Wenedowie Sławianami u Teodora Narbutta w „Dzieje starożytne narodu litewskiego” 

5 CYTATÓW NA ZACHĘTE 🙂

„Wenedy to samo co u Sławian Niżowcy, Pomorzany”

„Oni ani do Sarmatów, ani do Germanów nie należą, rozległe ziemie posiadają”

„Wenedy w największej części ze Sławian złożeni”

„Sławianie się nazywali Wenedyckim narodem”

„Ptolemeusz (….) od Danii do Zatoki Ryzkiej pomieszcza on narody Wenedyckie”

Niżej 12 stron z książki Teodora Narbutta „Dzieje starożytne narodu litewskiego”  Wilno 1837. Tom 2, rozdział VII, str. 104  – 115

1234567891011NarbuttT.DziejeStarozytneNaroduLitewskiego.-Wilno1837.-.2.SledzeniaPoczatkowNaroduLitewskiegoIPoczatkiJegoDziejow_0147

https://archive.org/details/DziejeStarozytneNaroduLitewskiego.Vol.2/page/n9/mode/2up

KV. 24 / 06 / 2020

27-STRONICOWY RAPORT O PEDOFILII W POLSKIM KOŚCIELE KATOLICKIM Z 2019

Niżej patologia w czarnych szatach robiąca znak krzyża a potem gwałcąca i molestująca dzieci, są w Polsce przypadki samobójstw ofiar księży – pedofilów, czyli defacto niektórzy z nich są też mordercami który zabili swoje ofiary bo gdyby nie byłoby wykorzystywania seksualnego to nie byłoby odbierania sobie życia, taki przypadek był np. grudniu 2007 na Podkarpaciu gdy 13 – letni Bartek odebrał sobie życie i w liście pożegnalnym opisał przemocowe działania księdza jak również fałszywe oskarżenia o kradzież i inne formy znęcania się…

Raport został przekazany do Watykanu do papieża Franciszka i został udostępniony w internecie na stronie fundacji „Nie lękajcie się”.
Pozatym każdy może poznać 24 nazwiska hierarchów, którzy „ukrywali” księży pedofilów.
Stronę ostatnią nr 27 czyli mapę kościelnej pedofilii umieściłem jako pierwszą, potem już lecą strony od 1 do 26
Raport jest z artykułu polskatimes.pl z 1 marca 2019, ale ja tego nie widziałem więc wrzutka, na telefonie może być te skany słabo widać, ale z laptopa widać bardzo dobrze, a w linku artykuł źródłowy :
https://polskatimes.pl/pedofilia-w-kosciele-oto-kaplani-ktorzy-ukrywali-ksiezy-pedofilow-raport-nie-lekajcie-sie/ga/c1-13909211/zd/34017795

Katolicy zamiast mnie wywalać regularnie ze znajomych na facebooku co mnie generalnie śmieszy bo nie wiem czego się spodziewaliście zapraszając mnie, bo ja mam profil historyczny, ale pogański i antykościelny (co niedziela są posty z kategorii „kamyczki rzucane w kościółek”) poczytajcie lepiej co wyprawiają księża w Polsce.
Kościół w Polsce jest państwem w państwie i jest defacto ponad prawem, jest mafią w czarnych szatach kościelnych..

16/06/2020

KV

5c6fbe00f1fa8_p5c6fbd79e6b84_p5c6fbd7b97b2e_p5c6fbd7d29730_p5c6fbd802f4ac_p5c6fbd833573e_p5c6fbd863ca61_p5c6fbd8875e36_p5c6fbd9d277f1_p5c6fbda143cc4_p5c6fbda528273_p5c6fbda95851b_p5c6fbdad24679_p5c6fbdb03213a_p5c6fbdb33245b_p5c6fbdb62e332_p5c6fbdb946a3e_p5c6fbdbc4b51e_p5c6fbdbf2ca21_p5c6fbdc24858c_p5c6fbdc57db77_p5c6fbdc81edea_p5c6fbdde8c129_p5c6fbde2cc743_p5c6fbdfa04233_p5c6fbdfd216d2_p5c6fbdff16c8a_p

Słowianie Zachodni – tutejsi czy przybysze. Janusz Piontek

Całość to jest 34 skany z tego linku
https://slideplayer.pl/slide/13715999/
Badania profesora Piontka z UAM potwierdzają autochtonizm Sławian Zachodnich mówiąc w skrócie, badania morfologiczne czaszek z okresu rzymskiego kultury przeworskiej i potem czaszek Sławian Zachodnich z okresu wczesnego średniowiecza wykazują WYSOKIE PODOBIEŃSTWO.

Tezy allochtonistów o migracji znad Prypeci w VI wieku i przybyciu na ziemie polskie jakiejś nowej ludności nie potwierdzają się w tych badaniach, i nie tylko w tych, badania profesora Piontka były w roku 2007, minęło 13 lat i nie zmienia się nic, dalej tkwimy w głupocie i ciemnocie tzw. szkoły kossinowskiej która nie ma NIC WSPÓLNEGO Z PRAWDĄ!!!

Nic więcej nie będę dodawał na ten temat żeby nie bluzgać, tylko zabieramy się za czytanie, a nie jest tego czytania dużo i graficznie wszystko jest przejrzyście i dobrze widać, to jest lektura obowiązkowa dla każdego świadomego Sławianina i Sławianki!

KV / 03/ 06 / 2020

slide_1slide_2slide_3slide_4slide_5slide_6slide_7slide_8slide_9slide_10slide_11slide_12slide_13slide_14slide_15slide_16slide_17slide_18slide_19slide_20slide_21Dąbrowski 2007).Dąbrowski 2007).slide_24slide_25slide_26slide_27slide_28Kruszwica.slide_30slide_32slide_33Serdecznie dziękuję za uwagę

Kopiec Wandy – legendy dawne i współczesne

ARTYKUŁ ZOSTAŁ W CAŁOŚCI PRZEZE MNIE SKOPIOWANY BO JEST BARDZO CIEKAWY, na dole źródełko, zachęcam do czytania 😉

KV.

Picture

Kopiec Wandy we wsi Mogiła, w dali Kraków (ryc. F. Dietrich, z Monumenta regnum Poloniae Cracoviensa, Kraków 1827.)

Picture

Tam kędy Wisła wolniej nurt spieniony toczy,
Wando! twójli grobowiec uderza me oczy?
Tenże to jest cnót twoich i wdzięków zabytek,
Ozdobo ziemi naszej i wzorze Lechitek?
Ach! jak myśli obłędnych ciśnie mię nawała!
Jakże się przed mym okiem stawia przyszłość cala! 
Próżno się myśl zbujała, w skrytościach zacieka
I początku i końca jestestwa człowieka; 
Lecz widzę jak pod dłonią straszliwej zagłady,
Tak cnoty jak czarownych wdzięków nikną ślady;
Widzę, jak wszystko tonie w niezbędnej wieczności,
I to co wielkiem było wraca do nicości!
Jan Kanty Rzesiński, „Groby królów i bohaterów polskich 
,, nr 19, 13 maja 1821 …”Jan Kanty Rzesiński, (1803-1855) pochodził z rodziny szlacheckiej dysponującej majątkiem w Rajsku blisko Oświęcimia  od 1819 roku  pisał wiersze o różnej tematyce i formie, Akademik (w latach 1829-31) .objął czasowo stanowisko z-cy profesora na Wydziale Filozoficznym)  Od   1835 r.  związał  od się  z grupą skupioną wokół „Kwartalnika Naukowego. 

Picture

Cracovia – Kraków

Picture

Reprodukcja ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa: źródło 1, źródło 2. Panorama zatytułowana „CRACOVIA MINORIS POLONIAE METEROPOLIS”, rytowana przez Jakoba Hoefnagela według rysunku Egidio van der Rye, zamieszczona została w wydanym w 1617 r. w Kolonii dziele „Civitates orbis terrarum”.Przedstawia widok z kopca Krakusa: dwóch lisowczyków wchodzi na wzgórze Lasoty, pozostawiając za sobą niezabudowane tereny dzisiejszego Podgórza, odnogę Wisły zwaną „Nowa Wisła” (później: „Zakazimierka”), a po jej drugiej stronie miasto Kazimierz z „miastem żydowskim” we wschodniej części. Widoczne kościoły: Bożego Ciała („D”) i św. Katarzyny („E”). Głębiej, wyodrębnione zarysowanymi murami obronnymi z basztami i bramami, miasto Kraków z kościołem Mariackim („H”), ratuszem („F”) oraz kościołami św. Trójcy OO. Dominikanów („G”) i św. Andrzeja („N”) na trakcie prowadzącym ku dominującemu nad całością wzgórzu wawelskiemu. Od tej strony widoczne wschodnie skrzydło zamku („A”) oraz południowy fragment katedry z górnymi częściami jej wież („B”).

Picture

Dalej widok świętych mogił:
Wandy, Krakusa, Kościuszki.
Tak mu duszę przyozdobił,
Że Bóg zniósł młodości dłużki;
I przez popiół – znak zniszczenia,
Dał swój wyrok przebaczenia.
Mikołaj Korwin Kamieński, „Obrazowania narodowe…”, 1857.  

Picture

Picture

Tak dwa grobowce, dwie chluby narodu,
Nadbrzeża Wisły unoszą;
A dumne wieże wspaniałego grodu,
Mogiłom wdzięczność swą głoszą!Każdy zaś, co Polakiem być mieni,
I tchnie miłością Ojczyzny,
Zapewne drogo poważa i ceni
Te święte przodków spuścizny.Ryte oznaki na twardym kamieniu
Najazdy obce zgładziły,
Odlane z kruszcu uległy zniszczeniu …
A ziemi trwają mogiły!
Adam Rościszewski (?), „Duma o mogiłach Krakusa i Wandy przy Krakowie”,
16 stycznia 1820r  

Picture

Picture

Mapa Węgier, Polski, Rusi, Prus i Wołoszczyzny, 1525. Tzw. czwarte strassburskie wydanie, ptolemejskiej mapy Waldseemüllera z 1507 r. zamieszczone w wydaniu dzieła Claudii Ptolemaei Geographicae enarrationis… Drzeworyt, 27.5 cm x 36.2 cm. Widoczne góry, rzeki i niektóre miasta. (Ze zbiorów Andrzeja Kobosa)http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje44/text14p.htm
Picture

Picture

Kraków. Ulica św. Anny około 1850 roku.

Picture

Kraków.Targ na Kleparzu. mal. H. Lipiński, 1865 rok

Picture

Picture

Architektura  budowli ziemnych

Kopiec

Picture

Kopiec jako architektura – antropogeniczna forma ukształtowania powierzchni ziemi,bu
-dowla ziemna w kształcie stożka zazwyczaj ściętego. Na terenie Europy kop-ce, różnej wielkości i konstrukcji, były wzno
-szone stosunkowo powszechnie już w czasach prehistorycznych. Pełniły wówczas rolę miejsc pochówku, a także funkcje kultowe, obronne, obserwacyjne i in. (w znacznej części przypadków ich rola jest nieznana).W późniejszych wiekach kopce wznoszono raczej jako pamiątki ważnych wydarzeń historycznych lub w celu pośmiertnego upamiętnienia godnych tego osób, niewielkie kopce oznaczały np. granice ziem czy wsi. W związku ze znacznymi kosztami budowy i problemami z zapewnieniem trwałości budowli (erozja, spełzywanie zboczy itp.), zdaje się, czasy świetności kopców należą już do przesz-łości 

Kurhan

Picture

Kurhan – rodzaj mogiły, w kształcie kopca o kształcie stożkowatym lub zbliżonym do półkolistego, z elementami drewnianymi, drewniano-kamiennymi lub kamiennymi (zobacz dolmen), w którym znajduje się komora grobowa z pochówkiem szkieletowym lub ciałopalnym. Pomieszczenia grobowe, nieraz bardzo rozbudowane, mają zwykle konstrukcję kamienną bądź drewnianą, czasem są kute w litej skale.
Wschodnioeuropejskiemu słowu „kurhan” odpowiada, używane w językach zachodnioeuropejskich, określenie „tumulus”. 

Tumulus

Picture

Tumulus – nasyp ziemny, kamienny, lub kamienno-ziemny w kształcie stożkowatego kopca. Kopce takie były najczęściej usypywane sztucznie nad drewnianą lub kamienną komorą grobową lub też groby kopano w naturalnych pagórkach. Jednak  znane są także liczne tego typu obiekty nie zawierające śladów żadnego pochówku. Przykładami tumulusów są groby AlyattesaMidasaetruski kopiec w Cerveteri z VI w.p.n.e.. W języku polskim „tumulus” nazywamy najczęściej „kurhanem”.
 Na obszarze obecnej Bułgarii liczba kurhanów szacowana jest na 15 000, a z europejskiej części Turcji (Wschodnia Tracja) znamy około 1 000 tego typu obiektów – ogromną większość z nich archeologia wiąże z Trakami
Pod Krakowem znajdują się cztery kopce grobowe podobne do tych, jakie wznosili pradawni Słowianie ku pamięci ich bohaterów i półbogów. Jeden z nich upamiętnia Kraka, rzekomego założyciela Krakowa, osobistość, którą powinienem zaliczyć do tej samej klasy co Prusa założyciela Prus, Rusa założycieli Rusi, Czecha założyciela Czech i innych pochodzących z tego samego baśniowego plemienia. Drugi kopiec upamiętnia Wandę, księżniczkę w Polsce wielce czczoną, gdyż utopiła się, aby uniknąć małżeństwa z Niemcem, a trzeci Kościuszkę. W roku 1820, w rocznicę śmierci Kościuszki, generał Paszkowski zainicjował budowę jego pomnika, składając jako fundament taczkę ziemi i kości sprowadzonych z pola bitwy pod Racławicami. Henry Sutherland Edwards, ,,The Polish Capavity”, 1863, tłum. Karolina Grodziska. Czwarty  kopiec -to kopiec Piłsudskiego 

Picture

W zamczysku mi tu dano cudowne mieszkanie,
Widzę dwie cerkwie złote co mają ubranie
Z kalin … i z tych korali … sieją błyskawice 
Błyszcząc się jak dwa pełne … na stepach księżyce …
Dalej San srebrne sobie prowadzi girlandy, 
Tam kurhan … coś jakoby nasza góra Wandy 
Pod Krakowem … a zresztą pusta okolica 
Oprócz orłów nikogo …
Juliusz Słowacki „Zawisza Czarny”, 1844 -1845.

Picture

Kopiec Wandy

Picture

Staropolskie Wenda, łac. Vanda, od łac. Vandalus ‚Wisła’, legendarna pierwsza władczyni Polski i córka Kraka, po raz pierwszy wymieniona w Kronice polskiej Wincentego Kadłubka. Miała odeprzeć najazd władcy Alemanów Rytogara, zabiegającego o jej rękę, a następnie rzucić się do Wisły. Nie dochowała się tradycja ludowa o Wandzie z okresu średniowiecza, wiadomo jednak że taka była;  Postępek prawa czartowskiego (1570) wymienia Wandę między demonami, a krakowskie ludowe wierzenia znają postać bladej topielicy, która opromieniona tęczą złotą, gdy z czarnym sztandarem w ręku na szczycie zamkowej ukaże się wieży, nieszczęścia wróży; gdy zaś róższczkę dziwną w śnieżnej trzyma dłoni, szczęście zwiastuje narodowi. Ma to być cień królowej Wandy, co to wolała wskoczyć w nurty Wisły, niźli pójść za Niemca” (K 48 Tarn.-Rzesz. 308; MAAE, 11, 263). W środowiskach wiejskich zaliczano ją do świętych, a jej domniemany grób nad rz. Dłubnią we wsi Mogiła tzw. Kopiec Wandy stał się miejscem kultu; wg informacji z 1585, na mogile stał posąg spiżowy z wyrytym napisem  (epithaphium Wandae):
[Vanda vero sic dis imolata, et ex aquis a diis | immensa, versus Mogilam in monte est tumulata, cuius epitaphium sic ponitur: | Hic iacet intumba ro mundi, non rosa munda, | Non redolet sed det, quae redolere solebat. | Gracci regis nata, bene VANDA fit vocitata, | Ut nam hamus piscem trahit ab equore captum, | VANDA sic formosa emnes traxit speciosa | Illius in amorem, et in favoris vigorem.| Haec per decorem alman vicit furorem, | Nam eoque spreverat hominium connubia cuncta, | Celibem haec obtulit dis mersa flumine vitam, | Quam ad mox aripuit deorum non floridus artus]. 
ok. 1890 zastąpiony pomnikiem Wandy wg projektu J. Matejki.Do obrzędów, wtórnie powiązanych z Wandą, należał krakowski zwyczaj puszczania wianków 23 czerwca, za sprawą „Słowiańskiego kalendarza  (Tadeusza Wojewódzkiego, 1827) spopularyzowany w XIX w. jako dzień Wandy  , oraz rejsy „promu Wandy”, włączone do obchodów świętojańskich 1885-95.
http://www.mitencyklopedia.w.interia.pl/wanda.html   

Picture

We wsi Mogiła  pod Krakowem 

jedną milę od Krakowa leży wieś Mogiła z wielkim klasztorem i kościołem XX cystersów. 
Zaraz za wsią stoi pagórek około 120 łokci mający wysokości, na wierzchołku jego stoi kolumna z ciosowego kamienia, gdzie jak mówią pochowano ciało  księniczki Wandy.
Za rządu austriackiego przypadkiem gdy tam kopali chłopi dla zrobienia kanapki około kolumny, znaleźli urnę metalową, którą gdy zawieżli  do Krakowa na sprzedaż, kupiona była od jednego księdza, który ją otworzywszy znalazł same prochy, które zapewne są pomnikiem Wandy niepoświęconym.
Jan Rostworowski, „Dziennik podróży  

Picture

Kopiec Wandy w Krakowie-Mogile (fot. R. Zając)

Picture

Picture

Franciszek Wężyk ur. 7 .X.. 1785 w Witulinie, zm. 2 .V. 1862) – polski pisarz, Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk, prezes Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, poseł na Sejm Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego, senator, wolnomularz.
Ten wzgórek w świeże przystrojony kwiaty
Na którym czułość smutny głaz utkwiła 
Oto jest pomnik najdotkliwszej straty,
Oto jest Wandy mogiła.
Gdy stąd oko rozmierzy przestwór niedaleki,
Mijając wdzięczne łąki i wzgórza pochyłe; 
Widać na innym brzegu bliższej źródła rzeki,
Podobną do tej mogiłę.
Pod nią znane z przemysłu spoczywa Podgórze,
Jej podstawę skaliste   wspierają Krzemionki                                                        Franciszek Węzyk ” Okolice Krakowa”  1820.          

Picture

Picture

Co za wzgórze jaśnieje brylantem księżyca?
Co błyszczy, kędy stoją po dolinach chatki?
To błyszczy Wisła – widno mogiłę Sarmatki,
Której zgonem pamiętna Polski okolica.Męstwo tej bohaterki potomnych zachwyca,
Wieki szanują pomnik, w nim święte ostatki;
Ale dla czegoż wiosna grób przystraja w kwiatki?
– Bo w grobie śpi księżniczka, śpi Wanda dziewica!
                                                                               Józef Łapsiński, „Mogiła Wandy”, 1828.
Józef Łapsiński (ur. 1805, zm. 1831) – poeta romantyczny, W roku 1828 rozpoczął studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czasie studiów wydał swój pierwszy tomik poezji. udział w Powstaniu Listopadowym .Wedle świadków zginął w bitwie pod Grochowem

Picture

Kopiec Wandy  

Picture

Najprawdopodobniej pochodzi z VII lub VIII w. Wznosi się on we wschodniej części miasta rozgraniczając dzielnicę mieszkalną Nowej Huty i obiekty przemysłowe kombinatu metalurgicznego. Położony jest w pobliżu wysokiej skarpy wiślanej (ok. 2 km) i drugiej skarpy nad Dłubnią, która w pobliżu uchodzi do Wisły. Wysokość kopca wynosi 14,6 m (238 m n.p.m.), jego średnica podstawy to 45-55 m, a objętość ok. 9 tys. m3. Z miejscem tym wiąże się bardzo znana legenda o Księżniczce Wandzie, córce legendarnego Kraka. Jak podaje tradycja, tutaj w nurtach wiślanych wyłowiono zwłoki księżniczki Wandy, która odrzuciwszy rękę niemieckiego księcia Rytgiera rzuciła się do rzeki, nie chcąc narażać pobratymców na najazd niemiecki. Legenda ta występuje często w pismach historyków i poetów. Najstarsza wzmianka dotycząca wyglądu kopca pochodzi z 1584 r. z „Herbów rycerstwa polskiego”. Kiedyś wierzchołek wzgórza wieńczyła kamienna figurka Wandy, a na cokole wyryto po łacinie opis jej czynu. Niestety, zarówno figurka, jak i cokół nie wytrzymały próby czasu i uległy całkowitemu zniszczeniu. Dziś nie wiemy czy kopiec był mogiłą księżniczki Wandy. Jest to jednak mało prawdopodobne (mimo że kopca nie badano szczegółowo), ponieważ w dwudziestoleciu między wojennym prowadzono dokładne badania nad kopcem Kraka i nie znaleziono żadnych szczątek ludzkich. Wiemy jednak, że w pobliżu nowohuckiego kopca znajdował się stary słowiański cmentarz. Bardziej prawdopodobna jest teoria mówiąca o tym, że kopiec Wandy był starożytnym punktem nawigacyjnym. Może o tym świadczyć fakt, że dla patrzącego z Kopca Kraka słońce wschodzi dokładnie nad Kopcem Wandy w wigilię celtyckiego święta słońca 1.V. Z kolei ze szczytu Sikornika widać słońce wstające nad Kopcem Kraka 1.XI w największe święto Celtów, ich Nowy Rok. Pogańskie święto 1 V związane jest z wyjściem pasterzy po okresie zimy na halę. Innym faktem przeczącym teorii o kopcu jako mogile Wandy jest najwcześniejsza teoria legendy o księżniczce spisana przez Wincentego Kadłubka. Według niej to nie Wanda ginie, ale niemiecki rycerz przebija się własnym mieczem. Bez względu na przeznaczenie i date powstania kopca, na długie wieki wpisał się on w historię naszej dzielnicy i nawet regularne niszczenie obecnie umieszczonego na nim pomnika (projektu Jana Matejki) przez miejscowych „wandali” tego nie zmieni (pochodzenie słowa „wandal” Jan Długosz również wiąże z osobą Wandy). http://www.dzieje-mogily.republika.pl/kopiec.html

Picture

Picture

Portret autora (ur. 27 lutego 1822 w Warszawie, zm. 3 lutego 1893 we Florencji[1]) – polski etnograf, rzeźbiarz, konspirator i poeta romantyczny. Pochodził ze szlacheckiej rodziny Lenartowiczów herbu Pobóg. Był synem Karola i Marii Kwasieborskiej herbu Cholewa. Ożenił się z Zofią Szymanowską herbu Młodzian, z którą miał syna Jana
Hej! ty chłopię, chłopię małe,
Gdzieś ty się uczyło?…
Widziałoś ty polską chwałę
W polu nad mogiłą,
Naszej Wandy grób zielony
Na mogilskich łąkach,
A Kościuszki z drugiej strony,
Krakus na Krzemionkach.
Na mogile, kiedy stanie,
Spojrzy na niebiosy,
Coś tam szepcze: „Krakowianie,
Do kosy! do kosy!”
Teofil Lenartowicz, „Marcin Borelowski-Lelewel”, 1863.Teofil Aleksander Lenartowicz 

Picture

Heros, te Wanda salutat.
Bohaterze, wita cię Wanda

Aleksander I Pawłowicz (Александр I Павлович) (ur. 23 grudnia 1777, zm. 1 grudnia 1825) – cesarz Rosji od 1801, król Polski od 1815 (Królestwo Kongresowe), syn Pawła I z dynastii Romanowów, starszy brat księcia Konstantego oraz Mikołaja, swojego następcy na tronie Rosji. 

Picture

Taki napis  był  umieszczony na bramie triumfalnej wzniesionej w Mogile 
z okazji przejazdu  cara Aleksandra I na kongres wiedeński 23 września 1814  

Trwalsze pomniki od papieru

Picture

Pytała się o Kraków, o pomniki jego, a gdy wspomni na Wandę i spyta, czyby to prawdziwa wieść była? – odrzekę: „Monumentalna historia pewniejsza jest od pisanej, a trwalsze są pomniki od papieru”.
Ludwik Łotewski, „Wspomnienia pamiętnikarskie”, relacja z rozmowy 
z carycą Aleksandrą Teodorowną, żoną Mikołaja I, 1825. 

Picture

Pytała się o Kraków, o pomniki jego, a gdy wspomni na Wandę i spyta, czyby to prawdziwa wieść była? – odrzekę: „Monumentalna historia pewniejsza jest od pisanej, a trwalsze są pomniki od papieru”.
Ludwik Łotewski, „Wspomnienia pamiętnikarskie”, relacja z rozmowy 
z carycą Aleksandrą Teodorowną, żoną Mikołaja I, 1825.

