżąc w ręku, nigdy zaś nie przywdziewają pancerzy. Niektórzy zaś nie noszą ani kabatu ani giermaku, ale tylko spodnie po pas ustroiwszy, tak do utarczki z nieprzyjacielem stawają. Posiadają też oba ludy jedną prawdziwie dziką mowę, ale co do wyglądu niczem się nawzajem nie różnią. Wszyscy bowiem odznaczają się wzrostem i odwagą, a co do ciała i włosów ani są zbyt biali czy blondyni ani im się to bynajmniej w czerń nie odwraca, ale wszyscy a rudawi. Jak Massageci, i oni wiodą sposób życia twardy i zupełnie zaniedbany a brudu u nich, jak u tamtych, stale po same uszy. Źli jednak albo złośliwi bynajmniej nie bywają, lecz w swej prostocie zachowują sposób Hunnów. A nawet nazwę mieli Słowianie i Antowie pierwotnie spólną, gdyż niegdyś obu zwano „Sporami”, dlatego jak mniemam, ze sporadycznie rozmieszczeni kraj zamieszkują. Więc też obsiedli obszerną ziemię, skoro sami najznaczniejszą część przeciwnego brzegu Dunajowego zamieszkiwają. Tak ma się rzecz z tym to narodem[1].

  1.  Nie należy przeceniać doniosłości źródła tego; wedle ogólnego trybu starożytnych daje i Prokop- jusz raczej tylko schemat ogólnikowy, w który Grek wszelkich barbarzyńców, dawnych i nowych, Massagetów (Scytów) i Hunów, stale wciskał; nie umiał tez Prokopjusz nazwać owego praboga, którym „Piorun” kijowski na pewno nie bywał; niezrozumiałe też, co o Sporach jakichś przytacza; nie znali bowiem Słowianie ani nikt inny żadnej takiej nazwy.

66816780_428522217995729_153447963031502848_n

Tzw. „Maurycjusz” w księgach o gotowości wojennej – „Strategikon” (po roku 550)

Jak należy się zachowywać wobec Słowian i Antów i im podobnych.
Ludy Słowian i Antów są jednego sposobu życia i charakteru a swobodne, nie dają się nakłonić ku ujarzmieniu czy panowaniu a już najmniej na własnej ziemi. Ludy są i wytrwałe, znoszą z łatwością upały i mrozy i plute i nagość ciała i środków niedostatek. Względem obcych do nich przybywających są łaskawi i z gotowością dostawiają ich w całości z miejsca na miejsce, dokąd im trzeba. Jeśliby zaś dla niedbałości podejmującego obcy doznał uszczerbku, walkę przeciwko temu zwodzi ten, kto obcego odstawił, pomstę za obcego uważając za świętość. Jeńców zaś własnych nie zatrzymują, jak reszta ludów, w niewoli na czas nieograniczony, ale naznaczywszy im termin pozostawiają ich mniemaniu, czy chcą za pewną opłatą oddalić się do swoich czy pozostawać u nich w swobodzie i miłości. Pod dostatkiem mają wszelakiego bydła i zbiorów, chowanych gromadnie, a najwięcej prosa i bru (? może bobru, może brukwi? – skryba). Kobiety zaś ich żyją zacnie ponad przyrodzenie ludzkie, tak że znaczna ich część zgon własnych mężów uważa za śmierć własną i same się dobrowolnie zaduszają, wdowieństwa za życia nie uważając. Mieszkają zaś w lasach, bagnach i błotach nieprzystępnych, a wyjścia swych osiadłości urządzają wielokrotnie, dla przygód, jakie ich, jak to bywa, trafiają. Własne rzeczy przydatne w tajni zachowują, nic zbędnego na jawi nie posiadając. Pędząc zaś życie zbójnickie z upodobaniem, w gąszczach, wąwozach i skałach na wrogów własnych przewag się podejmują. Zażywają zaś zręcznie dniem i nocą zasadzek, napadów nagłych i zdrad, urządzając je na wszelkie sposoby. We wprawie przebradzania rzek celują wszystkich ludzi i dzielnie trwają w wodzie, tak, że częstokroć gdy bawiąc u siebie, zostaną nagle napadnięci z przygody, zanurzą się w głębi wody, a długie do tego przyrządzone trzciny, całkiem wydrążone, tkwią im w ustach, sięgające aż do powierzchni wody. Leżąc na wznak w głębi, oddychają przez nie i starczy im to na wiele godzin, tak, że żadnego o nich podejrzenia nie bywa, a nawet gdy się przytrafi dojrzeć tych trzcin nazewnątrz, niedoświadczeni za zrosłe z wodą ich uważają. Ci zaś, co o tem doświadczeni, rozeznawszy trzciny wedle ścięcia i układu, albo im niemi usta przebijają, albo je wyciągają i dobywają ich z wody, gdyż nie mogą dalej wytrwać w wodzie. Zbroją się każdy dwoma małemi oszczepami, niektórzy z nich dzielnemi ale ciężkiemi do przenoszenia tarczami. Używają i łuków drewnianych i strzałek, pomazanych jadem przypraw, który działa, jeśli zraniony przezeń nie uprzedzi go piciem dryakwi albo innemi środkami pomocniczemi, znanemi przez lekarzy, albo szybkim wycięciem rany, aby reszty ciała nie przeżarł. Bezrządni zaś i nawzajem zawistni sobie nie znają szyku bojowego ani starają się walczyć ściśnieni, ani pojawiać się na miejscach otwartych i równych. Jeżeli zaś się odważą, to w chwili spotkania z wrzaskiem posuwają się nieco naprzód, i jeśli przeciwnicy cofną się przed ich głosem, raźnie następują. W przeciwnym razie tak samo uciekają, nie kusząc się o ręczne spróbowanie siły swych wrogów. Uciekają zaś do lasów, mając tam wielką pomoc, jako umiejący walczyć swobodnie w gąszczach. Boć często unosząc zdobycz, dla małego popłochu nią wzgardzają i w lasy wbiegają, a kiedy ich napastnicy koło zdobyczy się trudzą, z łatwością przeciw nim powstają i im straty zadają. Toż starają się czynić z rozmysłu i z własnej woli, na przynęcenie wrogów. Na wszelki zaś sposób zdradliwi są i niezgodni w umowach, ustępując raczej dla strachu niż dla darów. Skoro zaś różnica zdań między nimi zawładnie, albo się zgodzą, inni wnet uchwałę przekręcają, gdy z wszyscy przeciw sobie wrogo są usposobieni i żaden drugiemu ustąpić nie chce.
Wyprawy przeciw nim wypada raczej zimową porą przedsiębrać, kiedy to dla obnażonych drzew nie łatwo mogą się ukrywać, ale i śnieg ślady uciekających nawodzi a żywot ich nędzny bywa jakby nago a zresztą i dla mrozu rzeki łatwo przebywać.
Ile możności należy się wystrzegać, aby nie czynić przechodów latem w miejscach nieprzystępnych albo w gąszczu byle jak, nieopatrznie, szczególnie jeśli wróg się skupił, zanim się go nie wypłoszy piechotą lub konnicą. Ponieważ zaś królików u nich wielu a niezgodni z sobą, nie od rzeczy więc będzie, niektórych z nich zjednać sobie czy namowami, czy darami, a najbardziej tych, co bliscy u granic, na drugich zaś napadać, aby wrogość przeciw wszystkim nie sprawiła zjednoczenia czy jednowładztwa. Starannie zaś należy dozorować zbiegów, obiecujących pokazywać drogi lub cos zdradzić. Bo czasem na Romeów przekształceni i zapominając o własnych, wyżej cenią przyjaźń ku wrogom. Należy ich obłaskawiać, gdy się dobrze prowadzą, karać zaś źle czyniących. Zasobów, nabywanych w ziemi, nie należy zaraz bezcelowo tracić, ale starać się przenieść do własnej, czy to bydłem jucznem, czy łodziami, skoroż bowiem ich rzeki do Dunaju wpadają, przeprowadzkę łatwo łodziami uskutecznić.
Ponieważ zaś kraje Słowian i Antów rzędem nad rzekami leżą i wzajem się stykają tak, że niema między nimi uwagi godnego przestworu, powszechnie zaś las i bagna i trzcinowiska ich otaczają, wiec w wyprawach przeciw nim podejmowanych zdarza się, że wraz z napadem na pierwszą ich krainę i gdy cale wojsko tam się zabawia, inni jako sąsiedzi a lasy blisko mając, dostrzegając popłochu jako z bliska, łatwo uprowadzają swe zasoby. Młodzież ich zaś wystraszona przy nadarzającej się sposobności znienacka na nasze wojsko napada, tak, że tam nic znacznego ku szkodzie wroga zdziałać nie mogą, co przeciw nim ciągną.
Przy podobnych wyprawach nie należy pojmować nieprzyjaciół zdolnych do walki, ale wszystkich napotkanych zabijać, dalej spieszyć i nad nimi się nie zabawiać (szczególnej ci, co wyprawą dowodzą) i łowić pomyślną chwilę. Częściowo powtarza to samo inny pisarz bizantyjski, cesarz Leon, zmarły r. 741, w 18 rozdziale swojej „Taktyki”, wedle jego Słowianie swobodę najgoręcej miłujący, szczególnie gdy za Dunajem jeszcze żyli, prosem się głównie żywili, kochając się najbardziej w oszczędnej mierności, niechętnie ponosząc inne mozoły rolnicze przekładając sposób życia lekszy i bez trudów nad zdobywaniem zbytku w potrawach i przyborach, za cenę usilnej pracy.

Uwaga: Sprawozdanie tzw. Maurycjusza jest nierównie cenniejsze niż Prokopjuszowe, bo polega na istotnym znawstwie Słowian, nie na schemacie, jak Prokopjuszowe. Nie brak tu jednak przesady. Doświadczenia dowiodły, że nie można oddychać przez trzciny (czy rury) na większej niż półmetrowej głębokości, tj. przy brzegu tylko i nie dłużej niż kilkanaście minut, chyba, jeśli można co chwila głowę całkiem wychylać i woda nie ma być zbyt zimna i trzciny muszą być bardzo grube. To samo po wiekach u nas z równą przesadą o hajdamakach donoszono, jeśli nie przeniesiono po prostu na nich opowieści Maurycjuszowej.
Ściślej odpowiada natomiast prawdzie, co on o „dobrowolnym” ( w istocie wymuszonym przez obyczaj), samobójstwie wdów prawi. We cztery wieki później opowiadał to samo o Polsce pogańskiej rocznikarz niemiecki Thietmar, a o Słowianach w głębi dzisiejszych Niemiec i Frankonji i innych św. Bonifacy w liście do króla anglosaskiego w roku 744 donosił: „Wenedzi (tj. Słowianie), acz najbrzydszy i najpośledniejszy z rodów ludzkich, tak silnym zapałem małżeńskim miłość spólną uprawiają, że żona uchodzi u nich za chwały godną, co sobie własnoręcznie śmierć zadała, aby na jednym stosie wraz z mężem swoim spłonąć”; wedle Thietmara „za czasów Mieszki, gdy był jeszcze poganem, każda żona towarzyszyła po straceniu pogrzebowi męża swego, w ogniu spalonego”.
O gościnności słowiańskiej porównaj niżej przytoczone świadectwa niemieckie, a już wyżej (punkt 1) czytaliśmy, jak się „Piastowi” gościnność odpłaciła słowiańska i wolno tylko zapytać, czy z cudem wynagrodzonej gościnności, a więc z anegdotą budującą, łączyło się istotnie Siemowitowe panowanie? Że Słowianie znakomicie rzeki w bród przechodzili, wiemy i skąd inąd. Zamilczał jednak Maurycjusz, jak oni w budowlach wodnych (mostach, czółnach), byli znakomicie wyćwiczeni. Korzystali z tego i Awarowie sami.
Inne opowiadania greckie, o Słowianach bałkańskich, Chorwatach i Serbach, w dziele cesarza Konstantyna Porfirogenety (zmarłego r. 957), dotyczącą już wyłącznie rozsiedlenia się ich na półwyspie, wywołało zaś znaczne nieporozumienie co do jakiejś Białochorwacji, niby zakarpackiej (plątano z nią ziemię małopolską) i co do wyjścia rodu panującego w Zecie (tj. Czarnogórze), z nad Wisły – ale druga mniemana jej nazwa, nigdy nie słyszana Diciki czy Liciki, na całe opowiadanie cień rzuca wątpliwości.

Ethnographic_map_of_the_Southern_Slavs,_1913

  • Źródła słowiańskie

Ciekawsze niż greckie bywają źródła ruskie, bo tryska z nich, oprócz domysłów rocznikarskich, bez których się średniowiecze nie obchodziło, żywa tradycja ludowa nieskończenie obfitsza niż polska i czeska, gdyż stosunki na Rusi nie ulegały tak nagłej ani gruntownej przemianie, jak a na zachodzie frankońskie wywoływały rządy i wzory. Z roczników kijowskich, docierających początków XII wieku, a więc współczesnych naszemu „Gallowi”, krążących zaś po utartą nazwą mnicha „Nestora”, przytacza- my według tekstu w wydaniu Miklosicha (1861) ustępu o początkach Słowian i o życiu-bycie ich pogańskim, jak i o pierwszych ich książętach.

O rozgałęzieniu Słowian polskich (Lachów) i o Awarach-Obrach.

Gdy Rzymianie Słowian naddunajskich naszli i zasiadłszy między nimi ich niewolili, jedni Słowianie przyszedłszy usiedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a inni z tych Lachów przewali się Polanami, inni zaś Lachowie Lucicami, inni Mazowszanami, inni Pomorzanami. Tak i ci Słowianie przyszedłszy siedli nad Dnieprem i nazwali się „Polanie”, a drudzy „Drzewianie”, bo w lasach siedzieli, a drudzy siedli między Przypecią a Dźwiną i nazwali się „Dregowiczy”. Inni usiedli nad Dźwiną i nazwali się Połoczanie, od rzeki Połoty, cieknącej do Dźwiny. Słowianie zaś którzy siedli koło jeziora Ilumienia przezwali się własnem swym imieniem (tj. Słowianie) i zbudowali gród i nazwali do Nowym Grodem. A drudzy siedli nad Dziesną, Siemią i Sułą, ci nazwali się „Siewierz”… A od Połoczan są Krzywiczy, co siedzą na wierzchowiskach Wołgi i Dźwiny i Dniepru, których grodem jest Smoleńsk, bo tu siedzą Krzywiczy… Radzimiczy zaś i Wiatyczy (są) od Lachów, bo było u Lachów dwóch braci, Radzim, a drugi Wiatko[1] i przyszedłszy siedli: Radzim nad Sożem i przezwali się Radzimiczy, a Wiatko siadł z rodem swym nad Oką a od niego przezwali się Wiatyczy. Dulebi zaś siedli nad Bugiem, zwali się Bużanie, później zaś Wołynianie. (Za czasów Herakljusza, 610 – 640) byli i Obrzy, którzy nań wojowali i omal go nie jęli. Ci Obrzy wojowali z Słowianami i zniewolili Dulebów – Słowian i kobiety Dulebskie uciskali. Gdy wypadała jazda Obrzynowi, ani konia ani wolu nie raczył zaprzęgać, lecz kazał zaprząc do telegi (wózka) trzy lub cztery lub pięć kobiet i ponieść Obrzyna i tak męczyli ono Dulebów. Bo byli Obrzy wielcy ciałem a bardzi myślą i wytrzebił ich Bóg i wymarli wszyscy i nie pozostał ani jeden Obrzyn i jest do dziś przysłowie na Rusi: „zginęli jak Obrzy” (których niema ani plemienia ni potomstwa).

  1.  Więtko, Więcław = Wacław.

dxKpmWP

Zwyczaje tych plemion.

Mieli zaś (ci polanie, Drzewianie itp.), zwyczaje swoje i ojców swoich oprawo i podanie, każdy swój obyczaj. Bo Polanie mają od ojców swych obyczaj łagodny i skromny i wstydliwość przed swojemi synowemi i siostrami i matkami i rodzicami; prze szwagrami i świekrami (dziewierzami) wielką wstydliwość zachowali. Mieli zaś obyczaj ślubny: nie chodził zięć po synowę, lecz przyprowadzali ją wieczorem, a nazajutrz przynosili, co za nią oddawali. Lecz Drzewianie żyli na sposób zwierzęcy, żyjąc po bydlęcemu; zabijali jeden drugiego i jedli wszystko nieczyste i ślubów nie zachowywali, lecz porywali u wody panny. I Radzimiczy i Wiatyczy i Siewierz, jeden wiedli obyczaj: żyli po lasach jakoby zwierz wszelki, jedząc wszystko nieczyste i przed ojcami i synowemi słów sromotnych używali i nie bywało u nich ślubów, tylko igrzyska między siołami, i schodzili się na te igrzyska i pląsy i wszelakie igrzyska czartowskie i tu porywali sobie żony, jak się z którą kto umówił, miewali zaś po dwie i trzy żony. A jeśli kto umarł, tyznę[1] nad nim czynili, a potem stos wielki czynili i wkładali nieboszczyka na stos i spalali, a potem zebrawszy kości, wkładali w małe naczynie i stawili na słupie przy drogach, co i dziś Wiatycy czynią. Takie same obyczaje zachowywali Krzywiczy i reszta pogan, nie mając zakonu Bożego, lecz sami sobie zakon tworząc. Także i teraz Połowcy zakonu ojców swoich nie dzierżą, krew przelewać i tem się chełpić, jeść padlinę i wszelką nieczystość, susły i chomiki, i żenią się z macochami i szwagrowemi[2] i inne obyczaje ojców zachowują.

  1.  Zabawy obrzędowe.
  2.  Jątrewkami, żonami bratnimi.

ancient-slavs

Dzieje pierwotne Kijowa.

Gdy zaś Polanie żyli osobno i władali swojemi rodami… I było trzech braci, jednemu z nich Kij na imię a drugiemu Szczek, a trzeciemu Choriw, a siostra ich Łybedź. I mieszkał Kij na górze, gdzie był wąwóz Boryczew, a Szczek na górze, co się dziś Szczekowicą zowie, a Choriw na trzeciej górze, od niego Choriwicą przezwanej. I zbudowali gród w imię starszego brata i nazwali imię jego Kijów. I był koło grodu wielki las i bór i łowili zwierzynę, a byli ludzie mądrzy i domyślni i zwali się Polanami, a od nich są Polanie w Kijowie do dziś. Inni zaś nieświadomi twierdzili, jakoby Kij był przewoźnikiem, bo był u Kijowa wtedy przewóz z tamtej strony Dniepra, dlatego mawiano na przewóz Kijowy. Ale jeśli Kij był przewoźnikiem, to nie chodziłby do Carogrodu, lecz ten Kij panował w grodzie swoim. I gdy przychodził do cesarza (greckiego) jak opowiadają, odbierał wielką cześć od cesarza, przy którym przechodził. Gdy zaś wracał, przyszedł ku Dunajowi i podobała mu się miejscowość i zarębał[1] mały gródek i chciał tu zasiąść z rodem swoim, ale nie dopuścili mu tego okoliczni a grodzisko zwią do dziś Dunajcy Kijowcem. Gdy zaś Kij przyszedł do swego grodu, do Kijowa, to żywota dokonał i obaj bracia jego, Szczek i Choriw i siostra ich Łybedź tu poumierali. I po tych braciach ród ich zaczął dzierżeć księstwo śród Polan. Po braci tych śmierci krzywdzili ich Drzewianie i inni okoliczni, a napadli ich, gdy siedzieli po tych górach w lasach, Chozarowie i rzekli Chozarowie płaćcie nam dań. Po naradzie dali im Polanie od dymu[2] po mieczu i nieśli Chozarowie ku swemu księciu i ku starszyźnie i rzekli im: „oto nową dań zdobyliśmy”. Ci rzekli im: „skąd?”. Co zaś rzekli: „w lasach na górach nad rzeką dnieprską”. Oni zaś rzekli: „cóż wam dali?”. Ci zaś pokazali miecz. I rzekli starce chozarscy: „Nie dobraż to dań, o książę! Myśmy się do nich dobrali z orężem ostrym po jednej stronie (tj. z szablami), a tych oręż z obu stron ostry (tj. miecz). Ci będą od nas i od innych ziem dań pobierać.

  1.  Wystawił z drzewa.
  2.  Od chaty.

67070925_428521884662429_8772652396376489984_n

Wzięcie Korostenia.

Roku 946 Olga wraz z synem swoim Świętosławem i licznymi i dzielnymi wojownikami ruszyła na ziemię drzewską. I wyszli Drzewianie naprzeciw, i gdy się oba szyki zetknęły, rzucił Świętosław kopiją na Drzewian. Kopia przeleciała koniowi przez uszy i uderzyła go w nogę, bo był Świętosław chłopięciem. I rzekli Swienald i Asmud: „książę już zaczął, pociągnijcie za księciem, drużyno!”. I przemogli Drzewian. Drzewianie zaś uciekli i zamknęli się w grodach swoich. Olga zaś z synem podążyła przeciw grodowi Korosteniowi, bo ci zabili byli jej męża i z synem obległa gród a Drzewianie zamknęli się w grodzie i walczyli dzielnie z grodu, bo wiedzieli, że sami zabili księcia, więc na co się poddawać? I stała tu Olga przez lato i nie mogła wziąć grodu i tak wymyśliła. Posłała do grodu ze słowami: czego się tu dosiedzicie? Wszystkie wasze grody mnie się poddały i zobowiązały się ku daninie i uprawiają niwy swe i ziemie swe, a wy z głodu umrzecie, jeśli się ku daninie nie zobowiążecie. Drzewianie zaś rzekli: chętnie zobowiązalibyśmy się ku daninie, ależ ty będziesz mściła męża swego. Olga zaś im rzekła: Krzywdę męża swego jam już pomściła, gdy przyszli do Kijowa za wtórym i trzecim razem, kiedym tryznę swemu mężowi wyprawiała, a już nie będę się mściła i wezmę skromną daninę i sprzymierzywszy się z wami, odejdę nazad. Rzekli zaś Drzewianie: czego chcesz od nas? Chętnie dajemy miodem i skórami (futrami). Ona zaś rzekła: teraz nie macie ani miodu ani skór, ale żądam od was niewiele: dajcie mi od każdego domostwa po trzy gołębie i trzy wróble, bo nie włożę na was ciężkiej dani, jak mój mąż. Dlatego żądam od was niewiele, boście w oblężeniu potracili siły. Drzewianie zaś uradowani zebrali od domostwa po trzy gołębie i po trzy wróble i posłali ku Oldze z czołobitnią. Olga zaś rzekła do nich: oto jużeście się ukorzyli przedemną i przed moim dziecięciem. Idźcież do swego grodu i pójdę do własnego. Drzewianie zaś uradowani weszli do grodu i opowiedzieli ludziom i ucieszyli się ludzie w grodzie. Olga zaś rozdała wojownikom każdemu po gołębiu, a innym po wróblu i kazała przywiązywać każdemu gołębiu i każdemu wróblowi siarkę, zawijając ją w drobne szmatki a nitką do każdego z nich przywiązywać, i rozkazała Olga wojownikom swym, gdy zmierzchało, puścić gołębie i wróble. Gołębie zaś i wróble poleciały do gniazd, te w gołębniki, wróble po strzechy i takto zapalały się to gołębniki, to komory, to namioty, to szopy i nie było domostwa, gdzieby się nie paliło, i nie można było gasić, bo wszystkie domostwa się zajęły. I uciekli ludzie z grodu i kazała Olga swym wojownikom ich imać, skoro wzięła gród i go spaliła. Zwierzchnich w grodzie pojmała a z innych jednych pozabijała, drugich swoim ludziom w niewolę oddała, za resztę zostawiła, aby płacili daninę. I nałożyła na nich ciężka daninę. Dwie jej części szły do Kijowa, a trzecia do Wyszogrodu, bo był Wyszogród grodem Olgi i chodziła Olga po ziemni drzewskiej i z synem i z drużyną, stanowiąc ustawy i daniny.

Uwaga: Podobne opowiadania o zdobyciu grodu czy zamku zna epika średniowieczna francuska, a wedle Czecha Dalimiła zajęli w ten sposób Tatarzy Kijów w roku 1241. Olga, sama normanka, należy do kobiet germańskich mściwych, nieubłaganych, jak w podaniu Kriemhilda a w fantazji Słowackiego Gwinona.

Jak Włodzimierz Wielki władzę objął.

(W roku 972 zabili Pieczyngowie powracającego z Bułgarji Świętosława na porohach Dnieprowych. Zostawił on trzech synów, Jaropełka w Kijowie, Olega u Drzewian, Włodzimierza w Nowogrodzie. Swienald wojewoda podpuszczał z zemsty osobistej Jaropełka przeciw Olegowi i wyruszył wkońcu Jaropełk na brata i zwyciężył go).
I uciekł Oleg z wojownikami swymi do grodu zwanego Owrucz, był zaś przez groblę most do wrót grodowych. Cisnąc się, jeden drugiego spychał z grobli, zepchnęli Olega z mostu w bebr i wielu padało a konie zadusiły ludzi. I wszedł Jaropełk do grodu Olegowego i objął władanie jego i posłał szukać brata swego i szukano go, ale nie znaleziono i rzekł jeden Drzewianin: widziałem jak go wczoraj zepchnięto z mostu. I posłał Jaropełk szukać brata i włóczyli trupów z grobli od rana aż do południa i znalazłszy Olega popod trupami wynieśli go i położyli na kobiercu. I przyszedł Jaropełk nadeń i płakał i rzekł do Swienalda: patrz, tegoś ty chciał! I pochowali Olega na miejscu u grobu Owrucza i objął władanie jego Jaropełk. Miał zaś Jaropełk żonę Greczynkę, co była niegdyś zakonnicą, bo przywiódł ją jego ojciec Świętosław i wydał za Jaropełka dla piękności jej lica. Gdy zaś Włodzimierz w Nowogrodzie to usłyszał, że Jaropełk zabił Olega, zląkłszy się uciekł za morze a Jaropełk posadził w Nowogrodzie swoich urzędników i panował jeden na Rusi. Ale roku 980 przyszedł Włodzimierz z Warjagami[1] do Nowogrodu i rzekł urzędnikom Jaropełkowym: idźcie do mego brata i rzeczcie mu: Włodzimierz wyrusza na ciebie, przygotuj się poczciwie do boju. I zasiadł w Nowogrodzie. I posłał do Połocka ku Rogwoldowi mówiąc: chcę córkę twoją pojąć za żonę. On zaś rzekł do swej córki: czy chcesz wyjść za Włodzimierza? Ona zaś rzekła: nie chcę rozzuć syna niewolnicy (był bowiem Włodzimierz synem klucznicy Olgi), ale chcę Jaropełka. I zebrał Włodzimierz liczne wojsko, Warjagów i Słowian, Finów[2] i Krywiczów i wyruszył na Rowgolda. W ten sam czas chciano wydać Rogniedę (córkę ową) za Jaropełka. I przyszedł Włodzimierz na Połock i zabił Rowgolda i dwu jego synów a córkę wziął za żonę i wyruszył na Jaropełka i za zdradą wojewody tegoż, Bluda, zwyciężył i zabił i sam panował na Rusi.

  1.  Normanami.
  2.  Tj. Nowogrodzian.

Pogaństwo Włodzimierza i Rusi.

I postawił (Włodzimierz w Kijowie) bałwanów na pagórku poza podwórcem pałacowym: Peruna z drzewa a głowa jego ze srebra a wąs złoty, i Chorsa, Daćboga, i Striboga i Siema i Rgła i Makosz[1] i ofiarowali im, zowiąc ich bogami i przywodzili syny i córki swoje i ofiarowali czartom i pokalali ziemię ofiarami swemi i pokalała się krwią ziemia ruska i to wzgórze – na tym wzgórzu stoi dziś cerkiew św. Wasyla. Włodzimierz zaś usadowił wuja swego Dobrynię na Nowogrodzie i skoro Dobrynia przyszedł do Nowogrodu, postawił bałwana nad rzeką Wołchowem i ofiarowali mu ludzie nowogrodzcy jak bogu…
Roku 981 ruszył Włodzimierz na Lachów i zajął ich grody, Przemyśl i Czerwień (nad Bugiem) i inne grody, co są pod Rusią do dziś. Roku 983 ruszył Włodzimierz na Jaćwingów i pobił ich i zajął ich ziemię. I poszedł do Kijowa i wraz z ludźmi swymi czynił ofiarę bałwanom. I rzekli starcy i bojarzy rzucimy los o chłopca i dziewczynę, na kogo wypadnie, tego zarzniemy bogom. Był zaś Warjag jeden i miał swój dwór, gdzie jest cerkiew św. Matki Boskiej, zbudowaną przez Włodzimierza. Ten Warjag przyszedł był z Grecji i zachowywał wiarę chrześcijańską i miał syna, pięknego na twarzy i duszy. I padł na niego los, z zawiści szatańskiej i gdy posłani do niego przybyli, rzekli: los padł na twego syna, bo jego sobie bogowie wybrali, ofiarujmyż bogom. I rzekł Warjag, toć to nie bogowie ale drzewo, dziś jest a jutro zgnije, bo ani jędzą ani piją ani mówią, ale uczyniono je rękami w drzewie, a ci bogowie co uczynili? Sami są czynieni, mnie dam syna swego czartom. Oni zaś poszli i powiedzieli mieszczanom. Ci zaś uzbroiwszy się poszli nań i dwór około niego rozbili. On zaś stał w sieni z synem swoim. Rzekli mu: oddaj syna swego, abyśmy go bogom dali. On zaś rzekł: jeśli to bogowie, to poślą jednego boga do mnie, by wzięli syna mego, a czegoż wy żądacie? I okrzyknęli i porąbali sień pod nimi oboma i tak ich zabili i nikt nie wie, gdzie ich położono. Roku 984 ruszył Włodzimierz przeciw Radzimiczom a wojewodą jego był Ogon Wilczy i wysłał go Włodzimierz przed sobą i zetknął się z Radzimiczami Ogon Wilczy nad rzeką Piesczaną i pobił ich, stąd to naśmiewa się Rus z Radzimiczów twierdząc: Piesczańcy przed Ogonem Wilczym uciekają. Byli zaś Radzimiczy z rodu Lachów, przyszedłszy tu się osiedlili i płacą Rusi daninę i podwody wiozą i do dziś. Roku 983 wyruszył Włodzimierz z Dobrynią, wujem swym, na Bułgarów w łodziach a Turków brzegiem przywiódł na koniach i zwyciężył Bułgarów i rzekł Dobrynia do Włodzimierza: oglądałem więźniów, wszyscy mają buty, ci nam daniny płacić nie będą, chodźmy szukać łapciatych. I zawarł Włodzimierz pokój z Bułgarami i przysięgali go sobie i rzekli Bułgarzy: wtedy nie będzie między nami pokoju, jeśli kamień pływać będzie a chmiel tonąć.

  1.  Nestor wymienił na pierwszym miejscu Peruna, co raczej i Thora (= Donner) Warjagów – Normanów, ich głównego bożka, przypomina; nie wymienił wcale najwyższego boga ognia, Swarożyca (zob. niżej punkt 21), ani boga Welesa, na którego Ruś słowiańska się klęła i którego mylnie bogiem bydła obezwano; reszta bogów, oprócz Daćboga-słońca, bliżej nam nieznana.

terraoko-201510041-1

Chrzest Rusi Kijowskiej.

(Gdy się w Korsuniu – Chersonie Włodzimierz w roku 988 ochrzcił) przyszedł sam do Kijowa. Skoro przyszedł, kazał bałwany powywracać, jedne rozsiekać, drugie wydać na ogień. Peruna zaś kazał przywiązać koniowi do ogona i wlec z góry wedle Boryczowa na ruczaj i dwunastu ludziom kazał go ciąć prętami, nie to jakby drzewo to czuło ale czartu na urągowisko, co ludzi tym obrazem zwodził, aby odpłatę przyjął od ludzi. Gdy go zaś po ruczaju wleczono ku Dnieprowi, płakali niewierni jago ludzie, bo jeszcze nie przyjęli byli chrztu świętego. I przywlekszy porzucili go do Dniepru i rozporządził Włodzimierz mówiąc: jeśli gdzie przystanie, odbijajcie go od brzegu, aż minie porohy (Dnieprowe), to wtedy go porzućcie. Oni zaś wypełnili rozkazane. Gdy go opuścili a on porohy przebył, wyrzucił go wiatr na mieliznę i stąd przezwała się „mielizna Perunowa”, jak się i do dziś nazywa. Potem rozesłał Włodzimierz po całym grodzie mówiąc: ktokolwiek czy bogacz, czy żebrak, czy ubogi, czy robotnik zjutra się na rzece nie stawi, niech mi będzie za przeciwnika. Słysząc to ludzie szli z radością, radując się i mówiąc, gdyby to nie było dobre nie przyjęli by tego książę i bojarowie. Nazajutrz wyszedł Włodzimierz nad Dniepr, z popami cesarzówny (jego żony Anny) i chersońskimi i zeszło się ludzi bez liczby. Wleźli w wodę i stali jedni po szyję, drudzy po piersi, maleństwo przy brzegach, inni zaś trzymali maleństwo, dorośli zaś brnęli, popi zaś stali i prawili modlitwy. Gdy się zaś ludzie ochrzcili, szli wszyscy do domów swoich. I kazał Włodzimierz rąbać[1] cerkwie i stawiać je po miejscach, gdzie stały bałwany i wystawił cerkwie św. Wasyla na wzgórzu, gdzie stał bałwan Peruna, i inne, gdzie książę i mieszczanie ofiary czynili. I począł ustawiać po drogach cerkwie i popów i przywozić ludzi po wszystkich drogach i siołach. Posławszy zaś począł w znamienitych familjach dzieci pobierać i oddawać je na naukę pisemną, ale matki tych dzieci płakały za nimi, bo jeszcze nie były umocnione w wierze, ale płakały jakby po nieboszczykach.

Uwaga: Ustęp ten kończy Nestor wyliczaniem synów Włodzimierzowych, co i przedtem uczynił; wymieniał między żonami jego Czeszkę i inne, o Polce nie wspomniał a tymczasem, miedzy nazwami synów jego spotykamy i Stanisława i Pozwida, imię z mniemanej mitologji polskiej znane (zowią bożka polskiego Pogwizdem i Pochwiścielem).Z bożków Nestorowych (i ruskich innych) powtarza się w Polsce, gdzie chrzest nad Warta odbywał się jak ów nad Dnieprem, imię Swarożyca w nazwach miejscowych: Swarożyno (na Pomorzu), Swarzędz, Swaryszew (od swaru-hałasu z jakiem ogień się rozpościera), natomiast Daćboga (słońca) używało się w Polsce dziedzicznie jeszcze w XVII wieku a nazwa Rgła ocalała w miejscowości Rgielsko. Perun, litewski Perkunas, ustąpił na ziemi spólnej Swarożycowi i Daćbogowi, ale na Rusi kijowskiej wypłynął znowu za wzorem Tora, tj. Tonara = Donner Warjagów, ale głównego boga.

  1.  Rąbać tzn. budować z drzewa.

wlodzimierz1

Chrzest poniewolny księcia polskiego.

Z źródeł słowiańskich jedno tylko Polski pogańskiej, a to Małopolski (ziemi Krakowskiej), Wiślan. Dotyczy: żywot św. Metodego, apostoła Słowian morawskich, opowiada w czasie około roku 875.
Była w Metodym i łaska prorocza i sprawdzało się wiele z jego proroctw, z których jedno i drugie opowiemy. Książę pogański, bardzo potężny sród Wiślan (Małopolska), urągał się chrześcijanom (morawskim) i wyrządzał im przykrości. Posłał więc do niego Metody i rzekł: synu, dobrze by było ci ochrzcić się po dobrej woli na własnej ziemi, abyś pojmany w obcej ziemi przymusem nie został ochrzczony i mnie wspomniał, co się też stało. Gdy znowu innym razem Świętopełk wojował z poganami (to już inni, nie Polacy?) i nic nie zyskiwał, a czas tracił, gdy msza, tj. służba św. Piotra się zbliżała, posłał do niego z słowami: jeśli mi obiecasz, że się na święty dzień Piotrów z wojownikami twymi u mnie (nie u księży łacińskich) stawisz, wierzę, że Bóg ich odda rychło w twoje ręce, co się tez stało.

