CZYTAMY SZAFARZYKA Cz. 2 : Najstarsze świadectwa o Serbach

Ponad 2 miesiące temu była „część 1 czytania Szafarzyka” czyli 15 stycznia – https://vandalskaslavia.home.blog/2019/01/15/czytamy-szafarzyka-cz-1-najstarsze-swiadectwa-o-windach-z-ksiazki-starozytnosci-slowianskie/
który był jedną wielką encyklopedią wiedzy o Slavii, tutaj nie ma nawet co dyskutować czy kłócić się z tym poglądem, zresztą na dole wkleje 2 e-booki razem ponad 1500 stron jego „Sławiańskich Starozytności” więc każdy będzie mógł się z tą wiedzą zapoznać.
Fotka wyżej jako wizytówka postu jest z tego artykułu, wpadło mi to zdjęcie w oko więc je ustawiłem :
http://www.moveabroadnow.com/guide/europe/moving-to-serbia/
Dziś Szafarzyk i Serbowie czyli nasi sławiańscy bracia, z którymi zostaliśmy rozdzieleni po tym jak Madziary zniszczyły państwo wielkomorawskie w 907 roku i usiadły na dobre w Panonii, niżej mapa na której jeszcze Madziarów nie ma w środkowej Europie, dopiero koczują nad Morzem Czarnym a wcześniej siedzieli minimum 200 lat u Chazarów i gnębili razem z nimi ludność późniejszej Rusi i okolic.
Z tym pasem Słowiańszczyzny od Adriatyku do Bałtyku, Frankowie sobie nie mogli poradzić przez kilkaset lat, jak weźmiemy linijkę i przyłożymy pionowo w górę od napisu „Serbowie” na poniższej mapie to dojedziemy do naszego Pomorza, kłopoty Sławian zaczynają się od przyjścia Madziarów na początku X wieku, taki paradoks.

000

W części 1 o Windach było bardzo dużo treści więc wkleiłem tam skany, o Serbach Szafarzyk napisał kilka razy mniej, około 15-20 stron w pdf w zależności o wielkości formatu więc tutaj będzie treść skopiowana z e-booka, przypisy odpuściłem sobie ale można zajrzeć sobie do e-booka, na dole podam dokładnie które to są strony i link, co 5000 znaków tekst przedzieliłem planszą z motywem sławiańskim, jakąś boginią czy piękną Sławianką albo mapą żeby nie było tzw „grochu z kapustą” tylko była przejrzystość, bo lubię mieć ładne posty a nie bałagan.

CIEKAWOSTKA
Ten unikacik 21 stron nie został nigdy z łaciny przetłumaczony, a on jest bardzo ważny dla Serbów czyli dla Sławian również.
TYTUŁ
Disputationem Historicam De Serbis, Venedorum Natione vulgo dictis die Wenden.
Krüger, Georg , Jetze, Lorenz – Wittenberga, 1675

Naciskamy na pobieranie i mamy to w PDF, cała wiedza jak zwykle leży u Niemców
http://digitale.bibliothek.uni-halle.de/urn/urn:nbn:de:gbv:3:1-20760

Ta książeczka jest jeszcze w Berlinie i to chyba na tyle, nie ma jej na Google Książki w wersji pełnej
https://digital.staatsbibliothek-berlin.de/werkansicht?PPN=PPN595335675&PHYSID=PHYS_0004&DMDID=

Jako że jestem zalogowany chyba w 20 bibliotekach na całym świecie, to te unikaty jakoś znajduje , nie ma tu chyba opcji żeby to ogarnąć w pdf i przepuścić przez tłumacza ale ta strona jako plansza niżej jest najważniejsza.

00000

Oddaje już „głos” Słowakowi, pisownia oryginalna, polski język wciąż ewoluuje 😉 

Kamil Vandal Bernard

 

PAWEŁ JÓZEF SZAFARZYK – NAJSTARSZE ŚWIADECTWA O SERBACH.

1. Aż dotąd trzymaliśmy się tej zasady, że wszystko to, co się najduje w źródłach starych i niepodejrzanych o Wenedach czyli Winidach, należy do dziejów praszczepu słowiańskiego i stanowi część podstawną starożytności jego, dla tego téż wszystkie tu należące świadectwa ogromadziliśmy wyżej z największą pilnością, i objaśniliśmy, o ile można, lub jak dalece potrzeba tego wymagała.
A wszakże z tego, cośmy wyżej o stósunku i ważności nazwy Wendowie i Serbowie obszerniej wyłożyli, już nam wiadomo, że pierwsze z tych dwóch imion, póki tylko ślady tego w dziejach i podaniu narodowem najdujemy, nie było u samych Słowian, w używaniu, ale jedynie nadawały je Słowianom narody szczepu niemieckiego, celtyckiego, litewskiego i czudzkiego.
Rodzinne zaiste i prastare imię Słowian bąć wszystkich w ogóle lub przynajmniej większéj liczby narodów szczep ten składających, było, jakieśmy wyżej okazali Serbi, Serbowie.
Dla téj téż przyczyny potrzeba, aby ci, którzy chcą należycie i wszechstronnie wybadać początki pranarodu slowiańskiego, przebiegli wszystkie źródła najdawniejszych dziejów Europy i pilnie obejrzeli, czyli w nich się nie zachowały jakie zmianki i pamiątki o przodkach naszych Serbach pod tém ich własném i rodzinném imieniem.
Świadectwa bowiem obudwu rodzajów ściągają się do jednego i tegoż samego narodu, prawie tak jak wszystkie owe rozmaite wiadomości u starych pisarzów o Celtach i Gallach lub o Teutonach i Germanach tyczą się jednego tylko szczepu.
Dopiero kiedy obadwa te podania porównane i w jednę całość połączone zostaną, spodziewać się można, że liczne, w tak rozmaity sposób zaciemnione strony starożytności naszych dokładniej będą wyjaśnione.
Tu jednak przede wszystkiem z boleścią narzekać musimy, że na nieszczęście i ku niepowetowanej stracie dla dawnych dziejów naszych, właśnie pod tém właściwem i rodzinnem pranarodów słowiańskich imieniem zachowało się bardzo mało wiadomości w całym tym zakresie historycznych źródeł staréj Europy aż do czasów Jornandes’a i Prokopa [552].
Przyczyny tego przeżałosnego niedostatku są rozliczne i nie łatwe do wynalezienia.
Narody słowiańskie, jak z tego, cośmy o Wendach powiedzieli, z pewnością wiemy, znane w dobie historycznej, która dla naszej Europy dopiero z Herodotem [456. przed Chryst.] się rozpoczyna, mieszkały w polnocnych jej krainach, które były innym odleglejszym narodom na południu a mianowicie Grekom i Rzymianom prawie niedostępne a tem samem i calkiem nieznane.
Od brzegów morza czarnego byli oddaleni i głębiej do górnych krain wyparci najpierwej, i to już w 6tém i 5tém stoleciu przed Chrystusem przez Scytów potém zaś w 3. i 2. stol. przed Chrystusem przez Sarmatów, nareście w 2m. i 3m. stoleciu po Chryst. przez Gotów, którym to trzem obcym niegdy bojownym i na silnym narodom nawet wielka część ludu słowiańskiego w tych okolicach służebnie podlegała.
Z téj więc strony dawni pisarze greccy i rzymscy nie mogli otrzymać żadnéj dokładnej wiadomości o szczepie serbskim, a nawet pisząc o narodach téj czéści Europy zagarniali wszystkie tameczne szczepy już to dla nieświadomości już też dla większej dogodności pod ogólne imiona, najpierwej Scytów, potém Sarmatów, nareszcie obudwóch tych narodów żadnej nie czyniąc różnicy między panującymi cudzoziemcami i podbitymi krajoweami.
Na południe ograniczeni byli Serbowie Tatrami.
Z téj więc strony były związki z Grekami i Latynami jeszcze daleko trudniejsze, albowiem wiadomo nam, że jak rzeki i morza narody wiążą i jednoczą, tak góry je rozłączają i osamotniają.
Nie wątpliwie już w 4tém stoleciu przed Chrystusem Serbowie ustąpili pobrzeża morza baltyckiego, a przynajmniej południowszej części jego, gdzie zbierano bursztyn, Gotom narodowi germańskiemu, w górniejszej zaś jego połowicy siedzialy od niepamięci narody szczepu litewskiego, a daléj ku północy przebywaly szczątki wielkiego szczepu czudzkiego czyli fińskiego.
Z téj tedy strony ani Grecy ani poźniej Rzymianie żadnej wiadomości o Serbach bezpośrednio z ust samego ludu tego otrzymać nie mogli, a nawet co tylko o nich posłyszeli, wszystko to przejęli od Niemców, którzy Serbów zwali Windami, dla tego téż wszelkie te w pismach ich dochowane stare wiadomości opiewają tylko o Windach; o Serbach zaś prawie żadnej nie masz w nich zmianki.
Prócz tego Serbowie, o czém nie tylko ze świadectw Prokopa i Maurycego, ale nawet i z najdawniejszych dziejów ruskich, polskich i czeskich z pewnością wnosić możemy, żyli od niepamięci pod rządem narodowym, podzieleni będąc na wielkie mnóstwo swobodnych gromad (obej gmin. Gemeinde); dlatego téż jest nawet podobne do wiary, że jeśli kiedy mieli, co przypuścić musimy, spólne całemu szczepowi imię, imię to przecież nie było w częstém używaniu, będąc miejscowemi imionami pojedyńczych narodów i gromad poniekąd ograniczone i niejako zaciemnione.
Ze imiona te pojedyńczych narodów i gałęzi szczepu słowiańskiego początkiem swoim do najgłębszej starodawności sięgają, tego liczne dowody niżej na swojém miejscu przywiedziemy.

slavia max

Sam charakter obyczajów tudzież sposób życia narodów szczepu serbskiego były przyczyną, że dopiero później i mniej, niż pozostałe na rody pólnocne t. j. Scytowie, Sarmaci i Niemcy, dali się poznać innym odleglejszym narodom na południu.
Narody te zaiste były spokojne, łagodne, do zaborów nieskłonne, trudniące się w swojej ojczyznie po największej części rolnictwem i gospodarstwem, jeno potrzeba wlasnej obrony wymusiła na nich owe podziwienia godne męztwo i waleczność, i tylko zaraźliwe przykłady ich gnębicielów Scytów, Sarmatów i Niemców zepsuły i skaziły poniekąd ich czyste i łagodne obyczaje.
Taki naród trudniący się sztukami pokoju we wlasnej ojczyznie, nietęskniący za najazdami i napadami na cudze ziemie, nie uganiający się za podbojami i zagładą ościennych narodów, wierzę iż mały powód daje stronnéj i niewdzięcznej historyi do roztrębywania imienia swojego.
Na koniec i to rozważyć należy, że tylko nie które dzieła geograficzne i historyczne starych Greków i Rzymian doszły do naszych czasów, i że większa ich część zaginęła, tak że jest rzeczą możliwą a nawet nader podobną, że przez zaginienie tych tak licznych pism, mnogie także pomniki i wiadomości o szczepie serbskim zaginęły dla nas na wieki. Czemu nie trudno damy wiarę, jeżli pomnim na to, co Prokop w dziejopisie swoim spomniał o powszechném używaniu prastarego imienia Sporów t. j. Serbów, u Słowian i Antów.

2. Jednakże choć w tych czasach, w których teraz badania nasze się zawierają, nie tak bogate żrzódła płyną prastaremu imieniowi Serbów jak imieniowi Windów mamy przecież na to dwa wyraźne i istotne świadectwa, że imię to w swojej nieskażonej formie było już w onéj dawnej dobie na kilka wieków przed Jornandes’em i Prokopem rzeczywiście i używane i innym narodom znajome.
Swiadectwo to najduje się u sławnych pisarzów Pliniusza Rzymianina [79 po Chr.] i Ptolemeusza Greka [ok. 175.]
Pliniusz wyliczając narody mieszkające w krainach nad zatoką meotycką w te się wyraża słowa:

„Od ciaśniny Cymmeryckiej mieszkają Meotycowie, Walowie, Serbowie, Arrechowie, Zingowie, Psessłowie”

Podobnież Ptolemeusz w opisaniu Sarmacyi azyatyckiej między innemi i te wspomina narody:

„Między górami Ceraunickiemi a rzeką Rha mieszkają Orinei i Walonie i Serbowie.”

W rękopisach Ptolemeusza czytamy najczęściej Serbi a rzadziéj Sirbi, która to niepewność polega na pierwotném wymawianiu imienia tego przez Słowian.
Ze tu na wykazaniu siedlisk prawdziwego położenia tych najdawniejszych Serbów, o których dzieje zmiankują, najwięcéj zależy, każdy to czuje, a jednak poprostu jest to zagadką aż dotąd nierozwiązaną i która taką nie wątpliwie zostanie po wszystkie czasy. Zaprawdę do zupełnego jej rozstrzygnienia ani Pliniusz ani Ptolemeusz dostatecznego światła nam nie rzucają i owszem jeden z drugim w jawnéj sprzeczności zostaje.
Pliniusz poczynając od Bosporu Cymmeryjskiego t. j. od dzisiejszej cieśniny Kerczeńskiej mieści swoich Meotów Walów, Serbów, Arrechów, Zingów, Psessiów na pobrzeżu Meotu czyli na brzegach morza azowskiego, postępując jak się zdaje, ku pólnocy, albowiem ztąd ku Tanaitom przechodzi.
Wszakże na innem miejscu sam osadza Walów opodal odtąd na stronie wschodniej w północno-wschodnich odnogach Kaukazu w blizkości tak nazwanych wąwozów kaukazkich (portae Cauca siae).

Ptolemeusz zaś umieszcza wszystkie spomnione narody Orineow, Walów i Serbów w tych okolicach wschodnich między górami Cerauńskiemi a Wolgą a za tém na pobrzeżu chwaliskim (kaspijskim) Cerauńskiemi górami zwały się u starożytnych ziemiopisów północno wschodnie odnogi Kaukazu ciągnące się ku rzece Tereku, o których wszakże kierunku i położeniu mieli oni zupełnie mylne wyobrażenie, uważając Je raz za południowe odrostki Kaukazu, drugi raz za północne ciągnące się aż ku górom Ripejskim.
Podług Pliniusza należałoby więc wskazać miejsce Serbom nad brzegiem Meotu niedaleko ujścia Donu, podług Ptolemeusza zaś na brzegach morza chwaliskiego między Kaukazem i Wolgą.
Że ze względu na prawdziwe położenie narodów w ziemiach tak mało znanych, jakiemi wówczas były krainy nad Donem i Wolgą, ani na Pliniusza ani na Ptolemeusza bezpiecznie spuszczać się nie można, o tém wiedzą dobrze znawcy dawnego ziemiopisu.
Obadwa ci sławni pisarze, czerpając z tysiącznych rękopisów i mieszając wiadomości przestarzałe z nowszemi nagromadzili w Sarmacyi i Scytyi mnóstwo imion narodowych starodawnych i nowożytnych, czystych i skażonych, wskazując każdemu z nich miejsce i siedzibę po dług swojego widzi mi się, a nawet często nachybił trafił, nigdy zaś według dowiedzionéj znajomości ich położenia.
Przy takiem zawikłanem wypisywaniu i skupianiu gołych tylko imion, jeśli u Pliniusza i Ptolemeusza siedliska jakiego północnego narodu o sto lub dwieście mil z prawego miejsca są dalej posunięte i przeniosione, zawsze to przecię za małą pomyłkę pokładać musimy. Nie tylko potrzeba niepospolitych wiadomości ziemio- i dziejopisnych, ale nadto olbrzymiej siły i wytrwałości, aby ten scytycko-sarmacki zamęt tych dwóch pisarzów nabył światła i ładu, na którym mu aź do dziś zbywa.