Mogiła Wandy w Mogile 

 
Mogiła Wandy w Mogile  .   Zabytek  usytuowany  jest  na  zachodnim  skraju  terasy  Wiślanej, w południowo-wschodniej stronie wsi Mogiła oraz w widłach rzek Dłubni i Wisły, na wyżynie 225 m n.p.m.
Nazwa  wsi  przejęta  została  od  kopca – Mogiły  Wandy,  w  pobliżu którego była zlokalizowana. Pierwsze wzmianki  pochodzą z  początku  XIII w. Zbudowany we wsi klasztor Cystersów nazwano po łacinie Ckara Tumba czyli Sławna Mogiła. Już  wówczas  uważano, że kopiec stanowił grobowiec Wandy. Dawnej kopiec Wandy nazywano również NOGAWKĄ.            Legendę  o  Wandzie  co  nie  chciała  Niemca,  córce  Kraka  utrwalił Wincenty Kadłubek: „Księżniczka Wanda nie chcąc wyjść za  mąż  za  księcia Rydygiera, rzuciła się w nurty Wisły.  Pochowana  została w polu nad Dłubnią.”
Legenda o Wandzie przewija się u wielu pisarzy i poetów. M.in. w maju 1842 r. odwiedził kopiec Wandy Cyprian Kamil Norwid, który przejęty i zafascynowany piękną opowieścią  napisał  dwa dramaty: „Krakus książę nieznany” i „Wanda”.             Z  nastaniem  chrześcijaństwa  długo  jeszcze  na  wierzchołku  kopca Wandy  stały  figury,  święte  drzewa i kultowe  kamienie,  związane  z tradycją pogańską. Jeszcze w XV w. stał tam kamienny słup z napisem sławiącym czyny księżniczki Wandy. Później był kamienny słup z  krzyżem, a w  końcu XVIII w. istniała  tam  budowla  murowana  z  ciosów  kamiennych,  widoczna w grafice Friedricha Philippa Usenera w jego albumie „Widoki Krakowa” z 1805 r.
W  1890 r.  z  fundacji  radcy  stanu  i  obywatela  Królestwa  Polskiego Kornela Kozerskiego  odnowiono  kopiec, wykonując serpentynową ścieżkę. Na szczycie  kopca  postawiono pomnik z czerwonego granitu. W górze zwieńczony został  półkulą,  na  której  spoczął  biały  alabastrowy  orzeł  zwrócony  ku zachodowi. Na frontowej ścianie pomnika wyryto napis: „WANDA”, a pod nim skrzyżowany  miecz  z  kądzielą – symbolizujący  księżniczkę.  Twórcą projektu był Jan  Matejko,  mieszkający  wtedy w  pobliskim  dworku  w  Krzesławicach.
W  drugiej  połowie  XIX w.  kopiec obudowany został szańcami i fortyfikacją, stał się więc austriacką redutą.
Mimo  dziejowych  kataklizmów  kurhanowy  kopiec  trwa  dalej  nie naruszony  żadnymi  badaniami  archeologicznymi.  Ciągle  budzi zaciekawienie i  wiele  kontrowersji.  W  okolicy  kopca  znaleziono  wiele  przedmiotów m.in. pochodzenia celtyckiego.  Jego  funkcja  była chyba podobna do pełnionej przez Kopiec Krakusa, co znaczy, że był grobem lub miejscem kultowym.Wśród  różnych  innych  funkcji  jakie mógł pełnić wymienia się, oprócz mogiły czyli  legendy,  również  że  mógł  pełnić  zadania  obronne,  obrzędowe  czy astronomiczne. W tym ostatnim przypadku miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego.       
Cechy  charakterystyczne  tego  kopca  to:  wysokość  14 m,  średnica podstawy 45 m. 
Ciekawostką  jest, że w 1814 r. car Rosji  Aleksander I  podążał drogą  przez  Sandomierz  na  Kongres Wiedeński. Droga wiodła tuż przy kopcu Wandy.  Wtedy  rodacy  łączyli  z  carem  nadzieje  na  wydanie  amnestii  dla Polaków, biorących udział w wyprawie  Napoleona  przeciwko Rosji. Chcąc go  specjalnie uhonorować,  wystawiono  dużą  triumfalną  bramę  powitalną  z  bardzo eksponowanym  napisem  po  łacinie:  HEROS!  WANDA Te  salutant (czyli: Bohaterze! Wanda Cię pozdrawia).   Okruchem z  czasów  pogańskich  było palenie ognisk na kopcu Wandy w Zielone Świątki. Zwyczaj ten kultywowany był jeszcze do pierwszej połowy XIX wieku.
Legenda o Wandzie przewija się w pracach u wielu pisarzy i poetów. …
http://www.kopiecpomnik.pl/referaty/referat_gill.doc      

Picture

Mapa wskazująca miejsce Kopca Wandy

Picture

Kopiec Matki Ziemi [Esterki] z albumu Widoki Krakowa Friedricha Philippa Usenera z 1805 r. Kopiec Esterki był to kilkumetrowej wysokości kopiec, który według legendy miał powstać w XIV wieku usypany na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego na cześć Esterki, jego legendarnej ukochanej, a według innych podań jako miejsce jej pochówku

Obraz

Kopiec WANDY  

Picture

Kopiec Wandy 

Kopiec Wandy w Nowej Hucie.
„Gdy staniesz na tym pomniku starego świata pogańskiego,
któren rozburzyła wiara Chrystusa swemi świętemi zasadami,
wtedy oka twego nie będzie tu zachwycać,
ani widziana stąd cudna nadwiślańska okolica,
ani zajmą cię drogie gmachy wieńczące Kraków,
bo twa dusza pragnąć będzie jedynie żyć tej odległej przeszłości życiem.
Lecz zbiegną ci godziny, a tego świata pogańskiego
nie zdołasz odrodzić w świecie twych myśli i tylko rodzić będziesz marzenia,
które ci rozum i zimna rozwaga natychmiast zamordują.
Wtedy bolesna rzeczywistość serce twe ściśnie,
bo poznasz, że ty który się łudzisz
iż zdolny jesteś swym rozumem zbadać i odkryć odwieczne natury skrytości,
tu nawet marzyć niezdolny jesteś o tych czasach
z których pozostała nam jedynie ta mogiła na wieczne milczenie wskazana,
choć te czasy oddzielone od ciebie są tylko dwunastą wiekami,
stanowiącemi zaledwie chwilę wieczności.”
(Józef Mączyński: Pamiątka z Krakowa, Kraków 1845).
http://panoramy.zbooy.pl/360/cat/~Kopiec%20Wandy/p

Picture

Kopiec Wandy

Picture

Kopiec stoi na najwyższym w tej okolicy wzniesieniu. Jego wysokość wynosi ok. 14 m. a średnica podstawy ok. 45 m. Kopiec powstał prawdopodobnie ok. VIII w. n.e. i ma stanowić mogiłę legendarnej Wandy, córki księcia Kraka. W istocie nie znamy faktycznej przyczyny powstania kopca ani jego zawartości, gdyż nie był on poddany badaniom archeologicznym. Takie badania były natomiast prowadzone w okresie międzywojennym na kopcu Kraka, który jest wytworem tej samej kultury, co kopiec Wandy. Dzięki nim znamy sposób budowy takich obiektów: rdzeniem był pal osadzony w kamiennym kopczyku, wokół niego promieniście układano warstwy wikliny, przez całą wysokość kopca. Taka konstrukcja doskonale wiązała budowlę i nie dopuszczała do jej erozji. Dzięki tej technice kopiec Wandy znajduje się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji.
Wśród różnych przyczyn powstania kopca, obok tego co głosi legenda wymienia się powody obronne, obrzędowe, a także astronomiczne. W tym ostatnim przypadku kopiec Wandy wraz z kopcem Kraka miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego. Reminiscencją z czasów pogańskich było palenie na kopcu Wandy ognisk w Zielone Świątki, zwyczaj kultywowany jeszcze w XIX wieku.
W dniu 13 XI 1890 roku na szczycie ustawiono pomnik projektu Jana Matejki, który przedstawiał orła ze złożonymi skrzydłami, zwróconego ku zachodowi. Na postumencie, na którym stoi orzeł wyryto napis „Wanda” oraz dwa miecze i kądziel. Obecnie pomnik został odrestaurowany.
Za prekursora turystyki ( w dość luźnym znaczeniu tego słowa) można uznać C.K. Norwida , który odwiedził kopiec w 1840 roku. Efektem jego wizyty był poemat „Wanda” (ŁK) http://www.nh.pl/wanda.htm

Picture

Kopiec Wandy

Picture

W pobliżu ujścia rzeki Dłubni do Wisły, wznosi się jeden z najwspanialszych i najbardziej zagadkowych zabytków historii tego miejsca: usypane z ziemi na wysokość ponad 14 m monumentalne wzgórze, zwane Kopcem Wandy. 
Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy powstał i dlaczego, działo się to bowiem w czasach prehistorycznych i brak dokumentów pisanych dotyczących tego zdarzenia. W jakim celu usypano 20 tysięcy m3 ziemi? 
Niektórzy piszą o pogańskich wierzeniach i pogrzebach, inni o astronomii lub o celach obronnych. Być może kopiec jest przejawem pogańskich wierzeń i praktyk naszych przodków. A może zawiera ich szczątki? W pobliżu archeolodzy znaleźli cmentarzysko starsze niż sam Kopiec, lecz wiemy także, że Słowianie palili zwłoki swych bliskich.
Jakie pogańskie święto może oznaczać wzgórze? Jeszcze w XIX wieku na Kopcu w Zielone Świątki palono ogniska. Być może była to pozostałość zwyczaju „nocy czarownic”, w którym wspominano, jak dawniej kobiety tańcem i czarami próbowały zatrzymać przy sobie odchodzących na pastwiska ze stadami mężczyzn. Lecz swoje imię i legendę zawdzięcza Kopiec krakowskiej księżniczce – Wandzie www.gimnazjum39.prace.cyberfair.pl/kultury8.htm 

Picture

Legenda o kopcu Wandy

Picture

Panorama Nowej Huty

Picture

Mogiła Panorama

Picture

Picture

MOGIŁA .  Według legendy nazwa tego miejsca wiąże się ze śmiercią Wandy, córki legendarnego założyciela Krakowa, Kraka. Wanda odziedziczyła po ojcu panowanie nad miastem. O jej nadzwyczajnej urodzie dowiedział się niemiecki książę Rydygier, który poprosiła o jej rękę. W przypadku odmowy zagroził wypowiedzeniem wojny. Wanda nie chcąc poślubić Niemca wskoczyła do Wisły, a w miejscu gdzie rzeka wyrzuciła jej ciało, poddani usypali jej mogiłę
Kopiec stoi nieopodal muru otaczającego kombinat metalurgiczny, na najwyższym w tej okolicy wzniesieniu. Jego wysokość wynosi ok. 14 m. a średnica podstawy ok. 45 m. Kopiec powstał prawdopodobnie ok. VIII w. n.e. i ma stanowić mogiłę legendarnej Wandy, córki księcia Kraka. W istocie nie znamy faktycznej przyczyny powstania kopca ani jego zawartości, gdyż nie był on poddany badaniom archeologicznym. Takie badania były natomiast prowadzone w okresie międzywojennym na kopcu Kraka, który jest wytworem tej samej kultury, co kopiec Wandy. Dzięki nim znamy sposób budowy takich obiektów: rdzeniem był pal osadzony w kamiennym kopczyku, wokół niego promieniście układano warstwy wikliny, przez całą wysokość kopca. Taka konstrukcja doskonale wiązała budowlę i nie dopuszczała do jej erozji. Dzięki tej technice kopiec Wandy znajduje się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji.
Wśród różnych przyczyn powstania kopca, obok tego co głosi legenda wymienia się powody obronne, obrzędowe, a także astronomiczne. W tym ostatnim przypadku kopiec Wandy wraz z kopcem Kraka miałby tworzyć element celtyckiego systemu kalendarzowego. Reminiscencją z czasów pogańskich było palenie na kopcu Wandy ognisk w Zielone Świątki, zwyczaj kultywowany jeszcze w XIX wieku. 
W dniu 13 XI 1890 roku na szczycie ustawiono pomnik projektu Jana Matejki, który przedstawiał orła ze złożonymi skrzydłami, zwróconego ku zachodowi. Na postumencie, na którym stoi orzeł wyryto napis „Wanda” oraz dwa miecze i kądziel. Obecnie pomnik został odrestaurowany. 
Za prekursora turystyki ( w dość luźnym znaczeniu tego słowa) można uznać C.K.Norwida , który odwiedził kopiec w 1840 roku. Efektem jego wizyty był poemat „Wanda”(ŁK)
http://www.nh.pl/wanda.htm 

Picture

Słońce nad  kopcem Wandy

Picture

Wschodzi   1  maja 
W 1842 roku Cyprian Kamil Norwid udając się na naukę do Berlina odwiedził klasztor mogilski. Zainspirowany wiszącymi tam obrazami Michała Stachowicza, przedstawiającymi życie i śmierć Wandy, powziął plan napisania wielkiego misterium narodowego. Rzeczywiście w kilka lat później w Rzymie powstał dramat pt. „Wanda”, dedykowany ” Mogile Wandy Pod Krakowem” w owej przedziwnej sztuce Norwid pragnął połączyć tak bliską romantykom sferę pogańskiej przeszłości:
z katolicyzmem. Temat Wandy- prorokini ponoszącej śmierć dla dobra swojego ludu wydał mu się dobrą paralelą do męczeńskiej, odkupieńczej śmierci Chrystusa, czczonego w mogilskim klasztorze. Oba te wydarzenia dzieją się według Norwida w tym samym czasie Wanda ginąc wygłasza proroczą mowę zapowiadającą przyjście Zbawiciela, który umiera równocześnie z nią. Mottem dramatu stał się fragment wiersza Wespazjana Kochowskiego„Tak kościół trzyma, że gdy Pan umierał NA PÓŁNOC, głowę skłoniwszy pozierał Na Oliwnej Górze Dziwnej Kończąc mękę, składał rękę Ku- PÓŁNOCNYM LUDZIOM…” Stąd Wanda wstępując na stos z zapaloną gromnicą mówi: „………Widziałam cień ogromny Boga Przechodzący po polu jak szeroka droga A to był ręki tylko jednej cień- ta ręka Jakby przebita była bo słońce padało Przez wnętrze dłoni, na wskroś, jak przez wyjście sęka A ja stałam- i patrzyłam w to rozdarte ciało, Jak ptak w ciemności w jasną pogląda szczelinę, I dane mi jest wiedzieć to… że dla was zginę… „ Pomysł trzeba przyznać frapujący. W rzeczywistości kopiec Wandy pochodzi z o wiele późniejszego okresu. Co prawda badania archeologiczne nigdy nie były tu prowadzone, ale przed II Wojną Światową rozkopano analogiczny kopiec na Podgórzu, uchodzący za mogiłę ojca Wandy i założyciela wawelskiego grodu- księcia Kraka. Nie znaleziono komory grobowej, ale natraf ino na przedmioty pozwalające datować kopiec na VII/VIII w. n.e.
Skoro więc kopce nie pełniły funkcji grobowca władcy, tak jak egipskie piramidy czy scytyjskie kurhany, to można założyć że pełniły funkcje sakralne. W dawnych czasach nie było drukowanych kalendarzy, duży i z daleka widoczny kopiec był więc doskonałym punktem orientacyjnym, dla obserwacji wędrówki słońca po niebie. Gdy zaś wschodziło ono dokładnie nad kopcem był to znak, że trzeba zebrać się na święto.
Święta miały dawniej inny charakter. Ludzie żyli w małych grupach w większej izolacji. Nie było radia, dróg, telewizji. Święto było więc okazją by spotkać rodzinę, znajomych, wyswatać młodych a nade wszystko usłyszeć coś nowego. Cóż więc za święto wyznaczał kopiec Wandy ? Naukowcy postanowili zbadać tą sprawę i wyszła im rzecz zakasująca. Słońce wschodzi nad kopcem Wandy dnia – „1 maja”! Czyżby więc Święto Pracy obchodzono w Polsce już w VIII w. ?
Otóż tak, gdyż obecne święto nie jest niczym innym jak prastarym pasterskim świętem, następującym po Nocy Walpurgii, kiedy to wiedźmy usiłują przeszkodzić wychodzącym ze stadami na hale mężczyzną. 
U nas to święto zanikło gdyż pasterstwo przestało odgrywać większą rolę. Przetrwało ono za to w Niemczech i w Anglii, gdzie najpierw uczyniono zeń dzień św. Józefa- patrona robotników, a od wydarzeń w Chicago w 1886 roku dzień solidarności robotniczej. Pewne jego elementy przetrwały za to w sezonach pielgrzymkowym klasztorze w Mogile, które wypadają właśnie podczas świąt pasterskich w maju i wrześniu. Można się też zastanawiać do jakiego stopnia wezwanie bieńczyckiego kościoła matki Boskiej Królowej Polski, której święto jest obchodzone 3 maja jest przypadkiem a jakim przeznaczeniem Nowej Huty.www.nh.pl/1_maja.htm


Picture

Kopiec Wandy r. 2010 fot. WaK

Picture

Pomnik ustawiono ok. 1890 Wandy wg projektu J. Matejki. fot. WaK – 2010

Picture

Picture

Pomnik na szczycie kopca Wandy ustawiony ok. 1890 r . Zbudowany wg projektu Jana Matejki

Picture

Kopiec Wandy r. 2010

Kopiec znany jako Kopiec Wandy – jest w istocie Kopcem Bogini Wód – Wądy i razem z Kopcem znanym jako Kopiec Kraka – a w istocie Kopiec Dwóch Bogów – Swaroga – Boga Ognia Niebieskiego oraz Chorsa – Boga Księżyca, tworzy w czasie równonocy wiosennej i jesiennej  zegar wyznaczający czas wschodu i zachodu słońca w te wielkie i ważne, swięte dni.[Białczyński]

Picture

Miecz skrzyżowany z kądzielą 

Picture

Kopiec Wandy Obelisk pr.. Jan Matejko

Kopiec Wandy w Krakowie  
Znajduje się we wschodniej części miasta, stanowiąc granicę pomiędzy dzielnicą mieszkaniową Nowa Huta, a Hutą im. Tadeusza Sendzimira. Ma 14 metrów wysokości, a wznosi się 238 m n.p.m. Najstarsza wzmianka dotycząca wyglądu kopca, pochodzi z 1584 roku, z „Herbów rycerstwa polskiego”. Dawniej na szczycie wzgórza stała kamienna figura Wandy, a na cokole wyryto po łacinie opis jej czynu. Zarówno figura, jak i cokół z czasem uległy całkowitemu zniszczeniu. W 1860 roku, Austriacy otoczyli kopiec szańcem i stanowił on część fortyfikacji twierdzy Kraków. Pod koniec XIX wieku, ziemny szaniec, zastąpiono ceglano- kamiennym fortem. W roku 1890 Kornel Kozerski, obywatel Królestwa Polskiego, własnym kosztem kazał odnowić kopiec, a na jego szczycie osadzić marmurową rzeźbę orła, którą zaprojektował Jan Matejko. Na podstawie wyryty jest napis „Wanda” i miecz skrzyżowany z kądzielą. W latach 1968-1970 fort został rozebrany. Prace badawcze z lat 1913 i 1963-1965 potwierdziły, że teren wokół kopca był zasiedlony już 2 tys lat p.n.e. Przypuszcza się, że kopiec Wandy był usypiskiem o charakterze strażniczym lub sygnalizacyjnym.  www.krakow4u.pl/kopiec_wandy.html 
 


Picture

Kopiec Wandy 

Usypany w prehistorycznych czasach, Wysoki na 14 m (238 m n.p.m.), o srednicy u podstawy ok 45-50m i średnicy platformy na szczycie ok. 9m, kopiec Wandy, usytuowany jest na terenach dawnej wsi Mogiła (wzmiankowanej już w 1222 roku, jako „Clara Tumba”, czyli Sławna Mogiła), nieopodal klasztoru Cystersów, tuż przy terenach Huty im. T. Sendzimira. Legenda głosi, że został usypany w dowód wdzięczności dla księżniczki Wandy, która po śmierci Kraka objęła panowanie nad jego grodem i zginęła w nurtach Wisły nie chcąc poślubić Niemca. Na szczycie w dawnych czasach stała kamienna figurka Wandy. W 1890 r. z fundacji radcy stanu i obywatela Królestwa Polskiego Kornela Kozerskiego odnowiono kopiec, wykonując serpentynową ścieżkę. 

Picture

Pomnik wg proj. Jana Mtejski ustawiony na Kopcu Wandy [2010- WaK]
Na szczycie kopca postawiono pomnik z czerwonego granitu, zwieńczony półkulą, na której przysiadł biały orzeł zwrócony ku zachodowi. Na pomniku wyryto napis  
 „WANDA”, a pod nim skrzyżowany miecz z kądzielą – symbolizujący księżniczkę. Twórcą projektu był Jan Matejko, mieszkający wtedy w pobliskim dworku w Krzesławicach (obecnie na kopcu stoi kopia, wykonana przez studentów Akademii Sztuk Pięknych). W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Choć nigdy nie prowadzono tu badań archeologicznych, przypuszcza się, że był kurhanem celtyckim, a z pewnością miejscem kultu. Działka, na której znajduje się kopiec Wandy wraz z parkiem, ma powierzchnię 4.7 hektara i jest własnością skarbu państwa (stan w 2002r). 
Z analizy usytuowania odległych o 8,63km kopców Krakusa i Wandy wywnioskowano ich funkcję kalendarzową (prof. Kotlarczyk). Linia przez nie wyznaczona jest zgodna z azymutem wschodu Słońca w dniu 1 maja.  (Wg. badań  z lat 90-tych prof. AGH Wł. Górala, z kop. Krakusa – można zaobserwować wschód Słońca nad kop. Wandy w dniach 2 maja i 10 sierpnia. Natomiast z kop. Wandy nad kop. Krakusa zaobserwować można w dniach 4 listopada i 6 lutego zachody Śłońca.) 1 maja był to dzień jednego z najważniejszych celtyckich świąt – Beltaine, które wyznaczało początek lata i czas rozpoczęcia wypasu owiec na halach.Dzień ten następowałpo tzw. Nocą Walpurgii. W kulturze Celtów rok dzielił się na dwie połowy, z których pierwsza rozpoczynała się 1 maja a druga 1 listo- pada. Nadal jednak pochodzenie budowniczych tych kopców jest obiektem dyskusji naukowych. W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska   http://zzzy.w.interia.pl/str/s1wa.html 

Picture

Kopiec Wandy jako fortyfikacja 

Picture

W 1860 r Austriacy otoczyli Kopiec Wandy półstałym szańcem piechoty. W latach 90-tych XIX w. w jego miejsce zbudowano ceglano-kamienny Fort Wanda. Do podstawy kopca przylegał półkolisty bastion – kaponiera z wysuniętym punktem obserwacyjnym. Wjazd do fortu znajdował się od strony zachodniej. Jego uzbrojenie tworzyło Łącznie 12 dział różnych typów; załogę oprócz artylerzystów miała stanowić kompania piechoty. Jego zadaniem była obrona podejść do twierdzy od wschodu, wzdłuż traktu sandomierskiego i doliny Wisły. Podczas II wojny światowej Niemcy wykonali zespół okopów na wałach baterii. Obecnie nie istnieje, został splantowany i rozebrany w latach 1968-70. http://zzzy.w.interia.pl/str/s1wa.html  

Picture

Legenda krakowska związana  z kopcem Wandy 

Picture

Legenda krakowska związana jest z kopcem Wandy
Który stoi  na terenie dawnej wsi Mogiła, a dziś już w Nowej Hucie, tuż u wrót kombinatu metalurgicznego. 
Pamięci Wandy strzeże ustawiony na cokole na szczycie kopca – kamienny orzeł, wykuty w końcu XIX w., według projektu Jana Matejki. I ta legenda dotyczy najstarszego Krakowa:
 „Obaj synowie Kraka umarli bezdzietnie. Ster rządów w Polsce objęta, za zgodą wszystkich Polaków, jedyna córka Kraka, którą nazywano Wanda. I tak, gdy pod rządami Wandy Rzeczpospolita kwitła, ówczesny książę niemiecki Rydygier, sławny rodem i potęgą sąsiad Królestwa Polskiego, wysłał posłów z prośbą o rękę Wandy pod groźbą wojny 

Picture

Kopiec Kraka . W okresie międzywojennym przebadano częściowo kopiec Krakusa. Jednak zagadkowość jego pochodzenia nie została rozwiązana, choć we wnętrzu znaleziono brązową ozdobę awarską, w oparciu o którą datowano powstanie kopca na VII wiek naszej ery