  • Źródła arabskie

Źródła arabskie (i perskie) nie przytaczają żadnych podań, jakie z ruskich poznajemy. Pochodzą od dyplomatów, kupców, geografów, których jedynie położenie kraju, przyroda, kultura zajmowała, ale ich wiadomości sięgają IX wieku, a polegają przeważnie na autopsji: samiż zwiedzali te kraje. Zachowane niemal wyłącznie w późniejszych wyciągach, przeróbkach, odpisach, podają nieraz nazwy ludów i grodów w tak zeszpeconej formie, że każdy arabista inaczej je czyta i tłumaczy. Mieszają też Słowian z innymi „jasnymi” ludami, z Finami czy Niemcami, opowiadają więc o nich i na Kaukazie, gdzie Słowian nigdy nie było! Ich wiadomości dotyczą przeważnie Słowian (kijowskich) i Rusi (normańskiej), ale najobszerniejsze i najciekawsze o zachodnich właśnie, o Czechach, Obodrytach (bałtyckich) i Polakach prawi, więc je całe (z dodatkiem z innego źródła spółczesnego) powtarzamy. Spisał je żyd, z Afryki północnej pochodzący, Abraham, syn Jakóba, handlarz niewolnikami, a tego najkosztowniejszego towaru Słowianie z pomiędzy siebie dostarczali, w takiej obfitości, że nazwa Słowian Sclavus, ogółem na niewolników, Sklave, esclave, przeszła. Kupował np. św. Wacław sam około roku 920 na targu perskim chłopców itp. Plemiona słowiańskie napadając się wzajemnie, zabierały ten plon żywy i odsprzedawały go za złoto i srebro żydom, którzy całą Europę środkową i wschodnią za tym towarem przebiegali. Stąd niektóre uwagi Abrahama co do tego „towaru”. Abraham opisał własną podróż, jaką roku 965 w Czechach i Niemczech odbył. Bul u cesarza Ottona w Magdeburgu czy Marseburgu; cesarz sam opowiadał mu o Amazonkach słowiańskich, umieszczając je na Podlasiu między Jaćwingami (o Amazonkach czeskich napomykał i rocznikarz czeski, Koźma, zwiedzony nazwą grodu Dziewina, nasi rocznikarze o tym milczą). Sprawozdanie jego ocalało w kompilacji Araba hiszpańskiego Al Becri (zmarłego w roku 1094), autora mnóstwa dzieł, między innymi Ksiąg dróg i krajów, z których korzystał i z Abrahama i z dzieł Araba, kupca i podróżnika, Masudiego z połowy X wieku (Złote łąki i inne). Przytaczamy je w tłumaczeniu z krytycznym komentarzem Westberga (po rosyjsku wydanym r. 1903 w Petersburgu), a nawet stawiamy słowa dopełniające albo objaśnienia niezbędne. Niektórych nie kusimy się odtwarzać, np. bajecznego króla słowiańskiego Macha i szczepu Wlinbaba

2111370_original

Zachód słowiański w roku 965.

Słowianie (są) z potomstwa Mazana (tj. Madaja, trzeciego syna) Jafetowego, a siedziby ich (szerzą się) od północy, póki nie dochodzą zachodu. Prawi żyd Abraham syn Jakóbowy: dziedziny Słowian ciągną się od morza syryjskiego ku oceanowi ku północy. I plemiona północy (Normanowie) owładnęli niektórymi z nich i żyją dotąd miedzy nimi. (Składają się Słowianie) z licznych, różnorakich plemion. I skupił ich za dawnych czasów jakiś król a imię (tytuł) jego był Macha (?) i był on z jednego ich plemienia, co się zwało Wlinbaba, i było u nich poważane. Później zaś rozeszli się i ustał ich rząd i plemiona ich pozostały grupami i w każdym ich plemieniu panował król. I mają teraz czterech króli; król Bułgarów i Bolesław, król Pragi, Czech i Krakowa, i Mieszka król północy, i Nakon na krańcowym zachodzie, i graniczy z ziemią Nakona na zachodzie Sasin i część Marman (Normanów?), a ziemia jego, to ziemia z niskimi cenami na zboże, bogata w konie. Stąd wywozi się je i w inne ziemie. Posiadają on i pełne uzbrojenie, pancerze, hełmy, miecze. Od Burga (grodu przy Magdeburgu), do przyległej części (Słowian) mil 10[1], stąd do mostu mil 50, a to most drzewiany, na mile długości[2]. I od mostu do Nakona około mil czterdzieści i zowie się on Azzan, co znaczy w tłumaczeniu „wielki gród”[3] i na południu od Azzana leży gród , wybudowany na jeziorze o słodkiej wodzie. I budują Słowianie większą część swych grodów w ten sposób: wyruszają na niziny, obfite w wodę i gąszcz, i wyznaczają tam miejsce okrągłe lub czworoboczne, wedle kształtu jaki zamierzają nadać grodowi, i wedle jego wielkości, i wykopują około niego rów a ziemię wykopaną zrzucają na wał, wzmocniwszy ją deskami i swajami na podobieństwo ziemi ubitej, aż ściana dojdzie do wymaganej wysokości. I odmierzają się wtedy wrota z byle której strony a do nich przechodzą po moście drewnianym. A od grodu Azzana do oceanu (Bałtyku) mil jedenaście i w ziemię Nakona przenikają wojska tylko z wielkim trudem, bo cała jego ziemia niziny, gąszcze (leśne) i błota.
Co zaś dotyczy ziemi Bolesława, to długość jej od grodu Pragi do grodu Krakowa, droga trzytygodniowa, styka się ona wzdłuż z ziemią Turków (Węgrów). I gród Praga wyniesiony z kamienia i wapna i najbogatszy to z grodów handlowych. I przychodzą do niego z grodu Krakowa Ruś i Słowianie z towarami i przychodzą do nich z ziemi Turków (Węgrów) muzułmani, żydzi i Turcy także z towarami i z sztabami (kruszców drogich) handlowemi i wywożą od nich niewolników, ołów i miedź[4]. Ziemia ich najlepsza z ziem północy i najbogatsza w żywnościowe zapasy. Sprzedaje się u nich pszenica (raczej żyto?) za kuszar[5], tyle ile jednemu człowiekowi wystarczy na miesiąc: a sprzedaje się za kuszar jęczmień, karm jednego konia na dob czterdzieści a sprzedaje się u nich dziesięć kur za jeden kuszar. A w mieście Pradze wyrabiają siodła i uzdy i tarcze skórzane, grube (?) i używane w tej ziemi. A w ziemi czeskiej wyrabiają lekkie płatki z bardzo cienkiej tkaniny, niby siatki, które się do niczego nie godzą. Cena ich u nich stale jeden kuszar za dziesięć płatków. Nimi oni targują się i obliczają się między sobą. Mają całe ich skrzynie i one tworzą u nich bogactwo i kupuje się za nie, co najcenniejsze, pszenica i niewolnicy i konie i złoto i srebro i wszelkie rzeczy. Godne uwagi, że mieszkańcy Czech bruneci i o włosach czarnych a rządcy u nich blondyni. Droga od Magdeburgu (czy Marsenburga?) do ziemi Bolesława. Stąd do grodu Kalbe mil dziesięć, stąd do Nubgarad[6], dwie mile. Gród to wzniesiony z kamienia i wapna i również leży nad rzeką Salą i wpada w nią rzeka Bode, a od grodu Nubgrada do kopalni sól żydowskiej[7], która także leży na rzece Sali, mil trzydzieści, stąd do grodu Nurnhin[8], co nad rzeką Mulde leży, a stąd do krańca lasu mil 25 i od początku lasu do jego końca mil 40 po górach i dzikich miejscach. I od niego do drzewianego mostu[9], około dwie mile. Od końca lasu przechodzi się w gród (ziemicę ?) Pragę.
Co się zaś dotyczy ziemi Mieszki, to ona największa z ich ziem (tj. słowiańskich). Ona obfituje w zboże i mięso i miód i ryby. I podatki jakie on (Mieszko) wybiera, wypłaca się w sztabach handlowych a to stanowi utrzymanie jego ludzi. Co miesiąc ma każdy z nich oznaczoną ich ilość. I ma on trzy tysiące pancerników a to są wojownicy, których secina równa się dziesięciu secinom innych. I daje on tym ludziom i odzież i konie i oręż i wszystko czego potrzebują. I jeśli się któremu z nich dziecko urodzi, to on (Mieszko) natychmiast po urodzeniu dziecięcia każe mu naznaczyć płacę, czy ono płci męskiej czy żeńskiej, a gdy ono dojdzie do pełnoletności, to jeśli to chłopiec to on żeni go i opłaca zań dar ślubny ojcu dziewczyny. Jeśli zaś dziewczynka, to on wydaje ją za mąż i płaci jej ojcu dar ślubny. Dar zaś ślubny u Słowian wcale znaczy i ich obyczaj co do tego podobny do obyczaju Berberów[10]. I urodzą się komu dwie lub trzy córki, to stają się przyczyną jego wzbogacenia, jeśli zaś urodzi się dwu synów, toć oni przyczyną jego zubożenia. I graniczą z Mieszką na wschodzie Ruś a na północy Prusy. Siedziby Prusów u oceanu. A mają oni język osobny, nie rozumieją języków sąsiednich im narodów a sławni są walecznością. Jeśli nachodzi ich wojsko, to żaden z nich nie czeka, żeby się do niego towarzysz przyłączył, lecz występuje, nie troszcząc się o nikogo, a rąbie mieczem, póki nie zginie. I napada na nich Ruś na okrętach z zachodu. I na zachód od Rusi gród kobiet. Władają ziemiami i niewolnikami a rodzą od swoich niewolników, i jeśli z nich która syna urodzi, to go zabija. Jeżdżą zaś konno i osobiście występują do walki i śmiałością i męstwem są nadane. Mówi żyd Abraham Jakóbowic: „Wiadomość o tym grodzie pewna. Opowiedział mi to Otton, król rzymski”. I na zachód od tego grodu (jest) plemię słowiańskie zowiące się narodem Awbaba[11], a żyje ono na błotach na zachód i północ od ziemi Mieszki. Jest u nich gród wielki nad oceanem, co ma dwanaście wrót i przystań a dla przystani używają on i wielkich sztuk drewna rzędami[12].
Co się dotyczy króla Bułgarów, to mówi Abraham Jakóbowic: Nie wchodziłem do jego ziemi, alem widział posłów jego w grodzie Marzburg, gdy przyszli do króla Ottona, nosili szaty wąskie a opasywywali się długiemi pasami. Na nich umocowane guzki złote i srebrne. Król ich wysokiej dostojności, wdziewa koronę na głowę, ma sekretarzy, zawiadowców i urzędników. Rozkazuje i zabrania wedle ustaw i obrzędów, jak królom i wielmożom wypada. I znają on i języki rozmaite i tłumaczą ewangelję na język słowiański; są to chrześcijanie. (Tu następują bajki jak to Bułgarzy przyjęli chrześcijaństwo, niby całkiem jak Włodzimierz Wielki, i opis Carogrodu, Włoch i Adrjatyku. I zapełnili Słowianie oba brzegi (Adrjatyku… na wschód od niego Bułgarzy, a na zachód inni Słowianie (tj. Serbowie i Chorwaci). Ci którzy mieszkają na zachodzie od niego (tj. Serbokroaci) są dzielniejsi i mieszkańcy tej ziemi (Romańscy mieszczanie) proszą o ich ochronę i obawiają się ich siły. A ziemie ich, wysokie góry z mało dostępnymi drogami. I ogółem Słowianie, to ludzie śmieli i napastnicy i gdyby nie było ich rozróżnienia wskutek rozgałęzienia ich pokoleń i gdyby nie rozrzucenie ich plemion, to żaden naród świata w sile by się z nimi nie zmierzył. Zamieszkują oni ziemie, najobfitsze w mieszkania i zapasy żywności. Pracują usilnie nad rolą i dobywaniem sobie pożywienia i celują w tem wszystkie ludy północy. A dochodzą towary ich morzem i lądem do Rusi i do Carogrodu. Najgłówniejsze zaś za szczepów północy mówią po słowiańsku, bo z nimi obcują, jak np. plemiona Niemców i Węgrów i Pieczyngów i Rusi i Chozarów. I we wszystkich ziemiach północy bywa głód, nie wskutek braku deszczu i trwałej posuchy, lecz od obfitości deszczu i trwałej wilgoci. I nie uważają oni posuchy za rzecz zgubną, bo nikt, kogo ona trafi, już się nie obawia dla wilgoci ich ziemi i wielkiego zimna. Sieją oni dwukrotnie do roku latem (oziminę) i wiosną (jare), i sprzątają podwójne żniwa. I większą część ich zbiorów stanowi proso. Mróz dla nich zdrowy, choćby bardzo silny, lecz upał dla nich zgubny. I nie mogą oni podróżować w ziemi Lombardji dla jej gorąca, bo upały w niej bardzo silne, wskutek czego oni giną (tj. niewolnicy Słowianie w karawanach handlarskich). Zdrowie im możliwe tylko wtedy, gdy układ (żywiołów w ciele) twardy (stały), jeśli ten zaś staje lub kipi, schnie ich ciało i śmierć następuje. I spólne im wszystkim dwie choroby. Ledwie znajdzie się między nimi, coby był od nich. Dwojakiego to rodzaju nabrzmienia: wysypki i pryszcze. Oni wstrzymują się od spożywania kurcząt, bo te im szkodzą, jak twierdzą, i wysypki od nich się mnożą, ale jedzą mięso krowie i gęsie i to odpowiada ich potrzebom. Noszą szerokie szaty, ale dolna część rękawów wąska. I króle ich chowają żony pod zamknięciem i trapi ich wielce zazdrość. I miewa jeden mężczyzna żon dwadzieścia i więcej. Większa ilość drzew ich ziemi, to jabłonie, grusze i śliwy (dosłownie „brzoskwinie”). I istnieje u nich czarny ptak z zielonym błyskiem, naśladujący wszelkie glosy ludzi i zwierząt, jakie usłyszy i czasem uda się im go pojmać i polują nań (?), a zowie się po słowiańsku „szpak”. Dalej znachodzi się u nich dzika kura, co się też po słowiańsku „cietrzew” nazywa. Mięso jej smaczne a krzyk jej z wierzchołka drzew słychać na odległość jednego farsanga[13] i więcej. Dwa jej rodzaje, są czarne (głuszce) i pstre, piękniejsze niż pawie. Mają oni też wszelkie narzędzia muzyczne, dęte i strunowe. Jest narzędzie dęte, którego długość ma dwa łokcie, i strunowe a na niem strun ośm, wewnątrz płaskie, nie wypukłe.
(Ostatnie zdanie pochodzi ze „Złotych łąk”, dzieła Mausudiego, jak i te dalsze). Mówi Mausud: dzielą się Słowenie na liczne plemiona (następują wyliczania nazw wcale zepsutych. Wyciągnął Arab między Słowian i Niemców i Sasów). Z tych plemion niektóre wierze chrześcijańskiej o to wedle sekty Jakobitów (znanej na wschodzie), inne zaś nie mają księgi objawionej i nie trzymają się żadnego zakonu religijnego i są poganami, i do tych należy ród króla. Plemię Serbów pali się na stosie, jeśli wódz jego umrze, i spalają także swoje konie a obyczaje ich podobne obyczajom indyjskim. Oni graniczą ze wschodem a dalecy od zachodu. I cieszą się i weselą przy paleniu zmarłego i twierdzą, że radość ich i wesołość z tego, że się Pan nad nim zlitował. Żony zmarłego zaś rzeżą sobie ręce i twarz nożami a jeśli jedna z nich twierdziła, że go kochała, to przymocowuje powróz, wzniesie do niego na stołku, silnie nim sobie szyje okręci, poczem stołek spod jej nóg wyrywają im powieszona, kołysze się aż umrze; poczem ją palą i tak jednoczy się ona z mężem.
Ziemie Słowian bardzo zimne a mróz najsilniejszy jeśli nocy miesięczne a dni jasne. Wtedy zimno się zwiększa a mróz silnieje. I ziemia obraca się wtedy w kamień i wszelkie płyny marzną i studnie i stawy pokrywają się jak gipsem, tak że podobne stają się kamieniu i gdy ludzie wodę z nosa puszczają (niby przy umywaniu się arabskiem , to brody ich pokrywają się warstwami lodu jakby szkło, tak że je łamać trzeba, jeśli się nie rozgrzejesz lub nie wstąpisz do mieszkania. A kiedy nocy ciemne a dni mgliste, wtedy mróz zmniejsza się a zimno folguje i wtenczas kruszą się okręty i giną ci co na nich, bo uderzają na okręty bryły niby góry z lodu rzek tych stron. Czasem udaje się młodzieńcowi albo silnemu mężczyźnie, uchwycić się takiej bryły i na niej ocaleć.
I nie mają oni kąpieli, lecz urządzają sobie dom z drzewa i szczeliny jego zatykają jakąś materją, co się u nich na drzewach tworzy, podobna zielonawym wodnym porostom a nazywają ją mchem. Służy im miasto smoły do ich okrętów. Tworzą potem ognisko z kamieni w jednym z kątów a na wierzchu otwierają naprzeciw ogniska okno dla przechodu dymu. Zamykają je gdy się ognisko rozpali i zapierają drzwi domu, a są w nim naczynia z wodą i tą woda zalewają rozpalone ognisko i podnosi się para. I ma każdy wiązkę suchych liści, którą wzrusza powietrze i je ku sobie ciągnie. I wtedy otwierają się ich pory i wychodzi co zbyteczne z ciał ich i leją się rzeki od nich i na żadnym z nich nie pozostanie śladu wysypki i pryszcza. I dom taki nazywają izbą. I jeżdżą króle ich w wielkich kołyszących się wozach i czterech kołach i nóżkach. W ich węgłach cztery silne podpórki a do nich przywiązany łańcuchami kosz, obity jedwabiem. I dlatego nie trzęsie się siedzący w nim tak jak się wóz trzęsie, a czynią to także dla chorych i rannych. Słowianie wojują z Rzymianami, Frankami i Longobardami i innymi narodami a wojują ze szczęściem odmiennym.

  1.  Mila Abrahama równa jest trzem lub czterem kilometrom.
  2.  Dzisiejszy Bollbrück?. Przez błota Stopnickie do Perleberga w Marchji.
  3.  Maklenburg pod Wismaren; mikil = wielki po niemiecku.
  4.  Inni tłumaczą tu futra bobrowe.
  5.  Moneta bliżej nieznana.
  6.  Nienburg = Nowogród.
  7.  Dürrenberg.
  8.  Nerchau?
  9.  Dziś Brüx. Most niegdyś Gniewin zwany, nad rzeką Białą, dopływem Łaby.
  10.  W północnej Afryce.
  11.  Na Pomorzu, Wolinianie?
  12.  Wolin dzisiejszy.
  13.  Jednej mili.

mariusz-kozik-mieszko-d-001

O Słowianach-poganach.

O więcej niż o cały wiek rychlej, w pierwszej połowie IX wieku, opowiadał inny Arab, którego słowa przytaczamy wedle tłumaczenia Józefa Marquarta – Baltische Monatsschrift, 1913, str. 264 i dalej:
(Ruś tj. normańska, mieszka na wyspach i urządza stąd łowy na Słowian, wodząc ich do stolicy Chazarów, tj. kolo Astrachanu, i do Bułgarji. Dzielnie walczą nie konno lecz z łodzi).
Słowianie hodują świnie, jak inne narody owce, są wszyscy czciciele ognia, uprawiają najwięcej proso. We żniwa rzucają ze dzbana proso na łyżkę, wynoszą ja ku niebu: „O Panie, tyś jest, cos dał nam chleb powszedni, więc dokonaj tego nad nami”. Ich wino z miodu. Paląc zwłoki swoich są w nastroju uroczystym, gdyż twierdzą, że się cieszą, bo „pan jego zmiłował się nam nim[1]”.

  1.  Inne opisy arabskie dorzucają kilka szczegółów. Najważniejszy o królu polskim, że sprawia wesele swych drużynników i opiekuje się nimi, jak ojciec dziećmi. Niektóre z nich mało zrozumiałe, o królu Świt (?) i jego podwładnym, o tem, ze kumys jego napojem, o głównym jego mieście Dżerbab (? nie wiedzą co to) itp. Najważniejsza wzmianka o rudych (jasnych) Słowianach sięga końca VII wieku.
  • Źródła germańskie

Zupełnie odmienne są źródła niemieckie. Walki Niemców ze Słowianami pogranicznemi zaczęły się juz w VII wieku i ciągnęły się, z początku z przerwami znaczemi, później nieustannie niemal, aż po roku 1169 i 1170, gdy ostatecznie Słowiańszczyzna zachodnia upadła. Gdy Araba handel głownie zajmował, drogi i artykuły; gdy Grek z pogardą na Słowian spoglądał i oprócz faktów dziejowej walki np. z Bułgarami, tylko o sposobie wojowania z nim i rozprawiał, Niemiec zaglądał ciekawie do wnętrza ziemi i bytu i dziwy swoim opowiadał. Źródła więc niemieckie zajmują się samem środowiskiem słowiańskim i zamiast nagiego schematu Prokopjuszowego, nie stanowiącego o niczem, dokładne podają dane o wierze i kulcie, o wiecach i zwyczajach, nawet o nazwach i słowach, a co do niemieckich dotyczy również i duńskich źródeł, głównie tzw. Saksona z drugiej polowy XII wieku, czerpiącego wiadomości od biskupa Absalona, co sam zwalił posąg Świętowita w Arkonie na Rugji. Z Niemców najważniejszych wiadomości udziela Widukind, mnich korwejski z drugiej polowy X wieku; Thietmar, biskup marseburski, umiejący nieco po słowiańsku, z początku XI wieku; Adam z Bremy z końca XI wieku; z XII wieku żywociarze św. Ottona, apostoła pomorskiego, przed 1130, i Helmold, proboszcz w holsztyńskim „Bosue”, śród Słowian holsztyńskich osiadły, w drugiej wieku XII połowie. Teksty przytaczamy wedle wydawnictwa Monumenta Germaniae historica. Wyprzedza ich wszystkich „Francuz” Fredegard z VII wieku.

Opowiadanie Fredegarda o Awarach i Samonie.

Roku czterdziestego panowania (króla frankońskiego) Chlotara (tj. w roku 623), mąż nazwiskiem Samo, rodem Frank z powiatu Sens, przybrał sobie więcej kupców i wyruszył z nimi dla handlu do Słowian, zwanych Wenedami. Słowianie zaś poczęli buntować się przeciwko Awarom przezwanych Hunami i ich królowi – Chaganowi. Wenedzi byli już od dawna pomocnikami Hunów, tak że którykolwiek naród Hunowie napadali, wojsko ich stało pod obozem, Wenedzi zaś walczyli. Skoro Wenedzi zwyciężali, wyruszali Hunowie na pobór łupów, jeśli zaś Wenedów zwyciężano, wtedy pomocą Hunów wsparci, siły odzyskiwali. Dlatego nazywali ich Hunowie pomocnikami, bo szli przed nimi w dwojakiem spotkaniu bojowem o chorągwiach wojennych. Hunowie przychodzili co roku do Słowian na leże zimowe, żony i córki Słowian gwałcąc. Oprócz innych ucisków płacili Słowianie dań Hunom. Synowie Hunów, zrodzeni z żon i córek słowiańskich, nie znosząc dłużej tej złości i ucisku, odrzucając władzę Hunów, jak wyżej wspomniałem, poczęli się buntować. Gdy Wenedzi Hunów z wojskiem naszli, kupiec Samo, któregom wyżej wymienił, ruszył z nimi w wojsku i taką im zdobył przewagę nad Hunami, że aż dziw i znaczną ich liczbę zgładził miecz Wenedów. Widząc Wenedzi przewagę Samona jego nad sobą królem go obrali, gdzie szczęśliwie przez 35 lat panował. Pod jego rozkazami zwiedli Wenedzi wiele bojów z Hunami a za jego radą i przewagą Wenedzi zawsze Hunów zwyciężali. Miał Samo dwadzieścia żon z rodu Wenedów a od nich dwudziestu dwu synów i piętnaście córek.

dcfqrqa-71a862ce-f815-466a-941e-12b57bf697bc

Walka Samona z Frankami.

Roku 631 Słowianie, Wenedami przezwani, zabili i złupili w państwie Samona handlarzy franków z niemałym orszakiem, a to był początek niesnasek między Dagobertem a Samonem, królem słowiańskim. Dagobert wysłał posła Sichara do Samona, prosząc aby handlarzom zabitym czy złupionym sprawiedliwe wyrządził powetowanie. Gdy Samo Sichara ani widzieć ani do siebie przypuścić pozwalał, Sichar ze swoimi ubrany na podobieństwo Słowian, doszedł przed oblicze Samona i wszystko co miał zlecone wyprawił jemu, ale wedle trybu pogaństwa i pychy przewrotnych, nie powetował Samo, co jego ludzie zbroili. Chciał tylko wiec zwołać dla wzajemnego wymiaru sprawiedliwości o te i inne spory, co między stronami powstały. Sichar jako poseł niemądry, wyzwiska, jakich mu nie zlecono, i groźby przeciw Samonowi wygłosił, jakoby Samo i lud jego władzy mieli służyć Dagobertowej. Samo, już dotknięty, rzekł w odpowiedzi: i ziemia, jaką posiadam, jest Dagobertowa i ja doń należę, jeśli tylko chce ze mną przyjaźń zachować. Na co Sichar: „niemożliwe aby chrześcijanie i słudzy boscy ze psami mogliby się przyjaźnić”. I odrzekł Samo przeciwnie: „jeśli wy słudzy boscy a my psy boskie, to otrzymaliśmy pozwolenie, abyśmy was ukąszeniami ranili, boć zawsze przeciwko Bogu czynicie”. I wyrzucono Sichara z przed oblicza Samona. Gdy on to Dagobertowi objawił, kazał Dagobert dumnie z całej Austrazji (wschodniej Frankonji wojsko przeciw Samonowi i Wenedom wysłać, gdzie wojsko przeciw Wenedom w trojakich hufach ruszyło. I Longobardowie, na pomoc Dagobertowi, wrogo przeciw Słowianom wystąpili. Słowianie, tu i po innych miejscach, przysposabiali się naprzeciw, ale wojsko Alemanów z wodzem Crodobertem zwyciężyło tam, gdzie wkroczyło. I Longobardowie zwyciężali również i nader liczną liczbę jeńców słowiańskich Alemani (tj. Szwabi dzisiejsi) i Longobardowie, uprowadzili z sobą. Austrazjowie zaś otoczywszy gród Wogastisburg[1], gdzie się huf dzielnych Wenedów obwarował, przez trzy dni walczyli, lecz z wojska Dagobertowego pobito tam niejednego mieczem i wrócili wycieczką do siedzib własnych, wszystkie namioty i cokolwiek mieli pozostawiwszy. Potem wpadli Wenedzi wielokrotnie do Turyngji i innych powiatów w państwo frankońskie na plądrowanie, ależ i Derwan, książę ludu Serbów, co byli z rodu Słowian a do państwa frankońskiego już dawno należeli, oddał się ze swoimi pod władzę Samona. I tego zwycięstwa które Wenedzi przeciwko Frankom odnieśli, nie uzyskała tyle dzielność słowiańska, ile zniechęcenie Austazjów, gdy widzieli, że dla Dagoberta na nienawiść zarobili i stale ich łupiono.

Uwaga: W taki sam sposób łupili i uciskali Słowian przez lat więcej niż tysiąc po kolei Hunowie, Awarowie, Bułgarzy, Madziarzy, Pieczyngowie, Połowcy-Kumani, Tatarzy. Opowiadanie Fredegera dowodzi namacalnie braku wszelkiej tradycji dziejowej u Czechów i Polaków, wobec jej nadzwyczajnej żywotności na Rusi. Awarowie tak długo panowali nad Czechami i Polakami-Wiślanami, że pozostał w tychże języku pan (od żupana awarskiego, urzędnika wybierającego daninę dla chagana-chana) i obr (olbrzym), i dodano u nas nieprawidłowo, zamiast obrzyn, obrzym, jak w czeskim obr. Mimo to nic o nich nasze źródła nie wiedzą. Ruś nie uległa takiemu panowaniu, nie zna ani pana ani obra, mimo to żywą zachowała o nich pamięć! Państwo Samona było chwilowe, przypadek je zlepił, rozleciało się z chwilą jego śmierci. „Francuz” o nim opowiadał dumny z ziomka.

  1.  Nad Egerą w Czechach?

samo-c26f6142-765c-440c-a9b6-3204c2c3a40-resize-750

Bitwa pod Łączną.

Przeskakujemy trzy wieki, bo chociaż Karol Wielki ze Słowianami wojował, jego dziejopisowie nie zatrzymywali się dłużej nad nieprzyjacielem, co dopiero od czasów Henryka Ptasznika i Ottonów saskich splótł się nierozerwalnie z dziejami niemieckiemi. Przytaczamy najpierw z Widukinda opis z jednaj bitwy, jakie niezliczone razy staczano (podobne walczyli Polacy z Pomorzanami) i dalej świadectwa z Thietmara, Adama bremeńskiego, z żywociarzy Ottona bamberskiego, z Helmolda, o życiu, bycie i wierze Słowian nadłabskich i nadodrzańskich, jak i opowiadanie Duńczyka o Świętowicie rugijskim.

(z Widukinda)
Roku 929 odpadli Redarzy[1] i zebrawszy tłum napadli gród Walsleben[2], i zajęli go, pojmawszy i zabiwszy wszystkich jego mieszkańców, ilość niezliczoną, a za tem podniosły się wszystkie ludy barbarzyńskie (słowiańskie), i odważyły się ponownie na bunt. Aby ich dzikość poskromić, zwierzono wojsko z pułkiem Bernardowi, któremu sam kraik Redarów podlegał i dodano mu Tietmara jako towarzysza i rozkazano gród Lenzen[3] oblec. W piąty dzień oblężenia nadeszła straż z doniesieniem, że wojsko barbarzyńskie niedaleko i że w noc następną napaść na obóz zamierza, a gdy kilku to samo potwierdziło, uwierzyli ludzie zgodnym ich słowom. I gdy się zebrali koło namiotu hrabiego, rozkazał w tej chwili, za poleceniem towarzysza swego, aby stali całą noc w pogotowiu, żeby nie nastąpił przypadkiem napad barbarzyńców na obóz. Po ich rozpuszczeniu odmieniały się w obozie radość i smutek, gdy jedni bitwy się żachali, drudzy jej żądali i wedle usposobienia wahali się wojownicy między nadzieją a obawą. Dzień minął tymczasem i nadeszła noc, ciemniejsza niż zwykle z ogromnym deszczem, za skinieniem boskim, aby najgorszej radzie barbarzyńców się przeszkodziło. Wedle rozkazu Sasi całą noc pozostali w zbroi a o pierwszym brzasku na dany znak i po przyjęciu sakramentu najpierw wodzom a potem każdy sobie nawzajem pomoc pod przysięgą do walki obecnej obiecywał. Po wschodzie słońca, bo po deszczu wypogodziło się, wyszli z obozu podniósłszy chorągwie. Rzucił się na barbarzyńców na samym czele hrabia, lecz gdy mała liczba nie przemagała nad niezliczonymi, wrócił do wojska, donosząc, że barbarzyńcy nie mają wielu jeźdźców, ale niezliczone mnóstwo piechoty, co przez ulewę nocną tak zmieszana, że do walki ledwie ruszają, zmuszani przez jeźdźców. Gdy zaś słońce na mokre szaty barbarzyńców padło, parę z nich aż pod niebo podniosło, użyczając ludowi bożemu nadziei i ufności, którego twarz pogoda i jasność oświeciła. Więc na dany znak i gdy hrabia szyki przemową podniecił, z silnym okrzykiem rzucają się na nieprzyjaciół. Dla zbytniego gąszczu droga do przebicia się przez nieprzyjaciół nie otwierała się, więc na prawo i lewo wybiegając żelazem zabijali, kogo od towarzyszów oddzielali. Gdy już walka uciążliwszą się stawała, z obu stron wielu padało, a barbarzyńcy jeszcze szyki trzymali, wezwał hrabia towarzysza, aby pomógł zastępom. Ten zaś pułkownika z pięćdziesięciu uzbrojonymi pchnął w bok wroga i zmieszał jego rzędy i odtąd przez cały dzień wrogów sieczono i goniono. Gdy ich tak po wszystkich polach zabijano, pokusili się o ucieczkę do pobliskiego grodu. Gdy im towarzysz w tem przeszkodził, w najbliższe wleźli jezioro i tak stało się, że całe owe mnóstwo olbrzymie albo od miecza ginęło albo w jeziorze tonęło. I nie ocalał żaden z piechoty, a z jazdy rzadko który i skończyła się walka za upadkiem wszystkich przeciwników. Urosła więc olbrzymia radość z świeżego zwycięstwa, gdy wszyscy wodzów chwalą, każdy zaś z żołnierzy drugiego wynosi, choćby i marnego jak to w takie szczęście zwykło bywać. Na drugi dzień wyruszają przeciw wspomnianemu grodowi. Mieszkańcy broń składają, proszą tylko o zmiłowanie, co też zasłużyli. Bezbronnym kazano wyjść z grodu, lecz do niewoli królewskiej wpadła służba, wszystkie pieniądze, żony, dzieci i wszelki sprzęt domowy. I z naszych padło w owej walce dwu Lotharów (hrabiów, pradziadków biskupa Thietmara) i kilku innych z szlachty. Więc hrabia z kolegą i innymi wielmożami wrócili jako zwycięzcy do Saksonji i przyjął ich król ze czcią i znaczną chwałą, że z drobnemi siłami za łaską sprzyjającą boską znakomitego dokonali zwycięstwa. Twierdzili bowiem niektórzy, ze zabito dwieście tysięcy barbarzyńców[4].

  1.  Redarzy – nazwa szczepu.
  2.  Walsleben – nad dolną Łabą koło Arneburg.
  3.  Nad dolną Łabą, kolo Wittenbergu.
  4.  Inne źródło wcześniejsze prawi o 120 tysiącach a ośmiuset jeńcach. Przy liczbach podobnych należy zawsze co najmniej jedno zero potrącić.

kbmjn-JSHNBQKWCZG-Full-Image_GalleryBackground-en-US-1574723543746._RI_

O wierze i rządach Luciców.

(z Tietmara)
(W roku 1005 łączą się za Szprewą z Niemcami, ciągnącymi przeciw Chrobremu) Lucicy, postępując za poprzedzającymi ich bogami i chociaż wzdrygam się cośkolwiek o nich prawić, przecież opowiem źwięźle marny ich przesąd i rząd marniejszy, co on i zacz i skąd tu przyszli.
Jest gród w kraiku Redarów[1], zwany Radogoszcz, trójkątny i trzy zawierający bramy, otoczony zewsząd gęstym lasem, nietykalnym od tubylców i szanowanym. Dwie bramy otwarte każdemu przechodniowi, trzecia ku wschodowi położona, najmniejsza, wskazuje ścieżkę do pobliskiego, nadto ku widzeniu groźnego jeziora[2]. W grodzie nie ma nic prócz świątyni z drzewa sztucznie zbudowanej, którą zamiast podwalin rogi wszelakiego zwierza podtrzymują (!). Jej ściany zdobią przeróżne bogów i bogiń (!) wizerunki, cudownie, jak patrzącym się zdaje, wydrążone. Wewnątrz zaś stoją rękodzielni bogowie, każdy z wydrążonym nazwiskiem (!), hełmami i pancerzami groźnie odziani, z których pierwszy Swarożycem się zowie i przed innym i od wszystkich pogan bywa czczony i poważany. Nie oddala się też stąd ich chorągwi, chyba że trzeba ich na wyprawę a to przez pieszych wynosić.