00g

Co do Serbów, zgadzamy się z Pliniuszem, który osadza ich bliżej Donu niż morza chwaliskiego i Kaukazu.
Na to zaś mam szczególniej następujące dowody.
Przede wszystkiem dawniejsza wiadomość zdaje się być bliższa tak źrzódła jak i prawdy.
Następnie i inne, późniejsze wprawdzie świadectwa prowadzą nas tu a nigdy na wschód.
Pamięć Orineów, jak sądzą, zachowała się w mieście Ornie niedaleko ujścia Donu, o którem Plan Carpin ok. r. 1239. zajmujące wiadomości podaje, i latopisy ruskie ok. r. 1346. i 1395. zmiankują.
Niedaleko od tego miejsca, tam gdzie Wolga po swojem zbliżeniu się do Donu nagle ku wschodowi się zakręca, wytryska rzeka Sarpa, która toczy żrodła swoje blizko jeziora zwanego po rusku Biełoje a po tatarsku Cagan, ztąd zaś wije się około gór zwanych Irgeni, w kierunku prostym ku pólnocy i wpada do Wolgi blisko Sarepty, i téj to rzeki nazwisko zdaje się przypominać imię Serbów.
Czyli ci Serbowie byli jakąś osadą, dopiero w tym wieku snać za sprawą Sarmatów, tam założoną czyli też wschodnią odnogą i że tak rzekę poboczną odroślą wielkiego szczepu Serbów, który sięgał przez całą ówczesną Sarmacyą europejską aż ku rzece Donu, któż dziś rozstrzygnąć to może?
Prokop zaiste, jakieśmy o tém wyżej spomnieli, umieszcza swoje „niezliczone narody Antów” niedaleko tych Serbów w okolicy i obwodzie Donu.
Jest więc rzeczą moźliwą a nawet bardzo do wiary podobną, że ci to Słowiańscy Antowie już wówczas, to jest w 1szém i 2giém stóleciu po Chryst. niektóremi gałęziami i latoroślami swojemi sięgali aż ku rzece Sarpie (Serbie?) któréj ujście nie więcej nad 10 mil od zakrętu Donu jest oddalone.
Jednakowoż przyjmując to wykazanie siedlisk Serbów Pliniusza i Ptolemeusza za podobne, nie zapieramy, że rzecz ta ciągle jeszcze nie jest wolna od wszelkiej wątpliwości, na mocy któréj jakieśmy wyżej powiedzieli, spomnieni pisarze mogli tylko przypadkiem i przez pomyłkę położyć tu imię Serbów, należące do narodu, który wówczas mieszkał znać daleko ztamtąd w obwodzie wyższego Donu i dalej na zachód.

Imię jest czyste i nieskażone, bytowanie narodu Serbów wówczesnéj Sarmacyi prawdziwe i rzeczywiste, o wydzielenie granic ich siedliskom według Pliniusza i Ptolemeusza daremny spór.
I otóż to są ci sami Serbowie, od których kilku badaczy starożytności, a między nimi i nasz zasłużony Dobrowski chciał wywodzić wszystkich późniejszych Słowian, zdanie to jak było próżne i jak dalece grzeszyło przeciw wszelkim wypadkom historycznym o starobyłości wielkiego szczepu Słowian w Europie, podlug tego, cośmy już dotąd o tym przedmiocie, mianowicie zaś o narodowości przedtatrańskich Wendów z niemętnych źrzódel wyłożyli i w dalszym ciągu dziela naszego jeszcze zupelniej rozwiniemy, niepotrzebujemy obszernym wykładem dowodzić.

3. Długi czas upłynął, a pozostałe źrzódła dziejów dawnej Europy nie wyjawiały nam imienia Serbów, dopiero w połowicy 6go stól. byzantyński dziejopisarz Prokop ku niemałemu zasmuceniu naszemu podaje nam skażone słowo Spori zamiast początkowego imienia Serbów z tym dokladem, że ten starożytna nazwa była niegdy wszystkim narodom szczepu słowiańskiego spólną.

” Przedtém, mówią że i Słowianie i Antowie jedno mieli imię, obadwa zaiste narody nazywały się za starodawna Sporami”

Odwołując się do tego, cośmy wyżej powiedzieli, w celu okazania, że w miejsce skażonego słowa Spori rozumieć należy Serbi, wstrzymujemy się tu od wszelkich innych uwag, do których jednak świadectwo tak ważne niejeden wprawdzie daje powód.
Tu jedynie na to wzrok nasz zwrócimy, że Prokop spominając to imię Serbów, sam je wyraźnie podaje przede wszystkiem za starożytne a następnie za powszechne.
Swiadectwo tedy Prokopa zkądkolwiek bąć czerpane, należy wszelkiem prawem do dawniejszej ciemnéj doby starożytności słowiańskich, dlatego téż kładziemy je tu w rzędzie najstarszych podań i wiadomości.
Prawdziwość wyrażenia Prokopa i starobyłość tego imienia a tém samém i czystość źrodeł, z których je czerpano, potwierdzają przede wszystkiém pisarze Pliniusz i Ptolemeusz tamten o pięćset, ten zaś o czterysta lat starszy od Prokopa pisarze, którzy nam je w pierwotnej i czystej formie zachowali.
Starobyłość tę poświadcza samo nawet zaciemniałe jego znaczenie, wykazując, że ono początkiem swoim i powstaniem sięga daleko po zakończyny znanych dziejów języka narodu naszego.
Na koniec samo nawet rozszerzenie jego i niegdyś powszechne używanie u szczepu tak ludnego, na tyle narodów podzielonego potwierdzi to, poniekąd, że ono musiało być pierwotném i prastarém ponieważby się nie mogło było tak zakorzenić i utrzymać u tych dziś, co do siedlisk, narzeczy i obyczajów najodleglejszyeh gałęzi.
Co do powszechności tego imienia, wypowiedź Prokopa nabiera także w czasach późniejszych znakomitego potwierdzenia.
Ale ponieważeśmy o tém już wyżej na swojem miejscu obszerniej mówili, a świadectwa w tym względzie przywiedzione co do czasu właściwie do późniejszego okresu należą, umyślnie więc wstrzymujemy się tu od ich obszerniejszego rozbierania. Gdyby nam czas zawistny nie był pochłonął tego piśmiennego źródła, z którego Prokop wiadomość swoję o imieniu Serbów czerpał, jak się domyślamy, że krom ustnego podania Słowian i tego rodzaju źrzódła miał pod ręką, rzeczą jest niezawodną, że dawne dzieje nasze w tym względzie, to jest co do narodów pod imieniem Serbów nie byłyby tak ubogie i niedostateczne, jakiemi je teraz widzimy.
Tak poważna dla nas wiadomość ta Prokopa zawsze przecie służy nam na to, abyśmy, przekonawszy się o starobyłości Słowian w Europie i wzajemności imion Windowie i Serbowie, mogli łatwiej ogromadzić szczątki dawnych świadectw o przodkach naszych i do powszechnego użycia dogodniéj w układną całość sporządzić.

00

4. Dla dopełnienia i utwierdzenia wyżej przywiedzionych świadectw, należy tu jeszcze dodać jedno pochodzące od pisarza, którego nie można wprawdzie z dokładnością oznaczyć wieku, w którym żył, ale go najpodobniej za spółczesnego Jornandesowi i Prokopowi uważać możemy, jeżeli od tych obudwóch nie był starszym.
Pisarzem tym jest Wibius Sequester powódźca skromnego wprawdzie, a jednakże dla niektórych w nim zawartych nowych wiadomości zawżdy zajmującego opisu rzek i ruczajów, o których dawni dumacze (poeci) spominają.
Niegdyś dzieło to uważane było za płód z końca 4go stólecia, nowsi wszakże nie bez istotnych dowodów utrzymują, że pismo to dopiero po upadku cesarstwa rzymskiego na zachodzie a więc najpodobniej w ciągu 6go stolecia wygotowano.
W tém więc dziele między innemi czytamy następującą wiadomość:

„Albis, rzeka w Germanii, przedziela Swewów od Serbów (w rkp. a Servitiis, Cervetiis) i wpada do Oceanu”

Pilniejsze badanie tego króciutkiego wprawdzie lecz ze względu na dzieje słowiańskie nader ważnego świadectwa prowadzi nas do zupełnego przekonania, że pod słowem Servitii (Cervetii) nie należy żadnego innego narodu rozumieć tylko Serbów załabskich. Najnowszy wydawca dziela Wibius’a Sequester’a Oberlin niezrozumiawszy imienia Cervetii, które się nie tylko we wszystkich dotychczasowych wydaniach najdawało, ale nawet najduje się tak napisane i we wszystkich do dziś porównanych rękopisach, zmienił je swawolnie i tylko z domyslu w Cherusci ale zaprawdę niedowodnie.

Albowiem naprzód jednozgodne porównanie wszystkich starych wydań i rękopisów stoi zupełnie na przeszkodzie wszelkie mu swawolnemu przeinaczaniu tego słowa bez istotnych powodów, na których w niniejszym przypadku całkowicie zbywa.
Dalej, choć już wtedy nic nie mówię o tém, że imię Cherusków acz dość rzadko przez pisarzów 1go i 2go stol. spominane, w téj późniejszej dobie nigdzie się nie pojawia, a nawet jak się zdaje, wyszło całkiem z używania, to samo już położenie obudwu narodów, Swewów i Cherusków sprzeciwia się po prostu poprawie Oberlin’a. Obadwa zaiste narody t. j. potomkowie Cherusków i Swewowie mieszkaly wtenczas kiedy dzieło to było napisane, po lewej stronie Łaby a tém samém rzeka ta nie mogła ich przedzielać.
Cheruskowie od pierwopoczątku byli mieszkańcami lewego nadbrzeża Łaby, na wschód Hessów w okolicy Harzu, ztąd poludniowo między Werrą i Salą, od tych zaś rzek może nawet i dalej na wschód i polnoco-wschód aż ku Łabie.
Część zaś Swewów zaległa prawą stronę rzeki Łaby w dawnych bardzo czasach, a przynajmniej według rozdzielenia Niemców przez Tacyta, który do Swewów policza Burgundów, Gotów, Wandałów i inne gałęzie rozsiedlone między górną Łabą i morzem bałtyckiem, a wszakże po wyciągnieniu Gotów, Burgundów, Wandalów i innych z pomienionych krain, co już w 2–4 stol. po Chr. nastąpiło, imię Swewów zostało się jedynie Niemcom między Łabą i Alpami bytującym, t. j. Durynkom (Thüringer) Bawarom i Alamannom.
Nareście mała garstka Swewów znać przez Serbów wyparta przeniosła się z krain załabskich do Anhalt w czasie pochodu Langobardów i Sasów do Włoch [568] Wi bius Sequester pisząc we Włoszech albo w Galii myśli istotnie o dwóch wielkich znanych narodach swojego wieku, rozłożonych po obudwu przeciwnych brzegach Łaby i spomina przyrodzonym biegiem rzeczy najpierwéj Swewów jako bliższych siebie, Serbów zaś jako odleglejszych.
Ze względu na prawopis tego imienia (Servitii, Cervetii) dosyć tu będzie napomknąć, że będąc prawidłom pisania w średnich wiekach zupelnie odpowiedni, nie ma nic w sobie niezrozumiałego ani podejrzanego, albowiem podług prawideł tego prawopisu, ci którzy po łacinie pisali, zamieniali w obcych imionach b na u, uu w (np. Wulgari zm. Bulgari, Zeriuani zm. Serbiani i t. d.) c zaś pisywano w miejsce si z (np. Cieruisti zm. Serbistie (Serbiszcze), Cilensii zm. Silen sii-Slezaci, Slązacy, Pruci, Prucia zm. Prusi Prussia itd.
Podług tego nie wahamy się wyrzec, iż świadectwo to rozumieć należy jako ściągające się do Serbów, którzy na końcu 5go stól w krainach przez Niemców opróżnionych między Odrą i Łabą osiedli,a w następnych czasach byli znani pod rozlicznemi cząstkowemi imionami Łużyczanów, Milczanów, Hłomaczów, Stodoranów, Zyłyców, Susielców itd.
Utrzymujemy wreście, że w owych dawnych czasach używano imienia Serbów, o wszystkich Słowianach niemieckich w ogólności a więc i o Łutycach i Bodrycach, do czego wiedzie nas okrom innych spólne pochodzenie wszystkich tych gałęzi i narodków z krainy przez Konstantyna Porfirogenetę Białoserbią, przez powódcę zaś zapisek Unichowskich Serviany nazywanej co na swojem miejscu obszerniej wyłożymy.
Nie śmiem rozstrzygnąć, czyli na deskach Peutingera słowo Crherpstini postawione najpółnocniéj w Niemczech, między imionami staroniemieckich narodów (Chauci, Chamavi, Warini itd. oznacza Serbscy czyli Serbsti t. j. Serbów czyli też jaki inny naród.
Niektórzy uważają to za skażone imię Cherusków.
Głoski słowo to składające pisane są jedną ręką i atramentem zwyczajnym (czernidłem) gdy przeciwnie imiona innych narodów atramentem czerwonym (rumielką) i pochodzą jak się zdaje od samego przepisywacza rękopisu Wiedeńskiego. Rękopis ten z 13go stólecia (1265?) przepisany znać z pierwotworu sporządzonego w pierwszej ćwiartce 5go wieku, w którym takowy przypisek mógł się już rzeczywiście znajdować.
Albowiem szerzenie się Serbów przez Odrę do Niemiec przypada w czasach nieco dawniejszych niżli dotąd powszechnie sądzono, to jest przynajmniej w początku 5go a nie i to w końcu 4go stolecia.
Jednakże jakieśmy powiedzieli, niewiele tu sobie zakładamy na tém słowie skażonem.