Picture

brązowa ozdoba awarska- znaleziona w Kopcu Kraka
. Lecz Wanda, która całe życie ślubowała spędzić w czystości, z niczym odesłała posłów. Książę niemiecki Rydygier, w poczuciu wzgardy i odmowy, zebrał ogromne wojsko i wkroczył do Polski, chcąc wywalczyć orężem to, czego nie mógł uzyskać prośbą. Nie zatrwożyła się jednak królowa Polski, Wanda, chrzęstu oręża, lecz szybko kazała zgromadzić się wojskom polskim, stanęła przeciwko Niemcom wydając pole do bitwy. Ponieważ znaczniejsi rycerze niemieccy głośno oświadczyli się przeciwko dalszemu prowadzeniu niesłusznej wojny, przeto książę niemiecki Rydygier, nie chcąc wracać z niesławą do domu, pozbawił się życia, rzucając się na miecz, którego ostrze zwrócił ku sobie. Zaś Wanda zawarła przymierze z panami niemieckimi i nietknięte wojsko z triumfem i dumą odprowadziła do Krakowa.
Za tak wielkie i znakomite zwycięstwo siebie samą postanowiła ofiarować bogom, ponieważ w tej epoce sądzono, że czyn taki jest miły bogom, bohaterski i wzniosły. Przeto zwoławszy dostojników polskich i złożywszy ofiarę ze zwierząt i odprawiwszy nabożeństwo, skoczyła z mostu na rzece Wiśle, ofiarując się falom rzeki, i pokryta nimi zginęła. O milę od Krakowa w polu jest jej mogiła. I jej także mogiłę wzniesiono równio dostojną jak ojcu. Z ziemi bowiem wzniesiono wysoki kopiec, który wskazuje do dziś dnia jej grób, od niego miejscowość tę nazwano Mogiłą”.
Tyle wspomina o tych czasach największy polski kronikarz – Jan Długosz. Jasne, że owa starożytność jest bajeczna, ale – jak niektórzy twierdzą – w każdej legendzie może być źdźbło prawdy. W każdym razie owe dwa kopce istnieją. Wielu uczonych próbowało na różne sposoby wyjaśnić ich pochodzenie. Są różne hipotezy, mniej lub bardziej wiarygodne, ale żadna z nich, niestety, nie daje stuprocentowej pewności, jak to naprawdę było.
Przypuszcza się, że mogły to być usypiska o charakterze strażniczym lub sygnalizacyjnym. Być może, iż w razie jakiegoś niebezpieczeństwa właśnie z tych sztucznych wzniesień alarmowano ogniem mieszkańców najbliższej okolicy. Ale wysunięto także przypuszczenie, że kopce te mogły wskazywać strony świata. Istotnie, gdy w dniu 21 czerwca patrzymy z kopca Krakusa na wschód słońca widzimy go ściśle za kopcem Wandy. I na odwrót: stając wieczorem tego samego dnia na kopcu Wandy – widzimy zachód słońca idealnie za kopcem Krakusa. Ale może to być czysty przypadek. Albowiem kopca Krakusa i Wandy usytuowano na miejscach – w stosunku do Krakowa – z natury wysokich. Warto jednak pamiętać, że kopce Krakusa (16 m wysokości) i Wandy (14 m wysokości) są największymi lago rodzaju prehistorycznymi usypiskami w Polsce..www.wawel.netax.pl/legendy.htm 

Picture

Historia Kopca

Picture

·   1222 – pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy. 
  · 1584 – pierwsza wzmianka o kopcu. 
  · 2 połowa XIX wieku – cystersi oddają kopiec w ręce narodu. 
  · 1860 – Austriacy otaczają kopiec szańcem ziemnym. Staje się częścią fortyfikacji Twierdzy Kraków. 
  · 1888-1890 – zamiana ziemnego szańca na ceglano-kamienny fort. 
  · 1890 – Kornel Kozerski na własny koszt odnawia kopiec i na szczycie umieszcza marmurową rzeźbę orła, zaprojektowaną przez Jana Matejkę. 
  · 1890 – prawdopodobnie w związku z opisanymi powyżej pracami, w okolicach 1890 r., kopiec zostaje pierwszy, i jedyny jak do tej pory, raz oficjalnie przebadany przez nieformalnego naczelnika Ekonomatu w Krakowie i współzałożyciela Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Teodora Kułakowskiego, nie było to jednak badanie archeologiczne sensu stricte
  ·1968-1970 – rozebranie fortu. 
Przybliżone dane 
  · wysokość 14 m (238 m n.p.m.) 
  · średnica podstawy 45-50 m 
  · średnica ściętego szczytu – 9,5 m 
  · objętość około 9 tys. m³ 
Ciekawostka 
Stojąc na Kopcu Wandy 1 listopada zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 1 maja zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy.
Będziemy czekać pewnie ze sto lat na to żeby ktoś zrozumiał, że temu kopcu należy przywrócić wszystkie jego funkcje aby mógł wrócić do nas jako nasze dziedzictwo kulturowe. Jego otoczenie – w którym przecież archeolodzy znaleźli ceramikę i różne wyroby z czasów
kultury łużyckiej i wczesnosłowiańskie – jest tak zdewastowane, że trudno sobie wyobrazić coś bardziej koszmarnego – za plecami Huta Sendzimira,  a obok dwupoziomowe skrzyżowanie ruchliwych ulic i pętli oraz torów linii tramwajowych – krajobraz po bitwie industrialnej, szpetota totalna.   
Nie wspomnę już o tym, że może to urażać czyjeś uczucia religijne – przecież Polska jest domem wyznawców nie tylko jedynie słusznej religii rzymsko-katolickiej, istnieją zarejestrowane i działające kościoły rodzimowiercze. Co one na to? Nie słyszałem żeby RKP domagał się elementarnego poszanowania uczuć religijnych od władz kraju, województw i miast. Na przykład Żydzi – chociaż ich w Polsce prawie nie ma – wywalczyli szacunek dla swoich cmentarzy i bożnic. Czy wyznawcy Wiary Przyrody, którzy w Polsce żyją, doczekają się kiedykolwiek poszanowania miejsc kultu.
Kopiec znany jako Kopiec Wandy – jest w istocie Kopcem Bogini Wód – Wądy i razem z Kopcem znanym jako Kopiec Kraka – a w istocie Kopiec Dwóch Bogów – Swaroga – Boga Ognia Niebieskiego oraz Chorsa – Boga Księżyca, tworzy w czasie równonocy wiosennej i jesiennej  zegar wyznaczający czas wschodu i zachodu słońca w te wielkie i ważne, swięte dni. Równonoc wiosenna, jak wiadomo to dzień zwany Wielką Nocą – początek słowiańskiego Nowego Roku.  Wypada on nie w żadną niedzielę i nie ma nic wspólnego ze zmartwychwstabniem Chrystusa, lecz zawsze w pełnię księżyca najbliższą dnia 21 marca. Jest to dzień przełomu w przyrodzie, kiedy słońca zaczyna przybywać, a życie odradza się wiosennie po okresie moru zimowego. Tego dnia na kopcach powinny się odbywać uroczystości religijne!  Czesław Białczynski  www.wordpress.com/…/kopce-swiete-sanktuaria-bogow-albo-kurhany-wladcow/  

Picture

Picture

O kopcach Krakusa i Wandy mówią kroniki

Nad Dłubnią, o milę od Krakowa na polu [jest] jej mogiła. 
I – rzecz to dla potomnych bardziej godna podziwu niż wiary 
– jej także mogiłę wzniesiono równie dostojną jak ojcu.
Z ziemi usypano wysoki kopiec, 
który wskazuje do dziś dnia jej grób, 
a od niego miejscowość tę nazwano Mogiłą. 
Nie wątpi też żaden Polak, 
że słuszny to był wyraz uznania dla Kraka i Wandy, 
w ten sposób bowiem postanowili 
pamięć o nich następnym przekazać wiekom.
Jan Długosz, „Roczniki, czyli Kroniki”, między 1459 a 1468, tłum. zbiorowe.  

Picture

Dwa kopce 
z apartamentów zamku rozciąga się niezmiernie rozległy widok na najbliższą okolicę, która jest w przeważnej części wielką, piaszczystą równiną. Uwagę naszą zwróciły przede wszystkim dwa bardzo duże usypane z ziemi pagórki, czyli kopce; jeden z nich to według podania grobowiec Krakusa, księcia polskiego, któremu przypisują zbudowanie miasta Krakowa w roku 700, drugi kopiec nazwany został imieniem jego córki, Wandy, która – jak głosi legenda – utopiła się w Wiśle, aby uniknąć narzuconego jej małżeństwa z człowiekiem, do którego czuła odrazę. Cała historia Krakusa i Wandy spowita jest nieprzeniknionym mrokiem, a kopce takie, często spotykane w różnych częściach Europy, poprzedzały prawdopodobnie erę chrześcijańską. 
Wiliam Coxe, „Travels into Poland, Russia,Sweden and Denmark”, lipiec 1778,  tłum. Ewa Suchodolska.  

Picture

Krakowskie kopce    

Picture

Kraków. Kopiec Krakusa
W krajobrazie współczesnego Krakowa swoje miejsce znalazł nie tylko kopiec Krakusa, ale i Wandy. Powszechnie przyjęło się sądzić, iż kopce pochodzą z VII wieku n.e. Tymczasem sami archeolodzy przyznają, że kopce mogą być dużo, dużo starsze niż się zakłada. Być może o całe 1000 lat. Nie brak też głosów, że mogą być rówieśnikami piramid egipskich.
Początki giną w mrokach dziejów
Tak bardzo chcielibyśmy się dowiedzieć czy Celtowie przybywszy na te ziemie zastali już wielkie usypiska, które obecnie zwiemy kopcami (Krakusa, Wandy), czy też byli ich pierwotnymi budowniczymi. Jedno jest pewne, że te które pozostały tworzą swoistego rodzaju system kalendarzowy pozwalający wyznaczać daty najważniejszych świąt wspólnych wszystkim Celtom. Może dlatego one właśnie przetrwały, gdyż zostały objęte specjalną opieką. Inne, pozostawione własnemu losowi, mogły nie oprzeć się działaniu czynników atmosferycznych. W IV wieku kres egzystencji Celtów położył najazd Hunów. Na kilka wieków życie zwolniło swój bieg. Dopiero w VII wieku pojawili się tutaj Słowianie. Nie wykluczone, że specjalnie się nie trudząc, zaadoptowali dawne miejsca kultu do własnych potrzeb, a kopce wyremontowali. Podczas prac mógł ktoś zgubić brązową zapinkę, tę którą po 13. wiekach archeolodzy znaleźli u podnóża kopca Krakusa.
I wreszcie przyszedł czas, gdy na ziemie polskie zaczęło wkraczać chrześcijaństwo. Istnieją podejrzenia, że na początku tereny te znalazły się w zasięgu działalności misyjnej promotorów obrzędu bizantyjskiego. Prawdopodobnie aż do X wieku tutaj właśnie istniała metropolia tego właśnie obrządku. Gdzieś w połowie wspomnianego wieku najazd Czechów wprowadził biskupstwo podporządkowane obrządkowi łacińskiemu. W ramach walki z reliktami dawnych wierzeń m.in. ścięto rosnący na kopcu Krakusa święty dąb.
Kopce intrygują nas, ale intrygowały również naszych przodków. Wincenty Kadłubek (1160-1223) powiązał powstanie kopców z dziejami legendarnego założyciela Krakowa – Kraka oraz jego córki Wandy. Spisał ustne podania krążące wśród rycerstwa i na dworach książąt krakowskich, ale – o czym rzadko pamiętamy –  sam wątpił w ścisły związek nazw z prawdziwą historią powstania tych obiektów. Dwieście lat później Jan Długosz (1415-1480) podanie zamienił w literacką opowieść, niewiele dodając nowych szczegółów do poprzedniej wersji. Zanotował : „Mogiłę …  dwaj synowie Kraka, w sposób sztuczny i dowcipny, jak ojciec im wskazał był jeszcze za życia, nadsypując piaskiem, do takiej wysokości wznieśli, iż sporym kurhanem na wszystkimi dokoła wyżynami panuje…”. 
  Dopiero w latach międzywojennych archeolodzy próbowali dociec ile prawdy jest w tym starym podaniu. Niestety wykop nie sięgnął środka usypiska. Nie odkryto żadnej grobowej komory. W trakcie badań ustalono natomiast, że na początku X wieku rósł na szczycie kopca Krakusa trzystuletni dąb. Mniej więcej w połowie wspomnianego wieku został on jednak ścięty. U podstawy kopca znaleziono wtedy słynną brązową ozdobę awarską pochodzącą z VII wieku. Powyższe fakty skłoniły uczonych do przyjęcia tezy, że kopiec nie mógł być usypany w okresie późniejszym jak w VII, co najwyżej VIII wieku.
Między czasie kopiec Wandy zdołał się ukryć przed oczami ciekawskich za gęstym szpalerem zieleni parkowej. Owszem, w latach 60. ubiegłego wieku archeolodzy prowadzili w okolicy prace badawcze, ale osobliwej, ziemnej konstrukcji nie tknęli. W pobliżu kopca odkryto natomiast grób szkieletowy z I lub II wieku n.e. 
 

Picture

Kraków. Kopiec Kościuszki [www.google]

Picture

Kraków Kopiec Wandy
Początkowo sądzono, że odnaleziono wreszcie grób legendarnej Wandy, lecz słabo zachowany szkielet ostatecznie okazał się należeć nie do kobiety, lecz do starszego, dosyć zamożnego mężczyzny. Innych badań, bardziej szczegółowych, nie przeprowadzono do tej pory.
Zbyt szeroki wachlarz teorii   
    Brak specjalistycznych badań zaowocował szeregiem niezwykłych teorii tłumaczących pierwotny zamysł budowniczych. U podstaw jednej z nich legła prosta obserwacja położenia kopców względem siebie i kierunków świata. Zauważono bowiem, że linia łącząca kopce wskazuje miejsce wschodu słońca w dniu 1 maja. Ponadto wskazuje miejsce zachodu naszej dziennej gwiazdy w okolicach 1 listopada. Prawda jest taka, że znając usytuowanie kopców względem siebie  z łatwością ustalimy, że linia je łącząca wskazuje miejsce, w którym zza horyzontu wyłania się słońce nie tylko 1 maja, ale również 14 sierpnia. Wskazuje też miejsce zachodu słońca dnia 1 listopada oraz 12 lutego. Badacze zwrócili uwagę na dwie spośród tych dat, w które przypadały wspólne wszystkim Celtom w całej Europie święta. 1 maja przypadało święto Bealtaine, rozpoczynające jasną połowę roku. 1 listopada obchodzono natomiast największe święto Samhain, kiedy to rok rozpoczynał swoją ciemną, zimową porę, podczas której ziemia miała odpoczywać i nabierać sił. Obrzędy odbywały się już 31 października i miały charakter noworoczny. Wtedy wygaszano święty ogień na ołtarzach i zapalano nowy, symbolizujący początek kolejnego roku. A to wystarczyło, by powiązać powstanie usypisk z kulturą celtycką. 

    W literaturze wydanej przed laty bardzo często powielano błędną informację o tym, że stając w pierwszy dzień lata na kopcu Krakusa zobaczymy wschodzące słońce tuż nad kopcem Wandy. Dziś ci, którzy zgodnie z kilkuletnią tradycją witają lato na kopcu Krakusa mówią, iż tak nie jest. Wspomniana impreza co roku przyciąga dziesiątki osób. Na jej zakończenie każdy z uczestników otrzymuje od organizatorów pamiątkowy certyfikat potwierdzający udziału w badaniu legendy. 
    Jest też inna teoria, równie ciekawa. Jeśli kopiec Wandy rzeczywiście istniał on na przełomie er, musiał górować nad osiedlem celtyckim. Był też (i nadal pozostaje) doskonałym punktem widokowym. Wszystkich urzeka rozpościerająca się stąd niesamowita panorama całego Krakowa, zwłaszcza gdy przybędziemy tu o świcie. Wówczas mamy niepowtarzalną okazję ujrzeć całą dolinę Wisły spowitą delikatnym welonem porannej mgiełki, z której wynurzają się stopniowo wieże kościołów oraz najwyższe krakowskie budynki. Bez problemu dostrzeżemy też kopiec Krakusa. Z tego to powodu pojawiły się sugestie, że te dwa sztuczne usypiska mogły pełnić funkcje sygnalizacyjne. W momencie dostrzeżenia niebezpieczeństwa po prostu rozpalano na ich szczytach ogniska, ostrzegając tym samym ludność zamieszkującą pobliskie osiedla. Czy czyniono podobnie także w przypadku innych tego typu obiektów znajdujących się wzdłuż drogi Kraków – Sandomierz, trudno powiedzieć.    Niektórzy podejrzewają, że owe kopce mogły być usypane celem upamiętnienia jakiegoś zdarzenia, istotnego dla lokalnej społeczności.   Prehistoryczne usypiska stanowiły inspirację do wzniesienia na przestrzeni wieków wielu kopców. Więcej, obecnie słyszymy o kolejnej tego typu inicjatywie. Stowarzyszenie Budowy Kopca-Pomnika zapowiada rychłe rozpoczęcie prac nad budową nowego, kopca upamiętniającego osobę i pontyfikat Jana Pawła II. 
Osobliwe konstrukcje ziemne trwale wpisały się w pejzaż współczesnego Krakowa. www.focus.pl/dodane/publikacje/pokaz/publikacje/krakowskie-kopce/nc/1/  

Picture

Kraków. Kopiec Piłsudskiego [Google]

Picture

Picture

Teofil Kwiatkowski – „Ostatnie chwile Fryderyka Chopina” 1849-1850, olej Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie. Stoi przy łóżku Księżna Marcelina Czartoryska. Po prawej siedzi Wojciech Grzymała, za nim Teofil Kwiatkowski. Po lewej siostra, Ludwika Jędrzejewiczowa, a za nią ks. Aleksander Jełowiecki

Z trzech stron trzy mogiły ogromnym trójkątem, jak gdyby okiem Opatrzności, patrzą na Kraków; dwie mogiły stanęły po jednej stronie Wisły, trzecia po drugiej, jak gdyby mówiły, i tu i tam Polska: 
a jedna mogiła naucza jak Polskę rozszerzać, druga jak Polskę wskrzeszać, trzecia jak Polskę kochać.
                                                        Aleksander Jełowiecki, 
                                              „Moje wspomnienia”, 1839.

Aleksander Jełowicki (ur. 18 grudnia 1804 w Hubniku nad Bohem na Podolu, zm. 15 kwietnia 1877 w Rzymie) – pisarz polski; poseł na Sejm 1831 r.; kawaler orderu Virtuti Militari i zakonnik zakonu zmartwychwstańców .Był drugim synem Wacława i Honoraty z Jaroszyńskich (pierwszym był Edward)

Picture

Tajemnice Krakowskich kopców 

Picture

Kopiec Wandy we wsi Mogiła, w dali Kraków (ryc. F. Dietrich, z Monumenta regnum Poloniae Cracoviensa, Kraków 1827.)

Picture

Kopiec Kościuszki ok. 1850 r

Picture

Picture

Kopiec Kościuszki i fortyfikacje ok.1997 [RMF FM]

Kraków jest prawdopodobnie jedynym miastem Europy, w którym tradycja sypania kopców przetrwała aż do czasów współczesnych. Po dziś dzień przetrwały cztery z nich: Krakusa i Wandy (prawdopodobnie największe prehistoryczne usypiska w Polsce), wzniesiony w latach dwudziestych XIX wieku kopiec Kościuszki oraz pochodzący z 1936 roku kopiec Piłsudskiego. Szczególnie intrygujące są dwa najstarsze, po dziś dzień okryte nimbem tajemnicy. 

Picture

Picture

Kopiec Krakusa usypano na najwyższym wzniesieniu Krzemionek – na wzgórzu Lasoty. Jego wysokość od podstawy wynosi 16 m, największa średnica 57 m, a średnica płaskiego wierzchołka 8 m.

Picture

Kopiec Piłsudskiego w Krakowie

Picture

Na Kopcu Piłsudskiego- płyta z krzyżem legionowym (ok. 1997 r.),
 W drugiej połowie XIX w. kopce zostały włączone w system fortyfikacji Twierdzy Kraków. Pozostałością tego są resztki szańców i niewielki, międzypolowy fort 49 ½ „Mogiła”.
Oba kopce wiąże się z legendarnymi postaciami Słowiańskiego władcy Krakusa i jego córki Wandy. Według XV-wiecznego kronikarza Jana Długosza po śmierci Kraka, założyciela miasta i pogromcy smoka, jego dwaj synowie usypali ku jego czci kurhan. Zdaniem Długosza Krakus był z pochodzenia Rzymianinem, czego właśnie miał dowodzić wygląd jego grobu przypominający kopiec założyciela Rzymu – Romulusa.
Drugi kopiec miał być usypany w miejscu, gdzie wyłowiono z Wisły zwłoki Wandy. Władczyni odmówiła swojej ręki niemieckiemu księciu Rytygierowi. Zhańbiony konkurent popełnił samobójstwo, rzucając się na własny miecz. Chcąc chronić swój lud przed zemstą wrogich plemion, Wanda skoczyła w nurt Wisły, oddając swe życie bogom. Jest to być może echo pradawnego obrzędu składania ofiar z dziewic lub mitu o kapłance-bogince rzecznej doprowadzającej mężczyzn do samobójstwa. Zwłaszcza, że w najstarszej wersji podania nie ma mowy o śmierci księżniczki. Przeciwnie, przez resztę życia pozostaje ona dziewiczą władczynią Krakowa. Zdaniem Długosza słowo „Wanda” oznacza „wędkę”, gdyż córka Kraka urodą swoją „jakby na wędkę ludzi iomfa (łowi)”, a od jej imienia Wisłę nazwano Wandalusem, a Słowian… Wandalami. 
Czy faktycznie krakowskie kopce były miejscem pochówku władców? Kopiec Wandy nigdy nie był przebadany przez archeologów, ale w latach 1934-37 przekopano fragment kopca Krakusa. Nie natrafiono na komorę grobową, wiadomo jednak, że Słowianie ustawiali czasem urnę z prochami zmarłego na szczycie kopca, a taki typ pochówku uniemożliwia odkrycie jakichkolwiek śladów. 
Udało się natomiast poznać sam sposób budowy kopca: rdzeniem był umocniony kamieniami pal, wokół którego promieniście układano przegrody z wikliny. Przestrzeń między nimi wypełniano ubitą ziemią i kamieniami, a powierzchnię obsiewano perzem, który znakomicie wiązał glebę. Taka konstrukcja zapobiegała erozji, dzięki czemu starożytne usypiska znajdują się w o wiele lepszym stanie, niż młodsze o kilkaset lat kopce Piłsudskiego i Kościuszki, wymagające częstej konserwacji. 
U podstawy badanego wzniesienia natrafiono na brązowe okucie pasa typu awarskiego, co potwierdzałoby teorię, iż kopiec pochodzi z VII lub VIII w., czyli z czasów plemion słowiańskich. Jednakże okoliczności znalezienia okucia budzą wiele wątpliwości. W górnej partii kopca natrafiono na korzenie potężnego 300-letniego dębu. Być może było to święte drzewo Słowian, ścięte w momencie przyjęcia chrześcijaństwa (w X w.).

Picture

Sama nazwa „Kraków” wywodzona jest właśnie od świętego dębu (staroruskie kriakovistyj – rozgałęziony) lub od słowa „krakul”, czyli zakrzywiona laska kapłana lub sędziego. 
Z kolei prof. Kotlarczyk, analizując położenie kopców z Polski południowej, przypisał zespołowi kopców Krakusa i Wandy funkcję kalendarzową. Linia przez nie wyznaczona jest zgodna z azymutem wschodu słońca 1 maja. Był to dzień jednego z najważniejszych celtyckich świąt – Beltaine, które wyznaczało początek lata i czas wyjścia pasterzy ze stadami na hale. Dzień ten poprzedzała orgia czarownic usiłujących przeszkodzić mężczyznom w opuszczeniu wioski, zwana Nocą Walpurgii. Drugie szczególne święto Celtów, to przypadające 1 listopada Samhain – Celtycki nowy rok (datę tę wyznacza azymut dwóch kopców w pobliżu Przemyśla), które stanowi koniec okresu wypasu bydła. Choć hipoteza o celtyckim pochodzeniu krakowskich kopców wydaje się wysoce prawdopodobna, wiek i geneza kopca – słowiański czy celtycki – nadal są przedmiotem gorących dyskusji.  [  Jerzy Banach: Dawne widoki Krakowa, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1967.
Jerzy Wyrozumski: Dzieje Krakowa. t. 1. Kraków do schyłku wieków średnich, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1992.
Julian Zinkow, Krakowskie podania, legendy i zwyczaje, Wydawnictwo Verso, Kraków 2004. ]

Picture

Picture

Fotografia starego Krakowa

Picture

Kraków Kopiec Kościuszki z lotu ptaka

Picture

Stary Kraków

Picture

Kopiec Kościuszki – pamiątkowy obelisk

Picture

Talar koronny medalowy Zygmunta I Starego z 1533 roku

Picture

Kraków – Kopiec Kościuszki

Picture

Kraków Rynek Sukiennice

Picture

Kraków Tyniec

Picture

Tajemnice Krakowskich kopców 

Picture

Picture

[Rozważania w Białczyński ]

Picture

[Rozważania w ..Białczyński]
W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Na zboczach kopca Kraka i Wzgórza Lassoty w pierwszy wtorek po Wielkanocy urządzano święto zwane „Rękawką”. Ze stoków kopca zrzucano resztki święconego: chleb, kołacze, jajka na twardo, słodycze, jabłka, srebrne pieniądze… (w 1897 roku władze zakazały tego obrzędu ze względu na gorszącą walkę o zdobycz, jaka rozgrywała się między biedotą). Palono też ogniska i sadzono drzewka, a wokół kopca odbywały się zawody szermiercze. Obrzędy te przypominają pogańskie Zaduszki, w czasie których przynoszono zmarłym pokarm, a brzękiem oręża odstraszano złe duchy. Co ciekawe, Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych przybierają postać zamieszkujących drzewa ptaków, a do niedawna na Rękawce sprzedawano wystrugane „drzewka życia”, na których siedziały drewniane ptaszki. 
Sama nazwa „Rękawka” wywodzona jest od czeskiego słowa „rakew” – trumna czy serbskiego „raka” – grób. Wiadomo też, że pod kopcem Kraka, jeszcze do XIX wieku, odbywały się stypy żałobne. 
Tradycja, nadal kultywowana w okolicy starożytnych kopców, wskazuje, że choć archeologom nie udało się odnaleźć szczątków pogańskich władców, nie należy lekceważyć pięknej legendy, która jak każde podanie może zawierać więcej niż tylko ziarno prawdy.   Autor: A Książyńska   www.argonauci.info/content/view/30/1/  