Dla ich pilnej ochrony wyznaczeni są od tubylców osobni posługacze. Gdy ci się tu schodzą, aby bałwanom ofiarować albo gniew ich przebłagać, siadają, gdy wszyscy inni obok stoją, i nawzajem skrycie pomrukując, kopią ziemie ze zgrozą, aby rzucaniem losów pewności wątpliwych rzeczy się dopytać. Co ukończywszy, świeżą darnią przykrywając, wprowadzają w kornej uległości konia, największego między innemi i czczonego jako święty, nad groty dwu w ziemi wkopanych a skrzyżowanych włóczni i rzuciwszy losy, któremi przedtem rzecz badali, porze tego niby wieszczka powtóre o nie wróżą. I jeśli w obu tych razach równa ukazuje się wróżba, czynami ją wypełniają. W przeciwnym razie zmartwiony lud rzecz całkiem porzuca. Świadczy też zwiedziona wszelkim obłędem starożytność, że kiedykolwiek im zagraża dzika długiego rozruchu srogość, wychodzi ze wspomnianego jeziora wielki dzik, z białym zębem błyskającym, z pośród fal, i okazuje się wielu ludziom, groźnym tarzaniem ciszący się w swym kalisku.
Ile powiatów w tych stronach, tyleż mają świątyń i czczą niewierni demonów bałwany, ale między nimi wzmiankowany gród dzierży władzę główną. Jego pozdrawiają, śpiesząc na wojnę. Jego czczą należnymi darami, wracając szczęśliwie, i przez losy i konia, jakom wyżej opowiedział, jaka łagodząca ofiarę winni posługacze bogom przedstawić. Niewymowną ich srogość łagodzi krew ludzi i bydła. Ale nad tymi wszystkimi, co ogółem Lucicami się zowią, nie włada żaden osobliwszy panujący. Wszyscy zgadzają się jednozgodną radą w wykonaniu rzeczy, o potrzebach swych na wiecu rozprawiając. Jeżeli zaś na wiecu ktoś ze spółpowierników im się sprzeciwia, biją go kijami, i jeśli i poza wiecem jawnie się spiera, albo swe wszystko mienie traci przez pożar i natychmiastowe złupienie albo w ich przytomności składa wedle swego stanu ilość należną pieniędzy. Sami niewierni i zmienni wymagają od innych niezmienności i znacznej wiary. Utwierdzają pokój, szczyt włosów obstrzygłszy, z trawą, i podawszy prawicę, ale do zerwania jego dadzą się łatwo i pieniędzmi przekupić.

  1.  Dzisiejszy Meklenburg-Strelitz; są to ci sami Rederzy co wyżej.
  2.  Tollense.

kaluga-region-russia-november-slavic-pagan-idols-forest-temple-slavic-pagan-idols-forest-temple-veles-123673966

O początkach chrześcijaństwa.

Boso, biskup marseburski, poprzednik Thietmara, chcąc łatwiej pouczać powierzonych sobie Słowian wypisał słowa słowiańskie i polecał im Kirie eleison śpiewać, wykładając im tegoż pożytek. Ale szaleni obracali to na złe szyderczo, w ukri wolsa, co znaczy w naszej mowie: w krzu (w krzaku) olsza, twierdząc, tak mówił Boso, ależ on mówił inaczej…

(z Adama z Bremy)
(Godszalk syn obodryckiego Utona, wychowywał się w klasztorze w Luneburgu; gdy się dowiedział, że mu ojca zabito – zbieg saski dla okrucieństwa go zgładził) złością i szałem wzniecony, zarzucił naukę i wiarę, chwycił za broń, przepłynął Łabę i złączył się z Wenedami (Słowianami), wrogami bożymi. Z ich pomocą chrześcijan napadał i jak mówią, wiele tysięcy Sasów w zemście za ojca trupami położył. (Pogodziwszy się z Niemcami wreszcie), mąż mądrością i dzielnością wsławiony, ożeniwszy się z córką króla duńskiego tak poskromił Słowian, że bali się jego jakby króla, składając mu daniny i o pokój z poddaństwem prosząc. Obfitowała Słowiańszczyzna w Kościoły i księży i niemal trzecią część tych, co się za czasów dziadka od chrześcijaństwa odpadli, nawrócił. Księża sobie śmiało w sprawach boskich poczynali a ich pomocnik, książę Godszalk, takim płonął zapałem religijnym, ze zapominając o stanie swoim, często w kościele do ludu słowa namowy wygłaszał, aby to, co księża lub biskup mistycznie powiedzieli, słowami słowiańskimi sam zrozumialsze uczynił. Wtedy i po różnych grodach powstawały przybytki kanoników, mnichów i zakonnic, jak świadczą ci, co to widzieli w Lubece, Starogrodzie[1], Łącznej, Raceburgu. W Meklemburgu, słynnym grodzie Obodrytów, jak opowiadają były trzy zbory sług bożych…
(Roku 1066) zabili księcia Godszalka poganie, o których nawrócenie do chrześcijaństwa sam się starał. Nasz Machabejczyk przyjął męczeństwo w grodzie Łącznej, siódmego czerwca, wraz z księdzem Iponem, którego nad ołtarzem zabito, i z innymi świeckimi duchownymi, co wszędzie dla Chrystusa różne ponieśli męki. Mnicha Answera i z nim innych ukamienowano pod Raceburgiem. Opowiadają, że idąc na mękę, prosił pogan aby wprzód ukamienowali towarzyszów, o których odstępstwo się obawiał. Po ich ukoronowaniu (męczeństwem), sam radośnie jak Szczepan padł na kolana. Starca Jana, biskupa wraz z innymi chrześcijanami ujęto w grodzie Meklemburgu i zachowano ku triumfalnego obchodowi. Obitego kijami za wyznawanie Chrystusa i oprowadzanemu na pośmiewisko przez grody słowiańskie, gdy nie można go było odwieść od imienia Chrystusowego, obcięto ręce i nogi a tułów zrzucono na ulicę, obciętą zaś głowę przybiwszy na palu poświęcili poganie na znak zwycięstwa swemu bożkowi Swarożycowi, co się w Radogoszczy, ich metropolji, dziesiątego listopada przydarzyło[2]. Córkę króla duńskiego znaleziono w grodzie obodryckim Meklemburgu i z innymi kobietami nago ją odpuszczono. Zwycięzcy zaś Słowianie cały powiat hamburski ogniem i mieczem zniszczyli. Sturmarów[3] niemal wszystkich zabito albo uprowadzono do niewoli. Gród Hamburg do szczętu wysieczono a na urągowisko Zbawicielowi naszemu nawet krzyże poganie rąbali. Powodem tej klęski był Blus, co siostrę Godszalkową miał za żonę a wróciwszy do domu, sam został zabity. Tak Słowianie wszyscy, podniósłszy bunt ogólny, znowu do pogaństwa odpadli, pozabijawszy tych, co w wierze wytrwali. Nasz (saski) książę Ordulf często z Słowianami napróżno walcząc, nigdy nie mógł przez lat dwanaście, o które ojca przeżył, odnieść zwycięstwa i tylokrotnie od pogan zwyciężonego nawet jego właśni ludzie wyśmiewali.

  1.  Aldenburg (Oldenburg?) w Wagrji-Holsztynie.
  2.  Podobne szczegóły męczeństwa przytoczył Adam Bremeńczyk i pod rokiem 1011; księżom wtedy skórę na głowie na kształt krzyża nadcinano, ze mózg było widać, i tak ich po grodach wleczono.
  3.  Sasów hamburskich.

Matejko_Christianization_of_Poland

Szczecin, cześć Trzygłowa. „Kąciny”.

(z „Żywotu św. Ottona” bamberskiego)
Szczecin, miasto znaczne i większe niż Wolin, w okręgu swoim trzy góry zawierało, których średnia i najwyższa, poświęcona najwyższemu bożkowi pogańskiemu Trzygłowowi, posiadała posąg trójgłowy, siatką złotą usta i oczy zakrywający. Kapłani zaś tych bożków twierdzili, że bóg najwyższy dlatego ma trzy głowy, bo trzema zawiaduje państwami, tj. nieba, ziemni i podziemia, a twarz siatka zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył. Były zaś w mieście Szczecinie trzy kąciny[1], ale jedna z nich najgłówniejsza, zbudowana była dziwnym kunsztem i sztuką, mając wewnątrz i zewnątrz ryciny, wystające ze ścian obrazy ludzi, ptaków, zwierząt, tak dokładnie wyrażone w swoich właściwościach, że zdawało się, oddychały i żyły, a co rzadkością, nazwę barw obrazów zewnętrznych nie mogły żadne burze śniegów czy ulew ściemnić czy zetrzeć, czego sztuka malarska dokazała. Do tego budynku zbierano wedle dawnego zwyczaju ojczystego pod prawem dziesięciennym zdobyte zasoby i broń wrogów i cokolwiek z łupów morskich albo w walce lądowej zdobyto. Tam też powstawiano puhary złote i srebrne, z których wielmoże zwykli byli wróżyć, biesiadować i się napijać, aby je w dni uroczyste jakby je ze świątyni wynoszono. Zachowywali też tam na ozdobę i cześć bogom swoim wielkie dzikich turów rogi, złocone, z wpojonemi perłami, służące do picia i rogi służące do głosu, tasaki i noże, i wiele sprzętów kosztownych, rzadkich i pięknych na wygląd. Chcieli to wszystko po zburzeniu świątyni oddać biskupowi (Ottonowi z Bambergu), ale to ten poświęcił wodą i krzyżem i kazał, aby się sami tym podzielili. Był tam bałwan trójgłowy, bo na jednym tułowiu o trzech głowach, zwany Trzygłowem. To jedno zabrał ze sobą Otton niby trofeę, owe trzy złączone głowy a tułów zniszczył i później posłał do Rzymu na świadectwo nawrócenia Pomorzan. Trzy inne kąciny zażywały mniejszej czci i ozdoby mniej miały. Tylko wewnątrz wystawione były w obwodzie stoły i ławki, bo zwykli tam byli odprawiać wiece i schadzki swoje. Bo czy chcieli biesiadować czy się zabawiać, czy swe ważne sprawować rzeczy, schodzili się do tych budynków w pewne dni i godziny. Był tam też dąb rozrosły a liściasty, a pod nim źródło przepiękne które lud prosty jako siedzibę bóstwa jakiegoś uświęcone uważał i w wielkiej czci miewał. Gdy biskup po zburzeniu kącin i ten dąb wysiec chciał, prosił go lud, by tego nie czynił, obiecując, że nigdy pod pozorem religijnym drzewa i miejsca czcić nie będą, lecz dla cienia i przyjemności i zgodził się biskup na drzewo, ale to jedno żywe bóstwo waszych bóstw musicie znieść z pośród siebie, bo nie godzą się chrześcijanom ni czary ni wróżby. Mieli bowiem rosłego bardzo i otyłego konia, karego, nader bystrego. Ten próżnował sobie rok cały a uchodził za taką świętość, że się nań żaden jeździec nie godził i miał jednego z czterech kapłanów świątyń za najpilniejszego stróża. Kiedy bowiem zamierzali ruszać przeciw wrogom albo na łupy, o wyniku wyprawy w ten sposób zwykli byli się przez niego przeświadczać: kładziono na ziemi dziewięć włóczni, każda o łokieć nawzajem oddalona. Osiodławszy konia i nałożywszy uzdę kapłan, do którego dozór jego należał, trzymanego za uzdę trzykrotnie tam i nazad wpoprzek leżących włóczni przeprowadzał. Jeśli koń przeszedł, nie potknąwszy się ani rozrzuciwszy włóczni, mieli to za znak powodzenia i wyruszali na pewne. W razie przeciwnym zaniechywali. Ten więc rodzaj wróżenia i inne obliczania drewkami, w czem upatrywali wróżbę bitwy morskiej czy łupów, znosił Otto zupełnie mimo silnego sprzeciwianie się niektórych a samego konia owej wróżby poziomej kazał do innej ziemi sprzedać, aby się nie stał sidłem zgorszenia, twierdząc, że on raczej do wozów niż do wróżb zdatny.

  1.  „Gontynami” dziś dowolnie przezywane przybytki.

The-Three-Headed-One-at-the-Crossroad

Świątynia i cześć Świętowita.

(z Saksona Duńczyka)
Środek grodu (Arkony na wyspie Rugji zajął plac, na którym widziałeś wcale piękną bożnicę z drzewa, słynną nie tylko z okazałem służby, ale i dla posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny obwód bożnicy ciekawił rzeźbami i malowidłami rozmaitemi bardzo pierwotnemi. Otworem w nim stało dla przychodniów tylko jedno wejście. Samą świątynię otaczał rząd podwójny: zewnętrzny, ze ścian, o dachu czerwonym; wewnętrzny, tylko o czterech słupach miał zamiast ścian kobierce zawieszone a podzielał z zewnętrznym tylko dach i kilka belek poprzecznych. W świątyni stał olbrzymi posąg, przewyższający wielkością wszelkie wymiary ciała ludzkiego, rażący czteru głowami i tyluż szyjami. Dwie w przód, dwie w tył patrzały, jedna głowa na prawo, druga na lewo. Wąs był tak ogolony a głowa tak przystrojona, że umyślnie wyraził artysta fryzurę u Rugjan zwyczajną. W prawej ręce trzymał róg urobiony z wszelkiego kruszcu, który kapłan świadomy obrzędu dorocznie winem nalewał, aby móc z płynu wróżyć o urodzaju przyszłego roku. Lewe ramie opierało się o bok niby zgięciem. Suknia posągu sięgała goleni, z drzewa innego urobionych, a tak nieznacznie u kolan wpojonych, żeś tylko przy starannych oględzinach dojrzał miejsca znitowania. Nogi spoczywały wprost na ziemi, gdy z sama podstawa była w ziemi ukryta. Obok widziałeś wędzidło, siodło i liczne odznaki. Miecz niezwykłej wielkości powiększał dziw, którego pochwę i rękojeść obok pysznej roboty złoto zalecało. Uroczystość obchodzono w sposób następny. Kapłan, co przeciwko zwykłemu strojowi ziomków długimi wąsami a włosami wyróżniał, umiatał dzień przed uroczystością najstaranniej świątynię, do której sam jeden mógł wstępować, bacząc, aby w niej nie oddychał. Więc ilekroć miał wydychać, tylokrotnie biegł ku wejściu, aby oddech ludzki boga nie owinął a przez to nie pokalał. W dzień następny, gdy lud przed wejściem czekał, brał posągowi puhar z ręki a bacznie obejrzawszy, czy co z wlanego płynu nie ubyło, wieszczył o nieurodzaju przyszłym, a gdy to sprawdził, polecał, aby nowe żniwo na przyszły czas zachować. Jeśli zaś nic nie ubyło, wieszczył o przyszłej obfitości. Na tej to podstawie rozstrzygał o hojniejszym lub oszczędniejszym szafowaniu zasobami. Wylawszy stare wino u stóp posągowych na ofiarę, świeżem puhar napełnił a uczciwszy posąg, jakoby mu dał pić, błagał potem w uroczystej modlitwie najpierw sobie, potem krajowi o wszystko pomyślne, ziomkom zaś o pomnożenie majątku i o nowe zwycięstwa. Po modlitwie przechylił puhar ku ustom i duszkiem go wypił a napełniwszy go znowu winem, włożył go ponownie posągowi w prawicę. Przyniesiono także na ofiarę miodownik okrągły, niemal na wielkość człowieczą. Stawiał go kapłan między sobą a gmin i pytał, czy go za nim widzą. Gdy to potwierdzali, wyrażał życzenie, aby ci sami go po roku dojrzeć nie mogli, lecz nie o śmierć, ani sobie ani ziomkom, upraszał, ale na przyszłe żniwo obfitsze. Potem pozdrawiam zebranych niby od bożka a upomniawszy ich, aby i nadal mu wierni zostali a uroczystość troskliwie obchodzili, obiecywał im zwycięstwo na lądzie i morzu jako najpewniejszą odpłatę. Resztę dni zapełniali dziką wesołością spożywając potrawy ofiarne aż do przesytu, gdyż ofiary bogu ślubowane służyły ich obżarciu. Za czyn bogobojny uchodziło w te gody mierności unikać. Każdy, mężczyzna czy kobieta, rocznie jeden grosz dobrowolnie na cześć bałwana składali. Jemu też ofiarowano trzecią cześć zbroi i zdobyczy nieprzyjacielskiej, jakbyto za jego pomocą rzeczy te zdobyto. Przydzielono dalej temu bogu trzysta koni i tyluż ich jeźdźców. Ci całą zdobycz, zbrojnie czy ukradkiem zdobytą, oddawali kapłanowi. Z tej zdobyczy sporządzał on wszelkie odznaki i ozdoby dla świątyni a składał je do skrzyni pod zamknięciem, gdzie obok mnóstwa pieniędzy złożone były liczne drogie materje, starzyzną odleżałe. Było tam dalej widać mnóstwo podarunków od gmin czy od osób prywatnych, jakie zniosły tu przyrzeczenia tych, co upraszali o jakąś łaskę. A ten bałwan, czczony zabiegami całego Słowiaństwa, i sąsiedni królowie (chrześcijańscy jak duński Sweno) darami swojemi nachodzili.
Po różnych miejscach miał ten bóg jeszcze inne świątynie rządzone przez kapłanów mniejszych godności i znaczenia. Miał oprócz tego własnego wierzchowca białosza, a za grzech uchodziło wyrwać włos z grzywy czy ogona. Tylko kapłan śmiał tego konia paść i jeździć na nim, aby nie zmniejszyła się zwierza boskiego cena, gdyby go częściej zażywano. Wedle wiary Rugjan walczył Świętowit, bo tak się bałwan nazywał, na tym koniu przeciw wrogom swej czci, a dowodziło tego, że koń, acz na noc zamknięty w swej stajni, rano nieraz tak zziajany a ubłocony wyglądał, jakby w powrocie z wyprawy bardzo znaczną przebiegał drogę. Wróżono również tym koniem a to tak: gdy zamierzali podjąć walkę przeciw jakiejś ziemi, rozstawiali kapłani przed świątynią włócznie w trzech rzędach; w każdym z nich dwie włócznie na krzyż, z grotem na dół, były wbite do ziemi a rzędy były w równej od siebie odległości. W czasie przygotowań do wyprawy wyprowadzał kapłan po uroczystej modlitwie konia z przedsionku w uździenicy, a jeśli koń przekraczał te rzędy wpierw prawą niż lewą nogą, uchodziło to za pomyślną wróżbę dla toczenia walki. Jeśli zaś choćby raz tylko lewą pierwej niż prawą przekraczał, zaniechiwano napadu na obcą ziemię. Również nie podejmowano wyprawy morskiej rychlej dopóki nie spostrzeżono trzykrotnego raz po raz przekroczenia dobrej wróżby. Kto zaś miał wyruszać za wszelaką sprawą, sądzili wedle tego, jakie zwierze najpierw potykali, czy życzenie nich spełni się lub nie. Na wróżbę pomyślną radośnie w drogę ruszali, na niepomyślną wracali do domów. I rzucanie losów nie było im obce. Trzy drzewka z jednej strony białe, z drugiej czarne, rzucali do łona zamiast losów. Białe im pomyślność, czarne niepomyślność zmianowały. I kobiety znały się na tem, bo siedząc u ogniska bez rozmysłu w popiele naoślep linje kreśliły. Jeśli się potem liczby parzystej doliczyły, uważały to za wróżbę pomyślną, przy nieparzystej za szpetną…

89da48f175764cd03cc3843a77aa40d2 (1)

Nawrócenie Rugijczyków.

(z Helmolda)
Roku 1168 król duński z pomocą książąt pomorskich Kazimira i Bogusława i Przybysława, księcia obodryckiego, zdobył Rugję i Arkonę i rozkazał starożytnego bałwana Świętowita, czczonego od wszelkich ludów słowiańskich, wywlec, uwiązać na postronki u szyi i środkiem wojska wobec patrzących na to Słowian ciągnąc a posiekawszy na kawałki do ognia wrzucić. Był zaś wtedy księciem rugijskim Jaromir, ochrzczony okazał się stałym w wierze i jej głoszeniu, że ujrzał w nim drugiego Pawła, powołanego przez Chrystusa. Służąc niby za apostoła, ze zwierzęcą srożący się dzikością częścią ciągłym przepowiadaniem wiary, częścią groźbami, nawracał od urodzonej dzikości do religji nowego życie. Świętowita zaś czcili Słowianie, jeszcze za naszych czasów wszystkie powiaty rocznie daninę mu przysyłały, wyznając go jako boga bogów. W porównaniu do kapłana, król był u nich w miernym poważaniu, bo kapłan badał odpowiedzi i wyniki losów; sam zawisł od wskazówki losów, król zaś i lud od jego wskazówki. Między wszelakimi ofiarami zwykł był kapłan czasem chrześcijanina ofiarować, chełpiąc się, że jego krwią nader bożki sobie rozkoszują. Zdarzyło się przed kilku laty, że zebrała się tam wielka rzesza kupców dla rybołostwa, bo w listopadzie przy silnym wietrze znaczny tam połów śledzi i wolny dostęp kupców, skoro wpierw bożkowi ziemi, co należy, opłacą. Był tam przypadkiem ksiądz Godszalk zaproszony, aby śród tak licznej rzeszy sprawą bożą zawiadował. Doszło to niebawem owego kapłana i zwoławszy króla i lud oznajmił, ze bóstwa silnie się oburzyły i nie można ich inaczej przebłagać, niż krwią księdza, co śród nich odważył się na obce nabożeństwo. Zdziwiony lud zwołał rzeszę kupców i upraszał po wydanie księdza, aby swemu bogu ofiarę błagalna oddali. Na zaprzeczenie chrześcijan ofiarują im sto marek w darze a gdy nic nie uzyskali, poczęli się uciekać do przemocy i nazajutrz walkę ogłaszać. Kupcy, mając już okręta naładowane, z połowu w nocy odbili i tak siebie jak księdza przy pomyślnym wietrze z groźnego wydobyli niebezpieczeństwa. Ale chociaż nienawiść imienia chrześcijańskiego i żagiew przesądów u Rugijczyków więcej niż u innych Słowian się wgnieździła, celowali znaczną dobrocią przyrodzoną. Boć obfitowała u nich gościnność i rodzicom okazują cześć słuszną. I nie znaleziono również między nimi żadnego ubogiego czy żebraka, gdyż skoro kogo z pomiędzy nich albo słabość nadwątli, albo wiek, oddaje się go na opiekę dziedziczącego po nim i należy go utrzymywać w pełnej przyzwoitości.
Król duński i Henryk Lew pokłócili się o zdobycz rugijską i Henryk w gniewie wezwał książąt słowiańskich, aby się mścili nad Duńczykami. Ci chętnie usłuchali i okręty rozbójnicze nakierowali na bogate wyspy duńskie i pod długim ogłodzeniu nasycili się Słowianie bogactwami duńskiemi. Słyszałem od opowiadających, że w Meklemburgu w dzień targowy naliczono z niewolników duńskich siedmset dusz, wszystkie na sprzedaż, gdyby kupców starczyło. Duńczycy wyruszyli na ukaranie Słowian, ale gdy odeszli, w ślad ich wstąpili Słowianie, i dziesięciokrotnie straty swe odbili, bo trudno się ustrzec nagłym ich napadom i niedawno jeszcze rozbójnicza ich nawyczka tak się między nimi rozrosła, że po zupełnym zarzuceniu wygód rolnictwa ręce gotowe stale ku wyprawom morskim wyciągają, pokładając w okrętach jedyną nadzieję i szczyt bogactwa. Ależ oni w wystawianiu domostw nie zadają sobie trudu, lecz raczej chaty z krzaków splatają, tylko przeciwko słocie i wichrom potrzebie dogadzając. Ilekroć zaś wrzawa wojenna rozbrzmiewa, całe zboże z plew wybiwszy, złoto, srebro, wszelkie kosztowności chowają po jamach, a żony i dziewice po grodach albo lasach ubezpieczają. I zburzeniu nieprzyjacielskiemu pozostają tylko namioty a ich stratę za nic sobie nie ważą.

O obrządku Słowian.

(Helmold, rozdział 52)
Po śmierci króla Obodrytów Kanuta Lewarda (rok 1131), nastąpili w miejsce jego Przybysław i Niklot w rozdzielonem na dwoje państwie, gdy jeden kraikiem Wagrów (w Holsztynie) i Połabian, drugi Obodrytów (w Meklemburgu) władał. I byli oni obaj okrutnymi zwierzętami, chrześcijanom nader wrodzy. I wzmogły się przez całą Słowiańszczyznę (nadłabską), wszelaka cześć bóstw i błąd przesądów. Bo oprócz gajów i bóstw domowych, w jakie ich niwy i grody obfitowały, pierwsze i najznaczniejsze bóstwa były Prove, bożek ziemi Aldenburskiej (w Holsztynie), Siwa, bogini Połabian: Radigost[1], bóg ziemni Obodrytów. Im poświęceni byli kapłani i wieloraki obchód religijny. Naznaczenie bogom uroczystości obwieszczał kapłan wedle wskazówki losów. Schodzą się mężczyźni i kobiety z dziatwą i bogom swoim ofiary z bydła i owiec rzną, najczęściej i z ludzi chrześcijańskich, bo chełpią się, ze ich krwią bogowie się rozkoszują. Po zarznięciu ofiary kosztuje kapłan jego krwi, aby był sprawniejszy ku powzięciu wróżby, gdyż wielu mniema, jakoby bóstwa łatwiej krwią wabić się dawały. Po ukończeniu ofiar wedle zwyczaju zwraca się lud ku biesiadom i oklaskom. Dziwny zaś jest błąd u Słowian, bo w swoich ucztach i pijatykach obnoszą kielich, nad którym zmawiają słowa nie tak poświęcenia, jak raczej przekleństwa pod nazwą bogów, dobra mianowicie i zła, wyznając, że wszelakiem szczęściem bóg dobry, nieszczęściem – zły rozrządza. Dlatego też zwą w języku swoim boga złego Diabol, albo Czarny Bóg[2]. Między zaś wszelakiemi bóstwami Słowian Świętowit, bożek ziemi rugijskiej, się wyróżnia, jako sprawniejszy w wyroczniach, względem którego resztę niby za półbogów uważali. Dlatego zaś na oznakę czci corocznie chrześcijanina losem wyznaczonego zwykli mu ofiarować, ale i ze wszystkich prowincji słowiańskich przysyłali mu wyznaczone nakłady ofiar. Dziwnem też zajęci są uszanowaniem co do czci świątyń, bo ani w przysięgi łatwo się wdają, ani dozwalają, aby okrąg świątyni choćby dla wroga zgwałcono. Zresztą wrodzone było Słowiańskiemu ludowi okrucieństwo, nienasycone, niespokojne, trapiące okolicę na morzu i lądzie. Trudno wyliczać, ilu sposobami śmierci chrześcijan nawiedzali, bo jednym wnętrzności wydzierali, obwodząc ich około słupa, innych krzyżowali, wyszydzając oznakę naszego zbawienia. Mniemają bowiem, że najgorszych zbrodniarzy na krzyż wbijać należy[3]. Tych zaś, których strzegą dla wykupu pieniężnego, takimi uciskają męczarniami i splotami węzłów, że nieświadomemu ledwie wyobrazić.

  1.  Pomyłka Helmolda. Powinno być „Swarożyc”. Radogoszcz to miejscowość w tych czasach.
  2.  Wiadomości Helmoldowe o pogaństwie słowiańskim wymagają poprawki: wpływ chrześcijaństwa widoczny jest już w nazwach diabol i czarny bóg (to samo „białego boga” nie znali Słowianie przenigdy i wszelaki dualizm, wrogość dobra i zła, był im obcy), i w pojęciu najwyższego boga niebiańskiego. Co dziwniejsze powtarzają się u Długosza między nazwami bogów polskich dwie Helmoldowe (porównaj niżej): Żywia (Siwa), Pogoda (Pogada); może to i nie traf.
  3.  Zwykłą karą śmierci było powieszenie. Bogobojny książę czeski Wacław św. kazał wyrzucać od dawna stojące szubienice w kraju całym.

maxresdefault

O gościnności, o gaju świętym i o bóstwach.

(Helmold, I. 83 i 84)
(Rok 1156) Wrócił biskup (oldenburski Gerold) do Wagrji do Aldenburga, aby dzień uroczysty Trzech Króli w miejscu uczcił katedralnym. Gród był zaś opuszczony zupełnie, bez murów i mieszkańców, stała chyba malutka kapliczka, wzniesiona tamże przez śp. Wicelina. Tam w najsroższy mróz między kupami śniegu mszę odprawialiśmy. Słuchaczy Słowian nie było oprócz (księcia wagrskiego) Przybysława i bardzo niewielu innych. Po ukończeniu mszy św. prosił nas Przybysław, abyśmy udali się do jego domu w dalszym nieco grodzie. I przyjął nas z wielką żywością i sporządził nam obfitą biesiadę. Dwadzieścia posiłków napełniło stół nam zastawiony. Tam z doświadczenia poznałem, com dawniej z głoszonej sławy wiedział, że żaden naród zacniejszy nad Słowian co do gościnności. Bo w podejmowaniu gości wszyscy jakby jednomyślnie są ożywieni, tak że nawet nie trzeba nikomu prosić o gospodę, bo cokolwiek uzyskają z orki, rybołostwa albo myślistwa, wszystko odkładają na rzecz hojności, wychwalając czem rozrzutniejszego, jako tem dzielniejszego. Chciwość takiego okazywania się pobudza wielu z nich do kradzieży lub rozboju, ten bowiem rodzaj występku uchodzi u nich za godny odpuszczenia, bo tłumaczą się pozorem gościnności.
Stosując się bowiem do prawa słowiańskiego, coś w nocy ukradł, za jutra między gości rozdzielisz. Jeśliby zaś, co się niezwykle rzadko wydarza, przeświadczono kogoś, że obcego z gospody wytrącił, to wolno spalić dom i zasoby jego i na to zgadzają się w równej mierze zdania wszystkich i ogłaszają go za bezecnego, za prostaka, za wyszydzanego przez wszystkich, kto nie ulągł się chleba gościowi odmówić.
Zabawiwszy zaś u królika przez ową noc, przez dzień i noc następne, przeszliśmy na dalszy kraj słowiański, aby pogościć u jednego wielmoży, nazwiskiem Cieszymir, bo on nas zaprosił. Wypadło zaś nam w przechodzie wstąpić do gaju, jedynego w tej ziemicy, gdyż cała w płaszczyznę się wydała. Tam widzieliśmy pomiędzy najstarszemi drzewami dęby święte, bogu owej ziemicy Proven, uświęcone, otaczało je podwórze i płot z drzewa ściśle wykonany, zawierający dwie bramy. Bo oprócz bóstw domowych i bożków, w jakie obfitowała każda miejscowość, uchodziło to miejsce za świętość całej ziemicy, dla której wyznaczano kapłana i obchody i wszelkie obrzędy ofiarne. Tam bowiem co poniedziałku lud ziemicy z królikiem i kapłanem zwykli się schodzić dla sądów. Wchód do podwórza był wzbroniony wszystkim, oprócz kapłanowi i tym, co zamierzali ofiary składać, albo którym groziło niebezpieczeństwo śmierci. Tym bowiem nie odmawiano schroniska. Taką bowiem cześć okazują Słowianie swoim świętościom, że obejścia świątyni ani krwią wrogów skalać nie dopuszczą. Przysiąg dopuszczają się jak najtrudniej, bo przysięgać znaczy Słowianom jakby krzywoprzysięgać dla mszczącego gniewu bogów. Mają zaś Słowianie różnoraki tryb bałwochwalczy, gdyż nie zgadzają się wszyscy na ten sam zwyczaj przesądny. Jedne bowiem (bóstwa) swoich świątyń urojone wystawiają kształty, jako pogański bałwan, zwany Podagą. Inne zamieszkuje lasy lub gaje, jak Prowe, bożek oldenburski, które nie posiadają wyraźnych kształtów. Wielu też wydrążają o dwóch lub trzech lub więcej głowach. Pomiędzy zaś wszelakiemi bóstw siłami, którymto przywłaszczają niwy i lasy, smutki i radości, nie przeczą, że jeden bóg na niebiesiach wszystkimi innymi władnie, ale ów wszechmocny tylko o rzeczy dba niebiańskie. Ci zaś obsługując rozdzielone obowiązki, poszli z jego krwi i każdy z nich tem celniejszy, im bliższy owemu bogu bogów. Gdyśmy zaś do tego gaju i miejsca zbeszczeszczenia nadeszli, wezwał nas biskup, abyśmy do zburzenia gaju z siłą przystąpili. Sam też zeskoczył z konia i znamienite czoła bram rozbił palem, my zaś wszedłszy na podwórze, znieśliśmy cały płot podwórza około owych drzew świętych i z kupy drzewa, urzuciwszy ogień, stos całopalny uczyniwszy, chociaż nie bez obawy, aby nas oburzeni tubylcy nie ukamienowali, lecz Bóg nas ochronił. Potem zstąpiliśmy do gospody, gdzie nas Cieszymir z wielką przyjął wystawą. Lecz nie były nam kielichy słowiańskie ani miłe ani przyjemne, bośmy widzieli więzy i rozmaite narzędzia męczeństwa gotowane dla chrześcijan, których z Danji przywieziono. Widzieliśmy tam księży Panam wynędzniałych przez długie w niewoli zajęcie, którym biskup ani gwałtem, ani prośbą nie mógł dopomóc.

86625250_584808689033747_5649450666620354560_o

06/08/2020

ŹRÓDEŁKO – https://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=14_-_Polska_poga%C5%84ska_i_s%C5%82owia%C5%84ska#cite_note-1

Dynastia Piastów w pigułce.

Niżej nasze zbóje – 25 władców piastowskich (prawie wszyscy mieli słowiańskie imiona), trochę ciekawostek i inne wizerunki władców niż te oficjalne które są na wikipedii.
Piastów trzeba polubić, ta sympatia przychodzi wraz z rosnąca nabywaną wiedzą.
Polscy Sławianie mają tendencje do lubienia tego czego nie było (Wielka Lechia) a nie tego co było (budowa i rozkwit państwa w czasach Piastów i Jagiellonów) i co jest w źródłach dobrze opisane.

Pozatym wszelkie zarzuty względem Piastów odnoszące się do zmiany religii również należy odrzucić bo religia uznana oficjalnie przez rodzące się w bólach państwo polskie i przyjęta głównie przez elitę to polityka, między innymi w celu zneutralizowania zagrożenia ze strony Świętego Cesarstwa Rzymskiego i rozpędzonego Drang Nach Osten który nie przekroczył Odry w czasach wczesnopiastowskich nie licząc trochę później Pomorza, natomiast lud polski był pogański jeszcze bardzo długo po czasach Mieszka I i Bolesława Chrobrego.

Jeszcze w czasach Leszka Czarnego (II połowa XIII wieku) były w Polsce pogańskie święte gaje o których wiedzieli książęta dzielnicowi. Do końca XIV wieku nie było tak naprawdę żadnej katechizacji, ewangelizacji ani zorganizowanej dobrze sieci kościelnej, a msze odbywały się po łacinie której prosty lud nie rozumiał dlatego wciąż mówił Marza czyli Marzanna a nie Maryja, Yesse a nie Jezus etc.

Conajmniej do XV wieku my byliśmy ochrzczonymi Poganami, bo jak zinterpretować kłanianie się Słońcu pod Grunwaldem przez polskie rycerstwo i przymierze z pogańską Litwą (oficjalnie ochrzczoną), Żmudzią i Tatarami w tej bitwie, albo przekazy Długosza który w „Rocznikach” pisał, że obrządki „ludorum” odprawiane ku czci bóstw pogańskich, zachowały się do jego czasów, były więc powtarzane w drugiej połowie XV wieku – powiada – po 500 latach chrześcijaństwa u Polaków.

Na wsi Pogaństwo zniknęło tak naprawdę dopiero w 1918 roku gdy wprowadzono masowo elektryczność po odzyskaniu niepodległości, wcześniej ludzie będąc od dawna ochrzczeni wierzyli np. w domowe duszki czające się za progiem, za piecem, za łóżkiem, na strychu czy w tzw. strefach mroku które były w chałupie, nazywane duszyczkami, bożętami domowymi, domownikami, gospodarzami, sąsiadami, dobrochotami czy żyrownikami.
https://www.wikiwand.com/pl/Duchy_domowe, czczono w domach Łogień czyli kult żywego ognia i dopiero słupy elektryczne te wierzenia „zlikwidowały” a pogański obyczaj palenia Marzanny przetrwał do dziś.

Wszystkie krótkie charakterystyki Piastów i ich wizerunki są ze strony : https://szlakpiastowski.pl/ nie ze wszystkim się do końca zgadzam w szczegółach ale nic nie dodawałem i nie odejmowałem z treści która jest poniżej.