1łada max

5. Wystawiwszy wypadek historycznego żniwa o Serbach, dla zamknięcia dotkniemy tu nieco o początku i znaczeniu imienia tego. Jak do najstarszych tak równie do najciemniejszych imion narodowych należy nie zaprzeczenie imię Serb, wyjaśnienie którego próbowało wielu pisarzy poczynając od Ces. Konstantyna Porfirogenety i Biskupa Salomona albo raczej pomocników je go aż do czasów dzisiejszych.
Najuczeńszy a razem i najumiarkowańszy między dotychczasowymi naszymi badaczami języka Dobrowski wyznał otwarcie, że po wszelkiem jakie tylko być może przetrzebieniu i porównaniu narzeczy słowiańskich nie mógł znaczenia imienia Serb żadną miarą wytropić. Co do nas mniemaliśmy przed niejakim czasem, że imię to pochodziło od sławnego korzenia oznaczającego wodę, które to zdanie dzielił poniekąd sam nawet Dobrowski, częścią dla tego, że imię to idzie według obcego przetlumaczenia od Winde, którego pochodzenie zwyczajnie (acz mylnie) od wody wyprowadzano, częścią dla tego, że znajduje się kilka rzek i miasteczek i wiosek położonych nad wodą i noszących to nazwisko, częścią na koniec, że korzeń serb, zerb(srb, zrb) w niektórych zwłaszcza wschodnich językach oznacza rzeczywiście płynienie wody.
Wszakże po powtórném i pilniejszem wybadaniu tego przedmiotu musimy od zdania tego jako niedowodliwego odstąpić, a w jego miejsce przyjąć inne, jak nam się zdaje prawdziwsze i łatwiejsze do dowiedzenia.
Przekonani, że w krytyczném badaniu słów droga historyczna jest najpewniejsza, jak wyżej przy imieniu Winde tak i tu musimy obejrzeć wszystkie dawne formy, pod któremi się imię to nam przedstawia. Czytamy zaś Serbi u Pliniusza; Serbi i Sirbi u Ptolemeusza; Spori Stógo zamiast Sorbiu Prokopa, Servetii czyli podlug innych rękopisów Cervetii u Vibius’a Sequestra, Surbii u Tredegara: Siurbi w kronice Moissiac.: Suurbi w dalszym ciągu Roczników Lauriss. przez Einharda; Surpe i Surfe u Alfreda, Surbi u ziemiopiscy Bawarskiego i Reginona, Surbiensis prov. w roczniku ślązkim u Sommerberg’a, Swurbelant w li stynie 1136, Surben (po dwakroć) w Biterolf’a poemacie niemieckim z XII. stólecia; Sorabi u Einharda, u kontynuatorów w annal. Fulden. i Bertinian. Enharda, Rudolfa i Prudencyusza Treceńskiego, u Adama Bremskiego i Helmolda, Soavi (zm. Soravi) u Piotra Bibliot.;Sarbienis prow. u Kadłubka, Sarowe prov. w akcie oko ło 873, Sarb. (n. vir.) u Boguchwała; Sirbi w glossach biskupa Salomona, zwanych mater verborum; Sirbia u Sigeberta Gemblae; Serbli (>égßào o Serbach naddu najskich) i Serbii (Ségßio o Serbach przedtatrańskich), Serbia (ta Ség6tc, miasto Serbica i okolica w Macedonii) u Cesar Konstant. Porfirogenety; Ciertvi (miasto Zerben t. j. Serben) w akcie 949., Ciervisti (żupa) w listynie założenia biskupstwa Braniborskiego 949, Cervisti w ak. 1161, Kirrusti w ak. 975, Kiruisti w Cod. S. Mauric, Zerbiste w ak. 1003, Ziruuisti (miasto stołeczne dziś Zerbst) u Ditmar’a Merseburskiego, Zevirizke (toż samo) w akcie 1147, Cherevist w ak. 1196, Cherewist 1197, Zurbici (gród burgwardium dzisiejsze Zörbig w obwodzie Lipskim) w akcie 961 (podejrzane), Zurbizi i Curbizi u Ditmar’a, Zurbike u Rocznikarza Saxon’a, Zorbwech w ak. 1144, Sorbek w kilku innych aktach, Zribenz (zamiast dzisiejszego Schrenz) u Ditmar’a i Rocznikarza Saxon’a; Zurba (żupa) w ak. 1040 (podejrzane); Serebez (gród burg vardium, dzisiejszy Schrabiz) w ak. 1064: Serbii (Ség puou) u Cedrena, Serbi u Zomara, Anny Komne nowéj i t. d., Zeriuani (zamiast Serbiani) w rkp. Mnichowskim z 11go stól., Zirbi (czytaj Serbi) w glossach Czecha Wacerada 1102, Zribia, Zribin ( czytaj Serbia, Serbin) u Kosmas’a, Sereb i Serb” (obadwa zbiorowe) u Nestora podług rkp. : 1377, Srb’, Sr’b’1′, Sr’bin, Sr’blin, Sr’bli lmnog., sr’bskyj przymiotnik (tenże z przemianą b na p i srpskyj) w piśmiennych pomnikach serbskich z 12–14 stól., np. w ak. 1195–1230 sr’b’skyje zemlje gen. w żywotopisie sw. Symeona ok. 1210 sr’b’skyje zemle, sr’bskyje zemlje i sr’b’skyje, zemlje, sr’b’scje zemli, w typiku sw. Sawy ok. 1210– 1215 sr*b’ske zemlje i sr’b’skyje zemlje, w akcie ok. 1216–1233. Sr’blin, Sr’blina, w ak. ok. 1222–1230 sr’bske zemle w innéj (napis życzański) sr’pskije zem le, w napisie życzańskim z 13. stol. na ścianie w ko ściele srbskije zemle i srpske zemle, wak. 1254sr’bske zemle, w zakończeniu Teodora 1263 sr’b’skymi zem ljemi, srbskoju zemleju, u Domecyana 1264 sr’b’skimi zem’lami, sr’b’skich zeml”, sr’b’skim zemlam, w listynie ok. r. 1275–1321 srp’skje zeml” (sic), w Szyszatowe ckiéj ewangielii z końca 13. albo z początku 14. wieku sr’bskije zemlje, w napisie klasztoru Studenice 1314. srbskych zeml’, w Szyszatow. apostole 1324 sr’b’skyich zeml (dwa razy), w ak. 1347 Srbljem, w ak. 1348. po Srbljech, po zemli srb’skoj, Sr’bljem i t. d., Srbowe u Dalimila itd.
Dziś zaś u Serbów naddunajskich imię to wyraża się Srb, Srbin, Srbljin, Srbljak itd., u Serbów zaś górno- i dolno-łużyckich Serb, Serbjo lm., serbski i serski przymiotnik serbske i serske lm. np. serska rzecz (mowa język) itd.

00

W Rossyi i w Polsce w średnich wiekach i teraz następujące formy imienia tego napotykamy: serebszczyzna, sierbszczyzna, serepczyzna, sierpczyzna, podlug statutu litewskiego [1529] pewna opłata roboty ludu poddanego, jak sądzę od Serbów.
Bielski w kronice swojej (1597) pisze Serbowie, Serbia (saska), Błażowski w przekładzie kroniki Kromera (1611) Serbowie, Serbia, Serby 4 p. lm. książę serbskie i t. d. dziś jeszcze najdują się w Rosyi i w Polsce wioski noszące nazwiska po starych Serbach a te są: Serben i Serbigal (t. j. Serbów koniec) w Inflantach, Serbino w gubernii Piotrogrodzkiej Sierby w województwie Mińskiem*) Serbowskij w woje. Czernigowskiem, Serbi i Serbinowka w wojew. Wołyńskiém, Serbentynie, Serbentyny, Serbentyszki w wojew. Augustowskiem (prw. ilirskie Srbenda augm. od Srb) Serbinów w Sandomirskiém, Sierbowice w Krak. Sarbice, Sarbicko, Sarbiewo, Sarbin w województwach Krakow, Płockiém, Kaliskiem w zachodniej ziemi Halickiéj.
Późniejsze pokażone formy łacińskie jak Servi, Serviani w 13–15. stól. itd. nie mogą nas tu zajmować.
Ze względu na te odcienia jednego i tegoż są mego imienia nadewszystko odróżnić należy zwyczaj i sposób pisania ojczysty od obcego.
Między Słowianami dwojaka zachodzi rożnica w wymawianiu i pisaniu.
Nestor podług najstarszego rękopisu pisał Sereb i na Bialéjrusi pewien podatek Serbów zwał się serebszczyzna, Serebez gród w listynie łaciń. 1064. wlość Sereboz w akcie w. księcia Jana Wasilewicza 1504.
Nad to z imieniem Sereb porównać należy Kasz-eb (Kaszub) Dul-eb, jar-eb czyli jereb itd.
W jednym akcie ok. r. 1390 – 1400. w Muchanowa Sborniku str. 194. zmianka jest o hojarze Pawle Sorobiczu od imienia męzkiego Sorob t. j. Sereb (prw. Wełes i Wołoś, łebeda i łoboda itd.)
W miejscowych imionach Serebrowa i Serebrjakowa itd. w guber. Twerskiéj i i. spółgło ska r wielce jest podejrzana.
W statucie litewskim pisanym w narzeczu białoruskiem (r. 1529.) często jest mowa o pewnym podatku, który Serbowie składali zwanym serebszczyzna czyli sierbszczyzna, tak jak tatarszczyzna, dań płacona Tatarom przez Moskali w ak. 1473.
Z tém, cośmy dotąd powiedzieli o wyrazie Sereb, Srb, zgadzają się i obce źródła tudzież Łużyczanie co do korzennéj głoski e, którą południowi Serbowie wykluczyli do czego i Czesi przystąpili, ale ciż Serbowie pisali i wymawiali od najdawniejszych czasów aż do dziś Srb. Srbljin.
Daleko większa różnica zachodzi w formach imienia tego podanych przez powódzców piszących w językach greckim, łacińskim i niemieckim, do których i dwaj Czesi Kosmas tudzież Wacerad na leżą: inni bowiem nazywali ich w pismach swoich Sirbi, Sirbia, albo Zirbi jak np. Ptolemeusz, (według niektórych rękopisów), czeski Wacerad i Sigebert Gemblaceński, inni Serbi Serbli, Serbii jak Pliniusz, Ptolemeusz (podlug niektórych rękopisów) i dziejopisarze bizantyńscy, inni Surbii, Surbi, Siurbi, Suurbi, Surpe, Surfe, Zurbici, Curbizi, Zurbike, Surben jak Fredegar, Regino ziemiopiszec Bawarski, Chronicon Moissiac, AnnaI. Lau riss przez Einharda, Alfred, Ditmar, Annalista Saxo, Biterolf, inni Sorabi, Sorbek jak Einhard, Enhard, Ruo dolf, Prudentius Trecensis, Adam Bremski, Helmold, li styny, inni Sarbi jak Kadłubek, inni ciertvi, Ciervist” Kirrusti, Ziruuisti, Zerbiste, Serebez, jak listyna z 949, 975, 1003, 1064 Ditmar, inni Zribenz jak Ditmar i Annalista Saxo, z którym zgadza się Zribia i Zribin naszego Kosmasa, inni nareście Zeriuani jak rękopis Mnichowski.
Ze względu na te rozmaite obce formy ogólnie uważać należy, że co do samego wymawiania przez krajowców Srb. Serb cale się nie różnią, lecz co do sposobu pisania częścią w trudności wiernego wyrażania nieznanego slowa, częścią w niepewności łacińsko-niemieckiego prawopisu swój wynik a tém samém i swoje wyjaśnienie mają.
Słowiańskie s wyrażono tu nietylko głoską z jak Zirbi, Zurbici, Zurbike, Ziruuisti, Zerbiste, Zribenz, Zeriuani ale i głoską c jak Cervetii, Ciertvi, Ciervisti, Curbizi, raz nawet Kirrusti dla tego, że je Niemcy wcześnie porównywali ze swojem ostrém • czyli tz, jakoż rzeczywiście aż do dziś ciż sami Niemcy imiona miejscowe pochodzące od Serbów wyrażają najwięcej spółgłoską x-tz: Zerbst, Zörbig, Zerben itd.

Zamiana głosek wargowych b iw jest zwyczaj na i jasna, b i p albo b i f właściwa językowi niemieckiemu, ostatnia zaś szczególniej narzeczowi anglosaskiemu.
Wkładanie głosek e, i, że, o, u, uu, iu, zwyczajne przed r np. Serbi, Zerbiste, Zeriuani, Sirbi, Sir bia, Zirbi, Ziruuisti, Ciervisti, Ciertvi, Sorabi, Sorbek, Surbi, Surpe, Surfe, Zurbizi, Curbizi, Zurbike, Zurba, Suurbi, Siurbi, niekiedy zaś nawet po r, np. Zribenz, Zribia, Zribin, albo obustronnie np. Serebez ma za powód, usiłowanie złagodzenia i zniemczenia tego bez samogłoskowego obcego imienia Srb, które dla germańskich ust jest szczególniej do wymówienia trudne.

Jednakże ja utrzymuję, że u Słowian, w krainach niemieckich osiadłych równie jak na Rusi i na Podunaju, dwa były w używaniu imiona tego samego dźwięku tj. Serb i Srb, i w tym to względzie szczególniej ważne są for my Ciervisti, Ciertvi, ile że w nich zdaje się być ukryte staropolskie, białoruskie i ruskie Serbisztie i Sierbi. 

000000000000000000

Imie tak prastare, ojczyste, u Słowian głęboko zakorzenione u cudzoziemców nieużywane, początku i znaczenia swojego nigdzie przyrodzeniej mieć nie moźe tylko w swojej własnej ojczyznie.
I tu, że tak rzekę w samém wnętrzu Słowiaństwa i słowiańszczyzny, w narzeczu rossyjskiem, ruskiem i staropolskiem pojawia się nam spokrewnione z tém imieniem słówko rossyj. i maloruskie paserb (puer, privignus) pols. pasierb z kilku in nemi pochodzącemi od niego jak np. rossyj. i mrus. pa serbok (privignus), paserbka, paserbica (privigna), pol. pasierbica (privigna), pasierbi, pasierbiczy, pasierbowy, pasierbny, (wszystko przymiotniki rzeczownika pasierb) itd.

Późniejsze rozbieranie słowa tego prowadzi nas do tego, że ono jest a) złożone b) toż samo co wyraz pastorek (privignus) i c) pochodzące od korzenia vir (orbus.)
Złożystość słowa tego z przeimka pa i rzeczownego imienia serb sama się znawcom języka słowiańskiego nawija i potwierdza przez porównanie słów podobnie tworzonych częścią ojczystych jak np. rossyj. pasynok (privignus), padczerica (privigna) serb. posi nak, pol. pasynek? (pronepos) slk. parobok (juvenis od korzenia rob) pol. parobek (służebnik wiejski) itd. częścią cudzoziemskich, np. litew. pósunis (privignus), podukrà (privigna) itd. lecz nade wszystko ważne jest w téj mierze świadectwo języków wschodnich z naszym językiem spokrewnionych, w których jak zaraz obaczymy, najdują się obydwie formy złożona i niezłożona paser i suar.
Tożsamość słów pasierb czyli paserb i pastorek jest nieco więcej osłoniona i ukryta, a przecież jeśli ogromadzimy wszystkie formy tego ostatniego, łatwo się o niej przeświadczymy.
Brzmi bowiem kor.pā sterk (privignus), påsterka (privigna) miejscami i pāstorik, pastorka, chrw. pasztorek, pasztorkinya, serb.pa storak, pastorka, czes. pastorek, pastorkynie, sik. pastorok, pastorka i pastorkynja, z czego wynika, że o jest tylko zamianą głoski e, jak w topl. zm. tepl prw. łac. tepidus, w popel (popiół) zm. pepel, bober zm. bebr (cyr. i bulg. prw. łac. biber u Pliniusza niem. Biber), Wołyń zm. Weluń czyli Wełyń (u Nestora według rkp. 1377) itd., k tworząco zgłoskę jak pasynok od syn, parobok od rob itd. i t wkładka jak w rozptyliti zm. rozpyliti (dissipare zerstauben) od pył pył (pulvis, Staub), stjn. zm. sjen, strzjbro, straka, strzeda i t. d. zamiast srebro, sraka srjeda (środa) itd.
Podług tego påsterk czyli na części rozłożone pa-ser-k rowna się zupełnie rossyjskiemu i polskiemu pa-ser-b, oprócz końcowki, ale ta musi tu także być zgłoską tworzącą, ile że się nie najduje w sansk. paser (puer*), pers. puser (filius, puer), pelw. poser (puer) kurd. suar (puer) i afg. suari suai (puer*).
Tym sposobem nie masz wątpliwości, że w wyrazie tym pa-ser-b czyli pa-ster-k jedynie ser jest zgłoską podstawną i szczepową; inne zaś do składania tylko i tworzenia policzone być muszą i nie masz potrzeby dowodzić obszerniej, że pień ten ze słowami cyr. sir (orbus) ross, siryj. sirota, serb. chrzw. kor. słk. sirota, czes. sirotek. sirobie, siroba dłuż. siro ta, głuź. sérotoi, serotstwo, pol. sierota, sierocę sierocy sieroctwo i t. d. z jednego wyrosł korzenia.
Korzeń ten najdujemy w sans su (generare, producere, prw. prasúti progenies) w łac. sevi, satum od se rere zm. se-sere (sese reduplicatio czyli zdwojenie *), w goc. saian, skand. sóa (serere) slw. siejati i t. d. słów tych znaczenie wszędzie jest rodzić, płodzić, tak że oba dwa słowa syn i sir (sir-ota, sir-óbie, serb) pierwotnie znaczą zrodzonego, urodzonego, splodzonego czyli dziecię jak łacińskie satus, natus lub greckie 14 xvov itd.
Ztąd widoczna jest, jak bardzo naturalnie i stosownie nowożytni Rossyanie zastąpili swoje zastarzałe i ciemne paserb, paserbica, bieżniejszym a zatem i jaśniejszym wyrazem pasynok padczerica.
Znaczenie więc narodowego imienia Srbi Srbowie coll. Srb czyli pol. Serb Serbowie, jest już dla nas jawne i jasne: zaiste słowo to nie mogło pierwotnie i początkowo nic innego oznaczać tylko urodzonego splodzonogo, rodaka, rod, narod, łac. gens, natus, ja koż i spokrewnione z niem i z tegoż korzenia poszłe indyckie slowo serim (natio) toż samo oznacza.