Picture

Tajemnice kopców 

Picture

.
 Na okół miasta kopców wianuszki:
 Wandy, Krakusa – wodza Kościuszki
 W obłokach potwierdzane, błyszczą słońcem malowane,
 W nich bohaterskie popioły leżą kochane.
  Anna Libera, „Piosenka o Krakowie”, 1854.
Rozmowa z prof. Władysławem Góralem z Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH
– 21 czerwca kilkadziesiąt osób wstało przed świtem, by z kopca Krakusa obserwować wschód Słońca dokładnie nad kopcem Wandy. Mieli szansę zobaczyć?
 Nie.
 Tego dnia Słońce wschodzi dużo bardziej na północ, na lewo od kominów elektrociepłowni Łęg.
– Więc to tylko legenda, że wzajemne położenie kopców jest szczególne?
 – Ależ nie.
 Po prostu datę 21 czerwca podał ktoś, nie mający rozeznania w astronomii i odtąd bezmyślnie się ją powtarza.
 W rzeczywistości wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia.
– A zachód nad kopcem Krakusa?
 – 4 listopada i 6 lutego.
– Skąd Pan to wie?
 – Jestem astronomem i geodetą.
 W latach 90. wraz z kolegami z Zakładu Geodezji i Kartografii AGH, za pomocą pomiarów GPS, precyzyjnie ustaliliśmy współrzędne geograficzne krakowskich kopców.
 To pozwoliło nam obliczyć wschody i zachody Słońca dla wybranych linii.
 O dacie majowej pisał też w latach 70. profesor AGH Janusz Kotlarczyk.
– Trochę szkoda, że teoria z 21 czerwca się nie sprawdziła.
Letnie przesilenie, najkrótsza noc w roku…
 – Cztery podane przeze mnie daty są jeszcze bardziej szczególne.
 Jeśli dobrze się przyjrzeć, okaże się, że dzielą rok na cztery, w przybliżeniu równe części.
 Na dodatek, dokładnie pomiędzy nimi, odnajdziemy terminy niezwykle ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca – wiosenne zrównanie dnia z nocą, 21 czerwca – letnie przesilenie Słońca, 22 września – równonoc jesienna i przesilenie zimowe 21 grudnia.
Te daty dzielą rok na osiem, w przybliżeniu równych części, a wyznacza je tylko jedna linia, łącząca kopiec Krakusa z kopcem Wandy!
I to jest prawdziwy fenomen.
– Powiedział pan: tylko jedna?
Czyżby takich linii było więcej?
 – Szukając informacji w Internecie, natrafiłem na opis kopca Kraka w Krakuszowicach.
 Legenda głosi, że pochowano w nim syna Krakusa.
 Na zdjęciach satelitarnych nie mogłem dojrzeć owego kopca, więc pojechałem na miejsce.
 Okazało się, że nie dość, że jest cały zarośnięty drzewami, to jeszcze dość dziwnie położony. 
– Dziwnie?
 – Nie leży na wierzchołku wzgórza, ale na jego zboczu.
 Miejscowi tłumaczą, że w tym miejscu młody Krak miał zostać rozszarpany przez wilki lub zabity podczas polowania.
 Zacząłem jednak szukać astronomicznych powiązań między położeniem kopcem legendarnego ojca, syna i córki.
– Znalazł Pan?
 – I to nie byle jakie.
 Tam dopiero zaczyna się ciekawa astronomia.
 Po pierwsze: linia łącząca krakowski kopiec Krakusa i kopiec Kraka z Krakuszowic ma podobne własności, jak linia kopiec Krakusa – kopiec Wandy.
 Jest do niej symetryczna i również dzieli rok na osiem równych części.
 Pojawia się także ciekawa zależność między kopcem Kraka a Wandy.
 Wiąże się ze szczególnym położeniem wschodu i zachodu Księżyca.
– Chwileczkę, przecież Krakuszowice są chyba dość daleko.
 – Leżą w gminie Gdów, na północ od Niegowici.
 W linii prostej od kopca Krakusa to jest 22,7 km.
 Od Wandy – 18,4 km. 
– To chyba zbyt daleko, by można je zobaczyć gołym okiem?
 – Rzeczywiście.
 Przy dobrej widoczności krakowskie kopce są ze swoich wierzchołków dostrzegalne.
 Dzieli je dystans 8,63 km.
 Krakuszowicki jest dalej.
 Dlatego pomiędzy nimi musiały być punkty pośrednie.
 Mamy już kandydatów na te punkty… 
 – Chce Pan powiedzieć, że wokół Krakowa takich punktów – kopców może być więcej?– Tak, określają inne charakterystyczne linie astronomiczne i mamy naukowe podstawy, by tak twierdzić.  

Picture

Krakusa Kopiec częściowo odkryty w 1936 r.

  

 Myślę, że dawni mieszkańcy Krakowa już dwa, trzy tysiące lat temu dostrzegli, iż pewne miejsca są szczególne pod względem astronomicznym.
 Niedawno na terenie Niemiec odnaleziono tzw. dysk z Nebry – krążek z brązu, o średnicy 32 cm, na którym, za pomocą złotych wstęg, zaznaczono zakres wschodów i zachodów Słońca w tej miejscowości.
 Wiek dysku określono na 3,6 tys. lat.
 Świadczy to o wysokim poziomie astronomii na terenie Europy Środkowej w początkowej epoce brązu.
– Więc krakowskie kopce byłyby…
Czym?
Kalendarzem?
 – Z mojego punktu widzenia, mówiąc językiem współczesnym, są to znaki astronomiczno – geodezyjne.
 W literaturze przypisuje się im różne funkcje: sygnalizacyjno – obserwacyjne, grzebalne, na pewno religijno – rytualne.
– Kto mógł je wznieść?
 – Ja wiążę je z elitami, które wzbogaciły się na kopalniach w Bochni i Wieliczce.
 Sól z solanek na skalę przemysłową pozyskiwano tam już w neolicie.
 Z wielu miejsc w rejonie Wieliczki krakowskie kopce są świetnie widoczne.
 Choć, oczywiście, siedzibą owych elit było zapewne wzgórze wawelskie.
– Wawel?
 – Tak.
 W Krakowie jest to miejsce pierwszorzędne.
 Kopce są ściśle powiązane astronomicznie z jego wierzchołkiem.
 Dla stojącego tam obserwatora, kopiec Krakusa i – nieistniejący już – kopiec Estery, wyznaczają ekstremalne położenia wschodu i zachodu Księżyca.
– Nie rozumiem.
 – Ruch Księżyca na nieboskłonie jest bardziej skomplikowany niż ruch pozorny Słońca na niebie.
 Wiąże się to z nachyleniem jego orbity do płaszczyzny, po której Ziemia okrąża Słońce.
 Raz na 18,6 roku Księżyc wschodzi w najbardziej na południe wysuniętym punkcie horyzontu.
 Patrząc z wierzchołka wzgórza wawelskiego, wypada to właśnie nad kopcem Krakusa.
 Po 9,5 roku, czyli w połowie tego okresu, Księżyc zachodzi natomiast nad kopcem Estery.
– Czyli gdzie?
 – Na miejscu trybun dzisiejszego stadionu ”Wawel”.
 Powiem jeszcze, że linia wzgórze wawelskie – kopiec Estery jest prawie równoległa do linii kopiec Wandy – kopiec Kraka w Krakuszowicach…
– Ale jak ludzie sprzed kilku tysięcy lat mogli to wymierzyć?
 – Nie wiemy, czy znali trygonometrię.
 Starożytni Grecy znali.
 Może zaimportowali jakiegoś naukowca?
 Ta wiedza na pewno świadczy o ich wysokim poziomie.
 Podobnie kunszt budowniczych – najlepszy dowód, że prehistoryczne kopce wciąż stoją, podczas gdy Piłsudskiego i Kościuszki po deszczach niemal się rozpłynęły.
– Daty, które podał Pan na początku pokrywają się z głównymi świętami kalendarza celtyckiego.
Może tam trzeba szukać twórców tego systemu?
 – Może.
 Celtowie dzielili rok na połowę: letnią i zimową.
 Początek roku wypadał w ok. 1 listopada, czyli mniej więcej wtedy, kiedy z kopca Wandy zachód Słońca widać na tle kopca Krakusa.
 Letnia połowa rozpoczynała się w maju, gdy wschód Słońca obserwowano na tle kopca Wandy.
 Ale tego, czy te wzniesienia są dziełem Celtów, na tej podstawie nie można przesądzić.
– Czy jest szansa, że będziemy mieli w Krakowie własny, ”ziemny Stonehenge”?
 – W kamieniach ze Stonehenge jest zapisanych wiele interesujących zależności, ale linia krakowska, określona przez kopiec Wandy i kopiec Krakusa, nie jest w nich tak wyrażnie zaznaczona.
 Kopce i niektóre naturalne wzgórza wokół Krakowa i Wieliczki tworzą coś w rodzaju prehistorycznej sieci astronomiczno – geodezyjnej.
 To jest wysokiej klasy ciekawostka.
 Napisałem o niej już trzy artykuły naukowe i temat nie jest wyczerpany…Udokumentujemy ją odpowiednio i nie chcę powiedzieć, że będziemy mieli krakowski Stonehenge, ale nie będzie to rzecz gorsza.Zaawansowana znajomość astronomii, pozwalająca określać wschody i zachody słońca, była dostępna mieszkańcom Europy Środkowej już od 3,6 tys. lat. Tekst: Katarzyna Kobylarczyk  ”Dziennik Polski” z   2006 r.  

Picture


Inne, uczone, nad księgami siedzą,
–Lecz z literami oko nic nie czyni,
O duchu w księgach zamkniętym nic nie wiedzą.
(Król Duch J. Słowacki)  


‚Dlaczego usypano Wandzie Kurhan? 

Bo tak u nas ”czczono jej nadludzki (czyli boski) majestat” (tak pisał np. o Wandzie Kadłubek). W MHP Kaźmira Szulca przeczytamy tezę, że Wanda i Krak to były bóstwa, a nie ludzkie postacie historyczne, kompromisem niesprzecznym z tymi dwoma sprzecznymi opiniami, jest teza, że byli żywymi bogami władcami typowymi dla Scytów ~ Chrobatów, tak identyfikowanym narodowo ze względu na usypane im Kopce ~ Kurhany.” [W tej „pieśni” poniżej istotne jest tylko to, że królewicz (olbrzym) syn władcy(kolejnych władców obrów Światogorów) z Świętych Gór miał brata Smoka(ów-dowódców armii) którego podstępnie zamordował, bo miał w tym swój interes, i to jest cecha stała w ciągu kilkuset lat dla sytuacji politycznej w Gnitaheidi, czyli na północ od Dunaju czy Myrkwidu (lasu Hercyńskiego), a patrząc od Świętych Gór na zachód do Łaby i na wschód do Dniepru (jest to główna informacja reszta jest prawie nie istotna). 

Eda „Pieśń o Fafnirze”. Olbrzym Fafnir jest lśniącym (więc świecącym-płonącym-ognistym) smokiem z pól Gnitaheidi – Świętych Gór (Sygurd do Regina „winę…ponosisz, że udałem się…tu do Świętych Gór), Smok jest spadkobiercą swego wielkiego ojca Hreidmara [Sławomira, hreid-sława i byłaby to kalka imienia węża Swafnira-Sławnira, więc Fafnir-Hreidmar to pleonazm czyli smok to syn smoka-węża z nawiązaniem w obu imionach do imienia sław’y – sFaf-Hreid (jest to też imię węża alias Odina)], Sygurd jest niewolnikiem (jeńcem wojennym według własnych słów, tak czy owak był w niewoli) którym posłużył się Reginn-olbrzym (Reginn-królewicz po łacinie, o sobie „długo byś pozwolił leżeć we wrzosie staremu olbrzymowi, gdybyś broni (w istocie trucizny) nie użył którą sam zrobiłem” więc ostatecznie królwewicz-olbrzym), do zabicia swego brata Smoka Fafnira, inne imiona „Edy” z tym imieniem związane Ofnir, Swafnir co synonimiczna mutacja imienia węża (of-ion) i Słowian (sław-swaf-faf), mamy końcówki ~nir (niebieski), czyli odczytujemy znaczenie tych imion jako wąż-modry (m’odro’wąż, m’azur~azuri), smok-venet, sławny-niebieski, słowianie-veneci-niebiescy. ]

Wyciągamy z tej historii wniosek taki, Reginn (królewicz) nasłał mordercę na brata jak to bywa w takich wypadkach by usunąć konkurenta do tronu, dziedzictwa po Królu ojcu. Regin dał swemu słudze do ręki nie miecz ale truciznę ale o tym niżej. W naszych kronikach jest też pewna historia z zabójstwem brata przez królewicza i smokiem w tle, jest to podanie Kadłubka o Kraku jego dwóch synach z których młodszy zbija starszego, a potem po wyjściu prawdy na jaw umiera przeklęty w niesławie na wygnaniu. Różnią się te historie tylko tym, że tu obaj bracia mieli pokonać smoka. 

Ktoś powie, że te historie mogły się zdarzyć wszędzie, otóż ta historia wydarzyła się w Świętych Górach, więc ścisła wskazówka ograniczenia geograficznego do Świętych Górach Olbrzymów, wrogich Niemcom, tu Niemcy znajdują się w pętach, daleko od swego dziedzictwa. (Aleś ty niewolnik… Spętany zawsze się boi… spotwarzasz mnie Fafnir… żem daleki od ojców spuścizny, w pętach nie byłem, choć jeńcem wojennym) Nasza historia z Krakiem i synami staje się zrozumiała dopiero wtedy gdy dojdziemy do wniosku, że starszy syn Kraka (kraken-smok) był dowódcą Zmaja Ogiennego, został zamordowany przez brata rękami niewolnika, to wyszło na jaw i dlatego został wygnany. Smok czyli armia wymaga utrzymania czyli regularnych dostaw np. wołów, czy w wyniku tego zabójstwa doszło do jakiejś dezorganizacji naszych sił zbrojnych? Możliwe, Regin wygląda na zdemor-alizowanego skrytobójcę, nie był przygotowany do objęcia funkcji, brat był doświadczonym wodzem, który chadzał z armią zmarłych i był z nią i jej tajemnicami obeznany. 

Możliwa jest bardziej dramatyczna wersja tych wydarzeń, najstarsze zapisy mówią o tym, że brat zgiął otruty (smok tez został otruty) w kontekście tej historii mówi się też, że znakomici ludzie tego plemienia zginęli otruci i chodzi tu o Lechitów, więc chodziło by tu o otrucie jakiejś dużej grupy dowódców naszej armii czyli potwierdzało by się nasze przypuszczenie, że pod zabójstwem brata czy smoka w obu przypadkach chodzi o otrucie, jest zachowana pamięć zbrodniczego zamachu na naszą armię-smoka, a trucizna musiała być bardziej wyrafinowana niż siarka w owczej skórze, ludzie ciemni nie rozumiejący przekazu poprzekręcali go niemiłosiernie, rozdzielili imię brata-smoka, na smoka i brata, ale racjonalne jądro tej historii pozostało, my łączymy imię brata i smoka wtedy historia staje się logiczna, bo prawda wraca na swoje miejsce 

Nikt nigdy nie zabił żadnego smoka który by się czołgał na swym brzuchu do wodopoju, bo takie smoki nie istnieją i nie istniały. Pokonać armię która posługiwała się sztafażem armii zmarłych czyli smogiemdymami, się kiedyś zdarzyło, ale mogło się to wydarzyć tylko przy pomocy bratobójstwa, zdrady i trucicielstwa, wojny domowej, (jeśli dołożymy do tego lewantyńską herezję chrystian, szerzącą się na południu związku Słowiańskiego, pojawiają się nieuchronnie, wręcz znakomite warunki, doprowadzenia państwa i naro-du do klęski). 

Kiedy to się zdarzyło, następczynią Kraka (formalnie Lecha) miała zostać Wanda podczas jej panowania, „srożył się pewien tyran lemański w zamiarze zniszczenia tego(naszego) ludu”, istotne jest tu francuskie imię Niemc-ów, sugerowało by ono, że chodzi o czasy z przewagą Galofranków, a najbardziej srożył się historycznie, atakując nasz lud od strony bramy morawskiej, podczas wojen z Awarami Karol Magni(wielki), bo my to Awarowie, a podboje Karola miały dojść do Wisły, wiec Karol Magni alias Tyran Lemański – czyli Karol lemański, tyran magni, został odnotowany w naszych źródłach jako wróg dążący do zniszczenia naszego ludu. 

Krak ojciec Wandy po powrocie z zwycięskiej wyprawy do Karyntii miał zostać Królem, oczywiście było wielu władców o tytule Krak, ale wracać z Karyntii można było tylko wtedy kiedy ona zaistniała, lata (752-769r) to rządy Chotimira księcia Karyntii wasala Franków w następnych latach po najazdach Awarów doszło do przywrócenia granicy Awarsko-Frankijskiej na linii Bawarii i Firulu, Karyntiia wróciła pod nasze panowanie, kontrakcja Franków zaczęła się po 791r, wtedy też lub od parę lat później miała władać Wanda. 

O zamku Lyscu i Łysej Górze „Na tym zamku pani iedna przedtym mieszkaiąca, podniowszy się w pychę, iż była poraziła wielkiego Aleksandra pod tą gorą, kazała się za Boginią Dianą chwalić. Ale natychmiast za tho bluźnierstwo pomstę Bożą uznała, iż on zamek wszystek grom roztrącił onę też panią ze wszystkimi służebnikami pothłumił, tak iż ieszcze po dziś dzień leżą na tym mieyscu wielkie gromady kamienia. Na tym mieyscu był Kościół trzech bałwanów Lada, Boda, Leli. Do których prości ludzie schadzali się pierwszego dnia Maia, modłę im czynić y ofiarować”. 

(więc w istocie rzeczy, była to ostatnia kapłanka więc dziewica bo tylko dziewice mogły być kapłankami (stąd dziewictwo oraz niezrozumiały dla niektórych upór Wandy), wielkiej Świątyni bogów Lady, Body (lub Wody) i boga Lelego (stąd przyśpiewka Łada, Ileli, u Macieja z Miechowa oraz Lado, Ylely u pewnego klechy), której to Świątyni pierścień wałów został zniszczony). 

Jeśli by tą panią, Boginią była Wanda, a Wielki Aleksander-Karolem Wielkim, to zamek Lysiec byłby wielką Awarską twierdzą-światynią dziewięciu kręgów-ringów-pierścieni która została zniszczona przez Franków, było to w 796 roku, po sześciu latach ciężkich wojen z wrogiem i buntującymi się chrystianami, świątynię pomógł zniszczyć Frankom, zdrajca Moimir książę południowych Croatów, którzy się przechrzcili, gdyby nie zdrajcy, truciciele i nasze grzechy, pewnie nie upadło by państwo Obrzymów Światogorów z Świętych Gór. 

Dlaczego tę historię z Wandą umieszczamy inaczej niż Prokosz który sytuuje w końcu niezwykle tragiczny cykl Kroka (u Prokosza Krok nie Krak został zabity po pięciu latach od oboru na króla), jego syna(?) Lecha (wygnany po dwóch latach rządów, za udowodniony mord brata) i jego następczyni Wandy (735-740 dewotio jej samobójcza ofiara) czyli według Prokosza panowanie ich wszystkich zamyka się w latach 728-740. Z powodu faktu oboru Kraka po zwycięskich walkach w Karyntii i jest to jakby przywrócenie urzędu króla po latach bezkrólewia w okresie innej formy rządów, czyli Krak nim został samowładcą zasłużył się jako zwycięski wódz walcząc na południe od Dunaju na obszarze dzisiejszej Austrii – Słowenii i zachodnich Węgier, oraz dlatego, że mógł to zrobić tylko w latach 760-780 kiedy u Prokosza przypadają rządy tzw. 12 wojewodów, a same panowanie Wandy przypada na lata kiedy srożył się wielce pewien Tyran (Karol) Lemański czyli w latach 791-815. 

Wydaje się nam, że cykl Wandy pasuje do czasów ataku Karola Lemańskiego wątek romansowy to zupełne nieporozumienie(?) usiłujący wytłumaczyć „stan cywilny” Wandy, wiadomo, że po ataku frankijskim 791r doszło do zamieszek i wojny domowej w kaganacie w wyniku którego zabito Kagana i kaganbeka Jugur’rusa, stąd zagadkowe zabicie Kraka w piątym roku panowania, następnie dwa lata rządów Lecha jego wypędzenie w 793r, potem pięcioletnie rządy Wandy do 798 roku(lub796), odnosząc w 795r zwycięstwo nad frankami pod Świętą Górą, jednak świątynia Awarska zniszczona została w 796r przy pomocy Mojmira, więc Wanda przeżyła by ją o dwa lata, możliwe, że ten Krak zabity w piątym roku panowania to nie ojciec Wandy tylko brat Krak-Krok-Kraken-smok, zabił go podstępnie trując Lech stąd został wygnany. Ten Krak ojciec Wandy umarł więc pięć lat przed 791 rokiem czyli około 786 roku, a najazdów na Bawarię i Firul dokonał już brat Wandy Krak (Krok u Proksza, u Kadłubaka Krak) zabity w piątym roku panowania przez swego brata Lecha i jego żonę-przyjaciela-niewolnika Sygurd’a~ę (filoagentka frankijska czy chrystiańska?). 

Jest jeszcze jedna analogia Lech miał zostać wygnany po wyjściu na jaw jego roli w morderstwie po dwóch latach oraz umrzeć w niesławie na wiecznym wygnaniu, mamy też w źródłach Frankijskich jakąś frankijską ‚marionetkę­-kagana’ który musiał się schronić wypędzony na terytorium franków przed prześladowaniami z częścią ochrzczonych współwyznawców i miał też tam umrzeć w podobnym czasie. W wielu szczegółach więc była by to ta sama historia pisana tylko z dwóch punktów widzenia. Naszego Awarskiego i z punktu widzenia wrogów naszych Franków. 

Ostatecznie w czasie rządów 12 wojewodów Krak się zasłużył jako zwycięski wódz czyli w latach 760-780, zaś w latach780 – 786 panował jako Król-Kagan, potem panował jego syn Krok-Krak – smok. 

Kagan Krak brat Wandy w latach 786r do 791r skutecznie walczący z frankami oraz ugruntowuje porządek na południu antagonizując krypto-chrystian. Frankowie wtedy uruchomili swoich agentów (żona-przyjaciel Lecha i inne adherenci) oraz wzmacniają chrystiańską piąta kolumnę. 

Krak – smok zostaje otruty razem z grupą doświadczonych najdzielniejszych z dzielnych wodzów, stąd rozprzężenie w 791r, nieudolne rządy truciciela Lecha sprzyjanie chrystianom układy z frankami, lud przejrzał na oczy wypędził truciciela i zapewne nowinkarza już 792r, zaczęła się wojna domowa północy z południem. 

Wanda opanowała rozprzężenie, twarde sprawowanie rządów przez dziewicę westalkę – Wandę kapłankę wielkiego kościoła Lady, Boda i Lel-ego spowodowało to że, wyemancypowani już chrystianie na południu oderwali się ostatecznie od jej królestwa mamy wojnę domową i inter-wencje franków po stronie chrystian. 

Jeszcze w 795 roku Wandzie udało się pokonać Franków pod Świętą Górą, jednak następny atak w 796 się powiódł dzięki kolaboracji Mojmira, więc po pięciu latach swych rządów (włącznie od 792 do796), gdy nie mogła przeżyć zniszczenia swojej świątyni czyli w 796r popełniła samo-bójstwo i „długo się jeszcze chwiało państwo”. 

[Uzupełniając można dodać, że do tej historii wydaje się pasować historia Popiela II który za namową żony cudzoziemki otruł stryjów, wynikiem czego doprowadził do odpadnięcia prowincji pomorskich od swego królestwa, a sam został w końcu pożarty przez myszy (miszina tropka ­- droga mleczna czyli droga bohaterów, stąd mysza-bohater) które wyległy się z ciał pomordowanych książąt, jego krewnych uznających przecież jego władzę. Choć też jest twierdzenie, że to się stało (odpadnięcie prowincji) dopiero po objęciu władzy przez Piasta z powodu jego chłopskiego pochodzenia, ale syn węża nie mógł być chłopem, więc najprawdopodobniej dla tego, że Biało Chorwaci czyli Krak-Chościsko(wąż) narzucił Wielotom swego syna tzw. Piasta na władcę, byłby to więc ten historyczny wzmiankowany przez tzw. źródła Kagan Ruski z 839r więc to on nosił by imię Chościsko (wąż). 

Wydarzenie te jest sytuowane przez Prokosza na rok 840, było by to 50 lat później niż upadek świątyni Wandy, dowodzi ono w każdym bądź razie, że trucicielstwo jako narzędzie walki o władzę znane było naszym książętom i królewiczom inna sprawa czy była jedna Wanda obrończyni świątyni, takich kapłanek musiało być na przestrzeni wieków więcej. 

Nie da się wykluczyć, że obie te historie zostały przemieszane w naszej historiografii i legendach, żona Popiela jest cudzoziemką i Sygurd jest cudzoziemcem nie da się wykluczyć, że Sygurd pierwotnie był kobietą cudzoziemką czyli Sygurdą żoną królewicza-regina Lecha, bo imię Lech łączy się z imieniem Popiela ale u nas pełno było Leszków-Lestków i Popieli co wiązało się z kremacją pogrzebową, Lech-Leszek-Laszek (mac. lesz – trup, Lasz-Laszo’wać ang. (l)ash-popiół – Popiel co łączy się też z rus-sadza) choć bezsprzecznie były takie dwie historie jedna krakowska (sklawińska) – druga kruszewicka (Wielocko-kujawska), a sam szewc (shefc) Skuba mógł być shefem kuchni czyli kucharzem zaufanym cudzoziemki czyli Sygurdy, Skandynawowie nie odróżniają imion męskich od żeńskich jest tak np. w przypadku imienia Frey, brat i siostra noszący to samo imię, stąd często są myleni, nie da się wykluczyć, że samo słowo Regina odnosiło się do Sygurdy, bo Regina Sygurda znaczyło by dosłownie królewna Sygurda niewolnica-żona Olbrzyma (wtedy żony były kupne). 