Tyle tytułem wstępu 🙂

***********************************

1) MIESZKO I

ur. 922-945 – zm. 992
okres panowania 960 – 992
rodzice – Siemomysł i NN
rodzina – 2 żony 5 dzieci

mieszko-i_l
Pierwszy władca z rodu Piastów, który pojawił się na kartach kronik. Jego dokonaniami można by obdzielić kilku władców, a i tak każdego z nich uznalibyśmy za wybitnego. Sprawny wódz, poszerzył granice odziedziczonego po przodkach terytorium mniej więcej do granic obecnej Polski. Rozbudował sieć potężnych grodów, stanowiących centra militarne i administracyjne rodzącego się państwa. Zapoczątkował proces chrystianizacji kraju. Dzięki przyjęciu chrztu z niegodnego szacunku barbarzyńcy stał się równy innym władcom chrześcijańskiej Europy, czego potwierdzeniem były małżeństwa z czeską księżniczką Dobrawą i niemiecką szlachcianką wysokiego rodu Odą. Znosząc dawne struktury plemienne i wprowadzając na ich miejsce nowe rozwiązania społeczne, administracyjne i kulturalne, rozpoczął proces wchodzenia dotychczas pogańskiego państwa piastowskiego w krąg cywilizacji chrześcijańskiej opartej na spuściźnie starożytnego Rzymu. Zapewnił też Polsce organizację kościelną zależną jedynie od papieża, czego nie udało się osiągnąć np. znacznie wcześniej schrystianizowanym Czechom. O ile łatwo wymieniać dokonania Mieszka, to o nim samym nie potrafimy wiele powiedzieć. Skoro nie ma wzmianek o jego ułomnościach, co kroniki zazwyczaj odnotowywały, możemy przypuścić, że był zdrowym, zapewne także energicznym mężczyzną. Nie był pyszałkiem, znał swoje miejsce w hierarchii ówczesnej Europy, zaś w swoich poczynaniach kierował się racją stanu. Jeśli interes państwa tego wymagał, potrafił porzucić dotychczasowych sojuszników i wystąpić ramię w ramię z niedawnymi wrogami.

2) BOLESŁAW I CHROBRY

ur. 967 – zm. 1025
okres panowania 992 – 1025
rodzice – Mieszko I i Dobrawa
rodzina – 4 żony 7 dzieci
boleslaw-i-chrobry_l

Był utalentowanym wodzem i politykiem, który potrafił wykorzystać w realizacji swoich planów sprzyjające okoliczności. Odniósł dzięki temu wiele sukcesów, zdobył ogromne bogactwa i zyskał wielką sławę. Zwolennicy określali go jako „Wielkiego” lub „Sławnego”, a wrogowie bali się go, nazywając „lwem ryczącym”, co było ówczesnym określeniem diabła. Był surowym władcą, ostro karzącym poddanych za przewinienia. Nie został wyznaczony przez ojca na jedynego spadkobiercę, więc samodzielną władzę w państwie musiał zdobyć siłą, wypędzając z kraju swoich braci i zajmując odziedziczone przez nich ziemie.  Najważniejsze jego osiągnięcia to doprowadzenie do powołania polskiej metropolii kościelnej – gwarancji samodzielności średniowiecznego państwa – oraz koronowanie się na króla, co uczyniło z Polski ważną europejską monarchię. Bolesław był czterokrotnie żonaty. Wiemy, że miał co najmniej trzech synów i trzy córki. Przydomek „Chrobry”, czyli waleczny, pochodzi przypuszczalnie dopiero z XVI w.

3) Mieszko II Lambert

ur. 990 – zm. 1034
okres panowania 1025 – 1034
rodzice – Bolesław I Chrobry i Emnilda
rodzina – 1 żona 3 dzieci

mieszko-ii-lambert_l

Młodszy syn Bolesława Chrobrego dał się poznać jako dzielny rycerz i hojny fundator kościołów. Był też człowiekiem wykształconym, znał łacinę i grekę. Ożenił się z siostrzenicą cesarza Ottona III, Rychezą, która urodziła mu syna Kazimierza – zwanego później Odnowicielem. Za życia ojca władał dzielnicą krakowską, dowodził też wyprawami wojennymi Bolesława. Zapewne był ukochanym synem króla, gdyż ten wybrał go na następcę tronu, co krzywdziło jednak starszego brata Bezpryma, który nie otrzymał we władanie żadnych ziem. Po śmierci Bolesława, Mieszko koronował się na króla, czemu sprzeciwił się cesarz niemiecki Konrad II. W odpowiedzi polski król najechał ziemie cesarskie, łupiąc je i niszcząc z wielką brutalnością. Cesarz nie pozostał dłużny i również zaatakował. Kilkuletni konflikt wykorzystał Bezprym, który wsparty wojskami ruskimi najechał ziemie Mieszka i objął nad nimi rządy. Król musiał uciekać do Czech. U naszych sąsiadów został zdradziecko pojmany i okaleczony, co było zemstą za okrucieństwa, których dopuścił się kiedyś na Czechach wraz z ojcem. Mieszko nie poddał się jednak, spiskując doprowadził do zabicia Bezpryma, po czym powrócił do osłabionego wojnami i wewnętrznymi konfliktami kraju. Odzyskał władzę, musiał jednak ukorzyć się przed cesarzem i zrzec korony. Dwa lata później zmarł.

4) Bezprym

ur. 986 (87) – zm. 1032
okres panowania 1031 – 1032
rodzice – Bolesław I Chrobry i NN
rodzina – 0 żon O dzieci

bezprym_l

Pierworodny syn Bolesława Chrobrego jest jednym z najbardziej tajemniczych władców Polski. Milczą o nim średniowieczne polskie kroniki. Nie doczekał się wzmianki ani u Galla, ani u Kadłubka czy Długosza. Być może dlatego, że za jego rządów państwo Piastów znalazło się na krawędzi zagłady. Zrodzony z nieudanego związku Chrobrego z węgierską księżniczką, Bezprym nie został przez ojca wyznaczony na następcę tronu. Warto wspomnieć, że według jednej z teorii to Bezprym, a nie Mieszko, był bohaterem opowieści o synu Chrobrego schwytanym i pozbawionym przez Czechów męskości, co mogłoby tłumaczyć decyzję o sukcesji. Możliwe, że pobierał nauki w Rawennie u św. Romualda, co oznaczało wówczas najwyższy poziom edukacji. Po śmierci Chrobrego rządy w państwie przejął Mieszko II. Podejrzewając Bezpryma o spiskowanie przeciw niemu, wypędził go z kraju. Bezprym szukał okazji do rewanżu i ta nadarzyła się. Przy wsparciu wojsk ruskich najechał na Polskę i zmusił króla do ucieczki. Po zdobyciu władzy, w celu zyskania przychylności cesarza, wysłał do Niemiec insygnia koronacyjne, symbolicznie rezygnując w ten sposób z suwerenności swego państwa. Rozpoczął też krwawą rozprawę ze zwolennikami Mieszka. Okrutne rządy i masowy bunt ludności przeciwko świeckim i duchownym możnym, który miał miejsce za rządów Bezpryma, tak przeraziły jego stronników, że postanowili oni zgładzić księcia.

5) Kazimierz I Odnowiciel

ur. 1016 – zm. 1058
okres panowania 1034 – 1058 (z przerwami)
rodzice – Mieszko II Lambert i Rycheza
rodzina – 1 żona 5 dzieci

kazimierz-i-odnowiciel_l

Jedyny syn Mieszka II i księżniczki Rychezy – siostrzenicy cesarza Ottona III – jest jednym z najbardziej cenionych władców w historii Polski. Spadło na niego arcytrudne zadanie podźwignięcia państwa Piastów z upadku i wywiązał się z niego doskonale. Gdy obejmował władzę po śmierci ojca, kraj znajdował się w kryzysie spowodowanym najazdami sąsiadów, buntami poddanych i okrutnymi rządami Bezpryma. Młody książę próbował odbudować autorytet władzy i przywrócić dawny porządek, spotkało się to jednak ze sprzeciwem możnych i doprowadziło wkrótce do wygnania Kazimierza na Węgry. Na domiar złego w 1038 r. pozbawiony centralnej władzy i pogrążony w chaosie kraj najechały i złupiły wojska czeskie odrywając od Polski Śląsk i Małopolskę. Sukces Czechów zaniepokoił cesarstwo niemieckie, co ułatwiło Kazimierzowi powrót do kraju. Przy wsparciu militarnym i finansowym króla niemieckiego Henryka III i księcia ruskiego Jarosława Mądrego, książę przybył do Wielkopolski, skąd rozpoczął bój o przywrócenie panowania nad utraconą ojcowizną. W ciągu dekady odzyskał Małopolskę, Mazowsze, Pomorze Gdańskie i wreszcie – po długich bojach – Śląsk. Sukcesom militarnym towarzyszyła odbudowa fundamentów państwa – organizacji kościelnej i administracji. Kazimierz zreformował przestarzałą organizację wojska opartą na opłacanej z łupów wojennych drużynie, wprowadzając system feudalny polegający na nadawaniu ziemi w zamian za rycerską służbę. W 1041 r. poślubił ruską księżniczkę Dobroniegę, dzięki czemu przypieczętował polsko-ruski sojusz i zasilił pokaźnym posagiem pusty skarbiec państwa. Ze związku z Dobroniegą urodziło mu się czterech synów i jedna córka – Świętosława, która w 1086 r. została pierwszą królową Czech.

6) Bolesław II Śmiały

ur. 1042 – zm. 1081
okres panowania 1058 – 1079
rodzice – Kazimierz I Odnowiciel i Dobroniega
rodzina – 1 żona 1 dziecko

boleslaw-ii-smialy_l

Pierworodny syn Kazimierza Odnowiciela obdarzony był po równi zaletami i wadami charakteru. Był śmiały, waleczny i hojny, ale też niesprawiedliwy, porywczy i próżny. Władzę po ojcu objął już w wieku 16 lat, z zapałem kontynuując dzieło odbudowy potęgi państwa polskiego. Odnowił polską organizację kościelną, przywracając do życia arcybiskupstwo w Gnieźnie i odbudowując gnieźnieńską katedrę. Fundował też klasztory i niezwykle kosztowne księgi liturgiczne, zwane złotymi kodeksami, czym zasłużył na swój drugi przydomek – Szczodry. Prowadził bardzo aktywną politykę zagraniczną, często mieszając się w konflikty wewnętrzne sąsiadów Polski. Najważniejszym kierunkiem jego polityki było jednak uniezależnienie się od władców Niemiec. Bolesław wykorzystał w tym celu spór króla niemieckiego z papieżem i popierając tego drugiego odzyskał dla Polski koronę. Koronacja nastąpiła w Boże Narodzenie 1076 r. Sukces ten nie uratował jednak Bolesława. Sposób w jaki rządził, jego liczne i kosztowne wyprawy wojenne oraz zbyt hojne fundacje na rzecz Kościoła, wzbudzały rosnące niezadowolenie możnych, którzy doprowadzili w końcu do wygnania króla. Przyczynił się do tego również konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem, którego król podejrzewał o spiskowanie przeciw niemu. Biskup został przez króla skazany na obcięcie członków, co wywołało powszechne oburzenie. Wygnany król znalazł schronienie na Węgrzech, gdzie po dwóch latach został prawdopodobnie zamordowany.

7) Władysław I Herman

ur. 1042-1044 – zm. 1102
okres panowania 1079 – 1102
rodzice – Kazimierz I Odnowiciel i Dobroniega
rodzina 3 żony 5 dzieci

wladyslaw-i-herman_l

Przypuszcza się, że władający Mazowszem Władysław mógł wspierać spisek możnowładców, który doprowadził do wygnania z kraju jego starszego brata, Bolesława Śmiałego. Obejmując po nim rządy stanął przed poważnymi problemami jak konflikty z potężnymi sąsiadami czy pusty skarbiec. Przez wielu uważany za nieudolnego władcę o słabym charakterze, wykazał się w istocie zręcznością polityczną zapewniając bezpieczeństwo zewnętrzne kraju poprzez zawarcie małżeństw – najpierw z księżniczką czeską, potem z siostrą cesarza niemieckiego. Odmiennie niż brat przyjął postawę ugodową wobec cesarstwa i nie zabiegał o koronę. Cieniem na rządach Władysława kładła się jednak pozycja, jaką w państwie uzyskał palatyn Sieciech (był tak potężny, że bił nawet własną monetę, co było przywilejem władców!). Przyczyn tego faktu upatruje się czasem w chorobie i słabości fizycznej księcia. Wszechwładza wojewody budziła narastający sprzeciw możnowładców, którzy zaangażowali w sprawę synów książęcych. Doszło do wojny domowej i ostatecznie Władysław zmuszony został do oddalenia Sieciecha oraz podziału kraju między siebie i dwóch synów. Niedługo potem książę zmarł. Został pochowany w ulubionym Płocku, który za jego życia pełnił rolę stolicy. Jakkolwiek ocenimy rządy Władysława przyznać trzeba, że był on wielkim mecenasem kultury – fundował klasztory, kościoły i złote kodeksy (m.in. ewangeliarz płocki).

8) Zbigniew

ur. 1070 – zm. 1111 (12)
okres panowania 1102 – 1108
rodzice – Władysław I Herman i NN
rodzina – 0 żon 0 dzieci

zbigniew_l

Książę Zbigniew jawi się nam jako postać tragiczna. Dobrze wykształcony, „dość pokorny i prostoduszny” – jak pisał Gall Anonim, został boleśnie doświadczony przez los. Gdy miał 9 lat, jego matka, pochodząca z rodu rycerskiego, została oddalona z dworu, by ojciec mógł poślubić czeską księżniczkę. Wielu uważało Zbigniewa za dziecko z nieprawego łoża, bez prawa do tronu. Jednak jako pierworodny syn Władysława Hermana mógł stanowić zagrożenie w sprawach sukcesji. Podzielił więc los matki – po narodzinach brata Bolesława młodzieńca wysłano do szkoły w Krakowie, a niedługo potem do klasztoru w Saksonii, gdzie przyjął niższe święcenia kapłańskie. Przekreślono tym samym jego marzenia o karierze rycerskiej. Tymczasem możnowładcy nieprzychylni Sieciechowi przypomnieli sobie o młodym Piaście i sprowadziwszy go do kraju, postawili na czele opozycji. Tak zaczął się wieloletni konflikt o władzę toczony pomiędzy Hermanem, Zbigniewem i Bolesławem. Początkowo bracia zawarli przymierze przeciwko ojcu i uzyskali dzielnice, lecz ich sojusz skończył się w chwili śmierci Władysława. Zbigniew zarządzał wówczas Wielkopolską i Mazowszem, a Bolesław Małopolską i Śląskiem. Zbigniew starał się podporządkować sobie młodszego brata, ten stawił jednak zdecydowany opór. Kilkuletnie zmagania o jedynowładztwo zakończyły się triumfem Bolesława i tragedią Zbigniewa – zaproszony przez brata, otrzymawszy gwarancję bezpieczeństwa, został pojmany i oślepiony. Niedługo potem zmarł.

9) Bolesław III Krzywousty

ur. 1085 – zm. 1138
okres panowania 1102 – 1138
rodzice – Władysław I Herman i Judyta
rodzina – 2 żony 13 dzieci

boleslaw-iii-krzywousty_l

Uważany za jednego z najwybitniejszych Piastów, był władcą ambitnym, mężnym i wytrwałym w dążeniu do celu. Bywał okrutny, ale gdy wymagała tego sytuacja potrafił być również zręcznym dyplomatą. Od najmłodszych lat uczył się sztuki wojennej. Jako małoletni uczestniczył w polowaniach i wyprawach wojennych, podczas których wykazywał się nie lada odwagą. W wieku 8 lat otrzymał we władanie ziemię kłodzką. Wraz z przyrodnim bratem Zbigniewem i możnymi spiskował i niejednokrotnie występował zbrojnie przeciwko ojcu, Władysławowi Hermanowi. Po śmierci ojca zarządzał Małopolską i Śląskiem, a pokonawszy starszego brata w walce o władzę, całym krajem. W latach 1116–1121 Bolesław podbił Pomorze Gdańskie i Zachodnie, a w ostatnich latach panowania zdołał jeszcze obronić Kościół polski przed narzuceniem mu zwierzchnictwa arcybiskupstwa magdeburskiego, uzyskując od papieża Innocentego II słynną bullę potwierdzającą niezależność metropolii gnieźnieńskiej. Bolesław pozostawił Polskę suwerenną, a chcąc zapewnić zgodę między synami wydał ustawę sukcesyjną, wprowadzającą zasadę pryncypatu-senioratu. Odtąd najstarszy z rodu Piastów, władający dzielnicą senioralną (ze stolicą w Krakowie), sprawować miał zwierzchnią władzę nad dzielnicami juniorów. Nadany Bolesławowi w XIII w. przydomek „Krzywousty”, mógł odnosić się do jakiejś deformacji twarzy księcia, możliwe jednak, że był wyrazem pamięci o krzywoprzysięstwie wobec brata.

10) Władysław II Wygnaniec

ur. 1105 – zm. 1159
okres panowania 1138 – 1146
rodzice – Bolesław III Krzywousty i Zbysława
rodzina – 1 żona 4 dzieci

wladyslaw-ii-wygnaniec_l

Pierworodny syn Bolesława Krzywoustego i jego pierwszej żony, Zbysławy. Książęca para zapewne pokładała w nim nadzieje i zaszczepiała ambicje, by w przyszłości był godnym następcą ojca. Niestety, nie miał sprostać tym oczekiwaniom. Miał 8 bądź 9 lat kiedy zmarła jego matka, a niedługo potem ojciec ponownie się ożenił. Narodziny każdego kolejnego przyrodniego brata komplikowały Władysławowi kwestię dziedziczenia władzy. Po śmierci ojca, w myśl statusu sukcesyjnego, jako najstarszy syn, objął władzę senioralną i pierwsze lata jego rządów przebiegły spokojnie. Z czasem jednak ambicja i chęć nawiązania do dokonań ojca pchnęły Władysława do walki o jedynowładztwo. Po kilkuletnim, toczonym ze zmiennym szczęściem, konflikcie z braćmi, pokonany i obłożony klątwą, musiał opuścić kraj – jak się okazało – na zawsze. Schronienie znalazł na dworze władców niemieckich, z którymi skoligacona była jego żona Agnieszka. Mimo ich wsparcia i wieloletnich zabiegów dyplomatycznych Władysława próby odzyskania przez niego tronu nie powiodły się. Książę zmarł na obczyźnie. Możliwe, że przebywając na wygnaniu towarzyszył królowi niemieckiemu Konradowi III w czasie II wyprawy krzyżowej.

11) Bolesław IV Kędzierzawy

ur. 1122 – zm. 1173
okres panowania 1138 – 1173
rodzice – Bolesław III Krzywousty i Salomea
rodzina – 2 żony 3 dzieci

boleslaw-iv-kedzierzawy_l

Syn Bolesława Krzywoustego i Salomei, objął zwierzchnictwo nad Mazowszem, a po wygnaniu Władysława został princepsem. Nie poszedł w ślady brata. Rządy swe opierał na współpracy z juniorami, dając im dużo samodzielności we własnych dzielnicach. Prowadził też początkowo roztropną politykę zagraniczną. Udało mu się powstrzymać interwencję niemiecką i nie dopuścić do powrotu na tron Wygnańca. Pamiętane jest mu wprawdzie ukorzenie się przy tym przed cesarzem niemieckim podczas rozmów pokojowych w Krzyszkowie, lecz zawarta ugoda okazała się korzystna dla Bolesława. Dopiero po śmierci Wygnańca musiał on ulec żądaniom cesarskim i zezwolił na powrót jego synów do dzielnicy śląskiej. W ostatnich latach rządów nastąpiło jednak załamanie pozycji księcia – okrył się niesławą złego wodza po sromotnie przegranej wyprawie na pogańskich Prusów, podczas której zginął Henryk Sandomierski. Wbrew testamentowi brata nie podzielił jego dzielnicy, lecz starał się zachować ją dla siebie, czym sprowokował bunt juniorów. Utracił też kontrolę na Śląsku, gdzie Władysławowice przejęli główne grody, pozostające dotychczas we władzy Kędzierzawego. Niemniej jednak rządy Bolesława to okres względnego spokoju, stabilizacji i rozwoju ekonomicznego kraju.

12) Mieszko III Stary

ur. 1121 – zm. 1202
okres panowania 1138 – 1202
rodzice – Bolesław III Krzywousty i Salomea
rodzina – 2 żony 10 dzieci

mieszko-iii-stary_l

Żył blisko 80 lat, niezwykle długo, jak na ówczesne czasy. Przeżył go tylko jeden syn – Władysław Laskonogi. Przez długie lata rządził Wielkopolską i ściśle współpracował z seniorem, Bolesławem Kędzierzawym. Obejmując po nim rządy miał zarówno doświadczenie polityczne, jak i wojskowe. Był władcą ambitnym, energicznym, surowym, o bystrym umyśle. Znany był z zamiłowania do pieniędzy – nawet kilka razy w roku przeprowadzał przymusową wymianę monet na nowe, o mniejszej zawartości srebra, więc i mniejszej rzeczywistej wartości. Nie wiadomo co bardziej zraziło do niego możnowładców małopolskich: zapełnianie skarbca ich kosztem i autorytarne rządy czy niechęć do wielkopolskiego otoczenia Mieszka, który wbrew statutowi nie przeniósł się do Krakowa. Dość, że księcia odsunięto od władzy na rzecz jego młodszego brata Kazimierza. Mieszko nie zrezygnował jednak ze starań o odzyskanie tronu i dzięki działaniom zbrojnym, a także umiejętności zawierania układów – zasiadał na nim jeszcze trzykrotnie. Ostatecznie zmarł jako princeps. Chęć dorównania wielkim przodkom przejawiała się u Mieszka także w hojnym obdarowywaniu Kościoła. Był fundatorem m.in. opactwa cystersów w Lądzie. Przypuszcza się, że ufundował również słynne Drzwi Gnieźnieńskie.

13) Kazimierz II Sprawiedliwy

ur. 1138 – zm. 1194
okres panowania 1166 – 1194
rodzice – Bolesław III Krzywousty i Salomea
rodzina – 1 żona 4 dzieci

kazimierz-ii-sprawiedliwy_l

Najmłodszy syn Bolesława Krzywoustego otrzymał własną dzielnicę dopiero w wieku dwudziestu ośmiu lat. Sprawował w niej spokojne rządy, a podczas biesiad, przy trunkach, pozyskiwał przychylność świeckich i duchownych dostojników. Dzięki temu, gdy w Krakowie wybuchł konflikt możnych z Mieszkiem III, Kazimierzowi udało się przejąć tron po niepopularnym starszym bracie. Oznaczało to jednak złamanie zasady senioratu. Książę chcąc uzyskać potwierdzenie swojej władzy zwierzchniej przez papieża oraz pragnąc zapewnić synom dziedziczenie tronu, zrzekł się pewnych uprawnień na rzecz duchownych, co zapoczątkowało proces uniezależniania się polskiego Kościoła od władzy świeckiej. Kazimierz w ciągu kilku lat rozszerzył swoje panowanie na wschodnią i centralną Polskę, jedynie Wielkopolska i Śląsk pozostały od jego władzy niezależne. Zabezpieczył też wschodnią granicę zapewniając sobie wpływy w księstwach ruskich. Zmarł nagle, podczas uczty, być może otruty. Z inspiracji księcia Wincenty Kadłubek spisał kronikę historii Polski. W opisie Kazimierza użył określenia „książę sprawiedliwości”, który to przydomek upowszechnił się w XVI w. Wizerunek księcia został uwieczniony na posadzce kolegiaty w Wiślicy.

14) Leszek Biały

ur. 1186 (87) – zm. 1227
okres panowania 1194 – 1227
rodzice – Kazimierz II Sprawiedliwy i Helena
rodzina – 1 żona 2 dzieci

leszek-bialy_l

Po śmierci Kazimierza Sprawiedliwego, jego niepełnoletni wówczas syn Leszek, mając poparcie możnowładców małopolskich, zasiadł na tronie krakowskim i panował z krótkimi przerwami aż do tragicznej śmierci. Rządy sprawował inaczej niż jego poprzednicy, starając się współpracować z pozostałymi książętami piastowskimi, którzy w większości uznawali jego władzę zwierzchnią. Tytułował się nawet „dux Poloniae”. W polityce zagranicznej kontynuował dzieło ojca na wschodzie, zajmowała go również sprawa chrystianizacji Prus. Podobno zobowiązał się wobec papieża do odbycia krucjaty do Ziemi Świętej, ale przeliczywszy koszty, zrezygnował. Anegdota głosi, że innym powodem rezygnacji był brak w Palestynie jego ulubionego trunku – piwa. Leszek podjął pierwszą próbę lokacji Krakowa, popierał rozwój osadnictwa i sprowadzanie górników. Wspierał również rozwój organizacji kościelnej nadając liczne immunitety. Zginął z rąk przeciwników politycznych – prawdopodobnie Władysława Odonica i Świętopełka pomorskiego – podczas zjazdu w Gąsawie w Wielkopolsce. Zaatakowany został w łaźni, skąd zdołał uciec na koniu, ale w pobliskim Marcinkowie najeźdźcy dopadli go i zabili. Jego śmierć zmieniła sytuację polityczną i przekreśliła realną szansę odbudowy królestwa polskiego.

15) Władysław III Laskonogi

ur. 1161-1168 – zm. 1231
okres panowania 1194 – 1231
rodzice – Mieszko III Stary i Eudoksja
rodzina – 1 żona 0 dzieci

wladyslaw-iii-laskonogi_l

Najmłodszy syn Mieszka Starego, po ojcu objął Wielkopolskę, o którą jednak przyszło mu walczyć w późniejszych latach z bratankiem Władysławem Odonicem. Jeszcze za życia ojca angażował się w zdobycie dla niego tronu, a po śmierci Mieszka, przy poparciu Krakowian, objął tron princepsa. Chcąc wzmocnić swą pozycję rządził twardą ręką i był przeciwnikiem nadawania przywilejów Kościołowi. Wzbudził tym niechęć w środowisku krakowskim i szybko został odsunięty od władzy. Nie zarzucił jednak starań o jej odzyskanie. Z Leszkiem Białym zawarł układ o przeżycie zgodnie z którym ten, który przeżyje drugiego odziedziczy po nim władzę. Na mocy tej umowy miał prawo do krakowskiego tronu po śmierci Leszka, dlatego istnieje podejrzenie, że mógł przyczynić się do tragedii podczas zjazdu w Gąsawie, w którym zresztą nie brał udziału. Udało mu się jeszcze zasiąść na tronie krakowskim, ale wiele lat później, na krótko przed śmiercią. Uznawany jest za władcę nieudolnego, kłótliwego, miernego polityka, nie umiejącego zapewnić sobie poparcia możnowładztwa. Wiele lat pozostawał w konflikcie z arcybiskupem gnieźnieńskim, którego wygnał z Wielkopolski, a za swoją postawę wobec Kościoła był dwukrotnie ekskomunikowany. Długosz pisał o nim, że był „rozpustny i wszeteczny”. Zginął prawdopodobnie z rąk dziewczyny, którą napastował. Książę nie miał dzieci, a jego dziedzicem został Henryk Brodaty. Jego przydomek związany był prawdopodobnie z cechą fizyczną – książę był wysoki i miał długie, chude nogi.

16) Mieszko IV Plątonogi

ur. 1131-1146 – zm. 1211
okres panowania 1163 – 1211
rodzice – Władysław II Wygnaniec i Agnieszka
rodzina – 1 żona 5 dzieci

mieszko-iv-platonogi_l

Młodszy syn Władysława Wygnańca. Jego przydomek związany jest prawdopodobnie z chorobą nóg, być może odziedziczoną po pradziadku Władysławie Hermanie. W młodości przebywał wraz z rodziną na wygnaniu w Niemczech, gdzie kształcił się w szkole klasztornej. Po śmierci ojca, w wyniku interwencji cesarza, powrócił wraz ze starszym bratem Bolesławem Wysokim na Śląsk – dzielnicę ich ojca – nad którą, w ciągu kilku lat uzyskali całkowitą kontrolę. Śląsk stał się księstwem udzielnym, niezależnym od władzy princepsa Bolesława Kędzierzawego. Po kilku latach, niezadowolony ze współrządów Mieszko wszedł w otwarty konflikt z bratem i wywalczył sobie własne dziedziczne księstwo, które w następnych latach powiększył. Doprowadził w ten sposób do podziału Śląska na Górny i Dolny. Mieszko był ambitny, inteligentny, umiejętnie wybierał sojuszników. Bił własną monetę i dokonywał fundacji klasztorów. Zwieńczeniem jego ambicji było zastąpienie Leszka Białego na tronie krakowskim, co nastąpiło dzięki bulli papieża przywracającej zasadę senioratu. Za jej wydaniem stały zapewne starania dwóch najstarszych książąt piastowskich: Plątonogiego i Laskonogiego – drugiego co do starszeństwa, mającego nadzieję na szybki zgon starszego krewniaka. Plątonogi rzeczywiście zmarł po kilku miesiącach rządów, lecz do Krakowa, dzięki poparciu kościoła, wrócił Leszek Biały.

17) Henryk I Brodaty

ur. 1165-1170 – zm. 1238
okres panowania 1201 – 1238
rodzice – Bolesław Wysoki i Krystyna
rodzina – 1 żona 6 dzieci

henryk-i-brodaty_l

Najmłodszy syn Bolesława Wysokiego, wnuk Władysława Wygnańca, uważany jest za jednego z najwybitniejszych książąt okresu rozbicia dzielnicowego. Nie stronił od niewyszukanych rozrywek, ale też cechował się skromnością, pozostając pod dużym wpływem żony Jadwigi, przyszłej świętej. Po 20 latach małżeństwa para złożyła śluby czystości i od tej pory Henryk przestał strzyc brodę (stąd przydomek), nosił proste odzienie, a Jadwiga poświęciła się służbie dla ubogich. Podobno chodziła boso, z czego mąż nie był zadowolony, poprosił więc spowiednika, by ten nakazał księżnej noszenie butów. Jadwiga nosiła podarowane przez duchownego buty, ale… przewieszone na sznurku. Henryk uczestniczył w wyprawie zbrojnej na Prusy, jednak bez sukcesów. To prawdopodobnie on zaproponował sprowadzenie do Polski Krzyżaków. Pod rządami Henryka Śląsk stał się przodującą dzielnicą pod względem gospodarczym – książę wspierał osadnictwo, lokował miasta, następował rozwój rzemiosła, handlu, górnictwa. Henryk rozpoczął rządy od małego księstwa śląskiego, by pod koniec życia stać się najpotężniejszym księciem w kraju. Mimo pobożności i hojnym fundacjom zmarł w stanie ekskomuniki, gdyż sprzeciwiał się przywilejom Kościoła. Skupiwszy pod swoją władzą znaczną część ziem polskich miał duże szanse na odbudowę królestwa polskiego. Dzieło jego miał kontynuować syn, Henryk Pobożny.

18) Konrad Mazowiecki

ur. 1187 (88) – zm. 1247
okres panowania 1194 – 1243
rodzice – Kazimierz II Sprawiedliwy i Helena
rodzina – 1 żona 8 dzieci

konrad-mazowiecki_l

Młodszy syn Kazimierza Sprawiedliwego, objął we władanie Mazowsze. Współpracował z bratem, Leszkiem Białym, wspierając go politycznie i wojskowo. Razem próbowali zaradzić uciążliwym najazdom Prusów na dzielnicę Konrada: począwszy od prób chrystianizacji, tworzenia stróż rycerskich, po organizowanie krucjat. Prawdopodobnie Henryk Brodaty zwrócił uwagę Konrada na możliwość wykorzystania do tego zadania zakonu krzyżackiego. Pierwsze lata obecności sprowadzonych przez Konrada zakonników były korzystne – Krzyżacy współdziałali z książętami, odnosili sukcesy w walce z Prusami. Z czasem jednak, uzyskawszy od papieża potwierdzenie sfałszowanego aktu własności ziemi chełmińskiej, uniezależnili się od księcia, by w niedalekiej przyszłości, ale już po śmierci Konrada, stworzyć potężne, zagrażające Polsce państwo zakonne. Oprócz sprawy pruskiej, księcia pochłaniała chęć zdobycia władzy zwierzchniej w Krakowie. Podejmował wielokrotne próby objęcia tronu, a w dążeniu do władzy nie przebierał w środkach: porwał Henryka Brodatego, więził małoletniego bratanka Bolesława i jego matkę w lochu, księżnę podobno pobił. Dopiero po śmierci Henryka Pobożnego na krótko stał się panem Małopolski – jego autorytarne rządy wzbudziły zdecydowany sprzeciw, musiał opuścić Kraków po zbrojnej interwencji opozycji. Z jednej strony porywczy, podstępny, okrutny, słynął z budowy kościołów, był fundatorem dzieł sztuki, sprzyjał rozwojowi mazowieckich miast i wsi, rozbudował i lokował miasto Płock.

19) Henryk II Pobożny

ur. 1196-1204 – zm. 1241
okres panowania 1234 – 1241
rodzice – Henryk I Brodaty i Jadwiga
rodzina – 1 żona 10 dzieci

henryk-ii-pobozny_l

Syn Henryka Brodatego i św. Jadwigi. Ożenił się z księżniczką Anną – potomkinią królów Czech i Węgier, co miało zapewnić mu cennych sojuszników. Matka namawiała małżonków do złożenia ślubów czystości. Ci nie posłuchali, mieli co najmniej dziesięcioro dzieci. Książę sprowadził do Polski franciszkanów z Pragi. Przez wiele lat sprawował władzę razem z ojcem, który powierzył mu rządy w Wielkopolsce. Po śmierci ojca Henryk musiał się uporać z narastającymi przez lata problemami, jak spór z Kościołem i pretensje innych Piastów do znajdujących się w jego władaniu ziem. Sprawnie rozwiązując kolejne konflikty, książę kontynuował również starania o koronę. Niestety, zaledwie po trzech latach samodzielnych rządów nastąpiła katastrofa – najazd Mongołów, któremu pozbawiony wsparcia władca nie mógł sprostać. Henryk zginął w bitwie pod Legnicą, a jego okaleczone ciało, bez głowy, odnalazły matka i żona, rozpoznawszy je po pewnym szczególe – książę miał sześć palców u lewej stopy. Mimo zwycięstwa Mongołowie ponieśli na tyle dotkliwe straty, że wycofali się ze Śląska. Wraz ze śmiercią Pobożnego nastąpił rozpad tzw. monarchii Henryków śląskich.

20) Bolesław V Wstydliwy

ur. 1226 – zm. 1279
okres panowania 1243 – 1279
rodzice – Leszek Biały i Grzymisława
rodzina – 1 żona 0 dzieci

boleslaw-v-wstydliwy_l

W chwili tragicznej śmierci ojca, Leszka Białego, miał półtora roku. Był dziedzicem tronu krakowskiego, książęta piastowscy ubiegali się więc o opiekę nad nim, a Konrad posunął się nawet do uwięzienia bratanka i jego matki. Pojmanym udało się zbiec z pomocą Henryka Brodatego. Bolesław wspominany jest jako łagodny, skromny i roztropny. Pozostawał pod dużym wpływem kobiet – najpierw matki Grzymisławy, potem żony Kingi, córki króla węgierskiego, późniejszej świętej. Przydomek „Wstydliwy” związany jest z dużą pobożnością księcia. Małżonkowie złożyli śluby czystości, a Kinga dodatkowo przysięgę brudu – wyrzekła się mycia twarzy. Wspólnie podjęli zwieńczone sukcesem starania o kanonizację biskupa Stanisława. Bolesław szczególnie wspierał kościół krakowski, nadając mu przywilej immunitetowy zapewniający znaczną niezależność w sprawach ekonomicznych. Pod rządami książęcej pary nastąpił szybki rozwój gospodarczy dzielnicy krakowsko-sandomierskiej: lokowano miasta na prawie niemieckim (w tym Kraków), odkryto złoża soli kamiennej w Bochni i Wieliczce. Na Bolesławie skończyła się małopolska linia Piastów. Jego następcą został wieloletni i oddany sojusznik księcia, Leszek Czarny.

21) Leszek II Czarny

ur. 1240-1242 – zm. 1288
okres panowania 1261 – 1288
rodzice – Kazimierz I Kondrawic i Konstancja
rodzina – 1 żona 0 dzieci

leszek-ii-czarny_l

Wnuk Konrada Mazowieckiego, wymógł na ojcu Kazimierzu wydzielenie dzielnicy – otrzymał biedną i słabo zaludnioną ziemię sieradzką, którą w szybkim czasie skolonizował, lokował miasta i zadbał o rozwój handlu i rzemiosła. Podjął bliską współpracę z sąsiadem Bolesławem Wstydliwym, by po latach objąć po nim rządy w Krakowie. W ciągu dziewięciu lat panowania musiał zmierzyć się z najazdami Tatarów, Jaćwingów, Litwinów i Rusinów, z każdej walki wychodząc zwycięsko i udowadniając, że ma talenty wybitnego dowódcy. Hańbą okryła go żona, ogłosiwszy publicznie po sześciu latach małżeństwa, że jest impotentem. Gryfina odeszła od męża starając się o unieważnienie związku, ale po kilku latach małżonkowie pogodzili się. Leszek miał podobno podjąć leczenie, polegające na spożywaniu węży, jaszczurek i żab, ale chyba nie przyniosło ono efektu, skoro małżeństwo pozostało bezdzietne. Był władcą bezkompromisowym i przez długi czas musiał zmagać się z opozycją, poza tym popadł w konflikt z biskupem krakowskim odmawiając potwierdzenia nadanych za poprzednika przywilejów. Pod koniec panowania udało mu się jeszcze odeprzeć kolejny najazd Tatarów. Niestety zmarł na skutek zarazy.