I tento sposób nazywania siebie tak jest odpowiedni charakterowi i prostym obyczajom narodów prastarych i przyrodzie jeszcze nieobcych, że nie masz dziwu jesli go często najdujemy i u innych z nami spokrewnionych szczepów a mianowicie u Niemców, których się ojczyste nazwisko Thiutisk, Diutisk, Deutsche, najnaturalniej od goc. thiuda (natio, gens), stniem. diot, lot. tauta wywodzi i u dawnych Skandynawców, którzy krainę swoję w prastarej dobie nazywali Manaheimr t. j. mężów ojczyzna, własność itd.
Mając teraz początek i znaczenie imienia Serb jasne jak na dłoni, łatwiej już dojdziemy, dla czego czytamy nie tylko u Pliniusza Serbi, u Ptolemeusza Sirbi i Serbi w glossarzu Salomona i u Sigebert’a Gemblac. Sirbi, Sirbia a nawet i u Nestora Sereb’, w statucie litewskim screbszczyzna, w źródłach germańskich Serebez, Ciervisti (czytaj Sierbiszcze czyli Sierbistie), u Kadlubka Sarbiensis provincia itd.

Słowianie równie w prastarej dobie jak i dziś, sami według rozliczności siedlisk i narzeczy niewątpliwie imię to wymawiali rozmaicie jako to Serbi, Sierbi, Sirbi, Sarbi, Syrbii * rbi, tu z wyrażeniem pierwotnéj głoski tam zaś z wysunięciem onéj albo raczej przemienieniem w inną słabszą to jest w cyrylskie b (franc. e muet). 
Albowiem przemienianie i wysuwanie głosek w zgloskach przed r i l stojących jest w słowiańszczyznie tak zwyczajne, że byłoby zbyteczną, rzecz tę licznemi dowodami i przykładami poświadczać, pórównanie słów jak brwa, srdce, trn, wlna, plny (brew, serce, ciernie, wełna (bałwan morski) pełny) w rozlicznych narzeczach i w spokrewnionych z naszą mową językach, albo téż w czeszczyznie porównanie słów klegi i klnu (klnę), pligi i plnu (pluję) drzewo i drwo, drwosztiep itd. każdy łatwo sam sobie zrobić może.
Dlatego téż Nestora Sereb (prw. Serebez w listynie 1064), ross. Serbino, Serby, Serbinowka, polskie Serbinow, Sierbowice, Sarbin i łużyckie Serb, Serbjo nie jest gorsze niż czeskie i ilirskie Srb, Srbljin, zaś wedlug form Ciervisti, Ciertvi sądziłbyś, że w 8–10 stól. były w Niemczech rody słowiańskie, które wyrażały imię to prawie w ten sposób, w jaki dzisiejsi Polacy swoje pasierb i pasierbica wymawiają i piszą.
Lecz najdowaliż się gdzie w późniejszych czasach Słowianie, którzy imię to wyraźali Sirbi sirbski tego twierdzić nie śmiem, wszakże nie uważam ja tego wcale za rzecz niepodobną i niedorzeczną.

KOLOVRAT 1

 

31.03.2019

źródełko – strony 236 – 257 tego e-booka

https://play.google.com/books/reader?id=m6x5wrdxackC&fbclid=IwAR2BuRVF30bhZy_5iN56JchA4vifJp9liZs4uQeJJR8nn6T_8z4SVXHwQhE&pg=GBS.PA234

„Sławiańskie Starożytności” to 1500 stron w 2 częściach :

1) https://play.google.com/books/reader?id=m6x5wrdxackC&pg=GBS.PA1

albo
https://books.google.pl/books?id=m6x5wrdxackC&hl=

2) https://play.google.com/books/reader?id=fXSArXxDCKUC&pg=GBS.PP13

albo
https://books.google.pl/books?id=fXSArXxDCKUC&hl=

 

 

 

 

 

 

Czytamy Mavro Orbiniego cz. 3 – „Sławianie różnią się od Vandali tylko imieniem”

Część 2 była 16 lutego a więc miesiąc temu, pisałem że co 2 tygodnie będę puszczał kolejną część ale jednak raz na miesiąc wydaje mi się lepszą opcją aby Don Mavro Orbini się poprostu „nie przejadł”, Orbini fascynuje, podaje zagadkowe źródła których nie obejmuje wyszukiwarka Google, do tej pory nie mam pojecia kim jest Karl Vagriysky na którego Don Mavro powołuje się często, a dziś duży wątek Lecha i Cecha, oraz nadbałtyckich Wendów, zapraszam do lektury 🙂

Chorwat o imieniu Čech. , szlachetny i bardzo szanowany mąż, przypadkowo lub umyślnie zabił jednego z własnych towarzyszy, również męża bardzo szanowanego. Skazany za to i wezwany na dwór, nie chciał stawić się w Sądzie, za co jego przeciwnicy poddawali go codziennym prześladowaniom. W związku z tym znaczna część Chorwatów chwyciła za broń, aby wspierać Čecha.

Ten ostatni, widząc wściekłość ludzi, nie czekał na kłopoty i za radą swoich przyjaciół, wyszedł z wyprzedzeniem, decydując się szukać w zamian za dom swego ojca – nowego, który mógłby stać się dla niego bezpieczną przystanią i wygodną rezydencją. Wraz z nim udał się jego brat Lakh (Lech) wraz z rodziną, przyjaciółmi, sługami i dużą liczbą innych osób. Wyruszyli ścieżką prowadzącą przez Valerię, położoną między Dunajem a Sawą, która w tym czasie była zdominowana przez Chorwatów, do Górnej Panonii, obok Morawian.

Doszli na Morawy i okazało się, że większość Saksonii była w mocy Sławian, więc osiedlili się tam na jakiś czas. Morawianie, poznając powód ich wędrówki, nauczyli ich, jak postępować. Powiedzieli im, że niedaleko leży kraj zwany Germanią, a jej część zwana Czechy  ale teraz jest opuszczony i wyludniony z wyjątkiem niewielkiej liczby Vandali i ich współplemieńców, którzy żyją tam w swoich chatach. Ten kraj, powiedział, może być odpowiedni dla nich do życia.

Czech chętnie przyjął tę ofertę, tym bardziej, że był w takiej sytuacji, że nie musiał wybierać. Po raz kolejny wyruszył, pokojowo, nie obrażając nikogo, przeszedł przez grzbiet Gór Hercinskich i zszedł do Czech. I dokądkolwiek się udał, był przekonany o słuszności tego, co mu powiedziano: że Czechy były nieuprawiane, opuszczone, a stado owiec i krów było bardziej odpowiedzialne niż ludzie, których było niewiele w porównaniu z obfitością bydła.

Ludzie, których spotkali, byli zwyczajni, nosili długie włosy i zajmowali się pasterstwem. Początkowo, gdy zobaczyli ludzi Cecha, przestraszyli się, ale gdy dowiedzieli się, że ci z tego samego plemienia przyszli jako przyjaciele, zaczęli ich witać, otwierając ramiona i przynosząc im prezenty, które przynosili przyjaciołom, a mianowicie mleko, ser i mięso, także dali im przewodnika, aby poprowadził ich do Dolnych Czech.

Osiągnąwszy szczyt górujący nad Łabą i Wełtawą, który miejscowi nazywają zamek (Rzip), co oznacza „widok”, otwierając widok na rozległe otoczenie, Czech wspiął się na górę i rozglądając się i podziwiając niebo i zdrowe powietrze, żyzna gleba, lasy i gaje, bardzo odpowiednie do wypasu, przejrzyste strumienie i rzeki obfitujące w ryby, nie mogły powstrzymać radości, która go porwała, podniósł ręce do nieba i zaczął dziękować bogom za okazane mu miłosierdzie.

Potem zabił wcześniej przygotowane ofiary, które było zwyczajowe dla tego ludu, aby uczynić radość swym bogom, i schodząc z góry, podzielił się swoją radością z towarzyszami, mówiąc im, że ich długie i zamglone wędrówki się skończyły i nakazując im budowanie domów i uprawianie pola, aby nie być zmuszonym do życia tylko owocami polowania i jedzą tylko mięso jak zwierzęta. Chorwaci byli uzdolnieni w budowie domów i uprawianiu pól, więc każdy z nich chętnie złożył taki ślub.

Kiedy liczba mieszkańców tych miejsc znacznie się zwiększyła z powodu napływu zarówno Vandalów, jak i Dalmatów, którzy przybyli do Czech jako odległego miejsca, w którym nie było zamieszek i nieustannych wojen, Lakh, który również chciał zostać założycielem nowych ludzi i nowego królestwa, przybył do do jego brata Cecha z prośbą o pozwolenie mu pójścia z każdym, kto chce iść za nim, w poszukiwaniu nowych ziem i miejsca zamieszkania. Jeśli ich nie znajdą nic ciekawego, obiecał wrócić do niego.

Po uzyskaniu zgody brata, przeszedł przez góry na północ i dotarł na ziemie, które obecnie posiadają Ślązacy, część Polaków. Nie osiągając w swoich intencjach nic gorszego niż jego brat Cech, zaludnił te ziemie nowymi mieszkańcami, traktując ich z całą możliwą skromnością, nie wykazując arogancji, podobnie jak jego brat Cech. Z tego powodu obydwaj byli uwieczniani przez swoich ludzi, ponieważ do dziś pamiętając o ich pochodzeniu, Czesi od Cecha nazywają się Czechami, a Polacy od Lakha są Lachami.

00

Narody te miały swoich sławnych pisarzy, w tym Wacława Bogemskiego, Matveya Mechhovsky’ego, Jana Dubravija i Marcina Kromera oraz wielu innych, którzy opisywali wojny i triumfy Czechów i Polaków w dużej liczbie. Ci, którzy pragną poznać historię tych królestw, mogą zwrócić się do dzieł wspomnianych autorów.

Polacy w niczym nie ustępowali Czechom ani w męstwie, ani w chwale.
Przeszedłem w milczeniu po wszystkich niezliczonych zwycięstwach, wspomnę tylko polskiego króla Zygmunta, który wielokrotnie odnosił zwycięstwa w celu całkowitej eksterminacji nad ogromnymi hordami prowadzonymi przez Tamerlana i Batu, jak donosi Vincent z Beauvais, Thomas Splitsky i Miechowita; a ten lud był w stanie zniszczyć rodzaj ludzki. Polacy zmiażdżyli potężną armię księcia moskiewskiego, eksterminując 80 tysięcy żołnierzy a dawno temu pokonali aroganckich władców Pomorza, zmuszając ich do płacenia hołdu w następnych latach.
Wołosi i Turcy, ośmielając się wypowiedzieć wojnę Polakom, zostali zmuszeni do opuszczenia granic Polski, tracąc większość swoich sił. Co więcej, najeżdżając Wołoszczyznę, Polacy spustoszyli tam wszystko ogniem i mieczem. Do zalet tego wielkiego władcy należy zaliczyć wybitną potęgę militarną Polaków, którzy zgodnie ze starożytnym męstwem przodków Sławian wolą krwawą śmierć od haniebnego poddania się.

mega 5

Stając się zaciętymi z powodu ciągłych wojen, bardzo późno nawrócili się na chrześcijaństwo, upierając się przy czczeniu swoich specjalnych idoli: Jowisza, Marsa, Plutona, Cerera, Wenus i Diany. Jowisz nazywał się Isese w ich języku i uważali go za wszechmocnego. Mars mieli Lyadę (Ledę), przywódcę wojen i dawców zwycięstw. Pluton nazywał się Nya, pytając go po swojej śmierci o lepsze miejsce w swoim królestwie. Nazwali ją Venus Dhydzilelya (Dzidzilia) i zwracali się do niej z prośbami o poczęcie, zmysłowość i liczne potomstwo. Nadali Dianie imię Zievana lub Zievonia i modlili się o jej umiar i udane polowania. Nazywali Ceres Marzanną, prosząc ją o płodność pól i drzew.

Czcili wiatr, który gwizdał nad ziarnem kukurydzy i koronami drzew, nazywając je Pogoda (Dogoda) lub Pochvist. Marcin Kromer zinterpretował Weather (Pogoda) jako „czysty”, Pohvist, lub Pohuiscel, według Miechowskiego, oznacza „wyczerpanie powietrza” dla mas. Czcili także Ladę, matkę Kastora i Polluksa. Pamięć o tym przeżyła do czasów Mechhovsky’ego, który mówi, że kiedy śpiewali starożytne pieśni, mruczeli: „Lada, Lada, Ileli, Ileli, Poleli, Poleli”, nazywając Castora Ileli i Polluksa Poleli.

1diana

Jan Dlugosh pisze, że w swoim czasie w Republice Czeskiej i Polsce zwyczajem było ustawianie posągów Marzhyany i Dzevonii na matach, uroczyście je nosić, towarzyszyć śpiewaniem żałobnych pieśni, a następnie wrzucać je do jeziora lub rzeki. Stało się to w czwartą niedzielę Wielkiego Postu ku pamięci tamtego dnia, to jest 7 marca, kiedy król Mieczisław wydał dekret o zniszczeniu bożków. Polacy poświęcali tym bożkom świątynie i miejsca szczególne, ustawiali bożków i wyznaczali księży, urządzali święta na ich cześć, oddawali się tańcom, oklaskom, pieśniom i różnym zabawom.

I ten zwyczaj imprez i zabawy, pisze Dlugosh, przez kilka wieków po przyjęciu chrześcijaństwa trwał w Polsce i żył do tego czasu, ponieważ w tamtych czasach, które nazywamy Pięćdziesiątnicą, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, starzy i młodzi, gry i tańce, nazywając je Stado. Rosjanie i Litwini, zwłaszcza w miastach, nadal przestrzegają zwyczaju klaskania i śpiewania podczas tańca, śpiewając imię „Ladona”.

Czesi, zgodnie z Wacławem Bohemianem i Janem Dubravią, opuścili te błędne koncepcje bałwochwalstwa i przybranego chrześcijaństwa dzięki staraniom morawskiego króla Suatoplugo, kiedy Czesi byli rządzeni przez króla Boriwę z żoną Ludmiłą, około 900. Jednak Polacy pozostali Poganami nieco dłużej, po przejściu na chrześcijaństwo w 965 r. Dzięki dziełom swego króla Mechislava. Następujące okoliczności skłoniły go do zrobienia tego.

Po zostaniu królem Polski po śmierci ojca (zgodnie ze zwyczajem, którego przestrzegali inni Poganie), mając 7 żon, nie mógł spłodzić syna, który byłby jego następcą i spadkobiercą. W tamtych czasach było wielu Polaków, którzy wracając do domu z Czech i Moraw przywieźli ze sobą wiarę chrześcijańską; Ponadto w Polsce było wielu chrześcijan, niektórzy w służbie suwerena, inni wśród kupców. Poza tym byli tacy, którzy poszukując spokoju, oddawali się duchowym poszukiwaniom, prowadzili samotne życie.

Ci ludzie uporczywie inspirowali Mieczyslava, by odrzucił pogańskie błędy i rozpoznał Chrystusa, dawcę dzieci i uniwersalnego pocieszyciela. Udało im się przekonać go, by przyłączył się do prawdziwego legalnego małżeństwa z samotną chrześcijanką. Dlatego wysłał posłów do Republiki Czeskiej, by poprosił o rękę córki księcia Bolesława, który zabił jego brata, a teraz jest czczony jako święty. Bolesław nie odmówił mu prośby, dopóki porzucił pogaństwo i stał się chrześcijaninem.

Co też uczynił Mieczysłav. Dlatego tego samego roku 965 r. otrzymał chrzest w Gnieźnie i poślubił dziewicę Dąbrowkę, wydając dekret, zgodnie z którym we wszystkich miastach i wioskach musieli niszczyć bożków i przyjąć chrzest. Za życia dołożył wszelkich starań, aby wprowadzić i utrzymać wiarę chrześcijańską w swoim królestwie.

00a

Przejdę teraz do innych Sławian którzy zajęli całe wybrzeże Morza Bałtyckiego a było to sławiańskie plemie Veneds albo Venedas.