Sam słownik łaciny tłumaczy słowo regina tylko jako królowa, królewna, księżniczka, król to rex, regulus, regno – królować, a u nas król powinien najwyżej nazywać się Regin-Lechin, końcówka ‚a jest żeńska, zresztą mamy imię Har’Lechin dosłownie wysoki-olbrzym (lub płonący) król(kamień), też wilkołak (wielki kołek) bywa zwany wodzem olbrzymów (Ent-Ant’ów, Ris’ów, Thurs’ów, Hun’ów). Imiona Polskie -Wanda – Barbara – Jolanta – Jan – Jac’ek(Jack) – Tomasz – Łukasz(Lukas) – Szczepan (Sthephan), są i w Angielskim mogły się tam też dostać podczas ataków Rorika czy Horica na zachód z Danii w latach 830 – 860]. 

Jak wyglądała Świątynia dziewicy Wandy i bogów, czy boga czyli Lady, Body, Lely, czemu boga, bo może to być fraza Lada(w’ładca) ‚wody i ognia’, Body (chorwackie b~w woda) i Leli (lila ~ płomyczek igraszka, więc leli płomień-ogień), czyli Lad ~ władca żywiołów, też sama Wanda ma władać morzem, ziemią i przestworzami, („Vanda mare, Vanda terrii, Vanda aerii imperat”) czyli wodą, ziemią i powietrzem, trzema żywiołami czwartym antycznym żywiołem jest ogień, rekonstruując tę świątynię, będziemy się  Księga II Wiedza Legend (Lata od 203 p.e.ch. a latami 800 e.ch czyli lata epoki Stolimów (rok 999 epoki to 796 e.ch.)  
Między legendą bajką historią a Prawdą. Czyli o Smoku jego bracie trucicielu i ich siostrze Bogini Wandzie oraz jej Świątyni. 
JA WELE TAB – Duch Ksiąg                                                                       
                                                                                                                           ***
Księga II Wiedza Legend (Lata od 203 p.e.ch. a latami 800 e.ch 
czyli lata epoki Stolimów (rok 999 epoki to 796 e.ch.) 
http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/post690.html 

Picture

Mogiła 

Mogiła – część miasta Krakowa wchodząca w skład Dzielnicy -Nowa Huta, dawna wieś. Do końca 1950 roku miejscowość była siedzibą gminy Mogiła. 1 stycznia 1951 r. wraz z niemal całą gminą (bez gromady Prusy) została włączona do obszaru miasta Krakowa. Nazwa miejscowości według legendy wiąże się z Wandą, córką legendarnego władcy Krakowa – Kraka, która nie chcąc poślubić Niemca – Rytygiera, miała utopić się w Wiśle. W pobliżu miejsca, gdzie zostało odnalezione jej ciało, usypano mogiłę[1]. W 1222 biskup krakowski Iwo Odrowąż podarował wieś Clara Tumba cystersom oraz ufundował kościół. W 1291 r. po raz pierwszy w dokumentach pojawia się nazwa Mogiła.

Picture

Kopiec Wandy Panorama

Picture

 

Położenie m. Mogiła

Picture

Most Wandy nad Wisłą w Krakowie

Picture

Most Wandy Kraków Nowa Huta

Picture

Most Wandy w krakowie
– most w Krakowie nad Wisłą, wybudowany w latach 20012002. Most, położony w ciągu ulic Klasztornej i Półłanki, łączy Nową Hutę z Podgórzem.
Symboliczne otwarcie prac nad budową mostu odbyło się 1 września 2001. Prace rozpoczęto w marcu 2002. W czerwcu budowę mostu trzeba było przerwać ze względu na przejście fali powodziowej przez miasto. W lipcu-wrześniu 2002 wykonano żelbetową płytę mostu, a w sierpniu-październiku prowadzono prace wykończeniowe. Ostatecznie oficjalne otwarcie mostu odbyło się 26 października 2002.
Most składa się z 8 przęseł. Jego całkowita długość z przyczółkami wynosi 352,47 m, a szerokość – 15,20 m. Na moście znajduje się jezdnia dwupasmowa i ciągi pieszo rowerowe. Do budowy zużyto ponad 1200 ton stali i 4000 m³ betonu. Łącznie na inwestycję wydano 16 mln zł (powstały w tym samym okresie Most Kotlarski kosztował 137 mln zł).  

Picture

Rękawka 

Picture

Lucyan Siemieński (1809 – 1876) o Rękawce:
(…)Obchód Rękawki przypadający w dzień wtorkowy, jeżeli nie ma związku z żadną pamiątką kościelną, za to daje nam tajemniczy jakiś zabytek niezmiernie starego zwyczaju narodowego (…) jest widowiskiem nieodgadnionego zwyczaju. Tłumy zalegają wzgórza zwane Krzemionki: jednych wabi stojąca tam kapliczka św. Benedykta – drugich mogiła wznosząca się jeszcze wyżej – a wszystkich pocieszna krotochwila rzucania ze stromej góry jajek, bułek, orzechów, pierników i innych przysmaków, które pnące się po spadzistości paupry wydzierają sobie i w ogniu walki o łakomą zdobycz potrącają się i koziełkują z góry na dół… Znaczenie Rękawki chciano wywodzić od tego, że w rękawkach noszono ziemię przy sypaniu mogiły wielkiemu Krakusowi … Odkrycie nieszczególne! – nieświadczące wcale o praktycznym rozumie starych praojców naszych, którym daleko wygodniej i sporzej było nosić ziemię w połach niż w ciasnym rękawie. Jednakże nie zbijam nieodwołalnie starego podania; być bowiem mogło, że wówczas noszono ścięte poły na kształt naszych fraków – co gdy wyświęcone będzie przez panów archeologów, chętnie się na nie podpiszę.(wg strony http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje15/text13p.htm)  
W rejonie kopców przez wieki kultywowano tradycje pogańskie. Na szczycie kopca Wandy aż do XX w. palono Zielonoświątkowe ogniska. Na zboczach kopca Kraka i Wzgórza Lassoty w pierwszy wtorek po Wielkanocy urządzano święto zwane „Rękawką”. Ze stoków kopca zrzucano resztki święconego: chleb, kołacze, jajka na twardo, słodycze, jabłka, srebrne pieniądze… (w 1897 roku władze zakazały tego obrzędu ze względu na gorszącą walkę o zdobycz, jaka rozgrywała się między biedotą). Palono też ogniska i sadzono drzewka, a wokół kopca odbywały się zawody szermiercze.  
Obrzędy te przypominają pogańskie Zaduszki, w czasie których przynoszono zmarłym pokarm, a brzękiem oręża odstraszano złe duchy. Co ciekawe, Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych przybierają postać zamieszkujących drzewa ptaków, a do niedawna na Rękawce sprzedawano wystrugane „drzewka życia”, na których siedziały drewniane ptaszki.  

Picture

Stos ciałopalny – rekonstrukcje obrzędowe

Sama nazwa „Rękawka” wywodzona jest od czeskiego słowa „rakew” – trumna czy serbskiego „raka” – grób. Wiadomo też, że pod kopcem Kraka, jeszcze do XIX wieku, odbywały się stypy żałobne. 
Tradycja, nadal kultywowana w okolicy starożytnych kopców, wskazuje, że choć archeologom nie udało się odnaleźć szczątków pogańskich władców, nie należy lekceważyć pięknej legendy, która jak każde podanie może zawierać więcej niż tylko ziarno prawdy.   Autor: A Książyńska    www.argonauci.info/content/view/30/1/  

Prof. Władysław Góral rozszerzył tę hipotezę, wykazując że Kopiec Krakusa, wraz z kopcami krakowskimi (Krakusa II, Wandy i Esterki) i Wzgórzem Wawelskim, był celtyckim systemem wskaźników astronomicznych. 
Stojąc na Kopcu Wandy 4 listopada lub 6 lutego zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 2 maja lub 10 sierpnia zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy[. 
Są to przybliżone daty celtyckich świąt Samhain, Imbolc, Beltane i Lughnasadh.www.kartuzypradzieje.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=104   

Picture

Wandy córka -Żaganna –  założycielką Żagania  

Picture

Kepler Johannes (1571-1630), wybitny astronom, matematyk i fizyk w Żaganiu
Legenda o założeniu Żagania 
W znanych  legendach o   Księżniczce  Wandzie  nie wspomina się że  Wanda miała  dzieci .
Jest jednak   legenda  żagańska i dotyczy starego  grodu   Żagań…. 
Według podań miasto zostało założone ok. roku 700 przez Żagannę, słowiańską księżniczkę, córkę Wandy, wnuczkę Kraka. Według danych historycznych Żagań został założony w 2. połowie XII wieku przez księcia Bolesława IV Kędzierzawego jako gród i strażnica przy przeprawie przez Bóbr. Dziś jej imię nosi jedna z głównych ulic miasta.

Picture

Wandy  siostra -Waleska –  założycielka m. Kłodzko 

Córka Kraka i siostra królewny Wandy  Waleska (Walaska, Valeska, Valaska lub Valiska) – legendarna założycielka miasta Kłodzko, która miała panować na grodzie na Zamkowej Górze w czasach pogańskich. Postać funkcjonowała w tradycji ludowej ziemi kłodzkiej jeszcze do czasów wymiany narodowościowej na tym terenie po II wojnie światowej.
Najstarszy dokument wspominający Waleskę pochodzi z 1625 r. – kłodzki kronikarz Aelurius Georgius w dziele Glaciographia poświecił jej cały rozdział. Niektóre podania mówią, że była córką Kraka i siostrą królewny Wandy. Wszystkie za to zgodnie twierdzą, że odznaczała się urodą, wzrostem i wielką tężyzną fizyczną. Miała długie, złote włosy zaplecione w warkocz, znała się na myślistwie i strzelała z łuku. Gołymi rękami potrafiła złamać podkowę.
Jej imię językoznawcy wywodzą od przydomka „złotowłosa” czyli w czeskim brzmieniu „zlatovláska”, słowa przeobrażonego przez język niemiecki na „Walaska” lub „Waleska”.
Jedna z opowieści mówi, że nadludzką siłę czerpała ze swojego cudownego warkocza. Pokonała dzięki temu smoka ukrytego w jamie pod lipą w Żelaźnie, strzelając do niego z łuku z odległości paru kilometrów. Kraina, którą władała słynęła z bogactwa, co wywołało zazdrość u sąsiadów. Zazdrośni chrześcijańscy Czesi, chcieli zagarnąć jej ziemie. Podstępnie pochwycili ją i pozbawili zaczarowanego warkocza. Zakończyła życie zamurowana żywcem w kościele, który zwano potem pogańską świątynią.
Była też wersja, że Waleska była pogańską dziewicą, która weszła w konszachty z diabłem. Dzięki temu była okrutna i zła, a zarazem piękna i mężna. Nie dorównywał jej w walce żaden rycerz. Jej siła była zaklęta w pięknych, długich włosach. Była bezlitosna dla poddanych, a układ z diabłem sprowadzał na okolicę nieszczęścia. Poddani zbuntowali się. Nocą, gdy Waleska spała, obcięli jej włosy, przez co stała się bezbronna. Uwięziono ją, a następnie zamurowano w murze zamkowym. Złote włosy oraz cudowny łuk złożono w świątyni, która znajdowała się na Zamkowej Górze. Okazało się przy tym, że łukiem potrafiła władać tylko sama Waleska, a w innych rękach był bezużyteczny.
Jej warkocz był podobno przechowywany do XVIII w. w tzw. Zielonej Sali zamku kłodzkiego jako talizman chroniący miasto. Zabrał go dopiero Fryderyk II Wielki, który zdobył Kłodzko i przyłączył całą ziemię kłodzką do Prus. Przy okazji miał też zabrać legendarny bęben obciągnięty skórą przywódcy husytów – Jana Žižki
Na murze okalającym twierdzę kłodzką istnieje kamienna płaskorzeźba przedstawiająca kobiece popiersie. Tradycja przypisuje temu wizerunkowi portret Waleskiej. Około roku 1945, po osiedleniu się w Kłodzku ludności polskiej, rzeźba została zniszczona. Wandale pozbawili ją zupełnie rysów twarzy. Jej wygląd znany jest obecnie tylko z przedwojennych fotografii  

Picture

Kłodzko – Pieczęć Grodu Pierwsza wzmianka o istnieniu grodu obronnego o nazwie Kłodzko (Cladzco) pochodzi z 981 roku

Picture

Kłodzko Rycina grodu z końca XVII w

Picture

Picture

Kłodzko – Górny bastion twierdzy
Picture
6/05/2020

Poligamia i monogamia u naszych Barbarzyńców oraz wysoka pozycja ich kobiet

Skupię się w tym temacie jedynie na antycznej Germanii jak również będzie odwołanie do Traków i Getów w których wielu dziejopisów widziało Sławian a nawet Przodków dzisiejszych Sławian Zachodnich.

Barbarzyńcą być i łupić i pustoszyć rzymskie ziemie za limesem na Dunaju, a potem przynosić złote i srebrne świecidełka swoim trzem żonom i patrzeć jak się cieszą… co za piekne życie nieprawdaż?

Czemu trzem a nie jednej?

25-18
Odsyłam do wenedzkiej „antytelegonii” Narbutta czyli „Dzieje starożytne narodu litewskiego”, Tom 2, str 240, cytat (o Wenedach) :

„Mężczyźni mają po trzy żony, przestają z niemi kiedy i gdzie chcą, niewstydząc się niczyjej obecności, ponieważ w takich rzeczach wstyd u nich nie ma miejsca, obcują z nimi wspólnie i naprzemiany, gdzie jest mąż tam i żona bydź musi, chociaż wiele używają niewiast, przecież mało u nich jest dzieci”

b76ef89321ee4117b0126975ba23e599

Czyli odesłałem do dobrego źródła które ma 9 tomów zamiast bełkotać z pustego turbozakażonego łba bez źródeł, ale z kolei Tacyt pisał w Germanii że :

„Obyczaje małżeńskie są tam jednakże surowe, a żadne inne nie zasługują na większą pochwałę. Albowiem chyba tylko oni wśród barbarzyńców zadowalają się jedną żoną z wyjątkiem nielicznych, którzy – nie z pożądliwości, lecz wskutek wielu składanych im propozycji wynikających z ich szlachetnego pochodzenia – związani są liczniejszymi małżeństwami”

Myślę że Tacyt tutaj miał na myśli plemiona germańskie nad Renem i w dzisiejszych zachodnich Niemczech czyli wtedy zachodnia część Germanii na które wpływ wywierali Celtowie bo u nich była monogamia, u plemion celtyckich kobieta (być może też u Swebów – czcili Izydę) rządziła jako matrona całym życiem domowym.

O tym że żyli tam Celtowie świadczy inny cytat z Germanii Tacyta :

„Boski Juliusz, najszacowniejszy z autorów, podaje, że niegdyś siły Galów były znaczniejsze; wiarygodne jest tedy, że również oni przybywali do Germanii. Jakże znikomą przeszkodę stanowiła bowiem rzeka dla ludu, który wyrósł w siłę, by zmieniał siedziby i zajmował nowe obszary, dotąd wspólne i niepodzielone między władztwa królestw. Tak więc między Lasem Hercyńskim a rzekami Renem i Menem osiedlili się Helwetowie, dalej Bojowie, oba ludy galijskie”.

A im bardziej na wschód Germanii to poligamia istniała, na pogańskim Pomorzu aż do XII wieku, np. książe pomorski Warcisław mial 24 Nałożnice, zanim dał się ochrzcić i ożenił z chrześcijanką, Ranowie mieli z pewnością po kilka żon przed upadkiem Arkony i jest to w kronikach.

W Antyku wielożeństwo było uzasadnioną koniecznością, żeby społeczność danego plemienia się poprostu NIE ROZPADŁA bo była stała nadwyżka kobiet, inaczej sie tego nie da się wyjaśnić, która trwała setki lat bo wojownicy padali jak muchy na wojnach wewnątrzplemiennych czy też wojnach z Rzymem, zresztą do dziś w Europie i w Polsce jest więcej kobiet niż mężczyzn statystycznie.

Np. w Wojnach markomańskich w 2 połowie II wieku zginęły dziesiątki tysiecy Germanów (starożytnych Sławian głównie) i Sarmatów w ciągu około 20 lat i trzeba było te wszystkie kobiety, wdowy po zabitych Barbarzyńcach poprostu „zagospodarować” żeby nie czuły sie samotne.

pog2

PRZYKŁAD – w plemieniu bylo 2000 dorosłych wojowników bo reszta straciła życie na wojnie i 6000 młodych zdrowych kobiet w tym samym wieku + starcy i dzieci, to każdy wojownik miał kilka żon, średnio po 3 a nie po jednej żonie a 4000 kobiet lata samopas, jest smutna że ich nie ma kto przytulić i się musi masturbować.
Między innymi stąd się wzieła barbarzyńska poligamia, pozatym oczywiście dochodziły kwestie związane ze statusem społecznym wojowników czyli im większy tym więcej żon miewali i kwestie kulturowe bo poligamia byla wpisana w życie.

Tracy i Getae, w tych drugich Joachim Lelewel widział Przodków też żyli w poligamii i to mocno rozwinietej, o czym Lelewel napisał w „Część bałwochwalcza Sławian i Polski” str 11, cytat :

„Wszyscy Thrakowie a najbardziéj Getowie, żyli w wieloźeństwie: po dziesięć żon miewali, a na tém nieprzestając, jedenastą i dwunastą pojmowali. Ten co miał żon cztery lub pięć za biednego był poczytywany (Menand. Ap. Strab. VII, s. 297)”

mdp.39015006570660-seq_13 (1)

Kobieta to temat luksusowy….5 żon mieli biedaki hm….dziś 5 żon to S-F pod każdym względem, finansowym, kulturowym, mieszkaniowym i  seksualnym – 1 mężczyzna „obsługujący” seksualnie 5 zdrowych młodych kobiet na dłuższą mete dzień w dzień przez wiele lat nie dałby rady, a wtedy dawali radę bo oni wszyscy byli seksualnymi drapieżnikami.
Ludzie żyli w warunkach dziewiczej natury – czysta woda, powietrze, jedzenie, dookoła nagie kobiety bo nie bylo wstydu, siostry, matki, żony latające w negliżu po chałupie, a w lato nad jeziorem czy rzeką wspólne kapiele nago…widział to wszystko młody barbarzyński wojownik a testosteron w nim huczał.
Między innymi przez te czynniki środowiskowe potencja Barbarzyńców była napewno dużo większa niż dzisiejszych facetów atakowanych chemią w jedzeniu, zanieczyszczonym powietrzem czy używkami, libido kobiet też musiało być większe w tych nieskazitelnych niczym warunkach, bo Germania to było 95% lasów.
Jeszcze w X wieku zalesienie dzisiejszej Polski wynosiło 90%

7

STAROŻYTNE LGBT?
Nie istniało albo było likwidowane w zarodku – wszyscy byli hetero a zniewieściali odmieńcy tonęli w bagnach nakryci chrustem i gałęziami (Tacyt, Germania).

Barbarzyńcy nie lubili homoseksualizmu i go tępili bo uważali że takie zachowanie może „zarazić” całą wspólnotę plemienną, stąd te ofiary na bagnach które dziś znajdują archeolodzy w całej Europie.

Vandale po opanowaniu Kartaginy w 439 nie dość że pozamykali wszystkie burdele i zresocjalizowali pracujące w nich damy lekkich obyczajów (wiele zostalo vandalskimi żonkami) to wygnali wszystkich homo na pustynie bez wody i jedzenia aby spróbowali czy można jeść piach…nie można więc wiadomo jak skończyli miłośnicy męskiej odbytnicy, głupki i tyle, zamiast kochać piękne kobiece łono to zginęli tam marnie w męczarniach…

Kobiety w wielożeństwie nabywają cech biseksualnych czyli mogą działać w sypialni między sobą a więc lesbijek stricte też nie było, a w monogamii która opisywał Tacyt kobiety były wierne i wszelkie cudzołóstwo bylo niezmiernie rzadką sprawą.

dibqtc-fd6b6222-d6bb-425b-9131-5c042c8287db

W temacie poligamii Barbarzyńców w Antyku nie ma chyba jakichś poważnych opracowań, jeśli ktoś czytał cos ciekawego na ten temat to proszę wrzucić link w komentarz albo tytuł takiej pracy, w związku z takim życiem powstaje cała masa zwyczajnych pytań, na przykład :

1) Jak funkcjonowały żony między sobą, czy istniała rywalizacja o mężczyznę czy raczej „zmowa” żon i „sterowanie” mężczyzną przez kilka kobiet w życiu codziennym, ja myślę że to drugie bo pojęcie tzw „zazdrości” i „miłości” było w Antyku inaczej postrzegane, jeżeli plemiona Barbarzyńców żyly w poligamii to monogamia była abstrakcją i jakieś dążenie obu stron do love story 1 + 1 kosztem np. 1 + 3 nie miało miejsca

2) Jak funkcjonował mężczyzna z kilkoma kobietami, czy faworyzował jedną żonę kosztem innych co bylo napewno dla niego jak i dla niej niekorzystne, wydaje sie że faworyzowanie nie wchodzi w gre bo pozostale żony mogłyby jej i jemu urządzić poprostu „gehenne”, w życiu domowym Barbarzyńcy mimo że byli samcami alfa stawali sie potulnymi barankami i oddawali „władze” w domu swoim kobietom,

3) Jak wysoka była rola kobiet w takiej społeczności? Ja jestem zdania że wysoka a nie niska, raz że u Sławian czy Sarmatów mamy to w źródłach a dwa że kilka kobiet w domu oznacza że one „rządzą” rytmem dnia i życia a nie mężczyzna, przygotowywanie posiłków, zajmowanie się dziećmi etc, wątpię żeby mężczyzna w jakikolwiek sposób kobietom się w te tematy wcinał i przeszkadzał czy narzucał inny rytm dnia niż one ułożyły wspólnie.

pog1

Kilka cytatów świadczących o wysokiej pozycji kobiet w Germanii :

„Barbarzyńcy uważają, że jest w kobietach coś świętego i wieszczego, stąd nie gardzą ich radą ani nie lekceważą przepowiedni”
– Tacyt Germania

„Posągu nie wnosi żona mężowi, lecz żonie mąż” 
– Tacyt Germania

„Pamięć przekazuje, że niejeden szyk, wygięty już i chwiejny, uratowały kobiety, w nieustającym błaganiu ukazując walczącym (Barbarzyńcom – KV) swe piersi oraz przypominając o nieuchronnej niewoli; doprawdy bardziej obawiają się jej oni dla swych kobiet”
– Tacyt Germania

„Kobiety podczas wojen markomańskich walczyły w jednym szeregu u boku mężczyzn (w odniesieniu do Vandali- KV)”
– Kasjusz Dion (Historia Rzymska)

„Zatem na prawym brzegu Morze Swebskie obmywa siedziby Iudów Estiów, którzy mają zwyczaje i strój jak u Swebów, język zbliżony do brytańskiego. Czczą Matkę Bogów”
– Tacyt Germania

U Bałtów czyli Estiów (Aestii) tą matką Bogów i demiurgiem była Saule więc pozycja kobiet była napewno wysoka, silny, patriarchalny model był u Prusów dopiero w średniowieczu.

WNIOSKI – BEZWZGLĘDNIE WYSOKA POZYCJA KOBIET U NASZYCH BARBARZYŃCÓW
Starożytna poligamia i monogamia naszych Barbarzyńców nie była patriarchatem z cała masą uciśnionych przez nich kobiet postrzeganych jako seksualne niewolnice tylko raczej życiem o aspektach „matriarchalnych” w których kobiety rządziły na codzień a mężczyzna był w domu spokojny a dopiero poza domem na wojnie stawał się bestią w ludzkiej skórze.

00000000000000000000

PODSUMOWANIE 
Na TELEGONIĘ u Sławian Zachodnich i jakieś „prawa rita” nie ma żadnego źródła że nasi Przodkowie żyli wg tej koncepcji więc jest to BEŁKOT i STEK BZDUR BEZ ŹRÓDEŁ i ZGADUJ ZGADULA Z PUSTEGO TURBOZAKAŻONEGO ŁBA czyli FARMAZONY.

Na monogamię nie będącą telegonią i na poligamię źródła są, pozatym wygadywanie głupot że wstydliwość i nieśmiałość to zalety a nie najgorsze wady co czynią na youtubie niektórzy „eksperci” udający znawców Słowiańszczyzny również można włożyć między bajki!!

Nasi Barbarzyńcy kochali i szanowali swoje kobiety zarówno żyjąc w monogamii jak i w poligamii, a one miały wiele do powiedzenia, mamy również w historii przykład Amazonek – niezależnych od mężczyzn i silnych kobiet, natomiast szarganie i niska pozycja kobiety to dziki wschód, a nie My.
Dziki wschód czyli stepowe psy – Scytowie, Awarowie, Tatarzy, Chazarowie – to jasyr, niewolnice, kobiety jako branki, gwałcone i zapładniane na siłe, czy zaprzęgnięte zamiast wołów i koni do wozu jak Awarowie w Panonii robili Sławiankom a u nas pozycja kobiet była zawsze wysoka i do tej pory jest.