22) Henryk IV Probus

ur. 1257 (58) – zm. 1290
okres panowania 1266 – 1290
rodzice – Henryk III Biały i Judyta
rodzina – 2 żony 0 dzieci

henryk-iv-probus_l

Wnuk Henryka Pobożnego i księżniczki Anny, córki króla czeskiego Przemysła Otokara I, wychowywał się na dworach niemieckim i czeskim, gdzie otrzymał staranne wykształcenie. Układał nawet miłosne poematy. Przypisywane mu utwory możemy znaleźć we wspaniałym Kodeksie Manesse – księdze poświęconej XIII-wiecznym poetom-rycerzom. Po powrocie do księstwa wrocławskiego prowadził wytworne życie dworskie naśladując królewski dwór w Pradze. Wspierał jednocześnie rozwój swojej dzielnicy lokując miasta i nadając im przywileje, m.in. pierwsze w tej części Europy prawo składu; przeprowadził również reformę skarbową. Na jego rządach cieniem rzucał się wieloletni zatarg z biskupem wrocławskim Tomaszem o prawa własności kilkudziesięciu wsi. W tym gwałtownym sporze, zakończonym wszakże ugodą, oprócz argumentów prawnych, oponenci nie wahali się sięgnąć po klątwę, interdykt i siłę militarną. Jako zręczny polityk i wódz, Henryk szybko podporządkował sobie większą część Śląska, by w latach następnych, zająwszy kolejne tereny, sięgnąć po Kraków, który zdobył po wielomiesięcznych walkach. Stał się wówczas najpotężniejszym księciem w kraju. Wydawało się, że nic nie stanie mu na przeszkodzie w realizacji marzeń o królewskiej koronie. Będąc już blisko celu, książe nagle zmarł – jak się przypuszcza został otruty. W testamencie zapisał ziemię krakowską Przemysłowi II. Łacińskie probus znaczy prawy, uczciwy, ale Henryka trudno ocenić tak jednoznacznie. Zdarzało mu się być również podstępnym i bezwzględnym. Miał też porywczy temperament.

23) Przemysł II

ur. 1257 – zm. 1296
okres panowania 1273 – 1296
rodzice – Przemysł I i Elżbieta
rodzina – 3 żony 1 dziecko

przemysl-ii_l

Urodził się w Poznaniu jako jedyny syn zmarłego kilka miesięcy wcześniej księcia Przemysła I. Od lat chłopięcych wychowywał się na dworze wuja, księcia Bolesława Pobożnego. Był ambitny, odważny, ale też gwałtowny w działaniu. Nie mogąc doczekać się przekazania mu przez wuja rządów w Poznaniu, wystąpił przeciw niemu, co zakończyło się uwięzieniem młodego księcia w gnieźnieńskim zamku. Nie powstrzymało to Przemysła. Uciekł i objął upragnioną dzielnicę poznańską. Wkrótce pogodził się jednak z Bolesławem, a po jego śmierci został księciem całej Wielkopolski. Dzięki sojuszom uzyskał także władzę nad Pomorzem i Małopolską, co umożliwiło mu podjęcie starań o koronę królewską. Zakończyły się one sukcesem i w 1295 r. Przemysł II został królem Polski. Zmobilizowało to do działania jego wrogów, którzy doprowadzili wkrótce do zamordowania króla. Wraz z jego śmiercią wygasła wielkopolska linia rodu Piastów.

24) Władysław Łokietek

ur. 1260 – zm. 1333
okres panowania 1267 – 1333
rodzice – Kazimierz I Kondrawic i Eufrozyna
rodzina – 1 żona 6 dzieci

wladyslaw-lokietek_l

Młody Władysław pozostawał pod silnym wpływem starszego brata, Leszka Czarnego. Po dziadku, Konradzie Mazowieckim, odziedziczył zadziorność i nieustępliwość. Był człowiekiem niezwykle zdeterminowanym w dążeniu do celu, zawsze podnosił się po porażkach, a miał ich w życiu nie mało. Przydomek odnosił się prawdopodobnie do wzrostu Władysława – liczył sobie ok. 2,5 łokcia, czyli nie więcej niż 150 cm. Początkowo był mało znaczącym księciem niewielkiej dzielnicy brzesko-kujawskiej i nic nie wskazywało, że tak wiele osiągnie. Mały książę, który dokonał wielkiej sprawy – po ponad stuletnim rozbiciu dzielnicowym zjednoczył najważniejsze prowincje i przywrócił Polsce status królestwa. Zrealizował tym samym marzenia kilku pokoleń Piastów. Droga ku temu nie była łatwa – ciągła walka z rywalami, zaprzepaszczenie szans na tron w Wielkopolsce po śmierci Przemysła czy walka z królem czeskim Wacławem II i wygnanie z kraju. Ale pomogły szczęśliwe sploty okoliczności, jak choćby śmierć kolejnych konkurentów do tronu. Łokietek jako pierwszy władca koronowany został w Krakowie. Utracił Pomorze Gdańskie, ale uratował Polskę przed całkowitym rozbiorem przez króla czeskiego i Krzyżaków.

25) Kazimierz III Wielki

ur. 1310 – zm. 1370
okres panowania 1333 – 1370
rodzice – Władysław Łokietek i Jadwiga Piastówna
rodzina – 4 żony 5 dzieci

kazimierz-iii-wielki_l

Ostatni król z rodu Piastów, syn Władysława Łokietka, z powodzeniem kontynuował dzieło ojca. W ciągu 37-letniego panowania znacznie powiększył terytorium kraju i dbał o jego rozwój gospodarczy. Wybudował kilkadziesiąt zamków, otoczył miasta murami, czym wzmocnił obronność kraju, unowocześnił siły zbrojne – za jego czasów wprowadzono do uzbrojenia armaty. Przeprowadził również reformę prawa i administracji oraz ujednolicił system monetarny. Był wielkim mecenasem sztuki, przebudował Wawel, fundował kościoły. Krokiem milowym dla polskiej nauki była fundacja słynnej Akademii Krakowskiej – drugiego uniwersytetu w tej części Europy. W polityce zagranicznej udało mu się na drodze dyplomatycznej dojść do porozumienia z Krzyżakami i Czechami. Król Kazimierz miał też słabości. Długosz pisał o nim, że „okazywał skłonność do ucztowania, miłostek i innych rozkoszy”. Szerokim echem na dworach europejskich odbił się skandal obyczajowy z jego udziałem. Był wówczas jeszcze młodym, ale żonatym już księciem. Został wysłany na misję dyplomatyczną na Węgry, na dwór siostry Elżbiety, gdzie uwiódł dwórkę. Oburzony ojciec dziewczyny zaatakował królewską parę i obciął królowej cztery palce, za co został stracony. W późniejszych latach król oddalił drugą żoną, a nie przeprowadziwszy rozwodu, poślubił praską mieszczkę. Natomiast piękna Żydówka Estera miała nakłonić Kazimierza do wystawienia przywileju dla Żydów. Mimo czterech małżeństw nie doczekał się następcy tronu wobec czego zawarł z Andegawenami układ przyznając swojemu siostrzeńcowi Ludwikowi Węgierskiemu prawa do sukcesji. Usynowił też wnuka – Kaźka słupskiego, widząc w nim kolejnego po Ludwiku króla Polski. Zmarł w wyniku komplikacji po złamania nogi na polowaniu. Wraz ze śmiercią króla Kazimierza Wielkiego skończyło się panowanie dynastii Piastów.

 

21/07/2020
KV.

Czy Vandalowie napewno byli wyznawcami ariańskiej wersji chrześcijaństwa?

Zrobiłem sobie całkiem nowy post na ten temat żeby trochę rozruszać swoją głowę mimo wakacji bo coś już kiedyś wrzucałem o tym ale było za mało, zbyt ogólnikowo, źle, zbyt słabo opisane, a musi być zawsze jak najlepiej, plansze są oczywiście umowne 😉
Niżej źródłowe przykłady które stawiają arianizm Vandali pod dużym znakiem zapytania :
 
1) VICTOR z WITY (zm ok. 505 r) – Historia persecutionum, quas in Aphrica olim circa D. Augustini tempora, Christiani perpessi sub Genserycho et Hunerycho Vandalorum regibus- w skrócie po polsku – Historia prześladowań chrześcijan w vandalskim krolestwie Genzeryka i Huneryka w Afryce
 
„Tak więc z okrucieństwem szaleli Vandale, nie ma miejsca, które byłoby wolne od ich udręk. Szczególnie w kościołach i Świątyniach Świętych, na dziedzińcach kościelnych i klasztorach ich furie były bardziej zjadliwe, a większymi płomieniami spalili domy modlitwy, potem cale Miasta. Gdzie przez przypadek brama bogów honorowo zamknęła przed nimi drzwi, z uderzeniami ich maczug i toporów które przymusowo wprawili w ruch otwierali ją. Jakby byli w lesie wśród drzew, tak wyrąbali siekierami bramy kościołów. Boże sanktuarium na ziemi spalili ogniem; skazili przybytek imienia Boga. Wielu znakomitych biskupów i szlachetnych kapłanów bylo przez nich usuwanych i doznali oni różnego rodzaju cierpień, byli torturowani, aby pozbawić ich złota i srebra oraz tego należącego do Kościoła”.
 
Czy ariańscy chrześcijanie różniący się od katolików tylko tym że nie wierzą w Trójcę świętą, tak bardzo byli odmienni że palili kościoły i torturowali i mordowali księży?
Dla mnie jest to bardzo dziwne ale w podsumowaniu jeszcze się do tego odniosę.
70534501_902410733452999_7776815674193608704_n
 
2) POGAŃSKA ŚWIĄTYNIA MERCUREGO NIEDALEKO KARTAGINY W CZASACH GENZERYKA
 
Trzy cytaty i trzy książki :
 
* A History of Early Medieval Europe: From 476-911. rozdzial V. The Vandals. Margaret Deanesly
 
„Cartagina ma piękną świątynię Merkurego i była znana w VI wieku jako miasto Mercurego” (czyli podczas vandalskiego panowania do 533 też – KV)
 
* The History of Arianism. tom 2, str 170 – Louis Maimbourg, Bernard Lamy, William Webster
 
„Druga flota została pozostawiona dowództwu Heraklana, który wyruszył w 468 w celu zaatakowania floty Vandali, których pokonał na oczach Trypolisu, który został mu wydany po jego zwycięstwie. Po wylądowaniu maszerował drogą lądową w kierunku Kartaginy z hrabią Marcellinusem, który przybył mu na spotkanie; przybywając do Przylądka, gdzie stała starożytna świątynia Merkurego, w odległości kilku mil od Kartaginy”
 
* Prokopiusz z Cezarei – Historia Wojen część III i IV. Wojna z Vandalami (VI, 10-16)
 
„Basilicus z całą swoją flotą wylądował w odległym od Kartaginy nie mniej niż 282 stadia Merkurium (teraz tak się złożyło, że świątynia Hermesa znajdowała się tam od dawna, od czego to miejsce nazwano Merkurium; Rzymianie nazywają Hermesa Mercurym)”
 
Co mamy?
Wyznający arianizm Vandale mają pogańską świątynie Mercurego czyli Hermesa w 468 roku jako pozostałość po Rzymianach i będąc ariańskimi chrześcijanami jej nie burzą a są w Kartaginie od prawie 30 lat (439), ale w tym samym czasie prześladują katolików o czym było wyżej i palą katolickie kościoły a od conajmniej 50 lat są chrześcijanami… ma to sens?
Przyjmuje sie ze Vandale wzieli krzyż podczas pobytu w Hiszpanii w latach 409-429 z rąk Gotów co śmierdzi kitem na kilometr bo oni tam walczyli z Gotami którzy byli po stronie Rzymian, np bitwa pod Taragoną w 422 w której Wizygoci ostatecznie wyrolowali Rzymian i sie wycofali
2db71c6012e1646d4e47abe0edc1b62f
 
3) Prokopiusz z Cezarei – Historia Wojen cześć III i IV. Wojna z Vandalami (VI, 22-27)
Przy opisie bitwy pod Capo Bon (468) w której Genzeryk i Vandale spalili rzymską i bizantyjską flote (600 statków z ponad 1000) mamy taki opis u Prokopiusza :
 
Ale byli też tacy Rzymianie, którzy udowodnili, że są mężni w tej walce, a przede wszystkim Jan, który był generałem pod rządami Basilicusa i który nie miał nic wspólnego z jego zdradą. Ponieważ wielki tłum Vandali otoczył jego statek, stał na pokładzie i obracając się z boku na bok, zabijał stamtąd bardzo dużą liczbę wrogów a kiedy spostrzegł, że statek jest schwytany, skoczył z całym wyposażeniem z pokładu do morza. I chociaż Genzo (zwany vandalskim Achillesem – KV), syn Genzeryka, usilnie błagał go, aby tego nie robił, składając przyrzeczenia i obiecując mu bezpieczeństwo, Jan jednak rzucił się do morza, wypowiadając że nigdy nie wpadnie w ręce psów.
 
Czy coś rzuciło się w oczy?
Psami chrześcijanie nazywali zatwardziałych Pogan, np. „słowiańskim psem” Niemcy nazwali Mściwoja obodrzyckiego i z tego m.innymi powodu wybuchło powstanie połabskie w 983, być może to zwykły zwrot literacki Prokopiusza ale na to też zwróciłem uwagę w odniesieniu do tego tematu
v21
 
4) SKAŻONY POGAŃSTWEM ARIANIZM ALBO POGAŃSKI ARIANIZM
Są w sieci informacji o tym że Vandale i Genzeryk wyznawali pogański Arianizm, z Odynem i Jezusem w jednym panteonie, z tym że to Odyn był demiurgiem, był najważniejszym bogiem, dlatego Vandale tępili na maxa katolików którzy głosili że demiurg i Jezus jest tym samym.
Odyn był najważniejszym bogiem starożytnej Germanii, miał on wtedy prasłowiański rys a nie nordycki bo Swarożyc to prawdopodobnie deifikowany Radagajs a Radagajs padł pod Florencją dopiero w 406 roku, wcześniej bogiem Sławian / Vandali był Odyn
 
Tłumaczenie fragmentów poniższych linków z angielskiego :
W starszej strukturze wierzeń Odyn był królem bogów, a wszyscy inni byli pod nim, a więc w formie vandalskiej chrześcijaństwa był tylko jeden najwyższy Bóg, a Jezus pełnił tę samą rolę, co wcześniej Thor.
Genzeryk podobnie jak większość elity Vandalów, trzymał się Arianizmu, gałęzi religii chrześcijańskiej, która odrzuca doktrynę Trójcy Świętej i uważa Jezusa Chrystusa za odrębną istotę od Boga. W rzeczywistości Vandale odeszli nawet od Arianizmu Gotów. W Vandal Arianism wiele praktyk starej germańskiej (sławiańskiej ) religii pogańskiej zostały zachowane, z Bogiem i Jezusem przyjmując wiele cech Odyna i Thora.
odyn
 
WNIOSKI
 
Wydaje się że Arianizm Vandali został spreparowany przez Kościół katolicki w wiekach późniejszych ale jeszcze przed Gutenbergiem i wynalezieniem druku, kiedy książki nie były wydawane w sposób bardziej masowy czyli przed połową XV wieku
 
Wg mnie najlepszy okres do spreparowania tego to IX-XI wiek kiedy Kościół czuł się bardzo mocny a w wyniku sporu o inwestyturę czyli o mianowanie biskupów doszło do ukorzenia się cesarza przed papieżem w Canossie w 1077.
Po trzydniowej pokucie pod murami zamku w Kanossie 22 stycznia 1077 roku Grzegorz VII zdjął cesarzowi Henrykowi IV ekskomunikę.
Wtedy uznano że władza papieża jest ważniejsza od władzy cesarza.
 
Kościół katolicki osiągnął tym fałszerstwem swój podstawowy cel – oczernienie całkowite Arianizmu czyli zrobienie z Vandali chrześcijan ariańskich po to żeby pokazać cały Arianizm jako barbarzyńskich morderców i heretyków.
 
Opcja 2 – Może nawet bardziej prawdopodobna od pierwszej.
Mogło też być tak że Arianizm został spreparowany później np. w czasach gdy Niemcy zaczęli nieśmiało wywodzić swoje pochodzenie od plemion barbarzyńskich mieszkających w Germanii czyli od czasów humanizmu i XV wieku gdy odnaleziono Germanie Tacyta w 1455
 
Druk Gutenberga był dopiero w powijakach, były to czasy Piusa II czyli Eneasza Sylwiusza Piccolominiego https://www.wikiwand.com/pl/Pius_II który wymyślił że Sławianie są ludem azjatyckim i nowym w Europie, być może wtedy Watykan zrobił ukłon w stronę Niemców i spreparował Arianizm Vandali i Gotów (Gotów do pewnego okresu czasu bo Teodoryk Wielki był bez wątpienia chrześcijaninem ariańskim pod koniec V wieku) żeby pokazać że Barbarzyńcy najeżdżający Rzym od których chcą się wywodzić Niemcy (pupil papiestwa w całokształcie) byli jednak chrześcijanami co wg mojej logiki nie ma sensu.
 
Atakujący Rzym Vandale biorą rzymską religie czyli religię znienawidzonego wroga na rzecz Pogaństwa a przy tym bardzo mocno prześladują katolicyzm…to jak jakby np. Mongołowie i Złota Orda najeżdżająca Ruś i pustosząca tam co popadnie wzięła prawosławie, takiego porównania można użyć, nie porównuje absolutnie Vandali do Mongołów żeby była jasność, tylko chodzi o religię, to się nie trzyma żadnej logiki.
 
JESZCZE JEDNO…PO ARIAŃSKIM / VANDALSKIM KOŚCIELE W AFRYCE KTÓRY FUNKCJONOWAŁ PRAWIE 100 LAT…nie zachował się strzępek papieru, nic, żadne pismo po łacinie, nawet jakieś zamówienie na wino mszalne…tak skutecznie wszystko wycięto czy poprostu nie było czego wycinać? 😉 
20/07/2020 
KV.

Wenedowie Sławianami u Teodora Narbutta w „Dzieje starożytne narodu litewskiego” 

5 CYTATÓW NA ZACHĘTE 🙂

„Wenedy to samo co u Sławian Niżowcy, Pomorzany”

„Oni ani do Sarmatów, ani do Germanów nie należą, rozległe ziemie posiadają”

„Wenedy w największej części ze Sławian złożeni”

„Sławianie się nazywali Wenedyckim narodem”

„Ptolemeusz (….) od Danii do Zatoki Ryzkiej pomieszcza on narody Wenedyckie”

Niżej 12 stron z książki Teodora Narbutta „Dzieje starożytne narodu litewskiego”  Wilno 1837. Tom 2, rozdział VII, str. 104  – 115

1234567891011NarbuttT.DziejeStarozytneNaroduLitewskiego.-Wilno1837.-.2.SledzeniaPoczatkowNaroduLitewskiegoIPoczatkiJegoDziejow_0147

https://archive.org/details/DziejeStarozytneNaroduLitewskiego.Vol.2/page/n9/mode/2up

KV. 24 / 06 / 2020

27-STRONICOWY RAPORT O PEDOFILII W POLSKIM KOŚCIELE KATOLICKIM Z 2019

Niżej patologia w czarnych szatach robiąca znak krzyża a potem gwałcąca i molestująca dzieci, są w Polsce przypadki samobójstw ofiar księży – pedofilów, czyli defacto niektórzy z nich są też mordercami który zabili swoje ofiary bo gdyby nie byłoby wykorzystywania seksualnego to nie byłoby odbierania sobie życia, taki przypadek był np. grudniu 2007 na Podkarpaciu gdy 13 – letni Bartek odebrał sobie życie i w liście pożegnalnym opisał przemocowe działania księdza jak również fałszywe oskarżenia o kradzież i inne formy znęcania się…

Raport został przekazany do Watykanu do papieża Franciszka i został udostępniony w internecie na stronie fundacji „Nie lękajcie się”.
Pozatym każdy może poznać 24 nazwiska hierarchów, którzy „ukrywali” księży pedofilów.
Stronę ostatnią nr 27 czyli mapę kościelnej pedofilii umieściłem jako pierwszą, potem już lecą strony od 1 do 26
Raport jest z artykułu polskatimes.pl z 1 marca 2019, ale ja tego nie widziałem więc wrzutka, na telefonie może być te skany słabo widać, ale z laptopa widać bardzo dobrze, a w linku artykuł źródłowy :
https://polskatimes.pl/pedofilia-w-kosciele-oto-kaplani-ktorzy-ukrywali-ksiezy-pedofilow-raport-nie-lekajcie-sie/ga/c1-13909211/zd/34017795

Katolicy zamiast mnie wywalać regularnie ze znajomych na facebooku co mnie generalnie śmieszy bo nie wiem czego się spodziewaliście zapraszając mnie, bo ja mam profil historyczny, ale pogański i antykościelny (co niedziela są posty z kategorii „kamyczki rzucane w kościółek”) poczytajcie lepiej co wyprawiają księża w Polsce.
Kościół w Polsce jest państwem w państwie i jest defacto ponad prawem, jest mafią w czarnych szatach kościelnych..
Do raportu dorzucam mój post z facebooka z 22 maja z książką z 2019 roku pt. „SODOMA” Frédérica Martela – ponad 700 stron o tzw lawendowej mafii w Watykanie czyli środowisku homoseksualnych kapłanów, biskupów i księży.
https://www.facebook.com/kamil.bernard.1023/posts/648314302683185

16/06/2020

KV

5c6fbe00f1fa8_p5c6fbd79e6b84_p5c6fbd7b97b2e_p5c6fbd7d29730_p5c6fbd802f4ac_p5c6fbd833573e_p5c6fbd863ca61_p5c6fbd8875e36_p5c6fbd9d277f1_p5c6fbda143cc4_p5c6fbda528273_p5c6fbda95851b_p5c6fbdad24679_p5c6fbdb03213a_p5c6fbdb33245b_p5c6fbdb62e332_p5c6fbdb946a3e_p5c6fbdbc4b51e_p5c6fbdbf2ca21_p5c6fbdc24858c_p5c6fbdc57db77_p5c6fbdc81edea_p5c6fbdde8c129_p5c6fbde2cc743_p5c6fbdfa04233_p5c6fbdfd216d2_p5c6fbdff16c8a_p

Słowianie Zachodni – tutejsi czy przybysze. Janusz Piontek

Całość to jest 34 skany z tego linku
https://slideplayer.pl/slide/13715999/
Badania profesora Piontka z UAM potwierdzają autochtonizm Sławian Zachodnich mówiąc w skrócie, badania morfologiczne czaszek z okresu rzymskiego kultury przeworskiej i potem czaszek Sławian Zachodnich z okresu wczesnego średniowiecza wykazują WYSOKIE PODOBIEŃSTWO.

Tezy allochtonistów o migracji znad Prypeci w VI wieku i przybyciu na ziemie polskie jakiejś nowej ludności nie potwierdzają się w tych badaniach, i nie tylko w tych, badania profesora Piontka były w roku 2007, minęło 13 lat i nie zmienia się nic, dalej tkwimy w głupocie i ciemnocie tzw. szkoły kossinowskiej która nie ma NIC WSPÓLNEGO Z PRAWDĄ!!!

Nic więcej nie będę dodawał na ten temat żeby nie bluzgać, tylko zabieramy się za czytanie, a nie jest tego czytania dużo i graficznie wszystko jest przejrzyście i dobrze widać, to jest lektura obowiązkowa dla każdego świadomego Sławianina i Sławianki!

KV / 03/ 06 / 2020

slide_1slide_2slide_3slide_4slide_5slide_6slide_7slide_8slide_9slide_10slide_11slide_12slide_13slide_14slide_15slide_16slide_17slide_18slide_19slide_20slide_21Dąbrowski 2007).Dąbrowski 2007).slide_24slide_25slide_26slide_27slide_28Kruszwica.slide_30slide_32slide_33Serdecznie dziękuję za uwagę

Kopiec Wandy – legendy dawne i współczesne

ARTYKUŁ ZOSTAŁ W CAŁOŚCI PRZEZE MNIE SKOPIOWANY BO JEST BARDZO CIEKAWY, na dole źródełko, zachęcam do czytania 😉

KV.

Picture

Kopiec Wandy we wsi Mogiła, w dali Kraków (ryc. F. Dietrich, z Monumenta regnum Poloniae Cracoviensa, Kraków 1827.)

Picture

Tam kędy Wisła wolniej nurt spieniony toczy,
Wando! twójli grobowiec uderza me oczy?
Tenże to jest cnót twoich i wdzięków zabytek,
Ozdobo ziemi naszej i wzorze Lechitek?
Ach! jak myśli obłędnych ciśnie mię nawała!
Jakże się przed mym okiem stawia przyszłość cala! 
Próżno się myśl zbujała, w skrytościach zacieka
I początku i końca jestestwa człowieka; 
Lecz widzę jak pod dłonią straszliwej zagłady,
Tak cnoty jak czarownych wdzięków nikną ślady;
Widzę, jak wszystko tonie w niezbędnej wieczności,
I to co wielkiem było wraca do nicości!
Jan Kanty Rzesiński, „Groby królów i bohaterów polskich 
,, nr 19, 13 maja 1821 …”Jan Kanty Rzesiński, (1803-1855) pochodził z rodziny szlacheckiej dysponującej majątkiem w Rajsku blisko Oświęcimia  od 1819 roku  pisał wiersze o różnej tematyce i formie, Akademik (w latach 1829-31) .objął czasowo stanowisko z-cy profesora na Wydziale Filozoficznym)  Od   1835 r.  związał  od się  z grupą skupioną wokół „Kwartalnika Naukowego. 

Picture

Cracovia – Kraków

Picture

Reprodukcja ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa: źródło 1, źródło 2. Panorama zatytułowana „CRACOVIA MINORIS POLONIAE METEROPOLIS”, rytowana przez Jakoba Hoefnagela według rysunku Egidio van der Rye, zamieszczona została w wydanym w 1617 r. w Kolonii dziele „Civitates orbis terrarum”.Przedstawia widok z kopca Krakusa: dwóch lisowczyków wchodzi na wzgórze Lasoty, pozostawiając za sobą niezabudowane tereny dzisiejszego Podgórza, odnogę Wisły zwaną „Nowa Wisła” (później: „Zakazimierka”), a po jej drugiej stronie miasto Kazimierz z „miastem żydowskim” we wschodniej części. Widoczne kościoły: Bożego Ciała („D”) i św. Katarzyny („E”). Głębiej, wyodrębnione zarysowanymi murami obronnymi z basztami i bramami, miasto Kraków z kościołem Mariackim („H”), ratuszem („F”) oraz kościołami św. Trójcy OO. Dominikanów („G”) i św. Andrzeja („N”) na trakcie prowadzącym ku dominującemu nad całością wzgórzu wawelskiemu. Od tej strony widoczne wschodnie skrzydło zamku („A”) oraz południowy fragment katedry z górnymi częściami jej wież („B”).

Picture

Dalej widok świętych mogił:
Wandy, Krakusa, Kościuszki.
Tak mu duszę przyozdobił,
Że Bóg zniósł młodości dłużki;
I przez popiół – znak zniszczenia,
Dał swój wyrok przebaczenia.
Mikołaj Korwin Kamieński, „Obrazowania narodowe…”, 1857.  

Picture

Picture

Tak dwa grobowce, dwie chluby narodu,
Nadbrzeża Wisły unoszą;
A dumne wieże wspaniałego grodu,
Mogiłom wdzięczność swą głoszą!Każdy zaś, co Polakiem być mieni,
I tchnie miłością Ojczyzny,
Zapewne drogo poważa i ceni
Te święte przodków spuścizny.Ryte oznaki na twardym kamieniu
Najazdy obce zgładziły,
Odlane z kruszcu uległy zniszczeniu …
A ziemi trwają mogiły!
Adam Rościszewski (?), „Duma o mogiłach Krakusa i Wandy przy Krakowie”,
16 stycznia 1820r  

Picture

Picture

Mapa Węgier, Polski, Rusi, Prus i Wołoszczyzny, 1525. Tzw. czwarte strassburskie wydanie, ptolemejskiej mapy Waldseemüllera z 1507 r. zamieszczone w wydaniu dzieła Claudii Ptolemaei Geographicae enarrationis… Drzeworyt, 27.5 cm x 36.2 cm. Widoczne góry, rzeki i niektóre miasta. (Ze zbiorów Andrzeja Kobosa)http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje44/text14p.htm
Picture

Picture

Kraków. Ulica św. Anny około 1850 roku.

Picture

Kraków.Targ na Kleparzu. mal. H. Lipiński, 1865 rok

Picture

Picture

Architektura  budowli ziemnych

Kopiec

Picture

Kopiec jako architektura – antropogeniczna forma ukształtowania powierzchni ziemi,bu
-dowla ziemna w kształcie stożka zazwyczaj ściętego. Na terenie Europy kop-ce, różnej wielkości i konstrukcji, były wzno
-szone stosunkowo powszechnie już w czasach prehistorycznych. Pełniły wówczas rolę miejsc pochówku, a także funkcje kultowe, obronne, obserwacyjne i in. (w znacznej części przypadków ich rola jest nieznana).W późniejszych wiekach kopce wznoszono raczej jako pamiątki ważnych wydarzeń historycznych lub w celu pośmiertnego upamiętnienia godnych tego osób, niewielkie kopce oznaczały np. granice ziem czy wsi. W związku ze znacznymi kosztami budowy i problemami z zapewnieniem trwałości budowli (erozja, spełzywanie zboczy itp.), zdaje się, czasy świetności kopców należą już do przesz-łości 

Kurhan

Picture

Kurhan – rodzaj mogiły, w kształcie kopca o kształcie stożkowatym lub zbliżonym do półkolistego, z elementami drewnianymi, drewniano-kamiennymi lub kamiennymi (zobacz dolmen), w którym znajduje się komora grobowa z pochówkiem szkieletowym lub ciałopalnym. Pomieszczenia grobowe, nieraz bardzo rozbudowane, mają zwykle konstrukcję kamienną bądź drewnianą, czasem są kute w litej skale.
Wschodnioeuropejskiemu słowu „kurhan” odpowiada, używane w językach zachodnioeuropejskich, określenie „tumulus”. 

Tumulus

Picture

Tumulus – nasyp ziemny, kamienny, lub kamienno-ziemny w kształcie stożkowatego kopca. Kopce takie były najczęściej usypywane sztucznie nad drewnianą lub kamienną komorą grobową lub też groby kopano w naturalnych pagórkach. Jednak  znane są także liczne tego typu obiekty nie zawierające śladów żadnego pochówku. Przykładami tumulusów są groby AlyattesaMidasaetruski kopiec w Cerveteri z VI w.p.n.e.. W języku polskim „tumulus” nazywamy najczęściej „kurhanem”.
 Na obszarze obecnej Bułgarii liczba kurhanów szacowana jest na 15 000, a z europejskiej części Turcji (Wschodnia Tracja) znamy około 1 000 tego typu obiektów – ogromną większość z nich archeologia wiąże z Trakami
Pod Krakowem znajdują się cztery kopce grobowe podobne do tych, jakie wznosili pradawni Słowianie ku pamięci ich bohaterów i półbogów. Jeden z nich upamiętnia Kraka, rzekomego założyciela Krakowa, osobistość, którą powinienem zaliczyć do tej samej klasy co Prusa założyciela Prus, Rusa założycieli Rusi, Czecha założyciela Czech i innych pochodzących z tego samego baśniowego plemienia. Drugi kopiec upamiętnia Wandę, księżniczkę w Polsce wielce czczoną, gdyż utopiła się, aby uniknąć małżeństwa z Niemcem, a trzeci Kościuszkę. W roku 1820, w rocznicę śmierci Kościuszki, generał Paszkowski zainicjował budowę jego pomnika, składając jako fundament taczkę ziemi i kości sprowadzonych z pola bitwy pod Racławicami. Henry Sutherland Edwards, ,,The Polish Capavity”, 1863, tłum. Karolina Grodziska. Czwarty  kopiec -to kopiec Piłsudskiego 

Picture

W zamczysku mi tu dano cudowne mieszkanie,
Widzę dwie cerkwie złote co mają ubranie
Z kalin … i z tych korali … sieją błyskawice 
Błyszcząc się jak dwa pełne … na stepach księżyce …
Dalej San srebrne sobie prowadzi girlandy, 
Tam kurhan … coś jakoby nasza góra Wandy 
Pod Krakowem … a zresztą pusta okolica 
Oprócz orłów nikogo …
Juliusz Słowacki „Zawisza Czarny”, 1844 -1845.

Picture

Kopiec Wandy

Picture

Staropolskie Wenda, łac. Vanda, od łac. Vandalus ‚Wisła’, legendarna pierwsza władczyni Polski i córka Kraka, po raz pierwszy wymieniona w Kronice polskiej Wincentego Kadłubka. Miała odeprzeć najazd władcy Alemanów Rytogara, zabiegającego o jej rękę, a następnie rzucić się do Wisły. Nie dochowała się tradycja ludowa o Wandzie z okresu średniowiecza, wiadomo jednak że taka była;  Postępek prawa czartowskiego (1570) wymienia Wandę między demonami, a krakowskie ludowe wierzenia znają postać bladej topielicy, która opromieniona tęczą złotą, gdy z czarnym sztandarem w ręku na szczycie zamkowej ukaże się wieży, nieszczęścia wróży; gdy zaś róższczkę dziwną w śnieżnej trzyma dłoni, szczęście zwiastuje narodowi. Ma to być cień królowej Wandy, co to wolała wskoczyć w nurty Wisły, niźli pójść za Niemca” (K 48 Tarn.-Rzesz. 308; MAAE, 11, 263). W środowiskach wiejskich zaliczano ją do świętych, a jej domniemany grób nad rz. Dłubnią we wsi Mogiła tzw. Kopiec Wandy stał się miejscem kultu; wg informacji z 1585, na mogile stał posąg spiżowy z wyrytym napisem  (epithaphium Wandae):
[Vanda vero sic dis imolata, et ex aquis a diis | immensa, versus Mogilam in monte est tumulata, cuius epitaphium sic ponitur: | Hic iacet intumba ro mundi, non rosa munda, | Non redolet sed det, quae redolere solebat. | Gracci regis nata, bene VANDA fit vocitata, | Ut nam hamus piscem trahit ab equore captum, | VANDA sic formosa emnes traxit speciosa | Illius in amorem, et in favoris vigorem.| Haec per decorem alman vicit furorem, | Nam eoque spreverat hominium connubia cuncta, | Celibem haec obtulit dis mersa flumine vitam, | Quam ad mox aripuit deorum non floridus artus]. 
ok. 1890 zastąpiony pomnikiem Wandy wg projektu J. Matejki.Do obrzędów, wtórnie powiązanych z Wandą, należał krakowski zwyczaj puszczania wianków 23 czerwca, za sprawą „Słowiańskiego kalendarza  (Tadeusza Wojewódzkiego, 1827) spopularyzowany w XIX w. jako dzień Wandy  , oraz rejsy „promu Wandy”, włączone do obchodów świętojańskich 1885-95.
http://www.mitencyklopedia.w.interia.pl/wanda.html   

Picture

We wsi Mogiła  pod Krakowem 

jedną milę od Krakowa leży wieś Mogiła z wielkim klasztorem i kościołem XX cystersów. 
Zaraz za wsią stoi pagórek około 120 łokci mający wysokości, na wierzchołku jego stoi kolumna z ciosowego kamienia, gdzie jak mówią pochowano ciało  księniczki Wandy.
Za rządu austriackiego przypadkiem gdy tam kopali chłopi dla zrobienia kanapki około kolumny, znaleźli urnę metalową, którą gdy zawieżli  do Krakowa na sprzedaż, kupiona była od jednego księdza, który ją otworzywszy znalazł same prochy, które zapewne są pomnikiem Wandy niepoświęconym.
Jan Rostworowski, „Dziennik podróży  

Picture

Kopiec Wandy w Krakowie-Mogile (fot. R. Zając)

Picture

Picture

Franciszek Wężyk ur. 7 .X.. 1785 w Witulinie, zm. 2 .V. 1862) – polski pisarz, Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk, prezes Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, poseł na Sejm Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego, senator, wolnomularz.
Ten wzgórek w świeże przystrojony kwiaty
Na którym czułość smutny głaz utkwiła 
Oto jest pomnik najdotkliwszej straty,
Oto jest Wandy mogiła.
Gdy stąd oko rozmierzy przestwór niedaleki,
Mijając wdzięczne łąki i wzgórza pochyłe; 
Widać na innym brzegu bliższej źródła rzeki,
Podobną do tej mogiłę.
Pod nią znane z przemysłu spoczywa Podgórze,
Jej podstawę skaliste   wspierają Krzemionki                                                        Franciszek Węzyk ” Okolice Krakowa”  1820.          