John Magnus z Gotlandii w 21. rozdziale szóstej książki pisze:

„Jeśli chodzi o tych, którzy byli tymi Venetami, Jordanes, odnosząc się do Ablavnyi, twierdzi, że byli oni częścią sławiańskiego plemienia. W tamtych czasach (jak również teraz) Sławianie, podzieleni na różne plemiona, mieli wiele różnych denominacji; a Sławianie różnią się od Vandali tylko imieniem „.

Johann Aventin (II) pisze:

„Pod panowaniem cesarza Marciana, około roku 453, Wendy, którzy nazywają siebie Sławianami, są najstarszym plemieniem Germanii (jak pisze Tacitus), dokonując najazdów na lasy i góry leżące między Peucynami a Finami, za nasze grzechy (jak pisze Jordanes) zaczęły twardnieć, rosnąć i zintensyfikować się, aby stopniowo zająć i wypełnić całą szczelinę od Łaby do Donu na całej długości i szerokości między morzami Bałtykiem i Adriatykiem „.

Przeniknęli do skrajnych granic Zachodniego Oceanu, co można zobaczyć u Pawła Diacona, który napisał w XVII księdze:

„Następnego dnia Rzymianie zatrzymali trzech Słowian, pod którymi nie było broni, Cesarz Mauritius zapytał ich, skąd pochodzą i skąd pochodzą. Odpowiedzieli, że są klanami sławiańskimi, ale żyli na końcu Zachodniego Oceanu; oraz że król Aar, Kagan, wysłał do nich poselstwo z darami dla władców ich plemienia, prosząc o pomoc przeciwko Rzymianom.”

Wtedy ich książęta wysłali wspomnianych ambasadorów, aby wyjaśnili Kaganowi, że nie mogą tego zrobić z powodu ogromnego dystansu (według nich spędzili 18 miesięcy w drodze), nie nosili broni, ponieważ nigdy nie widzieli zbrojnych współplemieńców, w ich kraju nie są obeznani z bronią. Cesarz, zdumiony ich wyglądem i chwaląc ich wielką sylwetkę, wysłał ich do Gerklei.

Nazwa Morza Wenedzkiego albo Bałtyckiego pochodzi od tych Sławian Wenedów, ponieważ, przekraczając Wisłę i docierając do Łaby, zaatakowali mieszkańców wybrzeża Morza Kodańskiego (Zatoki Gdańskiej – KVB). W tamtych czasach ziemie te były zamieszkane przez potężne i potężne plemiona Suevów, Longobardów, Rani i Szwedów (Suitoni); wszyscy zostali pokonani przez Sławian Venedi i wynieśli się nad Dunaj.

David Khitreus, opisując tę ​​sławiańską inwazję w Księdze III, pisze:

„Genates, czyli Wendy, które Niemcy nazywają Vends (Vuenden), Włosi mówią „Sławianie”(Slavi), a my ich nazywamy Vandalami (Vandali), około 500 lat od Narodziny Chrystusa zajęły całe to wybrzeże Morza Bałtyckiego po fatalnej migracji ludów, od Morza Bałtyckiego po Łabę, z jej źródeł, czyli 11 potoków, które wpływają do niej, zanim opuści ona Góry Czeskie, prawie do samego ujścia, na kilka stuleci żyli, znacznie rozszerzając swoją dominację aż do czasów Henry’ego Ptasznika i Ottona Wielkiego którzy popychali ich najpierw do Łaby i Gavoli, a następnie do czasów Heinricha Lwa, 600 lat po swoim pierwszym przybyciu do tego regionu, w wyniku ciągłych wojen, częściowo zostali zniszczeni i podbici; a wraz z religią chrześcijańską powstały w tych regionach kolonie niemieckie. W początkowym okresie osiedlania wybrzeża Morza Bałtyckiego mieli wspólne imie Venedi albo Sławianie, otrzymali później różne nazwy. Zaczęli nazywać się Pomerani, Vilta (Vvilzi), Rany (Rvgiani) lub Rany (wyspiarze żyjący przeciwko nim), Warna (Vvarnavi), Bodriči (Obotriti), Polabi (Polabi), Vagr (Vvagiri) , Glina (Lingoni).

Nazwa Pomorian, znana starożytnym, oznacza „Pomorscy”, ponieważ słowo „Pomorze” w języku słowiańskim znaczy „Pomorie”. W przeszłości granice Pomorza były znacznie szersze niż obecnie. Jak pisze Albert Kranz (1.16), oni wraz z Kaszubami mieszkali na tym wybrzeżu jeszcze przed przyjściem Chrystusa.

veneti 1000 bc 1

Viltsi (Vvilzi), Lyutichi (Lutici) lub Luzichi (Lusitij), zwane 4 imionami :  Dolenzi (Tolenzi), Ratari (Redari) lub Ryadur (Riadvri), przez Penyan (Circipani) i Khizhan (Kyzini).

Wiltsy mają swoje imię (jak pisze Helmold w 3. rozdziale) ze względu na ich wielką siłę. Helmold uważa Dolensów i Ratarów za jednego i tych samych ludzi. Te ostatnie otrzymały prawdopodobnie swoją nazwę od miasta Retra, a pierwsze – od rzeki Dolenitsa (Tolenso), wzdłuż której mieszkali. Ratari mieszkał w granicach od Szczecina między rzekami Pianą a Odrą.

Rany lub Rani są tak zwane z wyspy Rana (Rugia), podobnie jak czescy Czesi (Czechi diemia) nazywani są Bami.

Varna ma swoją nazwę od rzeki Warny (Vuarnauo), która przepływa przez terytorium Rostocku.

Bodrichi albo Obodrici posiadali ziemię Meklemburską.

Wierzę, że Polaby ma swoje imię z równin swojego kraju. Ich stolicą było miasto Riceburg, które wcześniej było znane ze swego księstwa, a później z jego biskupstwa.

Vagri mieszkał w pobliżu Aldenburg (Adelburgo), miasta znanego w przeszłości z biskupstwa, które po pewnym czasie pod biskupem Heroldem zostało przeniesione do Lubeki.

Nie rozróżniam Glinyan (Lingoni) od Glin (Lini): Helmold wspomina pierwszy w rozdziale I książki, drugi w rozdziale 38. Lune i Luneburg (Lune i Luneburgo) nadal pamiętają o nich, ponieważ, jak mówią, żyli w tych częściach.

Nazwiska innych ludów sławiańskich, które osiedliły się, jak pisze Helmold, we wschodniej Slavii lub między rzekami Łaba i Odra, czyli w Brandenburskim Znaku, to: Ljubuszan (Levbvsi), Wiliński (Vvilini), Stodorianie (Stoderani), Breżani (Brizani) ), Verla (Vverli) lub Heruli (Ervli) i wielu innych znalezionych w Helmold.

Verla, lub Heruli, czyli po sławiańsku „okrutni ludzie” mieszkali wzdłuż rzeki Gavole, a ich imię wciąż pozostaje w nazwie miasta Vourle, położonego w granicach wyspy.

Sebastian Münster w swojej „Kosmografii” (III), mówiąc o mieszkańcach tych miejsc, pisze, że pierwsi lokalni mieszkańcy nazywani byli Nosińcami, Bodricami albo Obodrici pod wspólną nazwą Vandali. Nieco dalej dodaje:

„Ten lud był wolny i odważny, nigdy nie podlegał władzy Rzymian, przyzwyczajony do wojen. Był on głównie wśród tych, którzy byli gotowi stanąć w wojnach Rzymu, Włoch, Francji, Hiszpanii, Afryki, Europy i Azji. Nawet Karol Wielki, walczący z Saksonami, nie chciał zawracać sobie głowy Verlami.”

Lubuše (Levbvsii) zostało nazwane po mieście Lebus (Leubusio), które słynie z biskupstwa.

Vilina (Vvilini) i Stodorian (Stoderani). Według wielu współczesnych autorów mieszkali oni w pobliżu Berlina i Brandenburgii.

Stodorian i Brezhan (Brizani) Helmold umieszcza na terytorium Havelburg. Miasto Briesen (Britzen & Briz) zachowało dziś nazwę bregan w swoim imieniu.

Były inne ludy sławiańskie, a mianowicie Preecencje (Predecenti), Serbowie (Sorabi), Dithmarshes (Thetmasi), Holsteens (Holsatij), Stormar (Stermarij) i Nordalbings (Nordalbingi), którzy żyli na Morzu Wenedzkim i dotknęli horrorem nie tylko sąsiadów ale także narody bardzo od nich odległe. Walczyli również z duńskim królestwem.

cr20

W tym samym czasie, jak pisze Saxo Grammatyk i Peter Suffried (II), nigdy nie walczyli z Duńczykami o półwysep, ale zawsze domagali się korony i całego królestwa. Zniszczyli także Saksonię, Turyngię, Francję i Niemcy, zaatakowali Akwitanę, Wielką Brytanię, Northumberland (Umbria), Seeland (Salandia) i Olandia. Johann Aventin (III) pisze, że wspomniani Sławianie, którzy zaczęli umacniać się w wewnętrznych Niemczech w roku 480, zaczęli okazywać okrucieństwo wobec swoich sąsiadów.

Dlatego ówczesny król Szwabów (Sueui) Alaric, nie mając dość siły, by odeprzeć, opuścił Śląsk, Alzację i inne ziemie na północy i wschodzie i wyjechał ze swoimi Bawarami na zachód, osiedlając się na Dunaju, Renie, Neckarze (Murze) i Elbie. Ziemie pozostawione przez Szwabów i Bavarów zostały później zajęte przez sławiańskich królów Cecha i Lacha, którzy nadal je posiadają.

Po dokonaniu inwazji na Saksonię, zdradzili ją brutalnie grabieżą i po zdobyciu kilku miast nadal tam mieszkają, jak pisze Beat Renan w pierwszej książce Niemiec. Aymoin Monk (IV, 23) pisze, że Sławianie przybyli do Turyngii, mieszkali w Merseburgu (Merouesburgo) i założyli wiele wiosek poza nią. Tak więc w lesie zwanym Hirsbrulis zbudowali Tunechdorff, Tugebrachtest, Nevuchenrodt, Hochdorff i wiele innych wiosek.

Winfried pisze po angielsku, który później otrzymał imię Bonifacego i został biskupem Mainz (Maguntia), w przesłaniu do angielskiego księcia Edwarda (Edoaldo), wspomniani Słowianie mieli zwyczaj, że żona po śmierci męża rzuciła się w ogień, w którym palono ciało jej męża.

Książę Saksonii w 590 roku podjął wszelkie wysiłki, aby oprzeć się tym Sławianom i zebrał przeciwko niemu armię 53 tysięcy ludzi. W bitwie o miasto Luchta w Saksonii, o czym świadczy Karl Vagriysky (III), został pokonany. To zwycięstwo Sławian zainspirowało Sasów z takim przerażeniem, że ów książę został zmuszony do odwołania się do duńskiego króla, aby w tak trudnych czasach pomagał i przyłączał się do niego.

I w tym łatwo mu się udało, bo król duński obawiał się, że po zwycięstwie nad Saksonami Sławianie odwrócą się przeciwko niemu. Po zebraniu swoich oddziałów, których całkowita liczba według Vagriysky osiągnęła około 87 tysięcy żołnierzy, spotkali się z wrogiem pod Laupen. Po upartej i krwawej bitwie, która trwała od rana do 22-ej wieczorem, zwycięstwo opierało się na stronie Sławian, która następnie poprowadziła Starfightera (Zuiesdodrago). Król duński został zabity, a książę saski, ścigany przez wroga, rzucił się na konia do rzeki i w ten sposób uratował sobie życie.

profil 2

Potem Sławianie zwrócili się przeciwko Frankom i wykazali znaczną dzikość we wszystkich swoich posiadłościach. Były król Franków Hildebert wysłał przeciwko Boleslavowi (Biloslau) Adulfa, jeden z jego pierwszych dowódców wojskowych. Bolesław, będąc w kraju wroga i widząc liczebną przewagę Franków nad Sławianami, zaczął się bać o ich los. Zdając sobie z tego sprawę, Adulf odciął wszystkie swoje drogi ucieczki.

Bolesław, widząc to, wycofał się z armią i zwrócił się do żołnierzy z taką mową:

„Widzicie, moi wierni żołnierze i towarzysze, że wróg już nas otoczył i nie pozostawia nam żadnej innej nadziei na zbawienie, oprócz naszej męskości. Nie można uciec, ale gdyby było to możliwe, nie wolno nam tego robić według praw naszych przodków. A ponieważ wszystkie nasze nadzieje i zbawienie są w naszych rękach, weźmy bitwę o nasze własne zbawienie i cześć z przyjemnością. Nie bójcie się dużej liczby wrogów, pamiętając, że wielokrotnie pokonaliśmy silniejszą armię Sasów, Duńczyków i Franków. Jeśli w tej bitwie mamy umrzeć, umrzemy z chwałą i sławą, nie pozwalając wrogowi radować się, a nasze dzieci i potomkowie, i cały świat, postawimy rzadki przykład naszej odwagi i dzielności”. 

Wypowiadając te słowa, wydał polecenie zbudowania w porządku bojowym. I Adulf natychmiast zasygnalizował początek bitwy, na którą Frankowie byli gotowi, polegając na ich liczebnej przewadze. Sławianie, zawsze próbując wykorzystać teren, spotkali wroga z jednakową odwagą. Co więcej, nie mając nadziei zbawienia, wezwali się wzajemnie, by dać wrogowi odpowiednią zemstę za jego śmierć. Gniew i impulsy osiągnęły taką siłę, że Frankowie zadrżeli i zaczęli się cofać, ponosząc ciężkie straty.

Adulf, widząc to, zaczął żałować, że rozpoczął tę bitwę, a wkrótce potem znalazł swoją śmierć wraz z większością swoich żołnierzy. a było wielu Sławian, Bolesław, ich dowódca, został śmiertelnie ranny i zmarł w drodze powrotnej. Dervan, słowiański władca i brat Boleslava, chcący pomścić śmierć brata, wystąpili przeciwko królowi Dagobertowi, który był następcą Hildeberta na tronie Franków. Walcząc z Dagobertem, który miał wybraną armię franków i austrasii (austriaci), pokonał go.

Po wkroczeniu do Turyngii i ziem graniczących z Frankami, Slavy spustoszyły tam wszystko, biorąc niezliczoną ilość łupów. Sławianie, Serbowie, zainspirowani tym zwycięstwem, dokonali inwazji na Turyngię i Saksonię, a po splądrowaniu tych ziem zniszczyli wszystko ogniem i mieczem. 

Ci Serbowie (Sorabi) są częścią tych, których Laonik Chalkocondyl umieszcza w starożytnym regionie plemion w Górnej Mezji; skąd przybyli z północy i, jak donosi Aymoin (IV, 1), zajęli większość Dalmacji. Pod panowaniem cesarza Konstantyna, mieszkali w Dolnej Panonii. Kiedy żyjąc tam, chcieli buntować się przeciwko cesarzowi, on, jak pisze Aventine (II), wezwał ich do porządku w mowie wygłoszonej z kazalnicy i ostatecznie uspokoił ich.

W czasach starożytnych rezydencja Serbów, wg Pliniusza, była okolicą Morza Azowskiego. Stamtąd odeszli: część do Dunaju i Górnej Mezji, część, ciągnąca się wzdłuż nie kończących się pól Sarmacji, czyli Polski, przenikała do obszaru Niemiec, położonego obok Polski, który teraz nazywa się Łużyce; osiedlając się w najbliższych wioskach, osiedlili się między rzekami Saale i Elba.

slavic union 3

Dlatego Dubravius ​​słusznie umieścił tam Serbów (Sirbi), z których pochodzą nazwy miast Serbeco i Zerbst (Serbesto). I nie powinniśmy się wstydzić, że zamiast litery O oznacza E lub I, ponieważ w tym słowie (jak już zauważyliśmy) zdarza się to często. Austriackie annały Thomasa Ebendorfera nazywają je „Syruiani”.