 

Kamil Vandal

30/04/2020

LINKI :

https://vandalskaslavia.home.blog/2019/04/28/de-origine-et-situ-germanorum-czyli-germania-tacyta/

https://play.google.com/books/reader?id=StRbAAAAcAAJ&hl=pl&pg=GBS.PP5

https://catalog.hathitrust.org/Record/001855775

https://wielkahistoria.pl/starozytni-galowie-zycie-obyczaje-i-spoleczenstwo-celtyckiego-ludu/

https://www.wikiwand.com/pl/Warcis%C5%82aw_I_(ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_pomorski)

Gustaf Kossinna – archeolog nazistów i guru allochtonistów

KIM BYŁ CZŁOWIEK MAJĄCY TAK KONTROWERSYJNE POGLĄDY KTÓRYCH RDZENIEM BYŁA „PRZEWODNIA ROLA TEUTONÓW W HISTORII” i SĄ ONE OBECNIE WYKŁADNIĄ OFICJALNĄ JEŻELI CHODZI O POCHODZENIE i POCZĄTEK KSZTAŁTOWANIA SIĘ SŁOWIAN?

Można czasami poczytać w sieci i na słowiańskich blogach różne odwołania do pana Kossinny w stylu „kossinnowska szkoła”, „kossinnowskie brednie” etc ale nie widziałem żadnego artykułu konkretnie o nim samym więc ja będę pierwszy.

Jego pomysły i poglądy można zawrzeć w skrócie na tej poniższej mapie ale niżej rozwinę się bardziej szczegółowo.

Espansione_indoeuropea_Kossinna

Kossinna i jego teorie są powszechnie postrzegane w Niemczech jako narzędzie narodowosocjalistycznej grupy archeologicznej i nazistowskiej machiny „historycznej” Heinricha Himmlera, natomiast w Polsce ma wielu naśladowców i kontynuatorów swoich „idei”, co za paradoks!

Chociaż zmarł 20 grudnia 1931 roku, na 13 miesięcy przed przejęciem władzy przez Hitlera 30 stycznia 1933, jego myśl przetrwała do dziś i jest wiedzą obowiązującą, szowinistyczny Niemiec uważający Teutonów za rasę najlepszą pod każdym względem i najmądrzejszą ukształtował w dużym stopniu allochtoniczną i kłamliwą teorię pochodzenia naszych Przodków, co za ironia losu!!!

1514131004406

Ale po kolei…

Gustaf Kossinna (ur. 28 września 1858 w Tylży, zm. 20 grudnia 1931 w Berlinie) – niemiecki lingwista, profesor archeologii na Friedrich-Wilhelms-Universität w Berlinie oraz twórca „metody etnicznej”. Zajmował się głównie problematyką pochodzenia i rozprzestrzeniania się Germanów, był zgermanizowanym Mazurem.

Konserwatywny dom rodzinny, prestiżowe humanistyczne liceum i etnicznie zdeterminowane napięcia na pograniczu niemiecko-litewskim z celowym naciskiem na germanizm w burżuazyjnych kręgach miasta charakteryzują jego środowisko w młodości i szkole.
Od 1876 r. Kossinna studiuje w Getyndze, Lipsku, Berlinie i Strasburgu.
Największe wrażenie wywarł na nim jego berliński nauczyciel →Karl Müllenhoff, który zainteresował go niemiecką nauką prehistoryczną i plemienną.
Doktorat otrzymał w 1881 z rozprawy pt. „Najstarsze pomniki języka frankońskiego w Strasburgu”.
Jego druga praca, „Sweben w kontekście najstarszych niemieckich migracji” (opublikowana w zachodnioniemieckim magazynie o historii i sztuce, 1890), wciąż opierała się całkowicie na filologii.
Już podczas studiów zdał sobie sprawę, że można z powodzeniem badać naukę plemienną tylko za pomocą dowodów materialnych.
Odniesienia do starożytności prawdopodobnie zawdzięcza rodakowi Otto Tischlerowi.
Kossinna wybrał karierę bibliotekarza, która zabrała go do Halle w 1881, do Berlina w 1886, do Bonn w 1887 i z powrotem do Berlina w 1892 roku.
W tym czasie jego zainteresowania skupiły się bardziej na archeologii, o czym wiemy z nieudanego, ale złożonego wniosku o stanowisko w Muzeum Berlińskim w 1890.

Gustaf_Kossinna

W 1895 r. w dużej mierze będąc nieznaną nikomu osobą z wykładem na temat „prehistorycznej ekspansji plemion germańskich w Niemczech” wzbudził zainteresowanie zbadaniem możliwości ekspansji ludów na podstawie rozpoznawalnych archeologicznie „prowincji/obszarów kulturowych”.

Właśnie wtedy –  w chwili ogłoszenia swojej teorii, w 1895 roku, na zjeździe Niemieckiego Towarzystwa Antropologicznego w Kassel, sam Kossinna włączył ją w służbę niemieckiej idei narodowej, która miała uzasadniać terytorialne roszczenia Niemiec wobec ziem zamieszkanych przez Czechów i Polaków.

Był twórcą archeologii osadniczej, łączącej kultury archeologiczne z jednostkami etnicznymi. Uważał, że różnice i podobieństwa kulturowe wynikają ze zróżnicowania lub jedności etnicznej.
Obszar określonych terytoriów kulturowych odpowiada zasięgowi osadnictwa głównych ludów i grup etnicznych.

Kossinna, wykształcony jako filolog i językoznawca na Uniwersytecie Berlińskim, był późno „nawróconym” na prehistorię i starożytność badaczem i archeologiem oraz gorącym zwolennikiem i propagatorem ruchu Kulturkreise – wyraźnej definicji historii kultury dla danego obszaru, był także orędownikiem Nordische Gedanke (myśl nordycka), którą można z grubsza streścić słowami :

„Prawdziwi Niemcy pochodzą z czystej, oryginalnej nordyckiej rasy i kultury, rasy wybranej, która musi wypełnić swoje historyczne przeznaczenie; nikogo innego nie wolno do niej wpuszczać”.

Dopiero w 1911 r. w jego pracy „Pochodzenie Teutonów” podał swoją metodę, której zwieńczeniem było twierdzenie że „ostro określone archeologiczne prowincje/obszary kulturowe pokrywają się z niektórymi narodami lub rasami”.
Wysiłki Kossinny aby zostać profesorem w Berlinie, doprowadziły do mianowania go profesorem nadzwyczajnym w 1902 jednak oczekiwana podstawowa praca z przedłożeniem materiału źródłowego i szczegółowe wyjaśnienie jego metody nie doszło nigdy do skutku.

Niemiec który zaczął czytać, pisać i mówić o germańskich rasistowskich teoriach nacjonalistycznych w latach 90. XIX wieku, pod koniec I wojny światowej stał się zagorzałym zwolennikiem rasistowskiego nacjonalizmu. 

Kossinna wierzył, że istnieją tylko 4 uzasadnione kierunki badań w archeologii:

1) historia plemion germańskich 
2) pochodzenie ludów germańskich
3) mityczna ojczyzna indo-germańska i
4) archeologiczna weryfikacja podziału filologicznego na grupy wschodnie i zachodnie oraz rozróżnienie między germańskimi i celtyckimi plemionami.

Na początku nazistowskiego reżimu owe zawężenie pola do tych 4 tematów stało się rzeczywistością.

NIgr8Wcv7qx2qPBXti4B9pio12A8dzZnG1VchDqRK6c

Jego najbardziej niesławnym dziełem była broszura opublikowana pod koniec I wojny światowej, zaraz po nakreśleniu wizji nowego państwa polskiego.
Kossinna argumentował w niej, że pomorskie urny znalezione na polskiej ziemi były germańską tradycją etniczną, a zatem polskie dziś Pomorze wg niego słusznie należało przez setki lat do Niemiec.

Według Kossinny, plemiona germańskie miały w starożytności zasiedlać znaczne obszary środkowej Europy, włącznie z Polską, prasłowiańskie zaś, a później słowiańskie – błota Prypeci.
Według niego Słowianie, odcięci od wszelkich prądów wyższej kultury, biedni i prymitywni, dopiero w VI wieku, wykorzystując sprzyjającą chwilę dziejową, zajęli dzisiejsze siedziby ku wschodowi i zachodowi, wtedy, gdy ludy germańskie stworzyły już bogatą cywilizację, niezależną od wpływów świata śródziemnomorskiego lub orientalnego.

adolf-hitler-parade-nazi-munich
Pod koniec lat 20-tych nawiązał kontakt z Alfredem Rosenbergiem , który stał się później ministrem kultury w rządzie nazistowskim, Rosenberg był ideologiem partii nazistowskiej, który wspierał wykopaliska i badania archeologiczne.
Perspektywa i poglądy Rosenberga w „badaniach” niemieckiej prehistorii doprowadziły głównie do rasistowskiego zniekształcenia danych, które nie dotyczyły bezpośrednio narodu germańskiego.
Książka Rosenberga „Der Mythos des 20. Jahrhunderts” poparła koncepcję nowej religii germańskiej.
Teoria Rosenberga „Weltanschauungswissenschaften” była ukryta w idei, że Niemcy mają prawo miażdżyć inne narody – a nawet je eksterminować – ponieważ kultura niemiecka była „wyższa”.
Rosenberg próbował także udowodnić, że nordyccy Aryjczycy wywodzą się z utraconego lądu utożsamianego z Atlantydą i że Jezus nie był Żydem, ale Aryjskim Amorytem (obrzezanym 8-ego dnia – KV) 

Alfred Rosenberg

Uprawiana przez Kossinnę apoteoza prehistorycznej kultury germańskiej spowodowały, że po zwycięstwie wyborczym NSDAP stał się wysoko ceniony w Niemczech, efektem pracy Kossinny był rozkwit nacisku na prehistorię narodów germańskich.
W efekcie tego każdy niemiecki archeolog, który nie studiował prehistorii narodu germańskiego był wyśmiewany.
Archeolodzy, którzy nie byli zgodni z nazistowską ideą „właściwej archeologii” mieli zrujnowane kariery a wielu zostało wyrzuconych z kraju.
Mogło być jednak gorzej: we Włoszech Mussolini zabił setki archeologów, którzy nie zastosowali się do jego nakazów dotyczących tego, co należy badać i studiować.

Swoimi metodami które już w swoich czasach były już bardzo kontrowersyjne, Kossinna przygotował podwaliny pod archeologię narodowosocjalistyczną. Nawiązując do teorii Kulturkreis, która identyfikowała regiony geograficzne z określonymi grupami etnicznymi na podstawie kultury materialnej, filozofia Kossinny udzieliła teoretycznego wsparcia dla ekspansjonistycznej polityki nazistowskich Niemiec – mówiąc krótko – jego teorie dotyczące pochodzenia Germanów bardzo mocno wpłynęły na ideologię narodowosocjalistyczną.

Kossinna należał do różnych stowarzyszeń skrajnie nacjonalistycznych i rasistowskich.
Na przykład, był członkiem zarządu Ogólnoniemieckiego Stowarzyszenia (Alldeutschen Verbandes)
W 1928 roku został publicznym sponsorem i współzałożycielem Narodowego Socjalistycznego Towarzystwa Kultury Niemieckiej, był również członkiem „rasowego” Pierścienia Nordyckiego (Nordischen Ring) który opowiadał się za tezą, że narody germańskie są elitą kultury światowej.

Kossinna przyrównał tradycje ceramiczne i pochodzenie etniczne, ponieważ uważał, że garncarstwo jest najczęściej wynikiem rozwoju kultury lokalnej, a nie handlu.
Korzystając z założeń archeologii osadniczej – Kossinna był pionierem w takich badaniach – narysował mapy ukazujące rzekome „kulturowe granice” kultury nordyckiej / germańskiej, która rozciągała się na prawie całą Europę, w oparciu o dowody tekstowe i toponimiczne.
W ten sposób Kossinna przyczynił się do stworzenia etno-topografii, która stała się nazistowską mapą Europy.

8-Figure1-1

Między 1933 a 1936 rokiem pojawiły się 3 wydania jego książki „Die deutsche Vorgeschichte” w której twierdził m.in., że polskie Pomorze oraz Wielkopolska były prakolebką Germanów już w epoce brązu, podczas gdy ludność słowiańska pojawiła się tam o wiele później.
Wychodząc z tego założenia uważał, że ziemie te należą się Niemcom, spadkobiercom starożytnych Germanów.

W tej książce Kossinna przedstawia ideę rasy aryjskiej przewyższającej wszystkie ludy, Germanie i Niemcy są przedstawieni jako klucz do nienapisanej jeszcze historii.
Istota książki jest od początku jasna, bo jej dedykacja brzmi:

„Dla narodu niemieckiego, jako elementu budulcowego w odbudowie zarówno ojczyzny zewnętrznej, jak i wewnętrznie zdezintegrowanej”.

Jednak najwyżsi przedstawiciele wśród nazistowskiej elity nie byli w tym temacie jednomyślni :

Hitler kpił z Himmlera za skupienie się na błotnych chatach narodu germańskiego; podczas gdy partyjni prehistorycy, tacy jak Reinerth zniekształcali fakty, a SS zniszczyło takie miejsca jak Biskupin w Polsce pod koniec II WŚ.

Jak to ujął Hitler :

„Dowodzimy przez to, że wciąż rzucaliśmy kamiennymi toporami i kucaliśmy wokół otwartego ognia, kiedy Grecja i Rzym osiągnęły już najwyższy poziom kultury”.

KRYTYKA KOSSINNY PRZEZ SAMYCH NIEMIECKICH BADACZY I NAUKOWCÓW

Podejście Kossinny było przedmiotem krytyki nawet za jego życia.
Ze względu na polityczne znaczenie jego badań w ramach narodowego socjalizmu i olbrzymi wpływ jego następcy Hansa Reinertha początkowo nie było jednak krytycznej oceny nawet po jego śmierci w 1931 r.
Dopiero w 1941 Ernst Wahle i w 1944 Oscar Paret opublikowali niektóre krytyczne uwagi a w 1959 roku Hans Jurgen Eggers w swoim wstępie do Historii „rozjechał” bardzo krytycznie metody proponowane przez Kossinnę etnicznej interpretacji znalezisk archeologicznych.

Główne zarzuty Eggersa to:

* Brak jasnego wyjaśnienia metody
* Brak definicji „ludu” i „plemienia”
* Brak definicji prowincji kulturowej (obszaru kulturowego)
* Kultury są uznawane za jednorodne, nawet monolityczne bloki (różne rodzaje/ornamenty, elementy antropologiczne, zwyczaje pogrzebowe).
* Brak wystarczającego uzasadnienia dla równoważności prowincji archeologicznej i jednostki etnicznej: wczesne przykłady historyczne podawane przez Kossinnę są często nie do utrzymania.
* Zakłada się / wymagana jest ciągłość
* Niespójne stosowanie własnej metody – argumentacja z pojedynczymi rodzajami (wbrew twierdzeniu, że jest inaczej), częściowo brak uwzględnienia wyników badań wykopaliskowych
* Arbitralne rozróżnienie między handlem a „migracją
* Brak badania przyczyn (zakładanych) migracji
* Częściowo brak wzorca materiału (np. tylko dwuwymiarowe mapy rozmieszczenia)
* Niedopuszczalne mieszanie różnych dyscyplin: nieodpowiednie pod względem metodologicznym połączenie archeologii i lingwistyki/antropologii
* Nacjonalistyczne i częściowo rasistowskie uprzedzenia, które były wykorzystywane politycznie, zwłaszcza w czasach narodowego socjalizmu.

Heinz Grünert sklasyfikował Kossinnę jako „pioniera ideologii narodowo-socjalistycznej”

Jako ciekawostkę i polski akcent należy podać fakt że uczniem Kossinny był twórca poznańskiej szkoły archeologicznej prof. Józef Kostrzewski, który stosując bardzo zbliżoną metodologię doszedł do teorii autochtonicznej, zakładającej historyczną ciągłość osadnictwa słowiańskiego na terenie Polski od prehistorii, przez co stał się głównym polemistą i przeciwnikiem swojego nauczyciela a po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę w 1939 roku dostał się na listę wrogów III Rzeszy.

Kostrzewski, choć odrzucał niektóre rasistowskie założenia Kossinny, przejął kilka jego podstawowych tez, w tym identyfikację zasięgu określonej kultury archeologicznej z zasięgiem wspólnoty etnicznej (plemieniem/ludem).
Po przegranej przez Polskę kampanii wrześniowej prof. Kostrzewski zdołał uciec, ale cały okres okupacji niemieckiej w Polsce musiał spędzić ukrywając się przed Gestapo pod zmienionym nazwiskiem.

 

Kamil Vandal 

16/04/2020

 

LINKI :

https://www.thoughtco.com/gustaf-kossinna-169690

https://www.deutsche-biographie.de/gnd118565680.html

https://www.wikiwand.com/en/Nazi_archaeology

https://www.wikiwand.com/de/Gustaf_Kossinna

https://www.wikiwand.com/pl/Gustaf_Kossinna

 

 

Czytamy Bogusławskiego cz. 1 – Hunowie uwalniają Słowiańszczyznę od Gotów!!!

W zeszłym roku czytaliśmy Szafarzyka i Orbiniego, to w tym roku poczytamy „Dzieje Słowiańszczyzny północno-zachodniej do połowy XIII wieku” Wilhelma Bogusławskiego…

Myślę że kilka fajnych fragmentów spokojnie da się wybrać z tej wspaniałej publikacji która ma 4 tomy, czyli będzie napewno kilka części tego cyklu, ciekawe co na to „mądrale” które głoszą że Goci byli Słowianami…albo inni którzy mówią że Huny były tylko i wyłącznie Mongołami z Xiongnu….jak podstawimy te dwie opcje to nam wyjdzie że…

AZJATYCKIE MONGOŁY SPOD GRANICY CHIŃSKIEJ WYZWALAŁY SŁAWIAN OD UCISKU INNYCH SŁAWIAN…klei się to?

Nie za bardzo…ale wschodniosłowiańsko-huńska nawałnica która zebrała się i urosła nad Wołgą wyswobadzająca ziomków znajdujących się bardziej na zachodzie od gockich czyli scytyjskich psów Hermanaryka które Sławian męczyły i krzyżowały niczym Rzymianie (wygogluj ukrzyżowanie Boza z synami i 70 naczelnikami to pojmiesz o co kaman) brzmi dużo lepiej.

No to lecimy, nie jest tego dużo, 8 stron do śniadania każdy może przeczytać, co ciekawsze zdania podkreśliłem na czerwono i myślę że poczytamy częściej na moim blogu fragmenty z Wilhelma Bogusławskiego bo jak wspomniałem –  jest tutaj co czytać (4 tomy)

NIŻEJ TOM 1, STR 220-227

dzielesowiaszczy01boguuoft_0236dzielesowiaszczy01boguuoft_0237dzielesowiaszczy01boguuoft_0238dzielesowiaszczy01boguuoft_0239maxresdefault (1)dzielesowiaszczy01boguuoft_0240dzielesowiaszczy01boguuoft_0241dzielesowiaszczy01boguuoft_0242dzielesowiaszczy01boguuoft_02430aaa

CHWAŁA NASZYM SŁAWNYM PRZODKOM czyli BARBARZYŃCOM z GERMANII i SARMACJI!!!

A Attyla nie był Mongołem, w żadnym wypadku, ale ten temat ruszy się na dobre u mnie po wakacjach, w każdym razie takie mam plany 🙂

 

Kamil Vandal 

16/04/2020

Źródełko do czytania wszystkie 4 tomy :

https://archive.org/search.php?query=creator%3A%22Bogusawski%2C+Wilhelm%2C+1825-1901%22

 

Ludność Kultury Łużyckiej i Kultury Pomorskiej a problem pochodzenia Słowian – Janusz Piontek i Beata Iwanek

CZYTAMY TYLKO 14 STRON A WŁAŚCIWIE 11 BO POTEM MAMY BIBLIOGRAFIĘ I ZAMYKAMY MORDY ALLOGŁUPKOM…Z BAGIEN PRYPECI NIKT TU NIGDY NIE PRZYSZEDŁ POZA JAKIMIŚ MIGRUJĄCYMI DO POLSKI BIAŁORUSINAMI W CZASACH OBECNYCH CHOCIAŻ ONI CHYBA U ŁUKASZENKI TAM NIE NARZEKAJĄ 😉

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY :

* „W wyniku wykonanej analizy podobieństwa morfologicznego populacji wczesnośredniowiecznych z regionu kieleckiego (Wiślica) do populacji ludności kultury łużyckiej i kultury trzcinieckiej, Wiercińscy (1978, 1982) doszli do wniosku, że porównania te przemawiają za autochtonicznym modelem etnogenezy Słowian. W opracowaniu tym autorzy stwierdzili, że „jest przeto wysoce prawdopodobne, że ludność pochowana w grobach szkieletowych kultury łużyckiej należała, procesualnie do kontinuum populacji, z których wywodzi się polska, a więc niewątpliwie słowiańska ludność okresu wczesnego średniowiecza” (Wiercińska, Wierciński 1982: 437). We wniosku końcowym Autorzy postawili natomiast diagnozę, że „wyniki badań […] zdają się wyraźnie dowodzić zasadniczej kontynuacji ludności na ziemiach polskich, od kultury trzcinieckiej, poprzez kulturę łużycką, do okresu wczesnego średniowiecza” (Wiercińska, Wierciński 1982: 442)”

* „Podobieństwo populacji ludności kultury łużyckiej do populacji ludności z okresu rzymskiego jest bardzo wysokie”

* „Przedstawione porównania 31 populacji jednoznacznie przemawiają za tym, że ludność wiązana przez archeologów z kulturą łużycką, jest pod względem morfologicznym bardzo podobna do ludności reprezentującej Słowian oraz do ludności z okresu rzymskiego, zamieszkującej obszary dzisiejszej słowiańszczyzny, natomiast nie wykazuje podobieństwa w budowie morfologicznej czaszki do ludności pochodzenia germańskiego z okresu średniowiecza”

* „Rozwijając rozpoczęte przez Wiercińskich (1978, 1982) badania antropologiczne zmierzające do wyjaśnienia podobieństw biologicznych między populacjami zamieszkującymi Europę Środkową do wyjaśnienia podobieństw biologicznych między populacjami zamieszkującymi Europę Środkową do wyjaśnienia podobieństw biologicznych między w pradziejach, przy uwzględnieniu nowych materiałów szkieletowych dotyczących populacji z okresu rzymskiego oraz przy zastosowaniu nowych metod badania zmienności międzypopulacyjnej, wykazaliśmy bardzo wysokie podobieństwo biologiczne populacji ludzkich, zamieszkujących dorzecze Odry i Wisły, od epoki brązu do okresu średniowiecza”

Dorzuce jeszcze mapy Kultury Łużyckiej i Pomorskiej żeby mieć świadomośc że obie te Kultury pokrywały 80-90% obszaru obecnej Polski, poza Warmia i Mazurami gdzie tradycyjnie mieszkali Bałtowie i w wypadku Kultury Pomorskiej która miała mniejszy zasięg niż Kultura Lużycka, bez kawałka Pomorza Zachodniego i ziem nad dolną Odrą.

CciI163

2f9fa8c5e45e0918

WATYKAŃSKO – KOSSINNOWSKIE KŁAMSTWA RUNĄ JAK DOMEK Z KART, TO JEST KWESTIA NAJBLIŻSZYCH LAT!!!

O nazi – Kossinnie chyba każdy słyszał, jego wykładnia obecnie obowiązuje która była już krytykowana przez niemieckie koła naukowa za jego życia i po śmierci!!!  
Według Niemca, plemiona germańskie miały w starożytności zasiedlać znaczne obszary środkowej Europy, włącznie z Polską, prasłowiańskie zaś, a później słowiańskie – błota Prypeci.
Jego zdaniem Słowianie, odcięci od wszelkich prądów wyższej kultury, biedni i prymitywni, dopiero w VI wieku, wykorzystując sprzyjającą chwilę dziejową, zajęli dzisiejsze siedziby ku wschodowi i zachodowi, wtedy, gdy ludy germańskie stworzyły już bogatą cywilizację, niezależną od wpływów świata śródziemnomorskiego lub orientalnego.
https://www.wikiwand.com/pl/Gustaf_Kossinna

A watykańskie bo przypomnę tym co jeszcze o tym nie wiedzą że pierwszy z tematem jakiejś migracji Sławian wyszedł watykański gnój czyli Aeneas Silvius Piccolomini (1405–1464) który został papieżem Piusem II w 1458 i w swojej książce „De Europa” zasugerował, że Słowianie przybyli do Europy z Azji podczas tzw. „wędrówki ludów”.

Kamil Vandal 

09/04/2020

******************************************************************************

 

 

page_1page_2page_3page_4page_5page_6page_7page_8page_9page_10page_11page_12page_13page_14

ŹRÓDEŁKO https://www.researchgate.net/publication/234719947_Ludnosc_kultury_luzyckiej_i_kultury_pomorskiej_a_problem_pochodzenia_Slowian

Jerzy Kolendo – Wenetowie w Europie środkowej i wschodniej

KILKA SŁÓW O AUTORZE :

Jerzy Władysław Kolendo (ur. 9 czerwca 1933 w Brześciu nad Bugiem, zm. 28 lutego 2014 w Warszawie) – polski historyk i archeolog, specjalizujący się w dziejach starożytnego Rzymu, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki.

Życiorys
Urodził się w Brześciu nad Bugiem, w 1936 jego rodzina przeniosła się do Warszawy.
W 1955 ukończył studia z zakresu historii na Uniwersytecie Warszawskim (pracę magisterską poświęcił powstaniom w Galii w I wieku p.n.e.).
Od 1955 do 1971 pracował w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk.
W 1960 uzyskał na UW stopień naukowy doktora na podstawie pracy zatytułowanej Kolonat w Afryce rzymskiej w I–II wieku.
Habilitował się w 1968 w Instytucie Historii PAN.
W 1979 otrzymał tytuł profesora.
W pracy naukowej specjalizował się w zakresie archeologii limesowej, śródziemnomorskiej i klasycznej oraz w zagadnieniach epigrafiki. Jego badania naukowe koncentrowały się na zagadnieniach związanych z dziejami gospodarczymi i społecznymi starożytnego Rzymu oraz historią kontaktów świata antycznego z Barbaricum, w tym również z późniejszymi ziemiami polskimi.