Picture

Picture

Co za wzgórze jaśnieje brylantem księżyca?
Co błyszczy, kędy stoją po dolinach chatki?
To błyszczy Wisła – widno mogiłę Sarmatki,
Której zgonem pamiętna Polski okolica.Męstwo tej bohaterki potomnych zachwyca,
Wieki szanują pomnik, w nim święte ostatki;
Ale dla czegoż wiosna grób przystraja w kwiatki?
– Bo w grobie śpi księżniczka, śpi Wanda dziewica!
                                                                               Józef Łapsiński, „Mogiła Wandy”, 1828.
Józef Łapsiński (ur. 1805, zm. 1831) – poeta romantyczny, W roku 1828 rozpoczął studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czasie studiów wydał swój pierwszy tomik poezji. udział w Powstaniu Listopadowym .Wedle świadków zginął w bitwie pod Grochowem

Picture

Kopiec Wandy  

Picture

Najprawdopodobniej pochodzi z VII lub VIII w. Wznosi się on we wschodniej części miasta rozgraniczając dzielnicę mieszkalną Nowej Huty i obiekty przemysłowe kombinatu metalurgicznego. Położony jest w pobliżu wysokiej skarpy wiślanej (ok. 2 km) i drugiej skarpy nad Dłubnią, która w pobliżu uchodzi do Wisły. Wysokość kopca wynosi 14,6 m (238 m n.p.m.), jego średnica podstawy to 45-55 m, a objętość ok. 9 tys. m3. Z miejscem tym wiąże się bardzo znana legenda o Księżniczce Wandzie, córce legendarnego Kraka. Jak podaje tradycja, tutaj w nurtach wiślanych wyłowiono zwłoki księżniczki Wandy, która odrzuciwszy rękę niemieckiego księcia Rytgiera rzuciła się do rzeki, nie chcąc narażać pobratymców na najazd niemiecki. Legenda ta występuje często w pismach historyków i poetów. Najstarsza wzmianka dotycząca wyglądu kopca pochodzi z 1584 r. z „Herbów rycerstwa polskiego”. Kiedyś wierzchołek wzgórza wieńczyła kamienna figurka Wandy, a na cokole wyryto po łacinie opis jej czynu. Niestety, zarówno figurka, jak i cokół nie wytrzymały próby czasu i uległy całkowitemu zniszczeniu. Dziś nie wiemy czy kopiec był mogiłą księżniczki Wandy. Jest to jednak mało prawdopodobne (mimo że kopca nie badano szczegółowo), ponieważ w dwudziestoleciu między wojennym prowadzono dokładne badania nad kopcem Kraka i nie znaleziono żadnych szczątek ludzkich. Wiemy jednak, że w pobliżu nowohuckiego kopca znajdował się stary słowiański cmentarz. Bardziej prawdopodobna jest teoria mówiąca o tym, że kopiec Wandy był starożytnym punktem nawigacyjnym. Może o tym świadczyć fakt, że dla patrzącego z Kopca Kraka słońce wschodzi dokładnie nad Kopcem Wandy w wigilię celtyckiego święta słońca 1.V. Z kolei ze szczytu Sikornika widać słońce wstające nad Kopcem Kraka 1.XI w największe święto Celtów, ich Nowy Rok. Pogańskie święto 1 V związane jest z wyjściem pasterzy po okresie zimy na halę. Innym faktem przeczącym teorii o kopcu jako mogile Wandy jest najwcześniejsza teoria legendy o księżniczce spisana przez Wincentego Kadłubka. Według niej to nie Wanda ginie, ale niemiecki rycerz przebija się własnym mieczem. Bez względu na przeznaczenie i date powstania kopca, na długie wieki wpisał się on w historię naszej dzielnicy i nawet regularne niszczenie obecnie umieszczonego na nim pomnika (projektu Jana Matejki) przez miejscowych „wandali” tego nie zmieni (pochodzenie słowa „wandal” Jan Długosz również wiąże z osobą Wandy). http://www.dzieje-mogily.republika.pl/kopiec.html

Picture

Picture

Portret autora (ur. 27 lutego 1822 w Warszawie, zm. 3 lutego 1893 we Florencji[1]) – polski etnograf, rzeźbiarz, konspirator i poeta romantyczny. Pochodził ze szlacheckiej rodziny Lenartowiczów herbu Pobóg. Był synem Karola i Marii Kwasieborskiej herbu Cholewa. Ożenił się z Zofią Szymanowską herbu Młodzian, z którą miał syna Jana
Hej! ty chłopię, chłopię małe,
Gdzieś ty się uczyło?…
Widziałoś ty polską chwałę
W polu nad mogiłą,
Naszej Wandy grób zielony
Na mogilskich łąkach,
A Kościuszki z drugiej strony,
Krakus na Krzemionkach.
Na mogile, kiedy stanie,
Spojrzy na niebiosy,
Coś tam szepcze: „Krakowianie,
Do kosy! do kosy!”
Teofil Lenartowicz, „Marcin Borelowski-Lelewel”, 1863.Teofil Aleksander Lenartowicz 

Picture

Heros, te Wanda salutat.
Bohaterze, wita cię Wanda

Aleksander I Pawłowicz (Александр I Павлович) (ur. 23 grudnia 1777, zm. 1 grudnia 1825) – cesarz Rosji od 1801, król Polski od 1815 (Królestwo Kongresowe), syn Pawła I z dynastii Romanowów, starszy brat księcia Konstantego oraz Mikołaja, swojego następcy na tronie Rosji. 

Picture

Taki napis  był  umieszczony na bramie triumfalnej wzniesionej w Mogile 
z okazji przejazdu  cara Aleksandra I na kongres wiedeński 23 września 1814  

Trwalsze pomniki od papieru

Picture

Pytała się o Kraków, o pomniki jego, a gdy wspomni na Wandę i spyta, czyby to prawdziwa wieść była? – odrzekę: „Monumentalna historia pewniejsza jest od pisanej, a trwalsze są pomniki od papieru”.
Ludwik Łotewski, „Wspomnienia pamiętnikarskie”, relacja z rozmowy 
z carycą Aleksandrą Teodorowną, żoną Mikołaja I, 1825. 

Picture

Pytała się o Kraków, o pomniki jego, a gdy wspomni na Wandę i spyta, czyby to prawdziwa wieść była? – odrzekę: „Monumentalna historia pewniejsza jest od pisanej, a trwalsze są pomniki od papieru”.
Ludwik Łotewski, „Wspomnienia pamiętnikarskie”, relacja z rozmowy 
z carycą Aleksandrą Teodorowną, żoną Mikołaja I, 1825.

Mogiła Wandy w Mogile 

 
Mogiła Wandy w Mogile  .   Zabytek  usytuowany  jest  na  zachodnim  skraju  terasy  Wiślanej, w południowo-wschodniej stronie wsi Mogiła oraz w widłach rzek Dłubni i Wisły, na wyżynie 225 m n.p.m.
Nazwa  wsi  przejęta  została  od  kopca – Mogiły  Wandy,  w  pobliżu którego była zlokalizowana. Pierwsze wzmianki  pochodzą z  początku  XIII w. Zbudowany we wsi klasztor Cystersów nazwano po łacinie Ckara Tumba czyli Sławna Mogiła. Już  wówczas  uważano, że kopiec stanowił grobowiec Wandy. Dawnej kopiec Wandy nazywano również NOGAWKĄ.            Legendę  o  Wandzie  co  nie  chciała  Niemca,  córce  Kraka  utrwalił Wincenty Kadłubek: „Księżniczka Wanda nie chcąc wyjść za  mąż  za  księcia Rydygiera, rzuciła się w nurty Wisły.  Pochowana  została w polu nad Dłubnią.”
Legenda o Wandzie przewija się u wielu pisarzy i poetów. M.in. w maju 1842 r. odwiedził kopiec Wandy Cyprian Kamil Norwid, który przejęty i zafascynowany piękną opowieścią  napisał  dwa dramaty: „Krakus książę nieznany” i „Wanda”.             Z  nastaniem  chrześcijaństwa  długo  jeszcze  na  wierzchołku  kopca Wandy  stały  figury,  święte  drzewa i kultowe  kamienie,  związane  z tradycją pogańską. Jeszcze w XV w. stał tam kamienny słup z napisem sławiącym czyny księżniczki Wandy. Później był kamienny słup z  krzyżem, a w  końcu XVIII w. istniała  tam  budowla  murowana  z  ciosów  kamiennych,  widoczna w grafice Friedricha Philippa Usenera w jego albumie „Widoki Krakowa” z 1805 r.
W  1890 r.  z  fundacji  radcy  stanu  i  obywatela  Królestwa  Polskiego Kornela Kozerskiego  odnowiono  kopiec, wykonując serpentynową ścieżkę. Na szczycie  kopca  postawiono pomnik z czerwonego granitu. W górze zwieńczony został  półkulą,  na  której  spoczął  biały  alabastrowy  orzeł  zwrócony  ku zachodowi. Na frontowej ścianie pomnika wyryto napis: „WANDA”, a pod nim skrzyżowany  miecz  z  kądzielą – symbolizujący  księżniczkę.  Twórcą projektu był Jan  Matejko,  mieszkający  wtedy w  pobliskim  dworku  w  Krzesławicach.
W  drugiej  połowie  XIX w.  kopiec obudowany został szańcami i fortyfikacją, stał się więc austriacką redutą.
Mimo  dziejowych  kataklizmów  kurhanowy  kopiec  trwa  dalej  nie naruszony  żadnymi  badaniami  archeologicznymi.  Ciągle  budzi zaciekawienie i  wiele  kontrowersji.  W  okolicy  kopca  znaleziono  wiele  przedmiotów m.in. pochodzenia celtyckiego.  Jego  funkcja  była chyba podobna do pełnionej przez Kopiec Krakusa, co znaczy, że był grobem lub miejscem kultowym.Wśród  różnych  innych  funkcji  jakie mógł pełnić wymienia się, oprócz mogiły czyli  legendy,  również  że  mógł  pełnić  zadania  obronne,  obrzędowe  czy astronomiczne. W tym ostatnim przypadku miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego.       
Cechy  charakterystyczne  tego  kopca  to:  wysokość  14 m,  średnica podstawy 45 m. 
Ciekawostką  jest, że w 1814 r. car Rosji  Aleksander I  podążał drogą  przez  Sandomierz  na  Kongres Wiedeński. Droga wiodła tuż przy kopcu Wandy.  Wtedy  rodacy  łączyli  z  carem  nadzieje  na  wydanie  amnestii  dla Polaków, biorących udział w wyprawie  Napoleona  przeciwko Rosji. Chcąc go  specjalnie uhonorować,  wystawiono  dużą  triumfalną  bramę  powitalną  z  bardzo eksponowanym  napisem  po  łacinie:  HEROS!  WANDA Te  salutant (czyli: Bohaterze! Wanda Cię pozdrawia).   Okruchem z  czasów  pogańskich  było palenie ognisk na kopcu Wandy w Zielone Świątki. Zwyczaj ten kultywowany był jeszcze do pierwszej połowy XIX wieku.
Legenda o Wandzie przewija się w pracach u wielu pisarzy i poetów. …
http://www.kopiecpomnik.pl/referaty/referat_gill.doc      

Picture

Mapa wskazująca miejsce Kopca Wandy

Picture

Kopiec Matki Ziemi [Esterki] z albumu Widoki Krakowa Friedricha Philippa Usenera z 1805 r. Kopiec Esterki był to kilkumetrowej wysokości kopiec, który według legendy miał powstać w XIV wieku usypany na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego na cześć Esterki, jego legendarnej ukochanej, a według innych podań jako miejsce jej pochówku

Obraz

Kopiec WANDY  

Picture

Kopiec Wandy 

Kopiec Wandy w Nowej Hucie.
„Gdy staniesz na tym pomniku starego świata pogańskiego,
któren rozburzyła wiara Chrystusa swemi świętemi zasadami,
wtedy oka twego nie będzie tu zachwycać,
ani widziana stąd cudna nadwiślańska okolica,
ani zajmą cię drogie gmachy wieńczące Kraków,
bo twa dusza pragnąć będzie jedynie żyć tej odległej przeszłości życiem.
Lecz zbiegną ci godziny, a tego świata pogańskiego
nie zdołasz odrodzić w świecie twych myśli i tylko rodzić będziesz marzenia,
które ci rozum i zimna rozwaga natychmiast zamordują.
Wtedy bolesna rzeczywistość serce twe ściśnie,
bo poznasz, że ty który się łudzisz
iż zdolny jesteś swym rozumem zbadać i odkryć odwieczne natury skrytości,
tu nawet marzyć niezdolny jesteś o tych czasach
z których pozostała nam jedynie ta mogiła na wieczne milczenie wskazana,
choć te czasy oddzielone od ciebie są tylko dwunastą wiekami,
stanowiącemi zaledwie chwilę wieczności.”
(Józef Mączyński: Pamiątka z Krakowa, Kraków 1845).
http://panoramy.zbooy.pl/360/cat/~Kopiec%20Wandy/p

Picture

Kopiec Wandy

Picture

Kopiec stoi na najwyższym w tej okolicy wzniesieniu. Jego wysokość wynosi ok. 14 m. a średnica podstawy ok. 45 m. Kopiec powstał prawdopodobnie ok. VIII w. n.e. i ma stanowić mogiłę legendarnej Wandy, córki księcia Kraka. W istocie nie znamy faktycznej przyczyny powstania kopca ani jego zawartości, gdyż nie był on poddany badaniom archeologicznym. Takie badania były natomiast prowadzone w okresie międzywojennym na kopcu Kraka, który jest wytworem tej samej kultury, co kopiec Wandy. Dzięki nim znamy sposób budowy takich obiektów: rdzeniem był pal osadzony w kamiennym kopczyku, wokół niego promieniście układano warstwy wikliny, przez całą wysokość kopca. Taka konstrukcja doskonale wiązała budowlę i nie dopuszczała do jej erozji. Dzięki tej technice kopiec Wandy znajduje się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji.
Wśród różnych przyczyn powstania kopca, obok tego co głosi legenda wymienia się powody obronne, obrzędowe, a także astronomiczne. W tym ostatnim przypadku kopiec Wandy wraz z kopcem Kraka miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego. Reminiscencją z czasów pogańskich było palenie na kopcu Wandy ognisk w Zielone Świątki, zwyczaj kultywowany jeszcze w XIX wieku.
W dniu 13 XI 1890 roku na szczycie ustawiono pomnik projektu Jana Matejki, który przedstawiał orła ze złożonymi skrzydłami, zwróconego ku zachodowi. Na postumencie, na którym stoi orzeł wyryto napis „Wanda” oraz dwa miecze i kądziel. Obecnie pomnik został odrestaurowany.
Za prekursora turystyki ( w dość luźnym znaczeniu tego słowa) można uznać C.K. Norwida , który odwiedził kopiec w 1840 roku. Efektem jego wizyty był poemat „Wanda” (ŁK) http://www.nh.pl/wanda.htm

Picture

Kopiec Wandy

Picture

W pobliżu ujścia rzeki Dłubni do Wisły, wznosi się jeden z najwspanialszych i najbardziej zagadkowych zabytków historii tego miejsca: usypane z ziemi na wysokość ponad 14 m monumentalne wzgórze, zwane Kopcem Wandy. 
Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy powstał i dlaczego, działo się to bowiem w czasach prehistorycznych i brak dokumentów pisanych dotyczących tego zdarzenia. W jakim celu usypano 20 tysięcy m3 ziemi? 
Niektórzy piszą o pogańskich wierzeniach i pogrzebach, inni o astronomii lub o celach obronnych. Być może kopiec jest przejawem pogańskich wierzeń i praktyk naszych przodków. A może zawiera ich szczątki? W pobliżu archeolodzy znaleźli cmentarzysko starsze niż sam Kopiec, lecz wiemy także, że Słowianie palili zwłoki swych bliskich.
Jakie pogańskie święto może oznaczać wzgórze? Jeszcze w XIX wieku na Kopcu w Zielone Świątki palono ogniska. Być może była to pozostałość zwyczaju „nocy czarownic”, w którym wspominano, jak dawniej kobiety tańcem i czarami próbowały zatrzymać przy sobie odchodzących na pastwiska ze stadami mężczyzn. Lecz swoje imię i legendę zawdzięcza Kopiec krakowskiej księżniczce – Wandzie www.gimnazjum39.prace.cyberfair.pl/kultury8.htm 

Picture

Legenda o kopcu Wandy

Picture

Panorama Nowej Huty

Picture

Mogiła Panorama

Picture

Picture

MOGIŁA .  Według legendy nazwa tego miejsca wiąże się ze śmiercią Wandy, córki legendarnego założyciela Krakowa, Kraka. Wanda odziedziczyła po ojcu panowanie nad miastem. O jej nadzwyczajnej urodzie dowiedział się niemiecki książę Rydygier, który poprosiła o jej rękę. W przypadku odmowy zagroził wypowiedzeniem wojny. Wanda nie chcąc poślubić Niemca wskoczyła do Wisły, a w miejscu gdzie rzeka wyrzuciła jej ciało, poddani usypali jej mogiłę
Kopiec stoi nieopodal muru otaczającego kombinat metalurgiczny, na najwyższym w tej okolicy wzniesieniu. Jego wysokość wynosi ok. 14 m. a średnica podstawy ok. 45 m. Kopiec powstał prawdopodobnie ok. VIII w. n.e. i ma stanowić mogiłę legendarnej Wandy, córki księcia Kraka. W istocie nie znamy faktycznej przyczyny powstania kopca ani jego zawartości, gdyż nie był on poddany badaniom archeologicznym. Takie badania były natomiast prowadzone w okresie międzywojennym na kopcu Kraka, który jest wytworem tej samej kultury, co kopiec Wandy. Dzięki nim znamy sposób budowy takich obiektów: rdzeniem był pal osadzony w kamiennym kopczyku, wokół niego promieniście układano warstwy wikliny, przez całą wysokość kopca. Taka konstrukcja doskonale wiązała budowlę i nie dopuszczała do jej erozji. Dzięki tej technice kopiec Wandy znajduje się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji.
Wśród różnych przyczyn powstania kopca, obok tego co głosi legenda wymienia się powody obronne, obrzędowe, a także astronomiczne. W tym ostatnim przypadku kopiec Wandy wraz z kopcem Kraka miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego. Reminiscencją z czasów pogańskich było palenie na kopcu Wandy ognisk w Zielone Świątki, zwyczaj kultywowany jeszcze w XIX wieku. 
W dniu 13 XI 1890 roku na szczycie ustawiono pomnik projektu Jana Matejki, który przedstawiał orła ze złożonymi skrzydłami, zwróconego ku zachodowi. Na postumencie, na którym stoi orzeł wyryto napis „Wanda” oraz dwa miecze i kądziel. Obecnie pomnik został odrestaurowany. 
Za prekursora turystyki ( w dość luźnym znaczeniu tego słowa) można uznać C.K.Norwida , który odwiedził kopiec w 1840 roku. Efektem jego wizyty był poemat „Wanda”(ŁK)
http://www.nh.pl/wanda.htm 

Picture

Słońce nad  kopcem Wandy

Picture

Wschodzi   1  maja 
W 1842 roku Cyprian Kamil Norwid udając się na naukę do Berlina odwiedził klasztor mogilski. Zainspirowany wiszącymi tam obrazami Michała Stachowicza, przedstawiającymi życie i śmierć Wandy, powziął plan napisania wielkiego misterium narodowego. Rzeczywiście w kilka lat później w Rzymie powstał dramat pt. „Wanda”, dedykowany ” Mogile Wandy Pod Krakowem” w owej przedziwnej sztuce Norwid pragnął połączyć tak bliską romantykom sferę pogańskiej przeszłości:
z katolicyzmem. Temat Wandy- prorokini ponoszącej śmierć dla dobra swojego ludu wydał mu się dobrą paralelą do męczeńskiej, odkupieńczej śmierci Chrystusa, czczonego w mogilskim klasztorze. Oba te wydarzenia dzieją się według Norwida w tym samym czasie Wanda ginąc wygłasza proroczą mowę zapowiadającą przyjście Zbawiciela, który umiera równocześnie z nią. Mottem dramatu stał się fragment wiersza Wespazjana Kochowskiego„Tak kościół trzyma, że gdy Pan umierał NA PÓŁNOC, głowę skłoniwszy pozierał Na Oliwnej Górze Dziwnej Kończąc mękę, składał rękę Ku- PÓŁNOCNYM LUDZIOM…” Stąd Wanda wstępując na stos z zapaloną gromnicą mówi: „………Widziałam cień ogromny Boga Przechodzący po polu jak szeroka droga A to był ręki tylko jednej cień- ta ręka Jakby przebita była bo słońce padało Przez wnętrze dłoni, na wskroś, jak przez wyjście sęka A ja stałam- i patrzyłam w to rozdarte ciało, Jak ptak w ciemności w jasną pogląda szczelinę, I dane mi jest wiedzieć to… że dla was zginę… „ Pomysł trzeba przyznać frapujący. W rzeczywistości kopiec Wandy pochodzi z o wiele późniejszego okresu. Co prawda badania archeologiczne nigdy nie były tu prowadzone, ale przed II Wojną Światową rozkopano analogiczny kopiec na Podgórzu, uchodzący za mogiłę ojca Wandy i założyciela wawelskiego grodu- księcia Kraka. Nie znaleziono komory grobowej, ale natraf ino na przedmioty pozwalające datować kopiec na VII/VIII w. n.e.
Skoro więc kopce nie pełniły funkcji grobowca władcy, tak jak egipskie piramidy czy scytyjskie kurhany, to można założyć że pełniły funkcje sakralne. W dawnych czasach nie było drukowanych kalendarzy, duży i z daleka widoczny kopiec był więc doskonałym punktem orientacyjnym, dla obserwacji wędrówki słońca po niebie. Gdy zaś wschodziło ono dokładnie nad kopcem był to znak, że trzeba zebrać się na święto.
Święta miały dawniej inny charakter. Ludzie żyli w małych grupach w większej izolacji. Nie było radia, dróg, telewizji. Święto było więc okazją by spotkać rodzinę, znajomych, wyswatać młodych a nade wszystko usłyszeć coś nowego. Cóż więc za święto wyznaczał kopiec Wandy ? Naukowcy postanowili zbadać tą sprawę i wyszła im rzecz zakasująca. Słońce wschodzi nad kopcem Wandy dnia – „1 maja”! Czyżby więc Święto Pracy obchodzono w Polsce już w VIII w. ?
Otóż tak, gdyż obecne święto nie jest niczym innym jak prastarym pasterskim świętem, następującym po Nocy Walpurgii, kiedy to wiedźmy usiłują przeszkodzić wychodzącym ze stadami na hale mężczyzną. 
U nas to święto zanikło gdyż pasterstwo przestało odgrywać większą rolę. Przetrwało ono za to w Niemczech i w Anglii, gdzie najpierw uczyniono zeń dzień św. Józefa- patrona robotników, a od wydarzeń w Chicago w 1886 roku dzień solidarności robotniczej. Pewne jego elementy przetrwały za to w sezonach pielgrzymkowym klasztorze w Mogile, które wypadają właśnie podczas świąt pasterskich w maju i wrześniu. Można się też zastanawiać do jakiego stopnia wezwanie bieńczyckiego kościoła matki Boskiej Królowej Polski, której święto jest obchodzone 3 maja jest przypadkiem a jakim przeznaczeniem Nowej Huty.www.nh.pl/1_maja.htm


Picture

Kopiec Wandy r. 2010 fot. WaK

Picture

Pomnik ustawiono ok. 1890 Wandy wg projektu J. Matejki. fot. WaK – 2010

Picture

Picture

Pomnik na szczycie kopca Wandy ustawiony ok. 1890 r . Zbudowany wg projektu Jana Matejki

Picture

Kopiec Wandy r. 2010

Kopiec znany jako Kopiec Wandy – jest w istocie Kopcem Bogini Wód – Wądy i razem z Kopcem znanym jako Kopiec Kraka – a w istocie Kopiec Dwóch Bogów – Swaroga – Boga Ognia Niebieskiego oraz Chorsa – Boga Księżyca, tworzy w czasie równonocy wiosennej i jesiennej  zegar wyznaczający czas wschodu i zachodu słońca w te wielkie i ważne, swięte dni.[Białczyński]

Picture

Miecz skrzyżowany z kądzielą 

Picture

Kopiec Wandy Obelisk pr.. Jan Matejko

Kopiec Wandy w Krakowie  
Znajduje się we wschodniej części miasta, stanowiąc granicę pomiędzy dzielnicą mieszkaniową Nowa Huta, a Hutą im. Tadeusza Sendzimira. Ma 14 metrów wysokości, a wznosi się 238 m n.p.m. Najstarsza wzmianka dotycząca wyglądu kopca, pochodzi z 1584 roku, z „Herbów rycerstwa polskiego”. Dawniej na szczycie wzgórza stała kamienna figura Wandy, a na cokole wyryto po łacinie opis jej czynu. Zarówno figura, jak i cokół z czasem uległy całkowitemu zniszczeniu. W 1860 roku, Austriacy otoczyli kopiec szańcem i stanowił on część fortyfikacji twierdzy Kraków. Pod koniec XIX wieku, ziemny szaniec, zastąpiono ceglano- kamiennym fortem. W roku 1890 Kornel Kozerski, obywatel Królestwa Polskiego, własnym kosztem kazał odnowić kopiec, a na jego szczycie osadzić marmurową rzeźbę orła, którą zaprojektował Jan Matejko. Na podstawie wyryty jest napis „Wanda” i miecz skrzyżowany z kądzielą. W latach 1968-1970 fort został rozebrany. Prace badawcze z lat 1913 i 1963-1965 potwierdziły, że teren wokół kopca był zasiedlony już 2 tys lat p.n.e. Przypuszcza się, że kopiec Wandy był usypiskiem o charakterze strażniczym lub sygnalizacyjnym.  www.krakow4u.pl/kopiec_wandy.html 
 


Picture

Kopiec Wandy 

Usypany w prehistorycznych czasach, Wysoki na 14 m (238 m n.p.m.), o srednicy u podstawy ok 45-50m i średnicy platformy na szczycie ok. 9m, kopiec Wandy, usytuowany jest na terenach dawnej wsi Mogiła (wzmiankowanej już w 1222 roku, jako „Clara Tumba”, czyli Sławna Mogiła), nieopodal klasztoru Cystersów, tuż przy terenach Huty im. T. Sendzimira. Legenda głosi, że został usypany w dowód wdzięczności dla księżniczki Wandy, która po śmierci Kraka objęła panowanie nad jego grodem i zginęła w nurtach Wisły nie chcąc poślubić Niemca. Na szczycie w dawnych czasach stała kamienna figurka Wandy. W 1890 r. z fundacji radcy stanu i obywatela Królestwa Polskiego Kornela Kozerskiego odnowiono kopiec, wykonując serpentynową ścieżkę. 

Picture

Pomnik wg proj. Jana Mtejski ustawiony na Kopcu Wandy [2010- WaK]
Na szczycie kopca postawiono pomnik z czerwonego granitu, zwieńczony półkulą, na której przysiadł biały orzeł zwrócony ku zachodowi. Na pomniku wyryto napis  
 „WANDA”, a pod nim skrzyżowany miecz z kądzielą – symbolizujący księżniczkę. Twórcą projektu był Jan Matejko, mieszkający wtedy w pobliskim dworku w Krzesławicach (obecnie na kopcu stoi kopia, wykonana przez studentów Akademii Sztuk Pięknych). W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Choć nigdy nie prowadzono tu badań archeologicznych, przypuszcza się, że był kurhanem celtyckim, a z pewnością miejscem kultu. Działka, na której znajduje się kopiec Wandy wraz z parkiem, ma powierzchnię 4.7 hektara i jest własnością skarbu państwa (stan w 2002r). 
Z analizy usytuowania odległych o 8,63km kopców Krakusa i Wandy wywnioskowano ich funkcję kalendarzową (prof. Kotlarczyk). Linia przez nie wyznaczona jest zgodna z azymutem wschodu Słońca w dniu 1 maja.  (Wg. badań  z lat 90-tych prof. AGH Wł. Górala, z kop. Krakusa – można zaobserwować wschód Słońca nad kop. Wandy w dniach 2 maja i 10 sierpnia. Natomiast z kop. Wandy nad kop. Krakusa zaobserwować można w dniach 4 listopada i 6 lutego zachody Śłońca.) 1 maja był to dzień jednego z najważniejszych celtyckich świąt – Beltaine, które wyznaczało początek lata i czas rozpoczęcia wypasu owiec na halach.Dzień ten następowałpo tzw. Nocą Walpurgii. W kulturze Celtów rok dzielił się na dwie połowy, z których pierwsza rozpoczynała się 1 maja a druga 1 listo- pada. Nadal jednak pochodzenie budowniczych tych kopców jest obiektem dyskusji naukowych. W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska   http://zzzy.w.interia.pl/str/s1wa.html 

Picture

Kopiec Wandy jako fortyfikacja 

Picture

W 1860 r Austriacy otoczyli Kopiec Wandy półstałym szańcem piechoty. W latach 90-tych XIX w. w jego miejsce zbudowano ceglano-kamienny Fort Wanda. Do podstawy kopca przylegał półkolisty bastion – kaponiera z wysuniętym punktem obserwacyjnym. Wjazd do fortu znajdował się od strony zachodniej. Jego uzbrojenie tworzyło Łącznie 12 dział różnych typów; załogę oprócz artylerzystów miała stanowić kompania piechoty. Jego zadaniem była obrona podejść do twierdzy od wschodu, wzdłuż traktu sandomierskiego i doliny Wisły. Podczas II wojny światowej Niemcy wykonali zespół okopów na wałach baterii. Obecnie nie istnieje, został splantowany i rozebrany w latach 1968-70. http://zzzy.w.interia.pl/str/s1wa.html  

Picture

Legenda krakowska związana  z kopcem Wandy 

Picture

Legenda krakowska związana jest z kopcem Wandy
Który stoi  na terenie dawnej wsi Mogiła, a dziś już w Nowej Hucie, tuż u wrót kombinatu metalurgicznego. 
Pamięci Wandy strzeże ustawiony na cokole na szczycie kopca – kamienny orzeł, wykuty w końcu XIX w., według projektu Jana Matejki. I ta legenda dotyczy najstarszego Krakowa:
 „Obaj synowie Kraka umarli bezdzietnie. Ster rządów w Polsce objęta, za zgodą wszystkich Polaków, jedyna córka Kraka, którą nazywano Wanda. I tak, gdy pod rządami Wandy Rzeczpospolita kwitła, ówczesny książę niemiecki Rydygier, sławny rodem i potęgą sąsiad Królestwa Polskiego, wysłał posłów z prośbą o rękę Wandy pod groźbą wojny 

Picture

Kopiec Kraka . W okresie międzywojennym przebadano częściowo kopiec Krakusa. Jednak zagadkowość jego pochodzenia nie została rozwiązana, choć we wnętrzu znaleziono brązową ozdobę awarską, w oparciu o którą datowano powstanie kopca na VII wiek naszej ery

Picture

brązowa ozdoba awarska- znaleziona w Kopcu Kraka
. Lecz Wanda, która całe życie ślubowała spędzić w czystości, z niczym odesłała posłów. Książę niemiecki Rydygier, w poczuciu wzgardy i odmowy, zebrał ogromne wojsko i wkroczył do Polski, chcąc wywalczyć orężem to, czego nie mógł uzyskać prośbą. Nie zatrwożyła się jednak królowa Polski, Wanda, chrzęstu oręża, lecz szybko kazała zgromadzić się wojskom polskim, stanęła przeciwko Niemcom wydając pole do bitwy. Ponieważ znaczniejsi rycerze niemieccy głośno oświadczyli się przeciwko dalszemu prowadzeniu niesłusznej wojny, przeto książę niemiecki Rydygier, nie chcąc wracać z niesławą do domu, pozbawił się życia, rzucając się na miecz, którego ostrze zwrócił ku sobie. Zaś Wanda zawarła przymierze z panami niemieckimi i nietknięte wojsko z triumfem i dumą odprowadziła do Krakowa.
Za tak wielkie i znakomite zwycięstwo siebie samą postanowiła ofiarować bogom, ponieważ w tej epoce sądzono, że czyn taki jest miły bogom, bohaterski i wzniosły. Przeto zwoławszy dostojników polskich i złożywszy ofiarę ze zwierząt i odprawiwszy nabożeństwo, skoczyła z mostu na rzece Wiśle, ofiarując się falom rzeki, i pokryta nimi zginęła. O milę od Krakowa w polu jest jej mogiła. I jej także mogiłę wzniesiono równio dostojną jak ojcu. Z ziemi bowiem wzniesiono wysoki kopiec, który wskazuje do dziś dnia jej grób, od niego miejscowość tę nazwano Mogiłą”.
Tyle wspomina o tych czasach największy polski kronikarz – Jan Długosz. Jasne, że owa starożytność jest bajeczna, ale – jak niektórzy twierdzą – w każdej legendzie może być źdźbło prawdy. W każdym razie owe dwa kopce istnieją. Wielu uczonych próbowało na różne sposoby wyjaśnić ich pochodzenie. Są różne hipotezy, mniej lub bardziej wiarygodne, ale żadna z nich, niestety, nie daje stuprocentowej pewności, jak to naprawdę było.
Przypuszcza się, że mogły to być usypiska o charakterze strażniczym lub sygnalizacyjnym. Być może, iż w razie jakiegoś niebezpieczeństwa właśnie z tych sztucznych wzniesień alarmowano ogniem mieszkańców najbliższej okolicy. Ale wysunięto także przypuszczenie, że kopce te mogły wskazywać strony świata. Istotnie, gdy w dniu 21 czerwca patrzymy z kopca Krakusa na wschód słońca widzimy go ściśle za kopcem Wandy. I na odwrót: stając wieczorem tego samego dnia na kopcu Wandy – widzimy zachód słońca idealnie za kopcem Krakusa. Ale może to być czysty przypadek. Albowiem kopca Krakusa i Wandy usytuowano na miejscach – w stosunku do Krakowa – z natury wysokich. Warto jednak pamiętać, że kopce Krakusa (16 m wysokości) i Wandy (14 m wysokości) są największymi lago rodzaju prehistorycznymi usypiskami w Polsce..www.wawel.netax.pl/legendy.htm 

Picture

Historia Kopca

Picture

·   1222 – pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy. 
  · 1584 – pierwsza wzmianka o kopcu. 
  · 2 połowa XIX wieku – cystersi oddają kopiec w ręce narodu. 
  · 1860 – Austriacy otaczają kopiec szańcem ziemnym. Staje się częścią fortyfikacji Twierdzy Kraków. 
  · 1888-1890 – zamiana ziemnego szańca na ceglano-kamienny fort. 
  · 1890 – Kornel Kozerski na własny koszt odnawia kopiec i na szczycie umieszcza marmurową rzeźbę orła, zaprojektowaną przez Jana Matejkę. 
  · 1890 – prawdopodobnie w związku z opisanymi powyżej pracami, w okolicach 1890 r., kopiec zostaje pierwszy, i jedyny jak do tej pory, raz oficjalnie przebadany przez nieformalnego naczelnika Ekonomatu w Krakowie i współzałożyciela Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Teodora Kułakowskiego, nie było to jednak badanie archeologiczne sensu stricte
  ·1968-1970 – rozebranie fortu. 
Przybliżone dane 
  · wysokość 14 m (238 m n.p.m.) 
  · średnica podstawy 45-50 m 
  · średnica ściętego szczytu – 9,5 m 
  · objętość około 9 tys. m³ 
Ciekawostka 
Stojąc na Kopcu Wandy 1 listopada zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 1 maja zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy.
Będziemy czekać pewnie ze sto lat na to żeby ktoś zrozumiał, że temu kopcu należy przywrócić wszystkie jego funkcje aby mógł wrócić do nas jako nasze dziedzictwo kulturowe. Jego otoczenie – w którym przecież archeolodzy znaleźli ceramikę i różne wyroby z czasów
kultury łużyckiej i wczesnosłowiańskie – jest tak zdewastowane, że trudno sobie wyobrazić coś bardziej koszmarnego – za plecami Huta Sendzimira,  a obok dwupoziomowe skrzyżowanie ruchliwych ulic i pętli oraz torów linii tramwajowych – krajobraz po bitwie industrialnej, szpetota totalna.   
Nie wspomnę już o tym, że może to urażać czyjeś uczucia religijne – przecież Polska jest domem wyznawców nie tylko jedynie słusznej religii rzymsko-katolickiej, istnieją zarejestrowane i działające kościoły rodzimowiercze. Co one na to? Nie słyszałem żeby RKP domagał się elementarnego poszanowania uczuć religijnych od władz kraju, województw i miast. Na przykład Żydzi – chociaż ich w Polsce prawie nie ma – wywalczyli szacunek dla swoich cmentarzy i bożnic. Czy wyznawcy Wiary Przyrody, którzy w Polsce żyją, doczekają się kiedykolwiek poszanowania miejsc kultu.
Kopiec znany jako Kopiec Wandy – jest w istocie Kopcem Bogini Wód – Wądy i razem z Kopcem znanym jako Kopiec Kraka – a w istocie Kopiec Dwóch Bogów – Swaroga – Boga Ognia Niebieskiego oraz Chorsa – Boga Księżyca, tworzy w czasie równonocy wiosennej i jesiennej  zegar wyznaczający czas wschodu i zachodu słońca w te wielkie i ważne, swięte dni. Równonoc wiosenna, jak wiadomo to dzień zwany Wielką Nocą – początek słowiańskiego Nowego Roku.  Wypada on nie w żadną niedzielę i nie ma nic wspólnego ze zmartwychwstabniem Chrystusa, lecz zawsze w pełnię księżyca najbliższą dnia 21 marca. Jest to dzień przełomu w przyrodzie, kiedy słońca zaczyna przybywać, a życie odradza się wiosennie po okresie moru zimowego. Tego dnia na kopcach powinny się odbywać uroczystości religijne!  Czesław Białczynski  www.wordpress.com/…/kopce-swiete-sanktuaria-bogow-albo-kurhany-wladcow/  

Picture

Picture

O kopcach Krakusa i Wandy mówią kroniki

Nad Dłubnią, o milę od Krakowa na polu [jest] jej mogiła. 
I – rzecz to dla potomnych bardziej godna podziwu niż wiary 
– jej także mogiłę wzniesiono równie dostojną jak ojcu.
Z ziemi usypano wysoki kopiec, 
który wskazuje do dziś dnia jej grób, 
a od niego miejscowość tę nazwano Mogiłą. 
Nie wątpi też żaden Polak, 
że słuszny to był wyraz uznania dla Kraka i Wandy, 
w ten sposób bowiem postanowili 
pamięć o nich następnym przekazać wiekom.
Jan Długosz, „Roczniki, czyli Kroniki”, między 1459 a 1468, tłum. zbiorowe.  