Monk Aimoin, opowiadający o wojnie cesarza ze Słowianami w 81. rozdziale IV książki, pisze:

„W Niemczech jest jedno wojujące sławiańskie plemię żyjące na wybrzeżu Oceanu. W ich własnym języku nazywane są Veletabs (Vveletabi), ale w języku Franków nazywane są Wilzas (Vviltzi) lub Vtsy (Vvltzi). To plemię zawsze było wrogie Frankom. Dlatego nieustannie walczyli ze wszystkimi swoimi sąsiadami, podległymi lub sprzymierzonymi królestwami Franków. Nie mogąc zburzyć ich śmiałości, Karl zebrał armię i osobiście wypowiadał się przeciwko nim. Zbudował dwa mosty nad Łabą i zaatakował kraj nieprzyjaciela, który, aby nie narazić na szwank swoich dóbr, zawarł pokój z cesarzem „.

Tutaj Vagriysky dodaje, że Karl tak bardzo cenił sławiański świat, że dał sławiańskiemu suwerennemu Dragovitowi sporą liczbę królewskich darów. 

Druga część z nich, to jest Serbowie, najechała na cesarskie terytorium (jak pisze Vagriysky) i bezlitośnie spustoszyła wszystko. Przeciw nim cesarz wysłał z Akwizgranu swojego syna Karola.

Wszedł w walkę z wrogiem, wygrał, a jak pisze Aymoin (IV, 92), Meledokh, władca Serbów Sławian, padł w tej bitwie. Jednak z tym wszystkim, nigdy nie było możliwe powstrzymanie Sławian przed atakiem na posiadanie Franków, co zmusiło cesarza do ciągłego uzbrajania, jak wynika z jego biografii, skompilowanej przez mnicha Eingarda.

Pisze, że przez długi czas cesarz osobiście walczył z Veletabami, którzy byli głównymi pośród Sławian. Opat Regino (II) i Suffried of Meissen mówią to samo, gdy piszą, że Sławianie często toczą wojny z Karola Wielkim, którzy wkładają wiele wysiłku w pokonanie niektórych z nich.

Ci ostatni, po zawarciu pokoju z cesarzem, zwrócili broń przeciwko duńskiemu królestwu, jak to było w zwyczaju od czasów starożytnych. Peter Krusber z Holandii, w swojej trzeciej książce o Wendach, napisał, że Sławianie nigdy nie spoczywali, a kiedy nie prowadzili wojen z cesarzami Niemiec, odwrócili broń przeciwko Duńczykom.

Dlatego po zawarciu pokoju z Karolem około 804 r. wyruszyli na wojnę przeciwko duńskiemu królowi Gottfriedowi. Z silną armią najechał kraj Sławian i zaatakował tam kilka fortec. Jednak, jak napisał Aimoin (XLIX, 94), wrócił z ciężkimi stratami.

Chociaż udało mu się wyrzucić swojego władcę, Drasko, który uciekł do woli, nie polegając na pomocy swoich poddanych, i zabił innego komandora Gotlieba (Godelaibo), jednak w tej kampanii stracił swoich żołnierzy i siostrzeńca Reginolda, syna jednego. jego braci, którzy wraz z wieloma szlachetnymi Duńczykami zginęli podczas ataku na jedną z fortec. A jeśliby Vilsi Słowianie nie pomogli mu w tej wojnie, on i wszyscy jego żołnierze prawdopodobnie by zginęli.

Drasko wkrótce pogodził się z Gottfriedem i po zebraniu armii swoich poddanych zaatakował sąsiednich Sławian, niszcąc wszystko ogniemi mieczem. Następnie zaatakował wielkie miasto Smeldingi nową armią i wieloma Saksonami. Osiągając te sukcesy, osiągnął to, że wszyscy, którzy wcześniej się od niego odsunęli, odnaleźli z nim przymierze. Jednak wkrótce potem, podczas negocjacji Rurik (mercato di Reric), został zdradziecko zamordowany przez sprzymierzeńców Gottfrieda.

Po jego śmierci Bodrichowie albo Obodriti zaatakowali twierdzę w Hamburgu (Hohbuochi) nad Łabą, gdzie mieszkał ambasador cesarza Karola i Wschodnich Sasów, a po zdobyciu go zrównali z ziemią. W dawniejszych czasach walczyli z duńskim królem Sivardem (Sirardo), który został pokonany w bitwie pod Fionią. Ponownie zebrał armię, po raz kolejny walczył z wrogiem w Jutlandii (Iutia provintia), ale tam został pokonany i uciekł. 

v55

Sławianie po zdobyciu Jutlandii rozszerzyli swoje posiadłości. Jak pisze Albert Krantz w swojej „Vandalii” (I, 13), w tej wojnie schwytali oni Jarmerika, syna Sivarda i jego dwie siostry, z których jedna została sprzedana królowi norweskiemu, a druga została wydana Niemcom, z którymi po śmierci Karla Sławianie dużo walczyli.

Ludwik Pobożny, który został cesarzem po ojcu około roku 818, walczył ze Sławianami i, jak pisze Karl Vagriysky (VI), został pokonany, tracąc wielu swoich wojowników. Aymoin, opowiadając o tym wydarzeniu w 11. rozdziale książki V, pisze, że Słowianie, którzy przekroczyli Łabę, spustoszyli Saksonię, a Ludwik wysłał przeciwko nim znaczną armię, która zmusiła ich do zatrzymania napadu. Następnie, w 839, podnieśli broń na wspomnianego cesarza, który był zmuszony walczyć z nimi osobiście przez 2 lata z rzędu. W tej wojnie doznał ogromnych obrażeń od swoich wrogów Sławian.

Walczyli także z jego synem, cesarzem Ludwikiem II: w 869 ci Sławianie, którzy żyli przeciwko Saksonom, najechali Saksonię i spustoszyli ją do okrutnej ruiny. Ludwik sprzymierzony z Saksonami osobiście poszedł do nich i przystępując do bitwy, odniósł wątpliwe zwycięstwo. Jak pisze Aymoin (V, 23), ta bitwa była bardzo krwawa, a obie strony poniosły ogromne straty. Sławianie nie powstrzymali nieustannych ataków na jego własność: w 874 r. Syn Ludwika, Charles, walcząc z nimi w Marchii, znalazł się w tak trudnej sytuacji, że jego ojciec dowiedział się, że jeśli nie pomoże swojemu synowi tak szybko, jak to możliwe, potem go już nie zobaczy.

Następnie Louis udał się tam osobiście i, po uratowaniu syna, wysłał ambasadę (poselstwo – KVB) do Sławian, którzy byli rządzeni przez kilku władców, i, jak pisze Aymoin (V, 31), zawarł z nimi pokój na warunkach, na jakich mógł. Prowadził jednak długą i brutalną wojnę ze sławiańską suwerenną grupą zwaną Radik, lub Rastitom (jak nazywa go Abbot Regino (II)). Nie będąc w stanie ich pokonać, potajemnie spotkał się ze swoim siostrzeńcem, aby ich zdobyć, a ostatecznie zdobywając ich dzięki zdradzie, zgasił oczy i odszedł do klasztoru.

Był bardzo dumny z tego aktu i wymagał od niego większego honoru i szacunku. Jednakże, mimo że przezwyciężył wspomnianego sławiańskiego Radika, nie mógł zniechęcić Sławian do ataku i brutalnej ruiny ich posiadłości. 

Karl Vagriysky w IV książce [Historii Wendów] pisze, że ten cesarz i jego brat Karloman często walczyli ze Sławianami, a spośród wszystkich ich walk z tym plemieniem trzy były głównymi: jeden pod Goringen w Turyngii, drugi pod Rotivik w Saksonii, i trzecia znajduje się pomiędzy rzekami Fulda i Wezera.

W tych bitwach stracili wielu watażków i ponad 50 tysięcy żołnierzy, podczas gdy straty przeciwników czyli Sławian były niewielkie. Pod tymi dwoma cesarzami, niektórzy ze Sławian, czyli ci, którzy mieszkali nad Bałtykiem, wyposażyli potężną flotę, zaatakowali Królestwo Anglii i sprawili wiele kłopotów królowi Geresperowi z lokalnego imperium. W końcu jednak Geresperowi udało się wygrać bitwę morską i schwytać sławiańskiego króla Ratko (Ratcho) lub, jak nazywa go Alexander Skultetus, Rasto, i oślepić go.

Ocalali Sławianie wrócili do domu. Tam, po złożeniu floty, zaatakowali Fionię, główną wyspę na Morzu Bałtyckim, i urządzili tam spustoszenie i eksterminację miejscowych mieszkańców, Fionia, jeśliby to się powtórzyło, pozostałaby całkowicie opuszczena i pozbawiona mieszkańców, jak pisze Grosar saksoński (XIV) . Wagrian (IV) opowiada o tym samym, ale jest nieco sprzeczny z Saxonem w odniesieniu do czasu. 

Następnie Sławianie walczyli również z Heinrichem (Arrigo) z Saksonii, który według Pierfrancesco Jambulariego był pierwszym księciem w Niemczech, który otrzymał władzę królewską (libera potesta) i utrzymywał ją w pełnej pozycji.

W 934 r. (jak pisał Girolamo Bardi) Sławianie walczyli z cesarzem Heinrichem, w 957 r., z cesarzem Otgonem I, kiedy dokonując inwazji na Niemcy (jak pisali Wagriysky i Ulrich Mutsius w Kronikach), dotkneli ich okrutną ruiną i dewastacją. Następnie Otto, chcąc się za to pomścić, wyposażył silną armię piechoty i kawalerii, ale w bitwie w Turyngii został pokonany i ledwo zdołał uciec z garstką swoich wojowników. Wkrótce Sławianie wezwani przez Włochów wystąpili przeciwko wspomnianemu cesarzowi. Jego następca, Otto II, to wojownicze plemię sławiańskie zmuszone do wzięcia broni i wywołania wielkich kłopotów. W końcu jednak, poszedłszy z nim na wojnę, oni, jak Bernardo Giustiniani (I) i Sabelliko, zeznawali w trzeciej książce Trzeciej Enneady, zostali tak silnie pokonani przez nich w dwóch bitwach, w których powrócili do domu.

v56

Potem, po zawarciu pokoju z cesarzem, wielokrotnie pomagali mu w walce z wrogami i powstańcami. Więc Vikman (Vichimanno), przez długi czas zbuntował się przeciwko Otto, został zabity przez przyjaciela cesarskiego suwerena słowiańskiego Mieszka. Marian Scott (III) mówi o tym, ale jest nieco niezgodny z Wagriyskim, twierdząc, że stało się to pod rządami Ottona I, któremu Sławianie służyli w czasie wojny. Nie opuścili samotnie cesarza Ottona III, z którym walczyli w 989 i 999 roku. A zanim je podbił, stracił wiele tysięcy swoich wojowników na Łabie.

Peter Krusber, opowiadając o ostatniej bitwie Otto III ze Sławianami, pisze w trzeciej książce:

„Otto nie mógł pogodzić się z faktem, że Sławianie podnieśli swoją broń przeciwko niemu tyle razy, ale nie mógł ich podporządkować. Dlatego ponownie dołączył do bitwy, która była bardziej krwawa i okrutna niż pierwsza, i chociaż było dużo Sławian, Otto stracił w nim cały kolor swoich żołnierzy. Jednak nie udało mu się całkowicie podbić tego plemienia. Jak pisze Pierre-Francesco Jambulari (III), Otto, wkroczywszy do Saksonii i idąc przeciwko Sławianom, zrujnował, spustoszył i spalił ich kraj. Jednak w ten sposób nie mógł podporządkować ich woli, ponieważ Sławianie cenili wolność ponad wszystko i za każdym razem woleli śmierć od służby cesarzowi lub komuś innemu „. 

A cesarz Konrad II w 4 roku swojej władzy, w 1029, został zaatakowany przez Sławian, jak pisze Sigebert z Gembloux, który w milczeniu przekazuje obrażenia, jakie Słowianie zadali Conradowi. W 1055 r. (Jak napisał Siegbert) pokonali armię cesarza Fryderyka, zabijając wielu wrogich żołnierzy

Po ponownym wyposażeniu floty 1500 okrętów, zaatakowali Holandię (Halandia), ale z powodu burzy (jak pisze Saxo Grammar (XIV)), która rozegrała się pewnej nocy, większość z nich zatonęła. Następnie duński król Sven, poszedł na wojnę ze Sławianami, został pokonany i, jak pisze Grammar (XV), został przez nich schwytany. 

Helmold (I, 24) pisze, że saksoński książę Ordulf walczył ze Sławianami przez 12 lat i nigdy nie pokonał Słowian, ale zawsze ponosił klęskę. Stało się to w roku 1066, w 8 roku panowania cesarza Henryka IV.

I nie jest to zaskakujące, skoro takie słynne plemię sławiańskie cieszyło się (jak pisze Awentyn (IV)) ze względu na wielość wielkiej władzy i honoru. W książce I pisze:

„Ludy, które Niemcy nazywają Wendy, a ich język nazywa się Sławianami, są podzielone na wiele plemion. Za cesarza Justyniana I przekroczyli Dunaj i okupowali Dalmację, Liburnię, Ilirię, Panonię i tę część Norik, która wciąż nazywa się Slawonia. Wystarczy powiedzieć o nich, że są najsilniejszym plemieniem „.

Gdyby Słowianie mieli swoich oddanych historyków, którzy pisaliby o wszystkich swoich starożytnych czynach, o ile sławniejsze będą dzisiaj! Znaczna część ich sławy, jak sądzę, przegrała z powodu nieobecności w kronikach przez długi czas tych, którzy powiedzieliby mieszkańcom przyszłych stuleci o swoich niezliczonych wyczynach.

Była jeszcze jedna okoliczność, która przyćmiła chwałę i przyczyniła się w niemałym stopniu do podważenia dominacji Sławian – niezgoda między sobą i częsta skłonność do wojny domowej. 

Gdyby nie ta okoliczność, to Sławianie, jak pisze Peter Krusber i Karl Vagriysky, niewątpliwie zdobyliby nie tylko wybrzeże Morza Bałtyckiego, ale także całe Niemcy i Francję. Dlatego, jeśli jakiś autor wspomina, że ​​pewien król lub cesarz pokonał Sławian, nie należy myśleć i rozumieć przez to, że pokonał wszystkich Sławian Morza Bałtyckiego, podzielonych na wiele potężnych narodów rządzonych przez różnych władców, tylko pokonał niektórych z nich.

Ponieważ nigdy nie zdarzyło się, że Sławianie działali jako zjednoczony front, ani nie byli pod jednym królem lub cesarzem nie mogliby walczyć razem. A jeśli nie byli tak podzieleni, mogliby sprzeciwić się nie tylko jednemu królowi ale i cesarzowi Franków. Zdając sobie z tego sprawę, sąsiedni władcy wraz ze swoimi siłami starali się osłabić ich z pomocą samych siebie: nigdy nie zdarzyło się, aby któryś król lub cesarz, który walczył ze Sławianami, nie miał po swojej stronie znacznej liczby samych Sławian.

1slavs

Kamil Vandal

16.03.2019

Linki do dwóch poprzednich części :

1) https://vandalskaslavia.home.blog/2019/02/04/czytamy-krolestwo-slawian-mavro-orbiniego-czesc-1-geneza-powstania-i-wybrane-fragmenty-ksiazki/

2) https://vandalskaslavia.home.blog/2019/02/16/czytamy-mavro-orbiniego-czesc-2-o-walkach-slawian-z-bizancjum-i-frankami/

ŚWIATOSŁAW I – ostatni pogański władca Rusi

Światosław I (ros /ukr. Святослав I), (ur. 938 lub 942, zm. 972)
Książę (kniaź) Rusi Kijowskiej 945–972.
Światosław był jedynym synem kijowskiego księcia Igora syna Ruryka i jego żony Olgi.
Data urodzenia księcia jest nieznana, jest w ukraińskich źródłach rozpiętość od 919 do 938 r, ukraińska wikipedia podaje rok 938, nasza i rosyjska podają rok 942.
Światosław jest pierwszym autentycznie znanym kijowskim księciem o sławiańskim imieniu, a jego rodzice nosili imiona związane przypuszczalnie ze skandynawską etymologią.
Pierwsza wzmianka o Światosławie została zawarta jest w rosyjsko-bizantyńskim traktacie księcia Igora z 944 r.
Książę Igor Rurykovicz został zabity jesienią 945 r. przez Drewlan za narzucenie im wygórowanego hołdu.
Wdowa Olga, która została regentką z 3-letnim synkiem i wyruszyła w 946 roku z armią do Drewlan. Rosjanie napisali że 4-letni Światosław rozpoczął walkę:

… rzucił włócznią w Drewlan, a włócznia przeleciała między uszami konia i uderzyła go w nogi, bo Światosław był jeszcze dzieckiem. A Sveneld [dowódca] i Asmud [żywiciel rodziny] powiedzieli:

„Książę już zaczął, jak dorośnie podążajcie za nim”- Powieść lat minionych.