Zawodowo od 1955 do 1981 związany z Instytutem Historii PAN. Następnie podjął pracę w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Po przejściu w 2003 na emeryturę pozostał na uczelni w tej jednostce, następnie jako profesor w Ośrodku Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej.
Wykładał również na uczelniach zagranicznych, m.in. w Paryżu i Padwie.
Był członkiem zwyczajnym Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności oraz członkiem honorowym Komitetu Nauk o Kulturze Antycznej Polskiej Akademii Nauk.
Współpracował z redakcjami periodyków naukowych (tj.„Archeologia”, „Meander”, „Dialogues d’Histoire”, „Ancienne” i „Palamedes. A Journal of Ancient History”)

W 2011 prezydent Bronisław Komorowski, za wybitne zasługi w pracy naukowo-badawczej, za osiągnięcia w działalności dydaktycznej i społecznej, odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

https://www.wikiwand.com/pl/Jerzy_Kolendo

Zapraszam do lektury, 25 minut czytania pokazuje WordPress, wszystko niżej pan Kolendo, dołożyłem tylko mapy. Do tekstu jest około 80 przypisów których nie skopiowalem z uwagi na brak możliwości przejrzystego ich wklejenia, po każdej małej części tekstu czytalibyśmy przypisy i obawiam się że popsułoby to całą przejrzystą konstrukcję artykulu, ale na dole jest podany link do źródełka.

Kamil Vandal

*******************************************************************************

Kolendo, Jerzy
Wenetowie w Europie środkowej i wschodniej: lokalizacja i rzeczywistość etniczna
Przegląd Historyczny 75/4, 637-653
1984

Jedną z największych trudności w badaniach nad sytuacją etniczną w Europie „barbarzyńskiej” pierwszej połowy I tys. n.e. jest z jednej strony zmienność i nietrwałość nazw poszczególnych ludów przekazanych nam przez autorów antycznych, z drugiej zaś istnienie pewnych schematów etnograficznych nie odpowiadających zupełnie rzeczywistości.
Przykładem tych ostatnich tendencji może być niesłychanie długie trwanie nazwy Scytów oraz innych ludów opisywanych przez Herodota, czy też utożsamianie germańskich Gotów z Getami, czyli Dakami.
Trzeba też pamiętać o istnieniu dubletów i tripletów nazw tego samego ludu występujących dwukrotnie, lub nawet trzykrotnie w trochę zmienionej formie .
Zmienność i nietrwałość nazw poszczególnych ludów, wiążąca się zarówno ze strukturam i społecznymi Europy barbarzyńskiej, jak też z metodami pracy geografów antycznych, przejawia się w różnej formie.
Teksty autorów starożytnych przekazały nam bardzo dużą grupę tzw. hapax legomena — nazw występujących tylko raz w jakimś źródle, które mogą być poważnie zdeformowane.

venedi & vandali

Ich użyteczność do badań nad sytuacją etniczną Europy barbarzyńskiej jest dość ograniczona. Czasami nazwy poszczególnych plemion, czy też ich grup, występują tylko w pewnych odcinkach chronologicznych.
Przykładem mogą być Lugiowie, których nazwa występuje właściwie tylko w źródłach z I w. n.e., czy też (plemiona germańskie takie jak – wyciąłem – KV) Burgundowie, czy Vandalowie odgrywające bardzo istotną rolę w czasie wędrówek ludów, a których istnienie jest poświadczone, co prawda w sposób dość ogólnikowy, już znacznie wcześniej.
Tylko w odniesieniu do trzech ludów zamieszkujących Europę środkową, Gotów, Estiów i Wenetów, źródła antyczne przekazały nam trochę więcej informacji pochodzących z różnych okresów.
Pozwala to podjąć studia nad historią tych nazw plemiennych oraz nad rzeczywistością etniczną, która się za nimi kryje.

Szczególnych możliwości badawczych dostarcza tu nazwa Wenetów – Wenedów.
Jeżeli nawet odrzucimy oparte na nieporozumieniu utożsamianie Indi, którzy są wspomniani we fragmencie Korneliusza Neposa z Wenetami nadbałtyckimi, to najwcześniejszą wiadomość o tym ludzie znajdziemy w „Naturalis Historia” Pliniusza Starszego, dziele powstałym przed 77 r. n.e.
Są oni wzmiankowani następnie w „Germanii” Tacyta, w „Geografii” Ptolemeusza, w „Tabula Peutingeriana” oraz u Marcjanusa Herakleoty.

Najpóźniejsza informacja o Wenetach, utożsamiająca ich ze Słowianami, znajduje się w „Getica” Jordanesa z 551 r.
Badania nad Wenetami w Europie środkowej i wschodniej to nie tylko studia nad historią tej nazwy oraz nad rzeczywistością etniczną, która się za nią kryje, w okresie „od Pliniusza Starszego do Jordanesa”. Podejmowane są również próby rekonstrukcji wcześniejszej historii Wenetów.
Podstawą tych zabiegów badawczych jest stwierdzenie, że nazwa ta występuje nie tylko na terenie Europy środkowej i wschodniej.

Enetowie, według źródeł greckich, zamieszkiwali Paflagonię (Anatolia).
Duży lud Wenetów zajmował obszary położone u ujścia rzeki Pad.
Z Wenetami zamieszkującymi dzisiejszą Bretanię miał prowadzić ciężkie walki Juliusz Cezar w czasie podboju Galii.

galia

Mamy też pewne informacje o Wenetach na terenie Półwyspu Bałkańskiego.
Wiemy również, że Jezioro Bodeńskie nosiło nazwę Lacus Venetus. Etnonim Wenetowie występujący w różnych częściach Europy, a nawet w Anatolii, dość często próbuje się wykorzystywać w różny zresztą sposób do rekonstrukcji wcześniejszych etapów historii etnicznej kontynentu europejskiego.
Uważa się, że nazwy te są pozostałością jakiegoś ludu zajmującego pierwotnie znacznie większe terytorium.
Z kolei informacje „Getica” Jordanesa utożsamiające Wenetów ze Słowianami pozwalają przedstawić „dalszy ciąg” historii badanego tu ludu.
Identyfikacja ta powoduje, że ściśle erudycyjna kwestia z zakresu geografii historycznej Europy barbarzyńskiej zaczyna nabierać specjalnego znaczenia w studiach nad etnogenezą Słowian.

Dowodem roli źródeł pisanych w badaniach nad tą problematyką może być polemika K. Jażdżewskiego z pracą K. Godłowskiego podważającą teorię o autochtoniźmie Słowian w dorzeczu Wisły, która dominowała w dotychczasowej polskiej literaturze.
Polemizując z pracą archeologiczną opartą świadomie prawie wyłącznie na źródłach archeologicznych, archeolog oparł swą tezę o obecności Słowian w okresie rzymskim na ziemiach Polski, przede wszystkim na źródłach pisanych.

Mimo istnienia nadzwyczaj bogatej literatury warto przyjrzeć się jeszcze raz problematyce Wenetów na terenach Europy środkowej i wschodniej.
Skłania do tego przede wszystkim rysująca się dopiero w ostatnich latach możność realnego spożytkowania materiałów archeologicznych do rekonstrukcji siatki plemiennej, a pośrednio etnicznej.
Poprzednio wykorzystywanie archeologii w badaniach nad sytuacją etniczną Europy barbarzyńskiej wiązało się z zastosowaniem schematów Kossinny, budzących słusznie tyle oporów i zastrzeżeń.
W chwili obecnej rozwój studiów nad osadnictwem pradziejowym doprowadził do wyróżnienia na wielu terenach Europy barbarzyńskiej obszarów zwartego osadnictwa oddzielonych od siebie pustkami osadniczymi pełniącymi często,według wyrażenia Tacyta, funkcję pasów „wzajemnej trwogi”.
Te pustki osadnicze rozdzielały w sposób ewidentny poszczególne ludy.
Łącząc badania nad skupiskami osadniczymi różnego rzędu z ich treścią kulturową, można obecnie pokusić się o pewne próby „zgrywania” mapy archeologicznej z naniesionymi punktami osadniczymi z lokalizacją poszczególnych ludów wymienionych u autorów antycznych.
Taka uprzywilejowana sytuacja w badaniach nad stosunkami etnicznymi istnieje między innymi na południowych wybrzeżach Bałtyku.
Ściślejszą lokalizację poszczególnych ludów wymienianych na tym terenie przez autorów antycznych, ułatwia fakt, iż niektóre z nich według tych tekstów, zajmowały tereny dostarczające bursztynu.

2cd9dc312578c3990540b7859ab7cdb4

Z kolei sytuacja osadnicza i kulturowa na tych obszarach jest stosunkowo jasna.
Pomiędzy terenami zajętymi przez kulturę wielbarską i kulturę zachodniobałtyjską istniała wyraźna pustka osadnicza.
Warto przy tym zwrócić uwagę, że według „Germanii” Tacyta w tym właśnie rejonie Europy barbarzyńskiej znajdowała się jakaś wyraźna granica etniczna.
Tacyt podkreśla bowiem z naciskiem odrębność językową Estiów, wyróżniającą ich od sąsiadów.
W tym właśnie rejonie, stosunkowo dobrze znanym, u ujścia Wisły należy umieszczać Wenetów, a raczej jakiś odłam tego ludu.

Drugi jeszcze czynnik skłania do zajęcia się problematyką lokalizacji Wenetów. Do rozważań wciągnąć można niewykorzystywany prawie w tym aspekcie tekst Marcjanusa Herakleoty (z Heraklei Pontyjskiej), pisarza z IV w. n.e., opisującego północne wybrzeża Oceanu.
Znajdują się tam informacje oparte o niezachowane mapy Ptolemeusza, które wyjaśniają, jak daleko sięgała Zatoka Wenedyjska w ujęciu geografa z Aleksandrii.
Może mieć to, podobnie jak i wykorzystywanie średniowiecznych map znajdujących się w rękopisach Ptolemeusza, poważne znaczenie w badaniach nad lokalizacją Wenetów.
Źródła przekazały nam stosunkowo dużo wiadomości o Wenetach w porównaniu z informacjami odnoszącymi się do innych ludów Europy barbarzyńskiej.
W tekstach autorów antycznych rysuje się obraz wielkiego ludu Wenetów (Ptolemeusz), zajmującego ogromne obszary (Jordanes).

Powszechnie panuje przekonanie, że ilość informacji mówiących o Wenetach pozostaje w związku bezpośrednim ze znaczeniem tego ludu.
Nie negując liczebności oraz roli Wenetów chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że wyeksponowanie znaczenia tego ludu na terenach Europy środkowej mogło wynikać z innych jeszcze czynników.
Lud ten mieszkał na tym odcinku wybrzeża Bałtyku, które dostarczało w ogromnych ilościach bursztynu.
Ten cenny surowiec był zaś podstawowym powodem zainteresowania się Rzymian obszarami Europy środkowej.
Stąd też nazwa ludu mieszkającego na końcowym odcinku szlaku, czy raczej szlaków bursztynowych, mogła wystąpić w wielu źródłach.

Lud mieszkający na terenie, gdzie występował cenny bursztyn, w perspektywie Rzymian był ważnym, czyli wielkim ludem.Wenetowie to również nazwa mówiąca dla Rzymian. Venetus to po łacinie niebieski, błękitny.
Była to nie tylko nazwa koloru, ale również nazwa jednego z dwóch najbardziej popularnych stronnictw cyrkowych.
Veneti to nie tylko błękitni, etnonim związany z kolorem, czego przykładów znamy trochę z terenów Barbaricum, ale również nazwa ludu północno-wschodniej Italii podbitego przez Rzymian w III w. pne. Nazwa tego ludu znalazła później odbicie w nazwie jednego z XI regionów, na które została podzielona Italia za Augusta (Venetia et Histria).

346-3466028_city-map-of-veneto-region-my-italy-tripNazwa Wenetów była więc dla Rzymian całkowicie jasna i łatwa do wymówienia, w przeciwieństwie do wielu etnonimów z obszarów Barbaricum.
Mogło to przyczynić się również do przekazania większej ilości informacji o tym ludzie.
Najwcześniejszą wiadomość o Wenetach w Europie środkowej znajdujemy u Pliniusza Starszego.
Autor „Naturalis Historia” opisując północne wybrzeża Bałtyku podaje:

„Niektórzy twierdzą, że ziemie te aż do rzeki Vistla zamieszkałe są przez Sarmatów, Wenedów, Scirów, Ilirrów”.

Zwięzłość tej informacji nie pozwala rozstrzygnąć w sposób jednoznaczny, czy Wenedowie mieszkali, według Pliniusza, na zachód, czy też na wschód od dolnej Wisły.
Formalnie nie możemy mieć nawet całkowitej pewności, czy siedziby tego ludu dochodziły bezpośrednio do Wisły.
Tekst Pliniusza mówi jedynie, że cztery wymienione przez niego ludy sięgały aż po Wisłę.
Pewne światło na zagadnienie lokalizacji Wenedów Pliniusza rzucić może jednak analiza sposobu opisu wybrzeży Bałtyku.
Pliniusz zaczyna od Skandynawii, później zaś opisuje wyspę (?) Aeningia.
Następnie są wymienieni Sarmaci, Wenedowie, Scirowie i Hirrowie. Kończy ten opis informacja o przylądku Cymryjskim, czyli Półwyspie Jutlandzkim.

Mamy więc tu do czynienia z opisem periplusowym wybrzeży Bałtyku idącym zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Według H. Łowiańskiego Aeningia miała leżeć naprzeciwko Skandynawii, na terenie Pomorza.
W konsekwencji cztery ludy wymieniane przez Pliniusza mieszkałyby na zachód od Wisły.
Bardziej prawdopodobną wydaje mi się jednak tradycyjna opinia, według której należy poprawić nazwę Aeningia na Faeningia i w konsekwencji utożsamiać ją z Finlandią.

Sarmaci, Wenedowie, Scirowie i Hirrowie nie musieli mieszkać na terenie Aeningia — Faeningia.
Wiadomość o tych czterech ludach pochodziła z innego źródła, a ściślej z innej notatki Pliniusza niż informacje o Skandynawii i Aeningia.

Wynika to ze zwrotu quidam rozpoczynającego analizowane tu zdanie.
W tej sytuacji formuła haec habitari nie musi się więc odnosić od Aeningia, lecz do domyślnego terra.
Zaletą zaproponowanego tu rozwiązania jest przyjęcie koncepcji ściśle periplusowego opisu wybrzeży Bałtyku.
Możemy więc stwierdzić, że cztery analizowane tu ludy mieszkały między Zatoką Fińską a Wisłą. Zwrot „aż do rzeki Vistla” oznaczałby na wschód od Wisły.
Być może nawet germańscy Scirowie i Hirrowie zamieszkiwali bezpośrednio nad tą rzeką, a Wenedowie trochę dalej na wschód.
Jaka jest wartość tych informacji?
H. Łowmiański przekonywająco udowodnił, że opis wybrzeży Bałtyku u Pliniusza jest oparty na wiadomościach zdobytych przez wyprawę morską Rzymian z 5 r. n.e., która dotarła prawdopodobnie tylko do cieśnin duńskich, ale zdobyła również informacje o terenach dalej położonych.
To ustalenie źródłoznawcze może być argumentem na rzecz prawdziwości informacji zdobytych przez rzymski wywiad wojskowy. Możemy też wydatować wiadomości podawane przez Pliniusza na przełom er.
Podobnie na wybrzeżach Bałtyku, a ściślej na wschód od Wisły lokalizuje Wenetów Klaudiusz Ptolemeusz.

P5HNGF
Według niego stanowią oni jeden z wielkich ludów zamieszkujących Sarmację europejską ograniczoną od zachodu rzeką Vistula (Wisła), a od północy zaś morzem (Oceanem Sarmackim).
Innymi „wielkimi ludami” Sarmacji europejskiej byli Peukinowie, Bastarnowie, Jadzygowie, Roksolanowie, Alanowie oraz z ludów już tylko historycznych, czy nierealnych Scyci i Hamaksiobiowie (dosłownie żyjący na wozach).
Można stwierdzić pewną prawidłowość w rozmieszczeniu tych „wielkich ludów”.
Zajmowały one krańce Sarmacji europejskiej, podczas gdy w jej środku znajdowały się mniejsze ludy.
Taka koncepcja, ze względu na swój schematyzm, nie może raczej odpowiadać rzeczywistości.
Trzeba przy tym pamiętać, że dzieło Ptolemeusza było sprzężone z ujęciem kartograficznym stanowiąc właściwie komentarz do map. Tak więc tekst Ptolemeusza musi być wyinterpretowany poprzez rekonstruowaną przez nas mapę, która była podstawą pracy geografa z Aleksandrii.

„Wielki lud” to ten, którego nazwa została napisana większymi literami na mapie, lub też była wyróżniona w jakiś inny sposób.

Dla lokalizacji Wenedów Ptolemeusza zajmujących na mapie uczonego aleksandryjskiego północnozachodni narożnik Sarmacji europejskiej możemy się posłużyć następującymi informacjami znajdującymi się w tekście „Geografii”.

1. Wisła stanowiła zachodnią granicę Sarmacji europejskiej. Siedziby
Wenedów musiały więc znajdować się na wschód od jej dolnego biegu.

2. Nazwa Zatoki Wenedyjskiej świadczy, że lud ten mieszkał nad morzem. Marcjanus Herakleota podaje dodatkową informację w oparciu o dzieło Ptolemeusza, a raczej o znajdujące się w ńim mapy, mówiącą, że do Zatoki Wenedyjskiej wpadają Vistula — Wisła, Chronos i Rudon.
Identyfikację rzeki Rudon umożliwia sformułowanie Marcjanusa Herakleoty, według którego wypływała ona z Gór Alańskich.
Znajdowały się tam również źródła rzeki Borystenes — Dniepru. Informację tę należałoby rozumieć w ten sposób, że źródła rzeki Rudon i Dniepru (lub jakiś ich dopływów) znajdowały się blisko siebie Rudon byłby w tej sytuacji Niemnem, a Chronos — Pregołą.
Również najstarsze mapy średniowieczne znajdujące się w kodeksach Ptolemeusza, które w jakiś sposób odzwierciedlają oryginalne mapy geografa aleksandryjskiego, potwierdzają taką lokalizację.
Pierwsza rzeka położona na wschód od Wisły, a więc Chronos, jest stosunkowo krótka.
Wypływa ona z gór Wenedyjskich. Identyfikacja Chronos z Pregołą jest więc ewidentna.
Następne rzeki, Rudon i Turuntas, wypływają z Gór Alańskich, z których z kolei płyną również rzeki na południe, do Morza Czarnego.
W tej sytuacji Rudon należałoby identyfikować z Niemnem, a Turuntas, z następną dużą rzeką wpadającą do Bałtyku, a więc z Dźwiną.
A zatem uwzględniając informacje Marcjanusa Herakleoty należałoby lokalizować Wenedów Ptolemeusza między Wisłą a Niemnem.
Na mapach w średniowiecznych kodeksach Ptolemeusza nazwa Venedai jest rozciągnięta jeszcze dalej sięgając za Turuntas, tj. za Dźwinę. Naturalnie nie można do tego przywiązywać zbyt dużej wagi.

germania-gibon

3. Geografia Ptolemeusza podaje nazwy ludów zamieszkujących Sarmację Europejską w trzech łańcuchach (katenach), które rozpoczynają się od północnozachodniej części tego obszaru zajmowanego przez Wenedów.
W łańcuchu idącym na południe bezpośrednimi sąsiadami Wenedów są Gytonowie, których identyfikuje się z Gotami.
W katenie ludów kierującej się na południowy wschód, za Wenedami mieszkali Galindai i Sudinoi.
Ludy te, identyfikowane ze znanymi z tekstów wczesnośredniowiecznych Galindami i Sudawami — Jaćwingami, lokalizuje się zazwyczaj w południowej części obszaru zajmowanego przez kulturę zachodniobałtyjską. W łańcuchu nadmorskim, już poza Zatoką Wenedyjską, mieszkali Weltowie, dalej Osiowie i Karbonowie.

4. Ptolemeusz podaje też współrzędne Gór Wenedyjskich (47°30/ i 55°), które są położone w dość dużej odległości od gór Karpates (46° i 48°30′).
Góry Wenedyjskie identyfikowano z Karpatami, Górami Świętokrzyskimi, lub też z jednym z pasm Pojezierza.
Rozwiązanie tej kwestii w oparciu jedynie o tekst „Geografii” Ptolemeusza nie jest możliwe.
Należy bowiem pamiętać, że wykorzystywanie współrzędnych podawanych przez geografa aleksandryjskiego do bezpośredniego lokalizowania poszczególnych obiektów fizjograficznych na terenie Barbaricum jest bardzo ryzykowne.
Wciągnięcie do rozważań map zawartych w średniowiecznych
kodeksach Ptolemeusza każde umieszczać Góry Wenedyjskie u źródeł rzeki Chronos, a więc Pregoły, ewentualnie Pasłęki.
Obok tych gór mieszkał lud Galindai.
Lokalizacja Gór Wenedyjskich na Pojezierzu Mazurskim uzyskuje w tej sytuacji dodatkowe poparcie.
W literaturze istnieje cały szereg prób bardziej szczegółowego określenia terenów zajmowanych przez Wenedów oraz przez ich sąsiadów.
Są to w rzeczywistości kluczowe kwestie dla rekonstrukcji siatki plemiennej opisywanej przez Ptolemeusza na terenie Europy środkowej.
W studiach nad lokalizacją Wenedów Ptolemeusza należy w chwili obecnej koniecznie uwzględniać rezultaty badań archeologicznych. Między stosunkowo gęsto zasiedloną już od początku okresu wczesnorzymskiego krawędzią Wysoczyzny Elbląskiej a Sambią znajdował się szeroki pas pustki osadniczej rozdzielający obszary o różnej treści kulturowej.
W takiej sytuacji należałoby formalnie Wenedów Ptolemeusza lokalizować na wschód od Wisły, na bardzo małym obszarze zachodniego skraju Wysoczyzny Elbląskiej zajętego przez osadnictwo kultury wielbarskiej.
Przypuszczenie takie jest jednak mało prawdopodobne.
Wenedowie zajmowaliby bardzo ograniczony obszar położony wprawdzie w kluczowym miejscu, gdzie szlaki bursztynowe dochodziły do terenów dostarczających tego tak cennego surowca. Istotniejszy jest jednak inny kontrargument.
Nie ma jakiejś przerwy w osadnictwie, ani też nie widzimy różnic kulturowych między terenami Wysoczyzny Elbląskiej, a Ziemią Chełmińską, gdzie według bezpośredniej interpretacji tekstu Ptolemeusza, należałoby umieszczać Gotów (Gotones) siedzących poniżej Wenedów.
Cały ten obszar zajmowała ludność kultury wielbarskiej.
W takiej sytuacji bardziej prawdopodobnym wydaje się więc łączenie Wenedów z kulturą zachodniobałtyjską.
Naturalnie, trudno jest stwierdzić jednoznacznie, czy obszar zajmowany przez Wenedów należy identyfikować tylko z Sambią i rejonem ujścia Niemna, czy też z całym obszarem kultury zachodniobałtyjskiej.
Ta ostatnia koncepcja wydaje się mniej prawdopodobna zważywszy, że należałoby znaleźć miejsce jeszcze dla Galindai i Sudinoi.
Nie można jednak teoretycznie wykluczyć możliwości, że te dwa ludy, których nazwy wymienia Ptolemeusz, wchodziły w skład wielkiego ludu Wenedów.

anc_Ger (1)

Przyjmując lokalizację Wenedów na wybrzeżu Bałtyku od Sambii aż po Dźwinę można byłoby wyjaśnić też zagadkowy przekaz Henryka Łotewskiego mówiący o ludzie Wendów mieszkającym w XIII wieku w okolicach Rygi.
Śladami istnienia tego średniowiecznego ludu Wendi ma być, zdaniem niektórych badaczy, nazwa rzeki Venté — Windawy oraz miasta Windawy (Wenden) leżącego kolo jej ujścia, jak również szereg innych toponimów na terenie dzisiejszej Litwy i Łotwy.
Zaproponowana tutaj lokalizacja, która formalnie nawiązuje do koncepcji F. Bujaka o Wenedach na wschodnich wybrzeżach Bałtyku, wymaga jednak wyjaśnienia pewnych kwestii.
Łączenie Wenedów z kulturą zachodniobałtyjską odsuwa niejako ten lud od dolnej Wisły, stanowiącej, według Ptolemeusza, granicę między Wielką Germanią a Sarmacją Europejską.
Na terenach kultury wielbarskiej położonych na wschód od Wisły należałoby umieszczać Gepidów oraz być może jakieś inne jeszcze plemiona germańskie.
Jednak takie stwierdzenie nie stoi w sprzeczności z danymi geografa aleksandryjskiego, według którego Wenedowie zajmowali obszary przylegające od wschodu do dolnej Wisły.
Trzeba jednak pamiętać, że w I w. p.n.e. rzeka ta nie była taka sama jak obecnie.
Wpadała ona nie bezpośrednio do morza, lecz do znacznie większego niż obecnie Zalewu Wiślanego.
Dla ekwity rzymskiego, który za Nerona wyprawił się po bursztyn bałtycki, a następnie dla kupców rzymskich, rzeka ta, pokrywająca się w dolnym biegu ze szlakiem bursztynowym, dochodziła aż do Sambii.
Umieszczanie Wenedów na Sambii oraz na przyległych terenach nie pozostaje też w sprzeczności z danymi Tacyta, które każą tam lokalizować Aestiorum gentes — ludy Estiów. Ta ostatnia nazwa odnosząca się do Bałtów, nie miała charakteru efemerycznego.
Jest ona przekazana nie tylko przez Tacyta, lecz również przez źródła późnoantyczne i wczesnośredniowieczne.
Zważywszy, że nazwa Wenedów nad Bałtykiem zanika później, jeśli nie liczyć informacji Henryka Łotewskiego, to możemy przyjąć, że była ona zastąpiona przez nazwę Estiów.
Naturalnie przebieg konkretnych wydarzeń historycznych, który mógł się kryć za taką zmianą nazwy, jest dla nas zupełnie nieuchwytny. Warto jednak zwrócić uwagę, że w „Geografii” Ptolemeusza Estiowie nie zostali wymienieni, jeśli nie przyjmiemy, że kryją się oni pod nazwą Osioi.