Picture

Dwa kopce 
z apartamentów zamku rozciąga się niezmiernie rozległy widok na najbliższą okolicę, która jest w przeważnej części wielką, piaszczystą równiną. Uwagę naszą zwróciły przede wszystkim dwa bardzo duże usypane z ziemi pagórki, czyli kopce; jeden z nich to według podania grobowiec Krakusa, księcia polskiego, któremu przypisują zbudowanie miasta Krakowa w roku 700, drugi kopiec nazwany został imieniem jego córki, Wandy, która – jak głosi legenda – utopiła się w Wiśle, aby uniknąć narzuconego jej małżeństwa z człowiekiem, do którego czuła odrazę. Cała historia Krakusa i Wandy spowita jest nieprzeniknionym mrokiem, a kopce takie, często spotykane w różnych częściach Europy, poprzedzały prawdopodobnie erę chrześcijańską. 
Wiliam Coxe, „Travels into Poland, Russia,Sweden and Denmark”, lipiec 1778,  tłum. Ewa Suchodolska.  

Picture

Krakowskie kopce    

Picture

Kraków. Kopiec Krakusa
W krajobrazie współczesnego Krakowa swoje miejsce znalazł nie tylko kopiec Krakusa, ale i Wandy. Powszechnie przyjęło się sądzić, iż kopce pochodzą z VII wieku n.e. Tymczasem sami archeolodzy przyznają, że kopce mogą być dużo, dużo starsze niż się zakłada. Być może o całe 1000 lat. Nie brak też głosów, że mogą być rówieśnikami piramid egipskich.
Początki giną w mrokach dziejów
Tak bardzo chcielibyśmy się dowiedzieć czy Celtowie przybywszy na te ziemie zastali już wielkie usypiska, które obecnie zwiemy kopcami (Krakusa, Wandy), czy też byli ich pierwotnymi budowniczymi. Jedno jest pewne, że te które pozostały tworzą swoistego rodzaju system kalendarzowy pozwalający wyznaczać daty najważniejszych świąt wspólnych wszystkim Celtom. Może dlatego one właśnie przetrwały, gdyż zostały objęte specjalną opieką. Inne, pozostawione własnemu losowi, mogły nie oprzeć się działaniu czynników atmosferycznych. W IV wieku kres egzystencji Celtów położył najazd Hunów. Na kilka wieków życie zwolniło swój bieg. Dopiero w VII wieku pojawili się tutaj Słowianie. Nie wykluczone, że specjalnie się nie trudząc, zaadoptowali dawne miejsca kultu do własnych potrzeb, a kopce wyremontowali. Podczas prac mógł ktoś zgubić brązową zapinkę, tę którą po 13. wiekach archeolodzy znaleźli u podnóża kopca Krakusa.
I wreszcie przyszedł czas, gdy na ziemie polskie zaczęło wkraczać chrześcijaństwo. Istnieją podejrzenia, że na początku tereny te znalazły się w zasięgu działalności misyjnej promotorów obrzędu bizantyjskiego. Prawdopodobnie aż do X wieku tutaj właśnie istniała metropolia tego właśnie obrządku. Gdzieś w połowie wspomnianego wieku najazd Czechów wprowadził biskupstwo podporządkowane obrządkowi łacińskiemu. W ramach walki z reliktami dawnych wierzeń m.in. ścięto rosnący na kopcu Krakusa święty dąb.
Kopce intrygują nas, ale intrygowały również naszych przodków. Wincenty Kadłubek (1160-1223) powiązał powstanie kopców z dziejami legendarnego założyciela Krakowa – Kraka oraz jego córki Wandy. Spisał ustne podania krążące wśród rycerstwa i na dworach książąt krakowskich, ale – o czym rzadko pamiętamy –  sam wątpił w ścisły związek nazw z prawdziwą historią powstania tych obiektów. Dwieście lat później Jan Długosz (1415-1480) podanie zamienił w literacką opowieść, niewiele dodając nowych szczegółów do poprzedniej wersji. Zanotował : „Mogiłę …  dwaj synowie Kraka, w sposób sztuczny i dowcipny, jak ojciec im wskazał był jeszcze za życia, nadsypując piaskiem, do takiej wysokości wznieśli, iż sporym kurhanem na wszystkimi dokoła wyżynami panuje…”. 
  Dopiero w latach międzywojennych archeolodzy próbowali dociec ile prawdy jest w tym starym podaniu. Niestety wykop nie sięgnął środka usypiska. Nie odkryto żadnej grobowej komory. W trakcie badań ustalono natomiast, że na początku X wieku rósł na szczycie kopca Krakusa trzystuletni dąb. Mniej więcej w połowie wspomnianego wieku został on jednak ścięty. U podstawy kopca znaleziono wtedy słynną brązową ozdobę awarską pochodzącą z VII wieku. Powyższe fakty skłoniły uczonych do przyjęcia tezy, że kopiec nie mógł być usypany w okresie późniejszym jak w VII, co najwyżej VIII wieku.
Między czasie kopiec Wandy zdołał się ukryć przed oczami ciekawskich za gęstym szpalerem zieleni parkowej. Owszem, w latach 60. ubiegłego wieku archeolodzy prowadzili w okolicy prace badawcze, ale osobliwej, ziemnej konstrukcji nie tknęli. W pobliżu kopca odkryto natomiast grób szkieletowy z I lub II wieku n.e. 
 

Picture

Kraków. Kopiec Kościuszki [www.google]

Picture

Kraków Kopiec Wandy
Początkowo sądzono, że odnaleziono wreszcie grób legendarnej Wandy, lecz słabo zachowany szkielet ostatecznie okazał się należeć nie do kobiety, lecz do starszego, dosyć zamożnego mężczyzny. Innych badań, bardziej szczegółowych, nie przeprowadzono do tej pory.
Zbyt szeroki wachlarz teorii   
    Brak specjalistycznych badań zaowocował szeregiem niezwykłych teorii tłumaczących pierwotny zamysł budowniczych. U podstaw jednej z nich legła prosta obserwacja położenia kopców względem siebie i kierunków świata. Zauważono bowiem, że linia łącząca kopce wskazuje miejsce wschodu słońca w dniu 1 maja. Ponadto wskazuje miejsce zachodu naszej dziennej gwiazdy w okolicach 1 listopada. Prawda jest taka, że znając usytuowanie kopców względem siebie  z łatwością ustalimy, że linia je łącząca wskazuje miejsce, w którym zza horyzontu wyłania się słońce nie tylko 1 maja, ale również 14 sierpnia. Wskazuje też miejsce zachodu słońca dnia 1 listopada oraz 12 lutego. Badacze zwrócili uwagę na dwie spośród tych dat, w które przypadały wspólne wszystkim Celtom w całej Europie święta. 1 maja przypadało święto Bealtaine, rozpoczynające jasną połowę roku. 1 listopada obchodzono natomiast największe święto Samhain, kiedy to rok rozpoczynał swoją ciemną, zimową porę, podczas której ziemia miała odpoczywać i nabierać sił. Obrzędy odbywały się już 31 października i miały charakter noworoczny. Wtedy wygaszano święty ogień na ołtarzach i zapalano nowy, symbolizujący początek kolejnego roku. A to wystarczyło, by powiązać powstanie usypisk z kulturą celtycką. 

    W literaturze wydanej przed laty bardzo często powielano błędną informację o tym, że stając w pierwszy dzień lata na kopcu Krakusa zobaczymy wschodzące słońce tuż nad kopcem Wandy. Dziś ci, którzy zgodnie z kilkuletnią tradycją witają lato na kopcu Krakusa mówią, iż tak nie jest. Wspomniana impreza co roku przyciąga dziesiątki osób. Na jej zakończenie każdy z uczestników otrzymuje od organizatorów pamiątkowy certyfikat potwierdzający udziału w badaniu legendy. 
    Jest też inna teoria, równie ciekawa. Jeśli kopiec Wandy rzeczywiście istniał on na przełomie er, musiał górować nad osiedlem celtyckim. Był też (i nadal pozostaje) doskonałym punktem widokowym. Wszystkich urzeka rozpościerająca się stąd niesamowita panorama całego Krakowa, zwłaszcza gdy przybędziemy tu o świcie. Wówczas mamy niepowtarzalną okazję ujrzeć całą dolinę Wisły spowitą delikatnym welonem porannej mgiełki, z której wynurzają się stopniowo wieże kościołów oraz najwyższe krakowskie budynki. Bez problemu dostrzeżemy też kopiec Krakusa. Z tego to powodu pojawiły się sugestie, że te dwa sztuczne usypiska mogły pełnić funkcje sygnalizacyjne. W momencie dostrzeżenia niebezpieczeństwa po prostu rozpalano na ich szczytach ogniska, ostrzegając tym samym ludność zamieszkującą pobliskie osiedla. Czy czyniono podobnie także w przypadku innych tego typu obiektów znajdujących się wzdłuż drogi Kraków – Sandomierz, trudno powiedzieć.    Niektórzy podejrzewają, że owe kopce mogły być usypane celem upamiętnienia jakiegoś zdarzenia, istotnego dla lokalnej społeczności.   Prehistoryczne usypiska stanowiły inspirację do wzniesienia na przestrzeni wieków wielu kopców. Więcej, obecnie słyszymy o kolejnej tego typu inicjatywie. Stowarzyszenie Budowy Kopca-Pomnika zapowiada rychłe rozpoczęcie prac nad budową nowego, kopca upamiętniającego osobę i pontyfikat Jana Pawła II. 
Osobliwe konstrukcje ziemne trwale wpisały się w pejzaż współczesnego Krakowa. www.focus.pl/dodane/publikacje/pokaz/publikacje/krakowskie-kopce/nc/1/  

Picture

Kraków. Kopiec Piłsudskiego [Google]

Picture

Picture

Teofil Kwiatkowski – „Ostatnie chwile Fryderyka Chopina” 1849-1850, olej Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie. Stoi przy łóżku Księżna Marcelina Czartoryska. Po prawej siedzi Wojciech Grzymała, za nim Teofil Kwiatkowski. Po lewej siostra, Ludwika Jędrzejewiczowa, a za nią ks. Aleksander Jełowiecki

Z trzech stron trzy mogiły ogromnym trójkątem, jak gdyby okiem Opatrzności, patrzą na Kraków; dwie mogiły stanęły po jednej stronie Wisły, trzecia po drugiej, jak gdyby mówiły, i tu i tam Polska: 
a jedna mogiła naucza jak Polskę rozszerzać, druga jak Polskę wskrzeszać, trzecia jak Polskę kochać.
                                                        Aleksander Jełowiecki, 
                                              „Moje wspomnienia”, 1839.

Aleksander Jełowicki (ur. 18 grudnia 1804 w Hubniku nad Bohem na Podolu, zm. 15 kwietnia 1877 w Rzymie) – pisarz polski; poseł na Sejm 1831 r.; kawaler orderu Virtuti Militari i zakonnik zakonu zmartwychwstańców .Był drugim synem Wacława i Honoraty z Jaroszyńskich (pierwszym był Edward)

Picture

Tajemnice Krakowskich kopców 

Picture

Kopiec Wandy we wsi Mogiła, w dali Kraków (ryc. F. Dietrich, z Monumenta regnum Poloniae Cracoviensa, Kraków 1827.)

Picture

Kopiec Kościuszki ok. 1850 r

Picture

Picture

Kopiec Kościuszki i fortyfikacje ok.1997 [RMF FM]

Kraków jest prawdopodobnie jedynym miastem Europy, w którym tradycja sypania kopców przetrwała aż do czasów współczesnych. Po dziś dzień przetrwały cztery z nich: Krakusa i Wandy (prawdopodobnie największe prehistoryczne usypiska w Polsce), wzniesiony w latach dwudziestych XIX wieku kopiec Kościuszki oraz pochodzący z 1936 roku kopiec Piłsudskiego. Szczególnie intrygujące są dwa najstarsze, po dziś dzień okryte nimbem tajemnicy. 

Picture

Picture

Kopiec Krakusa usypano na najwyższym wzniesieniu Krzemionek – na wzgórzu Lasoty. Jego wysokość od podstawy wynosi 16 m, największa średnica 57 m, a średnica płaskiego wierzchołka 8 m.

Picture

Kopiec Piłsudskiego w Krakowie

Picture

Na Kopcu Piłsudskiego- płyta z krzyżem legionowym (ok. 1997 r.),
 W drugiej połowie XIX w. kopce zostały włączone w system fortyfikacji Twierdzy Kraków. Pozostałością tego są resztki szańców i niewielki, międzypolowy fort 49 ½ „Mogiła”.
Oba kopce wiąże się z legendarnymi postaciami Słowiańskiego władcy Krakusa i jego córki Wandy. Według XV-wiecznego kronikarza Jana Długosza po śmierci Kraka, założyciela miasta i pogromcy smoka, jego dwaj synowie usypali ku jego czci kurhan. Zdaniem Długosza Krakus był z pochodzenia Rzymianinem, czego właśnie miał dowodzić wygląd jego grobu przypominający kopiec założyciela Rzymu – Romulusa.
Drugi kopiec miał być usypany w miejscu, gdzie wyłowiono z Wisły zwłoki Wandy. Władczyni odmówiła swojej ręki niemieckiemu księciu Rytygierowi. Zhańbiony konkurent popełnił samobójstwo, rzucając się na własny miecz. Chcąc chronić swój lud przed zemstą wrogich plemion, Wanda skoczyła w nurt Wisły, oddając swe życie bogom. Jest to być może echo pradawnego obrzędu składania ofiar z dziewic lub mitu o kapłance-bogince rzecznej doprowadzającej mężczyzn do samobójstwa. Zwłaszcza, że w najstarszej wersji podania nie ma mowy o śmierci księżniczki. Przeciwnie, przez resztę życia pozostaje ona dziewiczą władczynią Krakowa. Zdaniem Długosza słowo „Wanda” oznacza „wędkę”, gdyż córka Kraka urodą swoją „jakby na wędkę ludzi iomfa (łowi)”, a od jej imienia Wisłę nazwano Wandalusem, a Słowian… Wandalami. 
Czy faktycznie krakowskie kopce były miejscem pochówku władców? Kopiec Wandy nigdy nie był przebadany przez archeologów, ale w latach 1934-37 przekopano fragment kopca Krakusa. Nie natrafiono na komorę grobową, wiadomo jednak, że Słowianie ustawiali czasem urnę z prochami zmarłego na szczycie kopca, a taki typ pochówku uniemożliwia odkrycie jakichkolwiek śladów. 
Udało się natomiast poznać sam sposób budowy kopca: rdzeniem był umocniony kamieniami pal, wokół którego promieniście układano przegrody z wikliny. Przestrzeń między nimi wypełniano ubitą ziemią i kamieniami, a powierzchnię obsiewano perzem, który znakomicie wiązał glebę. Taka konstrukcja zapobiegała erozji, dzięki czemu starożytne usypiska znajdują się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji. 
U podstawy badanego wzniesienia natrafiono na brązowe okucie pasa typu awarskiego, co potwierdzałoby teorię, iż kopiec pochodzi z VII lub VIII w., czyli z czasów plemion słowiańskich. Jednakże okoliczności znalezienia okucia budzą wiele wątpliwości. W górnej partii kopca natrafiono na korzenie potężnego 300-letniego dębu. Być może było to święte drzewo Słowian, ścięte w momencie przyjęcia chrześcijaństwa (w X w.).

Picture

Sama nazwa „Kraków” wywodzona jest właśnie od świętego dębu (staroruskie kriakovistyj – rozgałęziony) lub od słowa „krakul”, czyli zakrzywiona laska kapłana lub sędziego. 
Z kolei prof. Kotlarczyk, analizując położenie kopców z Polski południowej, przypisał zespołowi kopców Krakusa i Wandy funkcję kalendarzową. Linia przez nie wyznaczona jest zgodna z azymutem wschodu słońca 1 maja. Był to dzień jednego z najważniejszych celtyckich świąt – Beltaine, które wyznaczało początek lata i czas wyjścia pasterzy ze stadami na hale. Dzień ten poprzedzała orgia czarownic usiłujących przeszkodzić mężczyznom w opuszczeniu wioski, zwana Nocą Walpurgii. Drugie szczególne święto Celtów, to przypadające 1 listopada Samhain – Celtycki nowy rok (datę tę wyznacza azymut dwóch kopców w pobliżu Przemyśla), które stanowi koniec okresu wypasu bydła. Choć hipoteza o celtyckim pochodzeniu krakowskich kopców wydaje się wysoce prawdopodobna, wiek i geneza kopca – słowiański czy celtycki – nadal są przedmiotem gorących dyskusji.  [  Jerzy Banach: Dawne widoki Krakowa, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1967.
Jerzy Wyrozumski: Dzieje Krakowa. t. 1. Kraków do schyłku wieków średnich, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1992.
Julian Zinkow, Krakowskie podania, legendy i zwyczaje, Wydawnictwo Verso, Kraków 2004. ]

Picture

Picture

Fotografia starego Krakowa

Picture

Kraków Kopiec Kościuszki z lotu ptaka

Picture

Stary Kraków

Picture

Kopiec Kościuszki – pamiątkowy obelisk

Picture

Talar koronny medalowy Zygmunta I Starego z 1533 roku

Picture

Kraków – Kopiec Kościuszki

Picture

Kraków Rynek Sukiennice

Picture

Kraków Tyniec

Picture

Tajemnice Krakowskich kopców 

Picture

Picture

[Rozważania w Białczyński ]

Picture

[Rozważania w ..Białczyński]
W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Na zboczach kopca Kraka i Wzgórza Lassoty w pierwszy wtorek po Wielkanocy urządzano święto zwane „Rękawką”. Ze stoków kopca zrzucano resztki święconego: chleb, kołacze, jajka na twardo, słodycze, jabłka, srebrne pieniądze… (w 1897 roku władze zakazały tego obrzędu ze względu na gorszącą walkę o zdobycz, jaka rozgrywała się między biedotą). Palono też ogniska i sadzono drzewka, a wokół kopca odbywały się zawody szermiercze. Obrzędy te przypominają pogańskie Zaduszki, w czasie których przynoszono zmarłym pokarm, a brzękiem oręża odstraszano złe duchy. Co ciekawe, Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych przybierają postać zamieszkujących drzewa ptaków, a do niedawna na Rękawce sprzedawano wystrugane „drzewka życia”, na których siedziały drewniane ptaszki. 
Sama nazwa „Rękawka” wywodzona jest od czeskiego słowa „rakew” – trumna czy serbskiego „raka” – grób. Wiadomo też, że pod kopcem Kraka, jeszcze do XIX wieku, odbywały się stypy żałobne. 
Tradycja, nadal kultywowana w okolicy starożytnych kopców, wskazuje, że choć archeologom nie udało się odnaleźć szczątków pogańskich władców, nie należy lekceważyć pięknej legendy, która jak każde podanie może zawierać więcej niż tylko ziarno prawdy.   Autor: A Książyńska   www.argonauci.info/content/view/30/1/  

Picture

Tajemnice kopców 

Picture

.
 Na okół miasta kopców wianuszki:
 Wandy, Krakusa – wodza Kościuszki
 W obłokach potwierdzane, błyszczą słońcem malowane,
 W nich bohaterskie popioły leżą kochane.
  Anna Libera, „Piosenka o Krakowie”, 1854.
Rozmowa z prof. Władysławem Góralem z Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH
– 21 czerwca kilkadziesiąt osób wstało przed świtem, by z kopca Krakusa obserwować wschód Słońca dokładnie nad kopcem Wandy. Mieli szansę zobaczyć?
 Nie.
 Tego dnia Słońce wschodzi dużo bardziej na północ, na lewo od kominów elektrociepłowni Łęg.
– Więc to tylko legenda, że wzajemne położenie kopców jest szczególne?
 – Ależ nie.
 Po prostu datę 21 czerwca podał ktoś, nie mający rozeznania w astronomii i odtąd bezmyślnie się ją powtarza.
 W rzeczywistości wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia.
– A zachód nad kopcem Krakusa?
 – 4 listopada i 6 lutego.
– Skąd Pan to wie?
 – Jestem astronomem i geodetą.
 W latach 90. wraz z kolegami z Zakładu Geodezji i Kartografii AGH, za pomocą pomiarów GPS, precyzyjnie ustaliliśmy współrzędne geograficzne krakowskich kopców.
 To pozwoliło nam obliczyć wschody i zachody Słońca dla wybranych linii.
 O dacie majowej pisał też w latach 70. profesor AGH Janusz Kotlarczyk.
– Trochę szkoda, że teoria z 21 czerwca się nie sprawdziła.
Letnie przesilenie, najkrótsza noc w roku…
 – Cztery podane przeze mnie daty są jeszcze bardziej szczególne.
 Jeśli dobrze się przyjrzeć, okaże się, że dzielą rok na cztery, w przybliżeniu równe części.
 Na dodatek, dokładnie pomiędzy nimi, odnajdziemy terminy niezwykle ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca – wiosenne zrównanie dnia z nocą, 21 czerwca – letnie przesilenie Słońca, 22 września – równonoc jesienna i przesilenie zimowe 21 grudnia.
Te daty dzielą rok na osiem, w przybliżeniu równych części, a wyznacza je tylko jedna linia, łącząca kopiec Krakusa z kopcem Wandy!
I to jest prawdziwy fenomen.
– Powiedział pan: tylko jedna?
Czyżby takich linii było więcej?
 – Szukając informacji w Internecie, natrafiłem na opis kopca Kraka w Krakuszowicach.
 Legenda głosi, że pochowano w nim syna Krakusa.
 Na zdjęciach satelitarnych nie mogłem dojrzeć owego kopca, więc pojechałem na miejsce.
 Okazało się, że nie dość, że jest cały zarośnięty drzewami, to jeszcze dość dziwnie położony. 
– Dziwnie?
 – Nie leży na wierzchołku wzgórza, ale na jego zboczu.
 Miejscowi tłumaczą, że w tym miejscu młody Krak miał zostać rozszarpany przez wilki lub zabity podczas polowania.
 Zacząłem jednak szukać astronomicznych powiązań między położeniem kopcem legendarnego ojca, syna i córki.
– Znalazł Pan?
 – I to nie byle jakie.
 Tam dopiero zaczyna się ciekawa astronomia.
 Po pierwsze: linia łącząca krakowski kopiec Krakusa i kopiec Kraka z Krakuszowic ma podobne własności, jak linia kopiec Krakusa – kopiec Wandy.
 Jest do niej symetryczna i również dzieli rok na osiem równych części.
 Pojawia się także ciekawa zależność między kopcem Kraka a Wandy.
 Wiąże się ze szczególnym położeniem wschodu i zachodu Księżyca.
– Chwileczkę, przecież Krakuszowice są chyba dość daleko.
 – Leżą w gminie Gdów, na północ od Niegowici.
 W linii prostej od kopca Krakusa to jest 22,7 km.
 Od Wandy – 18,4 km. 
– To chyba zbyt daleko, by można je zobaczyć gołym okiem?
 – Rzeczywiście.
 Przy dobrej widoczności krakowskie kopce są ze swoich wierzchołków dostrzegalne.
 Dzieli je dystans 8,63 km.
 Krakuszowicki jest dalej.
 Dlatego pomiędzy nimi musiały być punkty pośrednie.
 Mamy już kandydatów na te punkty… 
 – Chce Pan powiedzieć, że wokół Krakowa takich punktów – kopców może być więcej?– Tak, określają inne charakterystyczne linie astronomiczne i mamy naukowe podstawy, by tak twierdzić.  

Picture

Krakusa Kopiec częściowo odkryty w 1936 r.

  

 Myślę, że dawni mieszkańcy Krakowa już dwa, trzy tysiące lat temu dostrzegli, iż pewne miejsca są szczególne pod względem astronomicznym.
 Niedawno na terenie Niemiec odnaleziono tzw. dysk z Nebry – krążek z brązu, o średnicy 32 cm, na którym, za pomocą złotych wstęg, zaznaczono zakres wschodów i zachodów Słońca w tej miejscowości.
 Wiek dysku określono na 3,6 tys. lat.
 Świadczy to o wysokim poziomie astronomii na terenie Europy Środkowej w początkowej epoce brązu.
– Więc krakowskie kopce byłyby…
Czym?
Kalendarzem?
 – Z mojego punktu widzenia, mówiąc językiem współczesnym, są to znaki astronomiczno – geodezyjne.
 W literaturze przypisuje się im różne funkcje: sygnalizacyjno – obserwacyjne, grzebalne, na pewno religijno – rytualne.
– Kto mógł je wznieść?
 – Ja wiążę je z elitami, które wzbogaciły się na kopalniach w Bochni i Wieliczce.
 Sól z solanek na skalę przemysłową pozyskiwano tam już w neolicie.
 Z wielu miejsc w rejonie Wieliczki krakowskie kopce są świetnie widoczne.
 Choć, oczywiście, siedzibą owych elit było zapewne wzgórze wawelskie.
– Wawel?
 – Tak.
 W Krakowie jest to miejsce pierwszorzędne.
 Kopce są ściśle powiązane astronomicznie z jego wierzchołkiem.
 Dla stojącego tam obserwatora, kopiec Krakusa i – nieistniejący już – kopiec Estery, wyznaczają ekstremalne położenia wschodu i zachodu Księżyca.
– Nie rozumiem.
 – Ruch Księżyca na nieboskłonie jest bardziej skomplikowany niż ruch pozorny Słońca na niebie.
 Wiąże się to z nachyleniem jego orbity do płaszczyzny, po której Ziemia okrąża Słońce.
 Raz na 18,6 roku Księżyc wschodzi w najbardziej na południe wysuniętym punkcie horyzontu.
 Patrząc z wierzchołka wzgórza wawelskiego, wypada to właśnie nad kopcem Krakusa.
 Po 9,5 roku, czyli w połowie tego okresu, Księżyc zachodzi natomiast nad kopcem Estery.
– Czyli gdzie?
 – Na miejscu trybun dzisiejszego stadionu ”Wawel”.
 Powiem jeszcze, że linia wzgórze wawelskie – kopiec Estery jest prawie równoległa do linii kopiec Wandy – kopiec Kraka w Krakuszowicach…
– Ale jak ludzie sprzed kilku tysięcy lat mogli to wymierzyć?
 – Nie wiemy, czy znali trygonometrię.
 Starożytni Grecy znali.
 Może zaimportowali jakiegoś naukowca?
 Ta wiedza na pewno świadczy o ich wysokim poziomie.
 Podobnie kunszt budowniczych – najlepszy dowód, że prehistoryczne kopce wciąż stoją, podczas gdy Piłsudskiego i Kościuszki po deszczach niemal się rozpłynęły.
– Daty, które podał Pan na początku pokrywają się z głównymi świętami kalendarza celtyckiego.
Może tam trzeba szukać twórców tego systemu?
 – Może.
 Celtowie dzielili rok na połowę: letnią i zimową.
 Początek roku wypadał w ok. 1 listopada, czyli mniej więcej wtedy, kiedy z kopca Wandy zachód Słońca widać na tle kopca Krakusa.
 Letnia połowa rozpoczynała się w maju, gdy wschód Słońca obserwowano na tle kopca Wandy.
 Ale tego, czy te wzniesienia są dziełem Celtów, na tej podstawie nie można przesądzić.
– Czy jest szansa, że będziemy mieli w Krakowie własny, ”ziemny Stonehenge”?
 – W kamieniach ze Stonehenge jest zapisanych wiele interesujących zależności, ale linia krakowska, określona przez kopiec Wandy i kopiec Krakusa, nie jest w nich tak wyrażnie zaznaczona.
 Kopce i niektóre naturalne wzgórza wokół Krakowa i Wieliczki tworzą coś w rodzaju prehistorycznej sieci astronomiczno – geodezyjnej.
 To jest wysokiej klasy ciekawostka.
 Napisałem o niej już trzy artykuły naukowe i temat nie jest wyczerpany…Udokumentujemy ją odpowiednio i nie chcę powiedzieć, że będziemy mieli krakowski Stonehenge, ale nie będzie to rzecz gorsza.Zaawansowana znajomość astronomii, pozwalająca określać wschody i zachody słońca, była dostępna mieszkańcom Europy Środkowej już od 3,6 tys. lat. Tekst: Katarzyna Kobylarczyk  ”Dziennik Polski” z   2006 r.  

Picture


Inne, uczone, nad księgami siedzą,
–Lecz z literami oko nic nie czyni,
O duchu w księgach zamkniętym nic nie wiedzą.
(Król Duch J. Słowacki)  


‚Dlaczego usypano Wandzie Kurhan? 

Bo tak u nas ”czczono jej nadludzki (czyli boski) majestat” (tak pisał np. o Wandzie Kadłubek). W MHP Kaźmira Szulca przeczytamy tezę, że Wanda i Krak to były bóstwa, a nie ludzkie postacie historyczne, kompromisem niesprzecznym z tymi dwoma sprzecznymi opiniami, jest teza, że byli żywymi bogami władcami typowymi dla Scytów ~ Chrobatów, tak identyfikowanym narodowo ze względu na usypane im Kopce ~ Kurhany.” [W tej „pieśni” poniżej istotne jest tylko to, że królewicz (olbrzym) syn władcy(kolejnych władców obrów Światogorów) z Świętych Gór miał brata Smoka(ów-dowódców armii) którego podstępnie zamordował, bo miał w tym swój interes, i to jest cecha stała w ciągu kilkuset lat dla sytuacji politycznej w Gnitaheidi, czyli na północ od Dunaju czy Myrkwidu (lasu Hercyńskiego), a patrząc od Świętych Gór na zachód do Łaby i na wschód do Dniepru (jest to główna informacja reszta jest prawie nie istotna). 

Eda „Pieśń o Fafnirze”. Olbrzym Fafnir jest lśniącym (więc świecącym-płonącym-ognistym) smokiem z pól Gnitaheidi – Świętych Gór (Sygurd do Regina „winę…ponosisz, że udałem się…tu do Świętych Gór), Smok jest spadkobiercą swego wielkiego ojca Hreidmara [Sławomira, hreid-sława i byłaby to kalka imienia węża Swafnira-Sławnira, więc Fafnir-Hreidmar to pleonazm czyli smok to syn smoka-węża z nawiązaniem w obu imionach do imienia sław’y – sFaf-Hreid (jest to też imię węża alias Odina)], Sygurd jest niewolnikiem (jeńcem wojennym według własnych słów, tak czy owak był w niewoli) którym posłużył się Reginn-olbrzym (Reginn-królewicz po łacinie, o sobie „długo byś pozwolił leżeć we wrzosie staremu olbrzymowi, gdybyś broni (w istocie trucizny) nie użył którą sam zrobiłem” więc ostatecznie królwewicz-olbrzym), do zabicia swego brata Smoka Fafnira, inne imiona „Edy” z tym imieniem związane Ofnir, Swafnir co synonimiczna mutacja imienia węża (of-ion) i Słowian (sław-swaf-faf), mamy końcówki ~nir (niebieski), czyli odczytujemy znaczenie tych imion jako wąż-modry (m’odro’wąż, m’azur~azuri), smok-venet, sławny-niebieski, słowianie-veneci-niebiescy. ]

Wyciągamy z tej historii wniosek taki, Reginn (królewicz) nasłał mordercę na brata jak to bywa w takich wypadkach by usunąć konkurenta do tronu, dziedzictwa po Królu ojcu. Regin dał swemu słudze do ręki nie miecz ale truciznę ale o tym niżej. W naszych kronikach jest też pewna historia z zabójstwem brata przez królewicza i smokiem w tle, jest to podanie Kadłubka o Kraku jego dwóch synach z których młodszy zbija starszego, a potem po wyjściu prawdy na jaw umiera przeklęty w niesławie na wygnaniu. Różnią się te historie tylko tym, że tu obaj bracia mieli pokonać smoka. 

Ktoś powie, że te historie mogły się zdarzyć wszędzie, otóż ta historia wydarzyła się w Świętych Górach, więc ścisła wskazówka ograniczenia geograficznego do Świętych Górach Olbrzymów, wrogich Niemcom, tu Niemcy znajdują się w pętach, daleko od swego dziedzictwa. (Aleś ty niewolnik… Spętany zawsze się boi… spotwarzasz mnie Fafnir… żem daleki od ojców spuścizny, w pętach nie byłem, choć jeńcem wojennym) Nasza historia z Krakiem i synami staje się zrozumiała dopiero wtedy gdy dojdziemy do wniosku, że starszy syn Kraka (kraken-smok) był dowódcą Zmaja Ogiennego, został zamordowany przez brata rękami niewolnika, to wyszło na jaw i dlatego został wygnany. Smok czyli armia wymaga utrzymania czyli regularnych dostaw np. wołów, czy w wyniku tego zabójstwa doszło do jakiejś dezorganizacji naszych sił zbrojnych? Możliwe, Regin wygląda na zdemor-alizowanego skrytobójcę, nie był przygotowany do objęcia funkcji, brat był doświadczonym wodzem, który chadzał z armią zmarłych i był z nią i jej tajemnicami obeznany. 

Możliwa jest bardziej dramatyczna wersja tych wydarzeń, najstarsze zapisy mówią o tym, że brat zgiął otruty (smok tez został otruty) w kontekście tej historii mówi się też, że znakomici ludzie tego plemienia zginęli otruci i chodzi tu o Lechitów, więc chodziło by tu o otrucie jakiejś dużej grupy dowódców naszej armii czyli potwierdzało by się nasze przypuszczenie, że pod zabójstwem brata czy smoka w obu przypadkach chodzi o otrucie, jest zachowana pamięć zbrodniczego zamachu na naszą armię-smoka, a trucizna musiała być bardziej wyrafinowana niż siarka w owczej skórze, ludzie ciemni nie rozumiejący przekazu poprzekręcali go niemiłosiernie, rozdzielili imię brata-smoka, na smoka i brata, ale racjonalne jądro tej historii pozostało, my łączymy imię brata i smoka wtedy historia staje się logiczna, bo prawda wraca na swoje miejsce 

Nikt nigdy nie zabił żadnego smoka który by się czołgał na swym brzuchu do wodopoju, bo takie smoki nie istnieją i nie istniały. Pokonać armię która posługiwała się sztafażem armii zmarłych czyli smogiemdymami, się kiedyś zdarzyło, ale mogło się to wydarzyć tylko przy pomocy bratobójstwa, zdrady i trucicielstwa, wojny domowej, (jeśli dołożymy do tego lewantyńską herezję chrystian, szerzącą się na południu związku Słowiańskiego, pojawiają się nieuchronnie, wręcz znakomite warunki, doprowadzenia państwa i naro-du do klęski). 