Ukraińcy podają z kolei że w 946 roku Światosław już siedział na koniu, a nawet próbował rzucić włócznią, miał wtedy prawdopodobnie 6-8 lat, pewnie chodzi o ten sam fakt.
O początkach państwowości Rusi i o pierwszych władcach dość zwięźle pisze Karol Koranyi opisując narodziny państwowości poszczególnych państw w średniowieczu.
O młodzieńczych latach księcia nie wiemy zbyt wiele, dawni kronikarze nie byli zwykli rozpisywać się o życiu prywatnym książąt i królów, a koncentrowali się właściwie na przedstawianiu barwnych historii z wypraw wojennych i zawieranych traktatów politycznych, a ponieważ w pierwszych latach swojego życia syn władcy żyje w cieniu ojca i nie dokonuje wielkich czynów ani bitewnych ani politycznych, bardzo trudno jest znaleźć coś konkretnego na jego temat.

001

Wiemy napewno z opisów historyka Rusi Borysa Rybakowa, że już w młodzieńczych latach Światosław otrzymał od ojca na własność miasto Nowogród.
Polityczne życie Światosława zaczyna się od 957 r. a pełnię władzy uzyskał dopiero po śmierci matki Olgi w 969 r.
Jak wspomniałem, jego ojciec zginął w roku 945 z rąk Drewlan podczas poboru daniny, przekraczającej określone wcześniej w ramach porozumienia normy.
Olga po śmierci męża wyprawiła się na Drewlan, podporządkowała Kijowowi księstwo nowogrodzkie i odnowiła traktaty z Bizancjum, zawarte przez Igora.
W 955 przyjęła w Konstantynopolu chrzest i rozpoczęła proces chrystianizacji kraju.
Sergey Kirillov . „Księżniczka Olga (chrzest)”. Pierwsza część trylogii „Święta Rosja”. 2009

001

Światosław pozostał Poganinem do śmierci, tłumacząc, że chrześcijanin nie będzie cieszył się autorytetem drużyny. Kronikarze ruscy cytują apostoła Pawła :

„Dla niewierzących wiara jest chrześcijańską głupotą”

W 959 roku, z inicjatywy Olgi Kijowskiej, do Kijowa przybył wysłannik Ottona I mnich klasztoru św. Maksymiliana, Adalbert z Trewiru.
Miał on przeprowadzić wstępne rozmowy w sprawie chrztu Rusi w obrządku łacińskim oraz koronacji Światosława I.
Projekt matki nie znalazł zrozumienia u młodego księcia, który jasno dał do zrozumienia niemieckiemu posłowi, że nie jest zainteresowany kontynuacją jej pomysłów.
Wraz z dorastaniem i objęciem władzy na Rusi ilość informacji o Światosławie zwiększa się, podczas pierwszych wypraw wojennych odznacza się zmysłem taktycznym, odwagą i męstwem i zaskarbia sobie serca wojowników walczących pod jego komendą.
Także wrogowie wypowiadają się o nim nadzwyczaj dobrze i pochlebnie, chyląc czoło przed jego niesamowitą umiejętnością wyjścia z każdej sytuacji z podniesioną głową i korzyściami dla swojego państwa.
Stwierdzenie „zapalony, śmiały, porywczy i czynny” jak charakteryzuje go bizantyjski historyk Leon Diakon, doskonale oddaje charakter postaci tego władcy.
Wymowna jest relacja kronikarza ruskiego opisującego Światosława, a biorącego swoje informacje od jego drużynników:

„Gdy Światosław książę wiek męski osiągnął, zebrał wielu wojów chrobrych, jako że sam był mężny. W pochodach pomykał szybko jak wilk, mnogich ziem dobywając, Szedł bez wozów bez ciężkiego taboru, Mięsiwa piekąc na węglach. Nie sypiał w namiotach ale jako inni woje siodło sobie jeno podkładał pod głowę.”

Można rzec że był wzorem pogańskiego władcy, czyli był szanowany przez podwładnych, nie wynoszący się i nie wywyższający się, ale z ogromnym autorytetem.

001

Dziejopisarz Leon Diakon opisał zawarcie pokoju po bitwie pod Dorostolon, kiedy to zdziesiątkowana armia Rusów uległa armii Tzimeskesa.
Światosław w białej szacie podpłynął łodzią do Greków, którzy wraz z cesarzem stali na drugim brzegu rzeki i przyglądali się z podziwem księciu Rusów. 
Tak oto przez bizantyjskich dziejopisów, opisane są te wydarzenia i postać Światosława I księcia kijowskiego:

„..średniego wzrostu, ani zbyt wysoki, ani zbyt mały, o krzaczastych brwiach, błękitnych oczach, płaskim nosie, z ogoloną brodą i z gęstymi, długimi wiszącymi na górnej wardze włosami. Głowę miał całkiem gołą; po jednej tylko stronie głowy wisiał pukiel włosów, oznaczający znakomitość rodu; szyja gruba, ramiona szerokie i cała postać dość kształtną. Wydawał się ponury i surowy. W jednym jego uchu wisiała złota zausznica, ozdobiona dwiema perłami z rubinem umieszczonym pośrodku. Odzież miał białą, niczym prócz czystości nie różniącą się on innych….”

Klavdiy Lebiediew (1852-1916). Spotkanie Światosława z cesarzem Janem , opisane przez Leona Diakona

001

W 964 r. Książę Światosław odbył swą pierwszą podróż do krainy sławiańskiego plemienia Wiatyczów, którzy składali hołd Chazarom.

„…Najpierw jednak ruski kniaź ruszył na wschód, też na Bułgarów, tyle że zamieszkujących ziemie nad środkową Wołgą. Bułgarzy Kamscy stanowili przeszkodę w rozszerzeniu ruskiego panowania na wschodzie, a nadto byli poważnym konkurentem w handlu z krajami arabskimi i Bizancjum. Jako poddani Chazarów stanowili doskonały cel ekspedycji poprzedzającej definitywną rozgrywkę z władcami Itilu. W tym kontekście należy rozpatrywać wyprawy z 964 roku, jakie Swiatosław podjął przeciw Wiatyczom i Bułgarom Nadwołżańskim. Krótka kampania doprowadziła do całkowitego upadku Bułgarii Kamskiej już w tym samym roku, natomiast Wiatycze trwali w oporze do czasu rozstrzygnięcia wojny rusko-chazarskiej…”
Fragment książki: W. Chrzanowski „KRONIKA SŁOWIAN” s. 206-207

Chazarowie (turecki: Hazarlar) byli ludem koczowniczym pochodzenia tureckiego, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z VI wieku n.e. 
Należy wspomnieć o tezie sprzed kilku lat, która głosi że wszyscy Żydzi aszkenazyjscy stanowiący znaczną większość wszystkich Żydów na świecie są potomkami Chazarów, natomiast Żydzi sefardyjscy wywodzą się od starożytnych Izraelitów. 

001

Tereny zajmowane przez Chazarów rozciągały się na Stepie Pontyjsko-Kaspijskim między północnym Kaukazem, Krymem, Morzem Kaspijskim a rzeką Jaik i Samarą.
Trudnili się głównie pasterstwem i handlem, a bogacili na łupieskich wyprawach, przez ich ziemie prowadziły największe szlaki handlowe z Chin do Europy (jedwabny szlak) oraz szlak północ-południe (od Waregów do Greków).
Kaganat był pierwszym państwem, z którym miała do czynienia starożytna Rosja.
Losy nie tylko plemion wschodnioeuropejskich, ale także wielu plemion i ludów Europy i Azji zależały od wyniku walki tych 2 państw.
Pierwsza autentyczna wzmianka o Chazarach pochodzi z lat 60-tych VI wieku, kiedy uczestniczą jako podwładni w kampaniach Turków na Zakaukaziu.
Podobno na początku lat 90-tych VI wieku Chazarowie są wiodącą siłą we wschodnim Kaukazie, uznając jednak najwyższą moc tureckiego chanatu.
Wraz z upadkiem zachodniopomorskiego Kaganatu w latach 50. wieku VII, Chazarowie uzyskali niepodległość i odtąd można mówić o początku Chazarów.
Przywódca Chazarów ogłosił się zwierzchnikiem wszystkich tureckich i koczowniczych plemion Eurazji, czyli Kaganem.
Po zwycięstwie nad Bułgarami, Chazarowie znacznie urośli.
Cały region północnego Morza Czarnego, w większości na Krymie, w regionie Azowskim, na północnym Kaukazie, w dolnej Wołdze i w regionie Morza Kaspijskiego nad Wołgą – znalazł się pod ich władzą.

Do drugiej połowy VII wieku. Chazarowie podbijają strefę leśno-stepową przyszłej Rusi Kijowskiej.
Pamięć o tym czasie zachowała się w „Opowieści minionych lat” w opowieści o Chazarach żądających daniny z pola.
W podporządkowaniu Chazarom znajdowała się większość plemion błąkających się po basenie Morza Czarnego i kaspijskich stepach.
Około 730/731 Bulan przeszedł na judaizm.
W X wieku Chazaria podporządkowała sobie część wschodnich plemion sławiańskich i była potężnym ośrodkiem szerzenia judaizmu i jego poglądów w Europie Wschodniej.
Przygotowując atak na Chazarów, Światosław odrzucił czołowy atak przez obszar Wołga-Don i podjął wielki manewr obejścia.
Przede wszystkim, książę przeniósł się na północ i podbił ziemie zależnych od Chazarow plemion czyli głownie sławiańskich Wiatyczów, a kierunek na Okę i Wołgę (na zdjęciu niżej) był drogą pełną zwycięstw i chwały.

001

Przeciągnięto łodzie do Oki i orszak książęcy popłynął wzdłuż Wołgi, gdzie pokonał również inne plemiona zależne czyli Bułgarów Wołgi i Burtasów.
Kolejno padały grody warowne Chazarów: Sarkel, Itil i Samender.
Według jednej z wersji, Światosław wziął Sarkel nad Donem w 965 r. a następnie podczas drugiej kampanii w 968 / 969, podbił Itil – stolice Chazarów przy ujściu Wołgi i Samandaru.
Wg innej wersji, była jedna wielka kampania 965 r a wojska ruskie przeniesione w dół Wołgi i wzięcie stolicy Itil zostało poprzedzone podjęciem Sarkel. 
Ówczesny geograf Ibn Haukal opisuje druzgocącą porażkę Chazarów we wszystkich walkach ze Światosławem.
Chazarowie nie spodziewali się ataku z północy.
Zostali zdezorganizowani tym manewrem i nie mieli poważnej obrony.
Dotarłszy do stolicy Itil, Światosław zaatakował kaganów próbujących ocalić swoją armię i pokonał ją w zaciętej walce.
Co więcej, książę kijowski podjął kampanię na północnym Kaukazie, gdzie pokonał twierdzę Chazarów – twierdzę Semender.
Następnie oddział Światosława przeprowadził się do Donu, gdzie zaatakował i zniszczył wschodnią placówkę Chazarów – fortecę Sarkel.

001

Światosław nie tylko zmiażdżył chazarski Kaganat, ale także próbował skonsolidować jego podbite terytoria.
W miejsce Sarkla pojawiła się sławiańska osada Belaya Vezha.
Tak więc Światosław, dokonawszy bezprecedensowej kampanii o długości tysięcy kilometrów, zdobył główne twierdze Chazarów nad Donem, Wołgą i północnym Kaukazem.
Jednocześnie stworzył podstawy dla sławiańskich wpływów na Północnym Kaukazie – Księstwo Tmutarakańskie.
Te kampanie zmiażdżyły moc Chazarów, którzy przestali istnieć na przełomie X-XI wieku.
W wyniku kampanii Światosława, starożytne państwo rosyjskie osiągnęło bezpieczeństwo swoich południowo-wschodnich granic i stało się wówczas główną siłą w regionie Wołga-Morze Kaspijskie.
Koniec Chazarii oznaczał wolność Rusi w podróżowaniu do Morza Kaspijskiego i po Zakaukaziu, Ruś otworzyła swobodną drogę na Wschód.
Stosunki handlowe Rusi ze Wschodem umocniły się dzięki eliminacji pośredników czyli Chazarii.
Zwycięstwo księcia Światosława oznaczało także zwycięstwo ideologiczne Rosji w zakresie wyboru konkretnej ścieżki jej duchowego rozwoju.
Jak wielu badaczy zauważyło, zgniecenie Chazarów którzy wyznawali judaizm i trzymali tą religią podwładnych i okoliczne narody poprzez dystrybucję korzystnej dla ich świata – niewolnictwa i wyższości Żydów oznaczało rozbicie więzów najbardziej bolesnego ucisku – duchowego który mógłby zniszczyć fundamenty i duchowe życie Sławian i innych narodów Europy Wschodniej.
Ruś Kijowska była najpotężniejszym i najbardziej konsekwentnym wrogiem żydowskiego Kaganatu. 
Po rozbiciu głównych sił zbrojnych Kaganatu i zniszczeniu głównych węzłów pomocniczych Chazarów w środkowej i dolnej Wołdze, na Północnym Kaukazie i Dolnym Donie, książę Światosław pozbawia Chazarów pasożytniczego istnienia, wszelkiej władzy, handlu i lichwy.
Rosyjscy Sławianie twierdzą że 3 lipca jest najważniejszą datą w historii narodu rosyjskiego – To Dzień Zwycięstwa ruskiej armii księcia Światosława nad Chazarami, bo 3 lipca 964 r. Chazarowie zostali starci w pył.
Stolica Kaganatu, Itil, została zajęta przez armię Światosława i zniszczona, a następnie jak już wspomniałem odebrano i zniszczono kluczowe fortece żydowskiej Chazarii, które były podstawą jej pasożytniczej mocy.

Kaganat Chazarów czyli drapieżne państwo pasożytnicze, które przez wiele lat eksterminowało ludność sławiańskich plemion lub sprzedawało w niewolę do krajów arabskich, żydowska dzicz która spustoszyła wszystkie południowe regiony Rosji napadami i rozprzestrzeniła swoje wpływy na północ w rezultacie ataku Światosława przestała istnieć.

001

„…Wojna jednak nie była zakończona. Arabski podróżnik Ibn Haukal opisał kolejne klęski, na jakie kniaź ruski naraził chaganat. Siły Rusi musiały wówczas być znaczące. Lew Diakon, już podczas wyprawy na Bułgarię Naddunajską, ocenił ruskie zastępy na 60,000 żołnierzy, Nestor jedynie na 10,000 jednak w tym czasie znaczna część wojsk miała się znajdować w Kijowie i potykać z Pieczyngami. Tak czy inaczej, Chazarowie ze swoim 10-tysięcznym korpusem, bez wsparcia Madziarów, którzy, jak pamiętamy, w 895 roku odeszli nad Dunaj, i świeżo pobitych Bułgarów Kamskich, mieli marne widoki na odparcie najazdu ruskiego. I nie odparli go. Przegrana była porażająca. Opisujący wydarzenia w latach 968/969 Ibn Haukal wspomniał o 3 kolejnych klęskach poniesionych przez Chazarów, zakończonych ostatecznie wzięciem stolicy chaganatu, Itilu, i bliżej nieznanego miasta Semender. Pozostałości państwa chazarskiego w postaci tzw. państwa Saksynów przetrwały co prawda nad dolną Wołgą, jednak jako podmiot polityczny w rejonie Morza Kaspijskiego nie mogły już być poważnie brane pod uwagę. Chazarowie którym prawdopodobnie jeszcze Oleg musiał płacić trybut, zostali znacząco zredukowani. Na tym jednak Światosław nie poprzestał…”
Fragment książki: W. Chrzanowski „KRONIKA SŁOWIAN” s. 207-208

001

Rosyjska wikipedia napisała że publiczne oburzenie spowodował projekt pomnika księcia Światosława wykonany przez słynnego rosyjskiego rzeźbiarza VM Klykova , który pierwotnie miał być zainstalowany w Biełgorodzie.
Przeciwko rzeźbiarskiej kompozycji z 2005 roku poświęconej 1040-tej rocznicy zwycięstwa Rusi i klęski Chazarów protestowali przedstawiciele Federacji Gmin Żydowskich Rosji (FJC) i Euroazjatyckiego Kongresu Żydów (EAJC).
Chodziło o gwiazdę Dawida na tarczy upadłego chazarskiego wojownika postrzegając ją i ten upadek to jako motyw antysemicki.
Pomnik jak widać stoi i ma się dobrze.