W literaturze z reguły umieszczano Wenedów nie tylko na wschód od Wisły, ale również na zachód od tej rzeki, a nawet rozciągano zajmowane przez nich terytorium znacznie bardziej na południe. Próbowano nawet łączyć Wenedów z ludnością kultury przeworskiej, która niekiedy nawet była nazywana kulturą wenedzką.
Koncepcje takie wymagały jednak odrzucenia danych Ptolemeusza, który Wenedów umieszczał na terenie Sarmacji, a więc na wschód od Wisły oraz nad morzem.
Słuszne skądinąd zastrzeżenie teoretyczne, że Wisła stanowiła tylko granicę idealną między Wielką Germanią a Sarmacją europejską Ptolemeusza nie pokrywającą się całkowicie z realnym biegiem Wisły nie może odnosić się do dolnego jej odcinka.
Trzeba bowiem pamiętać, że tereny Pomorza były wyjątkowo dobrze znane Rzymianom.
Poza tym, jeśli nie liczyć obszarów położonych tuż koło ujścia Wisły, szlak bursztynowy szedł wzdłuż tej rzeki i to prawym jej brzegiem.
Trudno też się zgodzić z koncepcjami mówiącymi, że Ptolemeusz pomylił się w lokalizacji Wenedów, a nawet próbującymi wyjaśnić przyczyny tej rzekomej pomyłki.

Tak np. zdaniem J. Kostrzewskiego umieszczenie Wenedów wyłącznie na prawym brzegu Wisły miało być wynikiem tego, że szlak bursztynowy biegł właśnie prawym brzegiem tej rzeki.

B. Bilinski sądził, że lokalizacja Wenedów wiązała się ze zmianą kierunku wyliczania poszczególnych ludów.
Ptolemeusz rozporządzał listą ludów następujących po sobie z południa na północ, lecz w swej pracy wymienił je z północy na południe.
W wyniku takiego zabiegu lewy brzeg Wisły stał się prawym, co doprowadziło do lokalizowania Wenedów na terenie Sarmacji.
Czynnikiem, który skłaniał, wbrew wyraźnemu sformułowaniu źródła do przesuwania Wenedów na zachód i południe, było zaliczenie ich przez Ptolemeusza do kategorii wielkich ludów, podczas gdy wymienienie sąsiadów (Gotów, Galindów i Sudinów) ograniczało ich siedziby do wąskiego pasa nad Bałtykiem na wschód od Wisły.

Trzeba też zdawać sobie sprawę z nacisku nadzwyczaj popularnych koncepcji lokalizujących pierwotne siedziby Słowian, a więc Wenetów, w dorzeczu Wisły.
Teza, którą należało dopiero udowodnić, stawała się argumentem w takim dowodzeniu.
Zupełnie inaczej informacje Ptolemeusza o Wenedach interpretuje H. Łowmiański.
Według autora „Początków Polski” „Wenetom zostały wyznaczone w Sarmacji zdumiewająco ciasne siedziby między morzem a Gotami, Galindami i Sudinami, co nie odpowiada rozmiarom terenów zajętych przez Słowian. Widocznie w kącie Wisły i Bałtyku mieszkał jakiś z ludów Wenetów, jednak nie identyczny z ogółem Wenetów-Słowian.”

Wiadomości o Wenetach nad Bałtykiem, według H. Łowmiańskiego, mogą odnosić się albo do jakiś szczątków przedsłowiańskich, czyli „staroeuropejskich Wenetów”, albo też do drobnego odłamu słowiańskich Wenetów odrzuconych od brzegu Wisły w wyniku inwazji gockiej i wtłoczonych między Bałtów a morze.
Wiadomość o wielkim ludzie Wenedów podana przez Ptolemeusza, odnosiłaby się do Wenetów w Europie wschodniej wzmiankowanych przez Tacyta.
Geograf aleksandryjski miał wiadomości o Wenetach pochodzące z dwóch różnych źródeł.
Szlakiem bursztynowym przedostawały się informacje o drobnym ludzie nadbałtyckim, podczas gdy wiadomości o Wenetach w Europie wschodniej pochodziły od ich południowych sąsiadów, czyli Bastarnów.
Koncepcje H. Łowmiańskiego stanowią decydujący krok w badaniach nad lokalizacją Wenetów.
Wykazały one konieczność rozdzielenia informacji o Wenetach nad Bałtykiem i w Europie wschodniej.
Ustępstwem na rzecz przyjmowanej powszechnie wulgaty interpretacyjnej jest jedynie przyjęcie błędu Ptolemeusza, który miał pominąć milczeniem Wenetów na lewym brzegu Wisły.

Uwzględnienie tekstu Marcjanusa z Heraklei, a również w pewnym stopniu i map w średniowiecznych kodeksach Ptolemeusza pozwala stwierdzić, że terytorium zajmowane przez Wenetów nad Bałtykiem nie było znów tak małe.
Rozciągało się ono dość daleko na wschód od ujścia Wisły.

Podsumowując te rozważania możemy stwierdzić, że cały szereg niezależnych argumentów każe lokalizować Wenedów Ptolemeusza na wschodnim wybrzeżu Bałtyku, co prowadzi do zidentyfikowania zajmowanego przez nich terytorium z obszarami kultury zachodniobałtyjskiej.

Zupełnie odmienną lokalizację Wenetów daje Tacyt.
Autor „Germanii” nie wspomina o nich przy opisie przedostatniej kateny ludów, gdzie były wzmiankowane plemiona mieszkające na ziemiach dzisiejszej Polski, ani też w opisie periplusowym Bałtyku..

Wśród ludów mieszkających na brzegach Oceanu Północnego, czyli Morza Bałtyckiego, Tacyt wymienia Rugiów i Lemowiów zajmujących południowe wybrzeża, Sujonów mieszkających w Szwecji, Aestiorum gentes lokalizowane w Sambii i ewentualnie na przyległych terenach, a wreszcie Sitonów.
Opisy prawie wszystkich tych ludów cechują się wyjątkową wprost ilością szczegółów, co może świadczyć, że Tacyt rozporządzał dla tej partii swego dzieła bardzo dobrymi źródłami.
Informacja o Wenetach znajduje się jednak nie tu, lecz w następnej, ostatniej już katenie ludów.
Ich opis jest bardzo wyraźnie oddzielony od poprzednio omawianych przez Tacyta plemion.
Autor Germanii podkreśla że na przedostatniej katenie ludów kończy
się Swebia.
Waha się on też, czy należałoby zaliczyć do Germanów, czy też do Sarmatów ludy następnej kateny, w skład której wchodzili Peucynowie nazywani też Bastarnami, Wenetowie i Fennowie.
Opisy tych ludów pozwalają na stosunkowo pewną ich lokalizację.
Peucynów należałoby łączyć z ludnością koczowniczą stepów nadczarnomorskich, a ściślej z jakimiś grupami pogranicznymi zajmującymi północną część tego obszaru.
Nazwa Peucynow jest związana z wyspą Peuke w delcie Dunaju każe umieszczać ich raczej w północno-zachodniej części stepów nadczarnomorskich.
Opis Fennów zwracający uwagę na ich prymitywizm w porównaniu z innymi ludami Europy barbarzyńskiej, a zwłaszcza absolutnie niewymyślona i nieschematyczna informacja o używaniu przez nich strzał z kości, każe identyfikować ten lud z ludnością fińską północnowschodniej Europy.
Być może należałoby Fennów umieszczać na terenie kultury grodzisk diakowskich, w której inwentarze kościane odgrywały dość istotną rolę.
Wenetowie według Tacyta zajmowali teren leżący między Peucynami — Bastarnami a Fennami.

WIND 8

Opis ich trybu życia jest dość banalny.
Tacyt zastanawia się, czy ma zaliczyć Wenetów do Bastarnów, czy też do Germanów.
Przejęli oni, zdaniem autora Germanii, wiele elementów sarmackich. Przebiegali w swych wyprawach łupieskich lasy i góry leżące między Peucynami a Fennami.
Z kolei cechami upadabniającymi Wenetów do Germanów było budowanie domów, noszenie tarczy oraz szybkie poruszanie się na piechotę.
Były to cechy odróżniające od Sarmatów żyjących na wozach i koniach.

Tak więc cały opis Wenetów u Tacyta to dość schematyczne rozważania mające rozstrzygnąć kwestię, czy należy zaliczyć ich do ludności koczowniczej, czy też osiadłej.
Stąd te informacje Tacyta nie mogą wnieść wiele do poznania Wenetów i nie można poddać tych sformułowań jakiejś pogłębionej analizie.
Odnosi się to również do stwierdzenia Tacyta mówiącego o Wenetach przebiegających lasy i góry między Peucynami i Fennami.
Jest to naturalnie figura retoryczna, która nie może być traktowana jako argument świadczący o rozległości zajmowanych przez nich obszarów.
W tej sytuacji lokalizowanie Wenetów Tacyta na terenie Europy wschodniej nie może być zbyt dokładnie sprecyzowane.
Był to lud, którego nazwa miała częściowo wypełniać lukę w znajomości Europy wschodniej.
Podobnie Stawanowie zajmowali w tym rejonie Europy ogromne tereny leżące między Galindami i Sudinami lokalizowanymi na terenie Pojezierza Mazurskiego a Alanami zajmującymi stepy nadczarnomorskie.
Wysunięta tutaj sugestia dotycząca ludu Wenetów zajmującego na rekonstruowanej mapie Tacyta znaczne obszary środkowej części Europy wschodniej nie oznacza zanegowania realności pobytu ich na tych terenach.
Musi ona skłaniać nas jedynie do ostrożności w ściślejszej lokalizacji Wenetów.
Z tym zastrzeżeniem można byłoby ich umieszczać na terytorium zajmowanym przez kulturę zarubiniecką a rozwijającą się na terenach Białorusi i północnej Ukrainy.
Naturalnie, nie można wykluczyć, że Wenetowie zajmowali tylko część obszaru tej kultury.
Przedstawiona tu interpretacja nawiązuje do koncepcji badacza leningradzkiego D. A. Maczinskiego, który starał się osadzić informacje o Wenetach Tacyta w realiach archeologicznych Europy wschodniej.
W całej prawie literaturze przedmiotu powszechnie identyfikowano nadmorskich Wenedów Pliniusza i Ptolemeusza z Wenetami opisywanymi przez Tacyta.
Niekiedy nie zdawano sobie zupełnie sprawy z tego, że obydwie lokalizacje nie pokrywają się z sobą, albo też umieszczano Wenetów na ziemiach Polski i na Białorusi.
Innym sposobem rozwiązywania sprzeczności pomiędzy przekazami Tacyta i Ptolemeusza dotyczącymi lokalizacji Wenetów było przyjęcie tezy głoszącej, że te dwa źródła mówią o sytuacjach różnoczasowych.
Ptolemeusz miał opisywać stosunki etniczne istniejące w II—I w. p.n.e., tj. w okresie przed pojawieniem się Gotów na południowych wybrzeżach Bałtyku, podczas gdy Tacyt mówił o sytuacji etnicznej charakterystycznej dla okresu późniejszego.
Pogodzenie dwóch lokalizacji Wenetów — nad Bałtykiem według Pliniusza i Ptolemeusza oraz w środkowej części Europy wschodniej według Tacyta — nie jest możliwe.
Trzeba więc przyjąć za H. Łowmiańskim że istniały w Europie środkowej i wschodniej dwa różne ludy Wenetów.
Jeden z nich należałoby lokalizować na wybrzeżach Bałtyku, od Sambii aż po Niemen, lub też nawet po Dźwinę.
Drugi zaś lud Wenetów musimy umieszczać na terytorium dzisiejszej Białorusi oraz północnej Ukrainy.
Bliższe określenie granic obu tych ludów nie jest możliwe.

Roman_Empire_125_pl.svg

Nie wiemy też, czy terytoria tych dwóch ludów Wenetów stykały się ze sobą, co mogłoby ewentualnie tłumaczyć używanie jednej nazwy dla różnych ludów.
Koncepcja dwóch ludów Wenedów występuje też w „Tabula Peutingeriana”
Ta średniowieczna kopia mapy antycznej podaje dwukrotnie nazwę ludu Wenedów.
Raz (Segment VIII 1) występują oni nad morzem otaczającym od północy Europę, na zachód od gór ALPES BASTARNICAE, drugi raz (Segment VIII 4) między dolnym Dunajem a rzeką AGALINGVS (Prut?, Seret?).
W pierwszym wypadku na mapie znajduje się napis VENEDI SARMATAE, w drugim zaś tylko VENEDI.
Schematyzm „Tabula Peutingeriana” oraz deformacje wynikające z kształtu mapy (długi pas pergaminu, na którym odległości na linii północ-południe były skracane, a na linii wschód-zachód — wydłużane) powodują, że precyzyjna lokalizacja tych dwóch różnych grup Wenedów nie jest możliwa.
Istotne dla analizowanej tu kwestii jest jedynie rozdwojenie samej nazwy Wenedi.
Jedna z nich odnosiła się do terenów nad morzem otaczającym od północy Europę, druga zaś — do obszarów Europy wschodniej.
Wysuwane są wprawdzie niekiedy zastrzeżenia, że druga wzmianka o Wenedach w „Tabula Peutingeriana” może być pomyłką kartografa (dublet?), albo późniejszym dodatkiem związanym z VI-wieczną ekspansją Słowian na Bałkany.
Koncepcje takie stają się zbyteczne, gdy przejmiemy tezę o dwóch różnych lokalizacjach Wenedów.

Najpóźniejszym tekstem mówiącym o Wenetach jest „Getica” Jordanesa.
Dzieło to, powstałe w 551 r., stanowi dość mechaniczne streszczenie pracy wielkiego uczonego i polityka VI-wiecznej Italii Kasjodora, autora napisanej w latach 526—533 „Historii gockiej”.
W tekście Jordanesa mamy dwie bezpośrednie wzmianki mówiące o Wenetach.
Przy opisie Scytii znajduje się informacja, że liczny lud Wenetów zajmował obszary leżące na północ od wschodnich Karpat aż po źródła Wisły.
Jordanes podaje, że obecnie Wenetowie nosili różne nazwy.
Dzielili się oni na Antów i Sklawenów.
Tereny zajmowane przez te dwa odłamy Wenetów Jordanes opisuje dość szczegółowo.
Identyfikacja Antów i Sklawenów ze Słowianami nie podlega dyskusji. Konsekwentnie więc należałoby również i Wenetów Jordanesa uznać za Słowian.

70342905_901108353583237_8293665703517487104_o

Druga wzmianka o Wenetach odnosi się do okresu wcześniejszego.
Przy opisie państwa Hermanaryka, sławnego króla Gotów z trzeciej ćwierci IV w. mamy informację o prowadzonych przez niego walkach z Wenetami.
Przybrali oni w czasach Jordanesa (a ściślej Kasjodora) nazwy Wenetów, Antów i Sklawenów.
Pierwszy z tych przekazów mówi więc, że Wenetowie to pojęcie nadrzędne w stosunku do Sklawenów i Antów, drugi zaś stawia na jednej płaszczyźnie te trzy etnonimy.
Pierwsza z tych dwóch informacji wydaje się być bardziej prawdopodobna, zważywszy, że Antów i Sklawenów Jordanes lokalizuje na ściśle określonych terytoriach, brak zaś takiego obszaru dla Wenetów.
Wenetów Jordanesa umieszczać należy zarówno w czasach Hermanaryka (trzecia ćwierć IV w.), jak też na początkach VI w. na terenach Europy wschodniej.
Można więc identyfikować ich z Wenetami wzmiankowanymi przez Tacyta, których w konsekwencji należałoby uznać również za Słowian.
Odnoszenie nazwy Wenetów do Słowian jest potwierdzone także dla okresów późniejszych.
Finowie nazywali Rosjan Vänäja a nazwa Wenden służyła powszechnie do określania Słowian Nadłabskich przez Niemców. Należy też zwrócić uwagę, że na terenach, gdzie należałoby lokalizować Wenetów Tacyta Ptolemeusz umieszcza Stawanów identyfikowanych przez H. Łowmiańskiego ze Słowianam.
Również studia K. Godłowskiego pozwalają stwierdzić, że obszar wyjściowy ekspansji kultury słowiańskiej znajdował się w V w. na Ukrainie między wschodnimi Karpatami a Dnieprem.
Wenedów na wschodnim wybrzeżu Bałtyku, mimo usiłowań F. Bujaka opartych jednak na jednostronnym i niezbyt kompetentnym wykorzystywaniu materiałów językowych, nie można uznać za Słowian.
Był to w pierwszych wiekach naszej ery lud bałtyjski.

Etnonim Wenetów pozwala jednak na sięgnięcie głębiej w przeszłość tego ludu.
Nazwa ta występuje bowiem na różnych obszarach Europy (północno-wschodnia Italia, Bałkany, Bretania).
Dość powszechnie przyjmuje się, że były to ślady jakiejś wspólnoty terytorialnej i kulturowej w okresie etnogenezy ludów indoeuropejskich.
Przetrwała ona najdłużej na pewnych obszarach peryferyjnych Europy.

Pozostałościami tych pierwotnych Wenetów są nazwy przejęte przez inne grupy etniczne. Wenetowie w Armoryce (Bretanii), w momencie, kiedy walczył z nimi Cezar, byli już plemieniem celtyckim.
Wenetowie nad północnym Adriatykiem po podboju rzymskim w III w. p.n.e. bardzo szybko ulegli asymilacji kulturowej przy dość ograniczonej penetracji elementu etnicznego rzymskiego.
Można przypuszczać, że Wenetowie na wschodnim wybrzeżu Bałtyku oraz w środkowej części Europy wschodniej w podobny sposób ulegli baltyzacji, czy też slawizacji, niestety chronologia i charakter tych zjawisk są dla nas zupełnie nieuchwytne.

wind 5

ŹRÓDEŁKO – http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n4/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n4-s637-653/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n4-s637-653.pdf

8/04/2020

 

Obalamy bełkot „turbosłowiańskich orłów” o legendarnym Lehistanie

W tle jest mapa z tego artykułu, POLIN skreśliłem, bo mi się bardzo nie podoba – https://culture.pl/en/article/the-many-different-names-of-poland

Autor napisał o Lachach i o tym jak mówią na nas Węgrzy i dalej że :

,,Następnie za pośrednictwem ruskiej mediacji słowo musiało dotrzeć jeszcze dalej na wschód, jak do Imperium Osmańskiego – gdzie przez wiele stuleci aż do rozbiorów Polska była nazywana Lehistan lub Lehistan Krallığı (Królestwo Polskie). Odmiana nazwy została również użyta w języku Tatarów krymskich oraz w języku perskim (Lahestân)”

Ten LEHISTAN u Turków zawsze jest przez samo ,,h”, przez ,,ch” nie występuje, do czego zaraz dojdziemy… dorzucę 2 tureckie mapy na których mamy Lehistan czyli Polskę przedrozbiorową inaczej I RP :

17-0

Można spotkać w sieci mnóstwo turbopostów na temat Lehistanu, np. poniższy link, prezydent Turcji nie potwierdza żadnej Wielkiej Lechii jeśli do tego pije autor – https://www.jasnastronamocy.info/polska-lehistan-a-polin%E2%80%BC-prezydent-turcji-potwierdza-istnienie-lehistanu%E2%80%BC/

Jagiellon_topraklari

Inspiracją do tego postu był portal turbosłowiański RUDAWEB, który ma niektóre posty całkiem fajne ale tylko niektóre natomiast w komentarzach pod artykułami zdecydowanie królują wszelkiej maści turbosłowianie i różni internetowi ,,specjaliści” np. od etymologii, i tam jeden mądrala (czyli głupek) pod którymś z artykułów napisał w przybliżeniu tak :

,,Jest masa dowodów na istnienie Wielkiej Lechii, jednym z nich jest fakt że Turcy do dziś nazywają nas LEHISTANEM” 

Otóż szanowny turbosłowiański ,,orle”…TO NIE JEST ŻADEN DOWÓD NA ŻADNĄ WIELKĄ LECHIĘ BO TERMIN LEHISTAN POCHODZI Z IMPERIUM OSMAŃSKIEGO czyli nie z Antyku co niżej udowodnię!!

Poprowadzę was ,,mędrcy” krok po kroku czyli STEP BY STEP…

Wpisujemy w google tłumacz frazę ENCYKLOPEDIA TURECKA i tłumaczymy ją z polskiego na turecki – https://translate.google.pl/?hl=pl&tab=wT1#view=home&op=translate&sl=pl&tl=tr&text=Encyklopedia%20Turecka

Wyskoczyło nam tureckie „Türk Ansiklopedisi”…wklepujemy to  w google z dopiskiem archive.org, żeby było szybciej – https://www.google.pl/search?source=hp&ei=nuuBXparPMz2qwG89rygBg&q=T%C3%BCrk+Ansiklopedisi+archive.org&oq=T%C3%BCrk+Ansiklopedisi+archive.org&gs_lcp=CgZwc3ktYWIQA1DTFljTFmD3HmgAcAB4AIABcYgBcZIBAzAuMZgBAKABAqABAaoBB2d3cy13aXo&sclient=psy-ab&ved=0ahUKEwiW8qrsnsLoAhVM-yoKHTw7D2QQ4dUDCAY&uact=5

Na pierwszej pozycji od góry wyskoczyła nam ogromna TURECKA ENCYKLOPEDIA która ma 1789 stron, tylko na Tom 1 a jest 21 Tomów tej Encyklopedii…bardzo potężna praca, więc wchodzimy w ten Tom 1 – https://archive.org/details/TurklerAnsiklopedisi/mode/2up

Mamy taką okładkę, Encyklopedia jest z 2002 roku, sprawdzałem i na różnych tureckich stronach z historią też są do niej często rozmaite odwołania…

Turkler-Cilt01_0000 (1)

Wpisujemy LEHISTAN przez samo „h”, bo jak wpiszemy przez „ch” to nic nam nie wyskoczy w pasek „szukaj” z czarnym tłem w prawym rogu, ten niżej od tego z białym tłem i mamy tak : https://archive.org/details/TurklerAnsiklopedisi/mode/2up/search/lehistan

SLOWO LEHISTAN WYSKOCZYŁO NAM 3 RAZY a właściwie 2 RAZY na stronach 23 i 120 a ten trzeci raz to indeks, który informuje o dwóch poprzednich, wrzucam te strony 23 i 120 dla podglądu po turecku.

Pierwsza wzmanka ze str 23 Encyklopedii Tureckiej to odniesienie do bitwy pod Wiedniem z 1683 i kto tam w niej walczył przeciwko Turkom i Kara Mustafie (Sobieskiego nazywano Lwem Lehistanu), przybliżamy to sobie zoomem ze 2-3 razy i mamy tak :

Turkler-Cilt01_0022

A druga wzmianka odnosi się do daty 1699

Turkler-Cilt01_0119

WIĘCEJ WZMIANEK DO LEHISTANU TUTAJ NIE MA.

Można sobie te teksty przetłumaczyć na język polski i wtedy zobaczymy, że obie wzmianki w Encyklopedii Tureckiej odnoszą się do POLSKI PRZEDROZBIOROWEJ z końca XVII wieku a nie do jakiegoś antycznego Lehistanu, bo jak powtarzam – NAZWA „LEHISTAN” POCHODZI Z IMPERIUM OSMAŃSKIEGO, można kłócić się z prawie 1800-stronicową „Türk Ansiklopedisi”, tyle że to jest dobre źródło tureckie.

Nie ma ŻADNEGO antyczego źródła, które mówi o Lehistanie, tak samo jak do tej pory turbosłowianie nie są w stanie znaleźć u Persów antycznego źródła które mówi o LAHESTANIE…

W Antyku mieszkały na terenie Germanii i Sarmacji Europejskiej różne plemiona Barbarzyńców, ale te plemiona nie mieszkały w żadnym Lehistanie i nie ma na to żadnego antycznego źródła…

A JAK CZEGOŚ NIE MA W ŹRÓDLACH TO TEGO NIE BYŁO, A NIE ŻE TO BYŁO BEZ ŹRÓDEŁ – TO JEST ZASADNICZA PODSTAWA W BADANIACH HISTORYCZNYCH!!!

Podobnie artykuły związane z tym że ,,poseł Lehistanu jeszcze nie przybył” i w związku z tym Turcy nie uznali rozbiorów I RP nie są żadnym dowodem na Lehistan w Antyku, jak piszą różne turbosłowiańskie strony czy blogi, ale są kolejnym przykladem określenia I Rzeczpospolitej w czasach Imperium Osmańskiego.

Kamil Vandal

30/03/2020