Kiedy to się zdarzyło, następczynią Kraka (formalnie Lecha) miała zostać Wanda podczas jej panowania, „srożył się pewien tyran lemański w zamiarze zniszczenia tego(naszego) ludu”, istotne jest tu francuskie imię Niemc-ów, sugerowało by ono, że chodzi o czasy z przewagą Galofranków, a najbardziej srożył się historycznie, atakując nasz lud od strony bramy morawskiej, podczas wojen z Awarami Karol Magni(wielki), bo my to Awarowie, a podboje Karola miały dojść do Wisły, wiec Karol Magni alias Tyran Lemański – czyli Karol lemański, tyran magni, został odnotowany w naszych źródłach jako wróg dążący do zniszczenia naszego ludu. 

Krak ojciec Wandy po powrocie z zwycięskiej wyprawy do Karyntii miał zostać Królem, oczywiście było wielu władców o tytule Krak, ale wracać z Karyntii można było tylko wtedy kiedy ona zaistniała, lata (752-769r) to rządy Chotimira księcia Karyntii wasala Franków w następnych latach po najazdach Awarów doszło do przywrócenia granicy Awarsko-Frankijskiej na linii Bawarii i Firulu, Karyntiia wróciła pod nasze panowanie, kontrakcja Franków zaczęła się po 791r, wtedy też lub od parę lat później miała władać Wanda. 

O zamku Lyscu i Łysej Górze „Na tym zamku pani iedna przedtym mieszkaiąca, podniowszy się w pychę, iż była poraziła wielkiego Aleksandra pod tą gorą, kazała się za Boginią Dianą chwalić. Ale natychmiast za tho bluźnierstwo pomstę Bożą uznała, iż on zamek wszystek grom roztrącił onę też panią ze wszystkimi służebnikami pothłumił, tak iż ieszcze po dziś dzień leżą na tym mieyscu wielkie gromady kamienia. Na tym mieyscu był Kościół trzech bałwanów Lada, Boda, Leli. Do których prości ludzie schadzali się pierwszego dnia Maia, modłę im czynić y ofiarować”. 

(więc w istocie rzeczy, była to ostatnia kapłanka więc dziewica bo tylko dziewice mogły być kapłankami (stąd dziewictwo oraz niezrozumiały dla niektórych upór Wandy), wielkiej Świątyni bogów Lady, Body (lub Wody) i boga Lelego (stąd przyśpiewka Łada, Ileli, u Macieja z Miechowa oraz Lado, Ylely u pewnego klechy), której to Świątyni pierścień wałów został zniszczony). 

Jeśli by tą panią, Boginią była Wanda, a Wielki Aleksander-Karolem Wielkim, to zamek Lysiec byłby wielką Awarską twierdzą-światynią dziewięciu kręgów-ringów-pierścieni która została zniszczona przez Franków, było to w 796 roku, po sześciu latach ciężkich wojen z wrogiem i buntującymi się chrystianami, świątynię pomógł zniszczyć Frankom, zdrajca Moimir książę południowych Croatów, którzy się przechrzcili, gdyby nie zdrajcy, truciciele i nasze grzechy, pewnie nie upadło by państwo Obrzymów Światogorów z Świętych Gór. 

Dlaczego tę historię z Wandą umieszczamy inaczej niż Prokosz który sytuuje w końcu niezwykle tragiczny cykl Kroka (u Prokosza Krok nie Krak został zabity po pięciu latach od oboru na króla), jego syna(?) Lecha (wygnany po dwóch latach rządów, za udowodniony mord brata) i jego następczyni Wandy (735-740 dewotio jej samobójcza ofiara) czyli według Prokosza panowanie ich wszystkich zamyka się w latach 728-740. Z powodu faktu oboru Kraka po zwycięskich walkach w Karyntii i jest to jakby przywrócenie urzędu króla po latach bezkrólewia w okresie innej formy rządów, czyli Krak nim został samowładcą zasłużył się jako zwycięski wódz walcząc na południe od Dunaju na obszarze dzisiejszej Austrii – Słowenii i zachodnich Węgier, oraz dlatego, że mógł to zrobić tylko w latach 760-780 kiedy u Prokosza przypadają rządy tzw. 12 wojewodów, a same panowanie Wandy przypada na lata kiedy srożył się wielce pewien Tyran (Karol) Lemański czyli w latach 791-815. 

Wydaje się nam, że cykl Wandy pasuje do czasów ataku Karola Lemańskiego wątek romansowy to zupełne nieporozumienie(?) usiłujący wytłumaczyć „stan cywilny” Wandy, wiadomo, że po ataku frankijskim 791r doszło do zamieszek i wojny domowej w kaganacie w wyniku którego zabito Kagana i kaganbeka Jugur’rusa, stąd zagadkowe zabicie Kraka w piątym roku panowania, następnie dwa lata rządów Lecha jego wypędzenie w 793r, potem pięcioletnie rządy Wandy do 798 roku(lub796), odnosząc w 795r zwycięstwo nad frankami pod Świętą Górą, jednak świątynia Awarska zniszczona została w 796r przy pomocy Mojmira, więc Wanda przeżyła by ją o dwa lata, możliwe, że ten Krak zabity w piątym roku panowania to nie ojciec Wandy tylko brat Krak-Krok-Kraken-smok, zabił go podstępnie trując Lech stąd został wygnany. Ten Krak ojciec Wandy umarł więc pięć lat przed 791 rokiem czyli około 786 roku, a najazdów na Bawarię i Firul dokonał już brat Wandy Krak (Krok u Proksza, u Kadłubaka Krak) zabity w piątym roku panowania przez swego brata Lecha i jego żonę-przyjaciela-niewolnika Sygurd’a~ę (filoagentka frankijska czy chrystiańska?). 

Jest jeszcze jedna analogia Lech miał zostać wygnany po wyjściu na jaw jego roli w morderstwie po dwóch latach oraz umrzeć w niesławie na wiecznym wygnaniu, mamy też w źródłach Frankijskich jakąś frankijską ‚marionetkę­-kagana’ który musiał się schronić wypędzony na terytorium franków przed prześladowaniami z częścią ochrzczonych współwyznawców i miał też tam umrzeć w podobnym czasie. W wielu szczegółach więc była by to ta sama historia pisana tylko z dwóch punktów widzenia. Naszego Awarskiego i z punktu widzenia wrogów naszych Franków. 

Ostatecznie w czasie rządów 12 wojewodów Krak się zasłużył jako zwycięski wódz czyli w latach 760-780, zaś w latach780 – 786 panował jako Król-Kagan, potem panował jego syn Krok-Krak – smok. 

Kagan Krak brat Wandy w latach 786r do 791r skutecznie walczący z frankami oraz ugruntowuje porządek na południu antagonizując krypto-chrystian. Frankowie wtedy uruchomili swoich agentów (żona-przyjaciel Lecha i inne adherenci) oraz wzmacniają chrystiańską piąta kolumnę. 

Krak – smok zostaje otruty razem z grupą doświadczonych najdzielniejszych z dzielnych wodzów, stąd rozprzężenie w 791r, nieudolne rządy truciciela Lecha sprzyjanie chrystianom układy z frankami, lud przejrzał na oczy wypędził truciciela i zapewne nowinkarza już 792r, zaczęła się wojna domowa północy z południem. 

Wanda opanowała rozprzężenie, twarde sprawowanie rządów przez dziewicę westalkę – Wandę kapłankę wielkiego kościoła Lady, Boda i Lel-ego spowodowało to że, wyemancypowani już chrystianie na południu oderwali się ostatecznie od jej królestwa mamy wojnę domową i inter-wencje franków po stronie chrystian. 

Jeszcze w 795 roku Wandzie udało się pokonać Franków pod Świętą Górą, jednak następny atak w 796 się powiódł dzięki kolaboracji Mojmira, więc po pięciu latach swych rządów (włącznie od 792 do796), gdy nie mogła przeżyć zniszczenia swojej świątyni czyli w 796r popełniła samo-bójstwo i „długo się jeszcze chwiało państwo”. 

[Uzupełniając można dodać, że do tej historii wydaje się pasować historia Popiela II który za namową żony cudzoziemki otruł stryjów, wynikiem czego doprowadził do odpadnięcia prowincji pomorskich od swego królestwa, a sam został w końcu pożarty przez myszy (miszina tropka ­- droga mleczna czyli droga bohaterów, stąd mysza-bohater) które wyległy się z ciał pomordowanych książąt, jego krewnych uznających przecież jego władzę. Choć też jest twierdzenie, że to się stało (odpadnięcie prowincji) dopiero po objęciu władzy przez Piasta z powodu jego chłopskiego pochodzenia, ale syn węża nie mógł być chłopem, więc najprawdopodobniej dla tego, że Biało Chorwaci czyli Krak-Chościsko(wąż) narzucił Wielotom swego syna tzw. Piasta na władcę, byłby to więc ten historyczny wzmiankowany przez tzw. źródła Kagan Ruski z 839r więc to on nosił by imię Chościsko (wąż). 

Wydarzenie te jest sytuowane przez Prokosza na rok 840, było by to 50 lat później niż upadek świątyni Wandy, dowodzi ono w każdym bądź razie, że trucicielstwo jako narzędzie walki o władzę znane było naszym książętom i królewiczom inna sprawa czy była jedna Wanda obrończyni świątyni, takich kapłanek musiało być na przestrzeni wieków więcej. 

Nie da się wykluczyć, że obie te historie zostały przemieszane w naszej historiografii i legendach, żona Popiela jest cudzoziemką i Sygurd jest cudzoziemcem nie da się wykluczyć, że Sygurd pierwotnie był kobietą cudzoziemką czyli Sygurdą żoną królewicza-regina Lecha, bo imię Lech łączy się z imieniem Popiela ale u nas pełno było Leszków-Lestków i Popieli co wiązało się z kremacją pogrzebową, Lech-Leszek-Laszek (mac. lesz – trup, Lasz-Laszo’wać ang. (l)ash-popiół – Popiel co łączy się też z rus-sadza) choć bezsprzecznie były takie dwie historie jedna krakowska (sklawińska) – druga kruszewicka (Wielocko-kujawska), a sam szewc (shefc) Skuba mógł być shefem kuchni czyli kucharzem zaufanym cudzoziemki czyli Sygurdy, Skandynawowie nie odróżniają imion męskich od żeńskich jest tak np. w przypadku imienia Frey, brat i siostra noszący to samo imię, stąd często są myleni, nie da się wykluczyć, że samo słowo Regina odnosiło się do Sygurdy, bo Regina Sygurda znaczyło by dosłownie królewna Sygurda niewolnica-żona Olbrzyma (wtedy żony były kupne). 

Sam słownik łaciny tłumaczy słowo regina tylko jako królowa, królewna, księżniczka, król to rex, regulus, regno – królować, a u nas król powinien najwyżej nazywać się Regin-Lechin, końcówka ‚a jest żeńska, zresztą mamy imię Har’Lechin dosłownie wysoki-olbrzym (lub płonący) król(kamień), też wilkołak (wielki kołek) bywa zwany wodzem olbrzymów (Ent-Ant’ów, Ris’ów, Thurs’ów, Hun’ów). Imiona Polskie -Wanda – Barbara – Jolanta – Jan – Jac’ek(Jack) – Tomasz – Łukasz(Lukas) – Szczepan (Sthephan), są i w Angielskim mogły się tam też dostać podczas ataków Rorika czy Horica na zachód z Danii w latach 830 – 860]. 

Jak wyglądała Świątynia dziewicy Wandy i bogów, czy boga czyli Lady, Body, Lely, czemu boga, bo może to być fraza Lada(w’ładca) ‚wody i ognia’, Body (chorwackie b~w woda) i Leli (lila ~ płomyczek igraszka, więc leli płomień-ogień), czyli Lad ~ władca żywiołów, też sama Wanda ma władać morzem, ziemią i przestworzami, („Vanda mare, Vanda terrii, Vanda aerii imperat”) czyli wodą, ziemią i powietrzem, trzema żywiołami czwartym antycznym żywiołem jest ogień, rekonstruując tę świątynię, będziemy się  Księga II Wiedza Legend (Lata od 203 p.e.ch. a latami 800 e.ch czyli lata epoki Stolimów (rok 999 epoki to 796 e.ch.)  
Między legendą bajką historią a Prawdą. Czyli o Smoku jego bracie trucicielu i ich siostrze Bogini Wandzie oraz jej Świątyni. 
JA WELE TAB – Duch Ksiąg                                                                       
                                                                                                                           ***
Księga II Wiedza Legend (Lata od 203 p.e.ch. a latami 800 e.ch 
czyli lata epoki Stolimów (rok 999 epoki to 796 e.ch.) 
http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/post690.html 

Picture

Mogiła 

Mogiła – część miasta Krakowa wchodząca w skład Dzielnicy -Nowa Huta, dawna wieś. Do końca 1950 roku miejscowość była siedzibą gminy Mogiła. 1 stycznia 1951 r. wraz z niemal całą gminą (bez gromady Prusy) została włączona do obszaru miasta Krakowa. Nazwa miejscowości według legendy wiąże się z Wandą, córką legendarnego władcy Krakowa – Kraka, która nie chcąc poślubić Niemca – Rytygiera, miała utopić się w Wiśle. W pobliżu miejsca, gdzie zostało odnalezione jej ciało, usypano mogiłę[1]. W 1222 biskup krakowski Iwo Odrowąż podarował wieś Clara Tumba cystersom oraz ufundował kościół. W 1291 r. po raz pierwszy w dokumentach pojawia się nazwa Mogiła.

Picture

Kopiec Wandy Panorama

Picture

 

Położenie m. Mogiła

Picture

Most Wandy nad Wisłą w Krakowie

Picture

Most Wandy Kraków Nowa Huta

Picture

Most Wandy w krakowie
– most w Krakowie nad Wisłą, wybudowany w latach 20012002. Most, położony w ciągu ulic Klasztornej i Półłanki, łączy Nową Hutę z Podgórzem.
Symboliczne otwarcie prac nad budową mostu odbyło się 1 września 2001. Prace rozpoczęto w marcu 2002. W czerwcu budowę mostu trzeba było przerwać ze względu na przejście fali powodziowej przez miasto. W lipcu-wrześniu 2002 wykonano żelbetową płytę mostu, a w sierpniu-październiku prowadzono prace wykończeniowe. Ostatecznie oficjalne otwarcie mostu odbyło się 26 października 2002.
Most składa się z 8 przęseł. Jego całkowita długość z przyczółkami wynosi 352,47 m, a szerokość – 15,20 m. Na moście znajduje się jezdnia dwupasmowa i ciągi pieszo rowerowe. Do budowy zużyto ponad 1200 ton stali i 4000 m³ betonu. Łącznie na inwestycję wydano 16 mln zł (powstały w tym samym okresie Most Kotlarski kosztował 137 mln zł).  

Picture

Rękawka 

Picture

Lucyan Siemieński (1809 – 1876) o Rękawce:
(…)Obchód Rękawki przypadający w dzień wtorkowy, jeżeli nie ma związku z żadną pamiątką kościelną, za to daje nam tajemniczy jakiś zabytek niezmiernie starego zwyczaju narodowego (…) jest widowiskiem nieodgadnionego zwyczaju. Tłumy zalegają wzgórza zwane Krzemionki: jednych wabi stojąca tam kapliczka św. Benedykta – drugich mogiła wznosząca się jeszcze wyżej – a wszystkich pocieszna krotochwila rzucania ze stromej góry jajek, bułek, orzechów, pierników i innych przysmaków, które pnące się po spadzistości paupry wydzierają sobie i w ogniu walki o łakomą zdobycz potrącają się i koziełkują z góry na dół… Znaczenie Rękawki chciano wywodzić od tego, że w rękawkach noszono ziemię przy sypaniu mogiły wielkiemu Krakusowi … Odkrycie nieszczególne! – nieświadczące wcale o praktycznym rozumie starych praojców naszych, którym daleko wygodniej i sporzej było nosić ziemię w połach niż w ciasnym rękawie. Jednakże nie zbijam nieodwołalnie starego podania; być bowiem mogło, że wówczas noszono ścięte poły na kształt naszych fraków – co gdy wyświęcone będzie przez panów archeologów, chętnie się na nie podpiszę.(wg strony http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje15/text13p.htm)  
W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Na zboczach kopca Kraka i Wzgórza Lassoty w pierwszy wtorek po Wielkanocy urządzano święto zwane „Rękawką”. Ze stoków kopca zrzucano resztki święconego: chleb, kołacze, jajka na twardo, słodycze, jabłka, srebrne pieniądze… (w 1897 roku władze zakazały tego obrzędu ze względu na gorszącą walkę o zdobycz, jaka rozgrywała się między biedotą). Palono też ogniska i sadzono drzewka, a wokół kopca odbywały się zawody szermiercze.  
Obrzędy te przypominają pogańskie Zaduszki, w czasie których przynoszono zmarłym pokarm, a brzękiem oręża odstraszano złe duchy. Co ciekawe, Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych przybierają postać zamieszkujących drzewa ptaków, a do niedawna na Rękawce sprzedawano wystrugane „drzewka życia”, na których siedziały drewniane ptaszki.  

Picture

Stos ciałopalny – rekonstrukcje obrzędowe

Sama nazwa „Rękawka” wywodzona jest od czeskiego słowa „rakew” – trumna czy serbskiego „raka” – grób. Wiadomo też, że pod kopcem Kraka, jeszcze do XIX wieku, odbywały się stypy żałobne. 
Tradycja, nadal kultywowana w okolicy starożytnych kopców, wskazuje, że choć archeologom nie udało się odnaleźć szczątków pogańskich władców, nie należy lekceważyć pięknej legendy, która jak każde podanie może zawierać więcej niż tylko ziarno prawdy.   Autor: A Książyńska    www.argonauci.info/content/view/30/1/  

Prof. Władysław Góral rozszerzył tę hipotezę, wykazując że Kopiec Krakusa, wraz z kopcami krakowskimi (Krakusa II, Wandy i Esterki) i Wzgórzem Wawelskim, był celtyckim systemem wskaźników astronomicznych. 
Stojąc na Kopcu Wandy 4 listopada lub 6 lutego zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 2 maja lub 10 sierpnia zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy[. 
Są to przybliżone daty celtyckich świąt Samhain, Imbolc, Beltane i Lughnasadh.www.kartuzypradzieje.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=104   

Picture

Wandy córka -Żaganna –  założycielką Żagania  

Picture

Kepler Johannes (1571-1630), wybitny astronom, matematyk i fizyk w Żaganiu
Legenda o założeniu Żagania 
W znanych  legendach o   Księżniczce  Wandzie  nie wspomina się że  Wanda miała  dzieci .
Jest jednak   legenda  żagańska i dotyczy starego  grodu   Żagań…. 
Według podań miasto zostało założone ok. roku 700 przez Żagannę, słowiańską księżniczkę, córkę Wandy, wnuczkę Kraka. Według danych historycznych Żagań został założony w 2. połowie XII wieku przez księcia Bolesława IV Kędzierzawego jako gród i strażnica przy przeprawie przez Bóbr. Dziś jej imię nosi jedna z głównych ulic miasta.

Picture

Wandy  siostra -Waleska –  założycielka m. Kłodzko 

Córka Kraka i siostra królewny Wandy  Waleska (Walaska, Valeska, Valaska lub Valiska) – legendarna założycielka miasta Kłodzko, która miała panować na grodzie na Zamkowej Górze w czasach pogańskich. Postać funkcjonowała w tradycji ludowej ziemi kłodzkiej jeszcze do czasów wymiany narodowościowej na tym terenie po II wojnie światowej.
Najstarszy dokument wspominający Waleskę pochodzi z 1625 r. – kłodzki kronikarz Aelurius Georgius w dziele Glaciographia poświecił jej cały rozdział. Niektóre podania mówią, że była córką Kraka i siostrą królewny Wandy. Wszystkie za to zgodnie twierdzą, że odznaczała się urodą, wzrostem i wielką tężyzną fizyczną. Miała długie, złote włosy zaplecione w warkocz, znała się na myślistwie i strzelała z łuku. Gołymi rękami potrafiła złamać podkowę.
Jej imię językoznawcy wywodzą od przydomka „złotowłosa” czyli w czeskim brzmieniu „zlatovláska”, słowa przeobrażonego przez język niemiecki na „Walaska” lub „Waleska”.
Jedna z opowieści mówi, że nadludzką siłę czerpała ze swojego cudownego warkocza. Pokonała dzięki temu smoka ukrytego w jamie pod lipą w Żelaźnie, strzelając do niego z łuku z odległości paru kilometrów. Kraina, którą władała słynęła z bogactwa, co wywołało zazdrość u sąsiadów. Zazdrośni chrześcijańscy Czesi, chcieli zagarnąć jej ziemie. Podstępnie pochwycili ją i pozbawili zaczarowanego warkocza. Zakończyła życie zamurowana żywcem w kościele, który zwano potem pogańską świątynią.
Była też wersja, że Waleska była pogańską dziewicą, która weszła w konszachty z diabłem. Dzięki temu była okrutna i zła, a zarazem piękna i mężna. Nie dorównywał jej w walce żaden rycerz. Jej siła była zaklęta w pięknych, długich włosach. Była bezlitosna dla poddanych, a układ z diabłem sprowadzał na okolicę nieszczęścia. Poddani zbuntowali się. Nocą, gdy Waleska spała, obcięli jej włosy, przez co stała się bezbronna. Uwięziono ją, a następnie zamurowano w murze zamkowym. Złote włosy oraz cudowny łuk złożono w świątyni, która znajdowała się na Zamkowej Górze. Okazało się przy tym, że łukiem potrafiła władać tylko sama Waleska, a w innych rękach był bezużyteczny.
Jej warkocz był podobno przechowywany do XVIII w. w tzw. Zielonej Sali zamku kłodzkiego jako talizman chroniący miasto. Zabrał go dopiero Fryderyk II Wielki, który zdobył Kłodzko i przyłączył całą ziemię kłodzką do Prus. Przy okazji miał też zabrać legendarny bęben obciągnięty skórą przywódcy husytów – Jana Žižki
Na murze okalającym twierdzę kłodzką istnieje kamienna płaskorzeźba przedstawiająca kobiece popiersie. Tradycja przypisuje temu wizerunkowi portret Waleskiej. Około roku 1945, po osiedleniu się w Kłodzku ludności polskiej, rzeźba została zniszczona. Wandale pozbawili ją zupełnie rysów twarzy. Jej wygląd znany jest obecnie tylko z przedwojennych fotografii  

Picture

Kłodzko – Pieczęć Grodu Pierwsza wzmianka o istnieniu grodu obronnego o nazwie Kłodzko (Cladzco) pochodzi z 981 roku

Picture

Kłodzko Rycina grodu z końca XVII w

Picture

Picture

Kłodzko – Górny bastion twierdzy
Picture
6/05/2020

Poligamia i monogamia u naszych Barbarzyńców oraz wysoka pozycja ich kobiet

Skupię się w tym temacie jedynie na antycznej Germanii jak również będzie odwołanie do Traków i Getów w których wielu dziejopisów widziało Sławian a nawet Przodków dzisiejszych Sławian Zachodnich.

Barbarzyńcą być i łupić i pustoszyć rzymskie ziemie za limesem na Dunaju, a potem przynosić złote i srebrne świecidełka swoim trzem żonom i patrzeć jak się cieszą… co za piekne życie nieprawdaż?

Czemu trzem a nie jednej?

25-18
Odsyłam do wenedzkiej „antytelegonii” Narbutta czyli „Dzieje starożytne narodu litewskiego”, Tom 2, str 240, cytat (o Wenedach) :

„Mężczyźni mają po trzy żony, przestają z niemi kiedy i gdzie chcą, niewstydząc się niczyjej obecności, ponieważ w takich rzeczach wstyd u nich nie ma miejsca, obcują z nimi wspólnie i naprzemiany, gdzie jest mąż tam i żona bydź musi, chociaż wiele używają niewiast, przecież mało u nich jest dzieci”

b76ef89321ee4117b0126975ba23e599

Czyli odesłałem do dobrego źródła które ma 9 tomów zamiast bełkotać z pustego turbozakażonego łba bez źródeł, ale z kolei Tacyt pisał w Germanii że :

„Obyczaje małżeńskie są tam jednakże surowe, a żadne inne nie zasługują na większą pochwałę. Albowiem chyba tylko oni wśród barbarzyńców zadowalają się jedną żoną z wyjątkiem nielicznych, którzy – nie z pożądliwości, lecz wskutek wielu składanych im propozycji wynikających z ich szlachetnego pochodzenia – związani są liczniejszymi małżeństwami”

Myślę że Tacyt tutaj miał na myśli plemiona germańskie nad Renem i w dzisiejszych zachodnich Niemczech czyli wtedy zachodnia część Germanii na które wpływ wywierali Celtowie bo u nich była monogamia, u plemion celtyckich kobieta (być może też u Swebów – czcili Izydę) rządziła jako matrona całym życiem domowym.

O tym że żyli tam Celtowie świadczy inny cytat z Germanii Tacyta :

„Boski Juliusz, najszacowniejszy z autorów, podaje, że niegdyś siły Galów były znaczniejsze; wiarygodne jest tedy, że również oni przybywali do Germanii. Jakże znikomą przeszkodę stanowiła bowiem rzeka dla ludu, który wyrósł w siłę, by zmieniał siedziby i zajmował nowe obszary, dotąd wspólne i niepodzielone między władztwa królestw. Tak więc między Lasem Hercyńskim a rzekami Renem i Menem osiedlili się Helwetowie, dalej Bojowie, oba ludy galijskie”.

A im bardziej na wschód Germanii to poligamia istniała, na pogańskim Pomorzu aż do XII wieku, np. książe pomorski Warcisław mial 24 Nałożnice, zanim dał się ochrzcić i ożenił z chrześcijanką, Ranowie mieli z pewnością po kilka żon przed upadkiem Arkony i jest to w kronikach.

W Antyku wielożeństwo było uzasadnioną koniecznością, żeby społeczność danego plemienia się poprostu NIE ROZPADŁA bo była stała nadwyżka kobiet, inaczej sie tego nie da się wyjaśnić, która trwała setki lat bo wojownicy padali jak muchy na wojnach wewnątrzplemiennych czy też wojnach z Rzymem, zresztą do dziś w Europie i w Polsce jest więcej kobiet niż mężczyzn statystycznie.

Np. w Wojnach markomańskich w 2 połowie II wieku zginęły dziesiątki tysiecy Germanów (starożytnych Sławian głównie) i Sarmatów w ciągu około 20 lat i trzeba było te wszystkie kobiety, wdowy po zabitych Barbarzyńcach poprostu „zagospodarować” żeby nie czuły sie samotne.

pog2

PRZYKŁAD – w plemieniu bylo 2000 dorosłych wojowników bo reszta straciła życie na wojnie i 6000 młodych zdrowych kobiet w tym samym wieku + starcy i dzieci, to każdy wojownik miał kilka żon, średnio po 3 a nie po jednej żonie a 4000 kobiet lata samopas, jest smutna że ich nie ma kto przytulić i się musi masturbować.
Między innymi stąd się wzieła barbarzyńska poligamia, pozatym oczywiście dochodziły kwestie związane ze statusem społecznym wojowników czyli im większy tym więcej żon miewali i kwestie kulturowe bo poligamia byla wpisana w życie.

Tracy i Getae, w tych drugich Joachim Lelewel widział Przodków też żyli w poligamii i to mocno rozwinietej, o czym Lelewel napisał w „Część bałwochwalcza Sławian i Polski” str 11, cytat :

„Wszyscy Thrakowie a najbardziéj Getowie, żyli w wieloźeństwie: po dziesięć żon miewali, a na tém nieprzestając, jedenastą i dwunastą pojmowali. Ten co miał żon cztery lub pięć za biednego był poczytywany (Menand. Ap. Strab. VII, s. 297)”

mdp.39015006570660-seq_13 (1)

Kobieta to temat luksusowy….5 żon mieli biedaki hm….dziś 5 żon to S-F pod każdym względem, finansowym, kulturowym, mieszkaniowym i  seksualnym – 1 mężczyzna „obsługujący” seksualnie 5 zdrowych młodych kobiet na dłuższą mete dzień w dzień przez wiele lat nie dałby rady, a wtedy dawali radę bo oni wszyscy byli seksualnymi drapieżnikami.
Ludzie żyli w warunkach dziewiczej natury – czysta woda, powietrze, jedzenie, dookoła nagie kobiety bo nie bylo wstydu, siostry, matki, żony latające w negliżu po chałupie, a w lato nad jeziorem czy rzeką wspólne kapiele nago…widział to wszystko młody barbarzyński wojownik a testosteron w nim huczał.
Między innymi przez te czynniki środowiskowe potencja Barbarzyńców była napewno dużo większa niż dzisiejszych facetów atakowanych chemią w jedzeniu, zanieczyszczonym powietrzem czy używkami, libido kobiet też musiało być większe w tych nieskazitelnych niczym warunkach, bo Germania to było 95% lasów.
Jeszcze w X wieku zalesienie dzisiejszej Polski wynosiło 90%

7

STAROŻYTNE LGBT?
Nie istniało albo było likwidowane w zarodku – wszyscy byli hetero a zniewieściali odmieńcy tonęli w bagnach nakryci chrustem i gałęziami (Tacyt, Germania).

Barbarzyńcy nie lubili homoseksualizmu i go tępili bo uważali że takie zachowanie może „zarazić” całą wspólnotę plemienną, stąd te ofiary na bagnach które dziś znajdują archeolodzy w całej Europie.

Vandale po opanowaniu Kartaginy w 439 nie dość że pozamykali wszystkie burdele i zresocjalizowali pracujące w nich damy lekkich obyczajów (wiele zostalo vandalskimi żonkami) to wygnali wszystkich homo na pustynie bez wody i jedzenia aby spróbowali czy można jeść piach…nie można więc wiadomo jak skończyli miłośnicy męskiej odbytnicy, głupki i tyle, zamiast kochać piękne kobiece łono to zginęli tam marnie w męczarniach…

Kobiety w wielożeństwie nabywają cech biseksualnych czyli mogą działać w sypialni między sobą a więc lesbijek stricte też nie było, a w monogamii która opisywał Tacyt kobiety były wierne i wszelkie cudzołóstwo bylo niezmiernie rzadką sprawą.

dibqtc-fd6b6222-d6bb-425b-9131-5c042c8287db

W temacie poligamii Barbarzyńców w Antyku nie ma chyba jakichś poważnych opracowań, jeśli ktoś czytał cos ciekawego na ten temat to proszę wrzucić link w komentarz albo tytuł takiej pracy, w związku z takim życiem powstaje cała masa zwyczajnych pytań, na przykład :

1) Jak funkcjonowały żony między sobą, czy istniała rywalizacja o mężczyznę czy raczej „zmowa” żon i „sterowanie” mężczyzną przez kilka kobiet w życiu codziennym, ja myślę że to drugie bo pojęcie tzw „zazdrości” i „miłości” było w Antyku inaczej postrzegane, jeżeli plemiona Barbarzyńców żyly w poligamii to monogamia była abstrakcją i jakieś dążenie obu stron do love story 1 + 1 kosztem np. 1 + 3 nie miało miejsca

2) Jak funkcjonował mężczyzna z kilkoma kobietami, czy faworyzował jedną żonę kosztem innych co bylo napewno dla niego jak i dla niej niekorzystne, wydaje sie że faworyzowanie nie wchodzi w gre bo pozostale żony mogłyby jej i jemu urządzić poprostu „gehenne”, w życiu domowym Barbarzyńcy mimo że byli samcami alfa stawali sie potulnymi barankami i oddawali „władze” w domu swoim kobietom,

3) Jak wysoka była rola kobiet w takiej społeczności? Ja jestem zdania że wysoka a nie niska, raz że u Sławian czy Sarmatów mamy to w źródłach a dwa że kilka kobiet w domu oznacza że one „rządzą” rytmem dnia i życia a nie mężczyzna, przygotowywanie posiłków, zajmowanie się dziećmi etc, wątpię żeby mężczyzna w jakikolwiek sposób kobietom się w te tematy wcinał i przeszkadzał czy narzucał inny rytm dnia niż one ułożyły wspólnie.

pog1

Kilka cytatów świadczących o wysokiej pozycji kobiet w Germanii :

„Barbarzyńcy uważają, że jest w kobietach coś świętego i wieszczego, stąd nie gardzą ich radą ani nie lekceważą przepowiedni”
– Tacyt Germania

„Posągu nie wnosi żona mężowi, lecz żonie mąż” 
– Tacyt Germania

„Pamięć przekazuje, że niejeden szyk, wygięty już i chwiejny, uratowały kobiety, w nieustającym błaganiu ukazując walczącym (Barbarzyńcom – KV) swe piersi oraz przypominając o nieuchronnej niewoli; doprawdy bardziej obawiają się jej oni dla swych kobiet”
– Tacyt Germania

„Kobiety podczas wojen markomańskich walczyły w jednym szeregu u boku mężczyzn (w odniesieniu do Vandali- KV)”
– Kasjusz Dion (Historia Rzymska)

„Zatem na prawym brzegu Morze Swebskie obmywa siedziby Iudów Estiów, którzy mają zwyczaje i strój jak u Swebów, język zbliżony do brytańskiego. Czczą Matkę Bogów”
– Tacyt Germania

U Bałtów czyli Estiów (Aestii) tą matką Bogów i demiurgiem była Saule więc pozycja kobiet była napewno wysoka, silny, patriarchalny model był u Prusów dopiero w średniowieczu.

WNIOSKI – BEZWZGLĘDNIE WYSOKA POZYCJA KOBIET U NASZYCH BARBARZYŃCÓW
Starożytna poligamia i monogamia naszych Barbarzyńców nie była patriarchatem z cała masą uciśnionych przez nich kobiet postrzeganych jako seksualne niewolnice tylko raczej życiem o aspektach „matriarchalnych” w których kobiety rządziły na codzień a mężczyzna był w domu spokojny a dopiero poza domem na wojnie stawał się bestią w ludzkiej skórze.

00000000000000000000

PODSUMOWANIE 
Na TELEGONIĘ u Sławian Zachodnich i jakieś „prawa rita” nie ma żadnego źródła że nasi Przodkowie żyli wg tej koncepcji więc jest to BEŁKOT i STEK BZDUR BEZ ŹRÓDEŁ i ZGADUJ ZGADULA Z PUSTEGO TURBOZAKAŻONEGO ŁBA czyli FARMAZONY.

Na monogamię nie będącą telegonią i na poligamię źródła są, pozatym wygadywanie głupot że wstydliwość i nieśmiałość to zalety a nie najgorsze wady co czynią na youtubie niektórzy „eksperci” udający znawców Słowiańszczyzny również można włożyć między bajki!!

Nasi Barbarzyńcy kochali i szanowali swoje kobiety zarówno żyjąc w monogamii jak i w poligamii, a one miały wiele do powiedzenia, mamy również w historii przykład Amazonek – niezależnych od mężczyzn i silnych kobiet, natomiast szarganie i niska pozycja kobiety to dziki wschód, a nie My.
Dziki wschód czyli stepowe psy – Scytowie, Awarowie, Tatarzy, Chazarowie – to jasyr, niewolnice, kobiety jako branki, gwałcone i zapładniane na siłe, czy zaprzęgnięte zamiast wołów i koni do wozu jak Awarowie w Panonii robili Sławiankom a u nas pozycja kobiet była zawsze wysoka i do tej pory jest.

 

Kamil Vandal

30/04/2020

LINKI :

https://vandalskaslavia.home.blog/2019/04/28/de-origine-et-situ-germanorum-czyli-germania-tacyta/

https://play.google.com/books/reader?id=StRbAAAAcAAJ&hl=pl&pg=GBS.PP5

https://catalog.hathitrust.org/Record/001855775

https://wielkahistoria.pl/starozytni-galowie-zycie-obyczaje-i-spoleczenstwo-celtyckiego-ludu/

https://www.wikiwand.com/pl/Warcis%C5%82aw_I_(ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_pomorski)