001

Kolejnym wielkim przedsięwzięciem Światosława jest wyprawa na Bułgarię. 
Wyruszono w 967, już na początku działania księcia kijowskiego pokrzyżowały plany Bizancjum, które zakładało długą i wyczerpującą wojnę obu stron. 
Światosław już w pierwszych paru bitwach rozgromił armię bułgarską i dotarł aż do centrum kraju, gdzie w Perejesławcu postanowił zatrzymać się na stałe „stwierdzając, że tu całe bogactwo się schodzi”. 
W tej sytuacji kolejny cesarz bizantyjski Konstantyn Porfirogeneta podburzył przeciw Rusom Pieczyngów i wysłał ich na Kijów. 
Światosław szybko się wycofał, pokonał i przepędził spod stolicy oblegające wojska i od razu zawrócił do Perejasławca. 
W tym czasie Bizancjum zdążyło już wmieszać się w sprawy Bułgarii. 
Tym razem stanęło w jej obronie i gdy Światosław na wiosnę 969 znalazł się na ziemiach Bułgarii doszło do kolejnych walk. 
Zdezorientowani Bułgarzy, w tym momencie wrogo już nastawieni do Bizancjum, stanęli po stronie wojsk ruskich. 
W wyniku takiej polityki Greków część wrogich cesarzowi Bułgarów, Madziarów i Pieczyngów wyruszyła pod wodzą księcia Kijowa na Konstantynopol. 
Po bitwie pod Arkadiopolis Światosław przekroczył Bałkany, zdobył Filipopol i zbliżał się do greckiej stolicy. 
Wg relacji Leona Diakona, sytuacja wyglądała bardzo poważnie, ponieważ wojska Rusów niszczyły wszystko na swojej drodze i bardzo szybko zbliżały się pod mury Konstantynopola, a tam po przewrocie pałacowym władze objął Jan Tzimiskes. 
Na spotkanie Rusów nowy cesarz wysłał wojska pod dowództwem patrycjusza Piotra i magistra Sklerosa, lecz mieli oni jedynie obserwować działania Światosława, który zdążył już spustoszyć Trację, i mieli czekać na resztę wojsk, która w tym czasie była zaangażowana w tłumienie buntu Fokasa. 
Na mapie tereny opanowane przez Światosława do 970 roku otoczone pomarańczową linią.

001

Dopiero w 972, po zdławieniu buntu, Tzimiskes natychmiast wyruszył z resztą wojsk ku zachodniej granicy na spotkanie z Rusami, rozbijając po drodze wysunięte oddziały Bułgarów, a następnie skierował się bezpośrednio do Dorostolon, gdzie przebywał Światosław. 
Zdając sobie sprawę z przewagi militarnej Bizancjum, część możnych Bułgarii zerwała sojusz z Rusami i zaczęła się wycofywać. 
Światosław wraz ze swoim wojskiem znalazł się w bardzo poważnej sytuacji. 

Jak opisuje Leon Diakon, z 60 tysięcy wojska zostało mu już tylko 22 tysiące głodnych i rannych wojów. 
Po długich pertraktacjach między cesarzem a księciem, w których Jan Tzimiskes starał się odwieść Światosława od walki, powołując się na dawne traktaty z Igorem i na przewagę liczebną wojsk bizantyjskich, Rurykowicz odmówił wycofania wojsk i rozpoczęła się bitwa. 
Książę kijowski miał powiedzieć przed bitwą do swych wojów dla pokrzepienia ich serc i dusz: 

„Zginie SŁAWA, towarzyszka oręża Rusów, którzy bez trudu zwyciężali ludy sąsiednie i bez krwi przelewu podbijali całe kraje, jeśli teraz haniebnie ustąpimy przed Rzymianami. A więc z męstwem przodków naszych i z tą myślą, że ruska siła była do tego czasu niezwyciężona, będziemy się bić dzielnie o życie nasze. Nie mamy zwyczaju ratować się ucieczką do ojczyzny, lecz albo żyć jako zwycięzcy, albo dokonawszy znakomitych czynów, umrzeć ze SŁAWĄ…”

No tak, nic dziwnego że Światosław tak powiedział bo przecież kiedyś SŁAWA była najważniejsza dla SŁAWIAN a nie bełkotanie bez sensu SŁOWEM, jednak wyczerpane długą kampanią i wieloma ranami wojska ruskie nie były w stanie, pomimo męstwa i odwagi, stawić czoła Bizancjum i wielu Rusów poległo, a bitwa była długa i ciężka. 

001

„…Jan udał się z wojskiem wspieranym przez posiłki bułgarskie do twierdzy Silistria (Drystra, Dorystolon), gdzie schronił się książę ruski. Podczas trwającego trzy miesiące oblężenia armia bizantyjska użyła niemalże wszystkich dostępnych środków, mających na celu wzięcie miasta. Flota dromonów, zaopatrzona w ogień grecki, wpłynąwszy na Dunaj, odcięła odwrót siłom ruskim. Machiny oblężnicze dzień i noc ostrzeliwały mury twierdzy, a piechota niejednokrotnie powstrzymywała próby przebicia pierścienia oblężenia podejmowane przez Rusów. W końcu zmożony głodem Światosław poprosił o rozejm. Cesarz Jan Tzimiskes przystał wspaniałomyślnie na tę propozycję. Zawarto układ, którego postanowienia tak przedstawił kronikarz w cytowanej już Powieści minionych lat: 

„Ja, Światosław, kniaź ruski, jak przysięgałem, tak i utwierdzam w umowie tej przysięgę swoją: chcę mieć pokój i trwałą przyjaźń z każdym wielkim cesarzem greckim, z Bazylim i Konstantynem, natchnionymi od Boga cesarzami, i ze wszystkimi ludźmi waszymi a tymi, którzy są pode mną Rusią, bojarami i innymi – do końca świata. Nigdy nie będę zamyślał na kraj wasz ani zbierać wojska, ani narodu innego nie przywiodę na kraj wasz i na tych, którzy są pod władzą grecką, ani na kraj korsuński i ile grodów tam, ani na kraj bułgarski. I jeżeli inny ktoś zamyśli na kraj wasz, to ja i będę jego przeciwnikiem i będę walczył z nim. lako więc przysięgam cesarzom greckim, a ze mną bojarzy i Ruś wszystka, zachowamy tę sprawiedliwą umowę”. 

Postanowienia traktatu świadczą o tym, w jak trudnej sytuacji był Światosław, gdy go podpisywał…Fragment książki: Ł. Migniewicz „KLEIDION 1014” s. 53-54

Pomimo przegranej Światosław był w stanie narzucić Grekom jeszcze swoje warunki, zastrzegł sobie prawo odprowadzenia całego wojska wraz z uzbrojeniem do domu i otrzymanie prowiantu na cała tę drogę. 
Rota pogańskiej przysięgi zapisana w traktacie rusko-bizantyńskim z 971 r. brzmi :

„A jeżeli czegoś z powyższych postanowień nie dotrzymamy, ja i ci, którzy są ze mną i pode mną, niech będziemy przeklęci przez boga, w którego wierzymy, w Peruna i w Welesa, i niech będziemy złoci jak złoto (dotknięci śmiertelną żółtaczką) i własnym orężem niech zostaniemy rozsieczeni.”

00cNiewiarygodne musiało być męstwo oddziałów ruskich w tej bitwie skoro Leon Diakon stwierdził :

”…zwyciężeni Tauroscytowie (tak nazywa Rusów) nigdy żywi się nie poddają…naród ten odważny jest do szaleństwa, dzielny i potężny…” 

Nie tam jednak poległ Światosław książę kijowski, ale powalili go Pieczyngowie. 
Został na zimę w Białobrzeżu nad Dunajem. 
Świadczyć to mogło o jego dalszych planach politycznych związanych z Bułgarią. 
Tam właśnie zastali ich Pieczyngowie powiadomieni przez Greków i tam w 972 roku poległ Światosław syn Igora Rurykowicza. 
1836. Chorikov, Boris Artemyevich – Śmierć Światosława 

001

Wg legendy władca Pieczyngów kazał zrobić z czaszki Światosława puchar oprawiony w złoto.
Po śmierci Światosława doszło do walk o władzę między jego synami, z których jako jedyny cało wyszedł Włodzimierz I Wielki, póżniejszy „święty” zarówno kościoła katolickiego jak i prawosławnego, który rządził od 978 do 1015, a za czasów którego nastało wiele zmian w państwie ruskim…najważniejszą z nich było to że Włodzimierz upadł na głowę i rozpędził 800 (!) najpiękniejszych na Rusi Nałożnic i zlikwidował swój najsławniejszy charem w tej części świata na rzecz krzyża i jednej Bizantyjki, biedne kobiety….wypędzić 800 pięknych Sławianek to trzeba nie mieć serca… a Peruna kazał pociąć i utopić w Dnieprze – to już świadczy o tym że nie był zdrowy na umyśle!
Światosław I syn Igora, książę kijowski pozostawił po sobie państwo parokrotnie większe niż otrzymał w spadku po ojcu, a jego działania zarówno na polu bitwy, jak i w polityce świadczą o wybitnym talencie tego władcy, o jego inteligencji i odwadze. 
Lata jego panowania to nie tylko nieustanne wojowanie, to także poważne zabiegi dyplomatyczne, kontrakty i ugody handlowe, jak i przede wszystkim pojawienie się spójnej państwowości ruskiej. 
Za czasów tego księcia, młode państwo Kijowskie zaistniało na arenie międzynarodowej jako partner, z którym trzeba się liczyć i od którego wiele zależy.

CHWAŁA MU NIECH BĘDZIE WIECZNA i SŁAWA TAK JAK WSZYSTKIM SŁAWNYM POGANOM!!
001

ŁADA – indoeuropejska bogini Sławian i Macierz Bogów

Laila, Lajla, Leila, Lejla, Dzidzilejla także Łada, Łado, Lada, Lela, Lila – indoeuropejska bogini Sławian, Macierz Bogów. 
Matka bliźniaczych bóstw męskich Lela i Polela oraz córki Bode (Bodai). 
Jan Długosz w swoich Kronikach wspomina Lailę jako boginię Mazowsza. 
Jednym z miejsc kultu Łady była Łysa Góra, innym Jasna Góra w Częstochowie. 
Swoje święto Bogini Laila miała w okresie zaanektowanych przez katolicyzm zielonych świąt. 
Była częścią kultu macierzyństwa – patronka porodów, urody, urodzaju. 
Ceremonie Lajkonika są pozostałością kultu bogini Laili, Lajli w okolicach Krakowa. 
Laila jest matką dwóch synów o duchowych cechach, będących parą bliźniąt kapłanów. 
Imię i cechy są podobne do rosyjskiej i litewskiej wersji Bogini Lada, Łada czy libijskiej Leto. 
Oznacza kobietę, matkę, a po polsku bardziej zdrobniale, dzieweczkę lub mateczkę, oczywiście taką BOSKĄ. 
Modlili się do niej Lachy o zwycięstwa nad wrogami oraz o odwagę dla siebie, cześć jej oddając bardzo dzikimi szamańskimi obrządkami – jak opisuje boginię Jan Długosz. 
Łada to bogini ładu i porządku we wszechświecie.

ŁADA MAX

Wielka Bogini Łada, Macierz Lajla stanowi pewien constans starej religii. 
Ładziła opozycje, spina harmonijnie „wysokość” z „niskością”, rodzi bliźniaków i pochłania ich w swoich trzewiach, jawiąc się jako wszechwidzące, wszechmocne Bóstwo. 
Czczono ją pod postacią Białej Pani na Łyścu (czyli Łysej Górze; nazwy te do dziś funkcjonują obocznie), Świetlistej Bogini na Łysicy i najprawdopodobniej Sławetnej Bohaterki na Witosławskiej Górze (sławiańskie vit może oznaczać zarówno „mocarza”, jak i „heroinę” ). 
Te trzy, usytuowane w jednej linii (na osi wschód – zachód) góry, symbolizowały wiecznie obecną i panującą nad światem Matkę. 
Łysa Góra obecnie…

00

Na Łyścu – wedle katolickiej „Powieści rzeczy Istej…”

„był Kościół trzech bałwanów, które zwano Lada, Boda, Leli do których prości ludzie schadzali się pierwszego dnia Maia, modłę im czynić y ofiarować”. 
Godami zwano niegdyś ceremonię weselną polegającą na „godzeniu” młodych małżonków. 
Ten weselny akcent uwypukla imię drugiego z łysogórskiego bóstwa, Lady (Łady). 
Pochodzi ono od „ład”, „ładzić”, bądź łado, łada, którymi to terminami określano oblubieńca, pana młodego oraz oblubienicę, pannę młodą.

Obrzęd krakowskiego LAJKONIKA pochodzi z tradycyjnych świąt i ceremonii poświęconych BOGINI LAILI, podobnie i piękne śpiewania z LAJ, LAJ, LAJ! 
Oczywiście o elementach sztuk magicznych takich jak zielarstwo, liczbowanie czy wahadlarstwo także w kontekście kultu Lajli należy wspominać.
Lel, gwarowo Lelek oznacza tyle, co „zdrowy i silny młodzieniec”, Polel oznacza „narodzony po LELU”, bo to drugi brat bliźniak w kolejności urodzin. 
Kojarzeni jako dwie gwiazdy na niebie, w gwiazdozbiorze bliźniąt, z Kastorem i Polluksem. 
Synowie Lajli, Lel i Polel, to para nierozłącznych bliźniąt, którym Polacy jeszcze w XI wieku składali ofiary z miodu pitnego, piwa i łupanej pszenicy, jako gwarantom przyjaźni. 
Prawdopodobnie na ucztach, czy też w ogóle przy posiłkach zawsze wzywano Lela i Polela.
Kwiat Lilii jak najbardziej był i jest symbolem Bogini rodzimej Wiccani, obowiązkowa to cześć wystroju na majowe gody będące zaślubinami z Boginią Laila. 
Białe suknie zwyczajowo też używano na takie inicjacyjne okazje dla dziewcząt i świece woskowe, koniecznie własnoręcznie z węzy zawinięte. 
SOWA jako ptak mądrości i wróżby też towarzyszy świętej Bogini LAILI – Matce Bożej i Królowej Niebios.

00

Na Litwie i Łotwie Laila odpowiednio znana była jako LAIME oraz LAJMA czy LAJME, wieszcza BOGINI SZCZĘŚCIA (DOLI), patronka porodów, urody, urodzaju owsa i patronka krów. 
Owsianka rytualnym pokarmem ofiarowanym BOGINI LAIME była, i owszem, a całe, zdrowe pierwociny z ziaren owsa wrzucano do ognia ofiarnego w ramach święta plonów, czyli zaraz po żniwach. 
Łotewskie LAUMET znaczy czarować, to wiadomo, kogo tak zwani chrześcijanie uznawali za czarownice. 
W języku bałtów mówiono ŁAUMA – pierwotna BOGINI ziemi i narodzin, patronka wiedźm i czarownic – to już w czasach późniejszych odinkwizycyjnych. 
ŁAUMA czyli Laila była małżonką PERKUNASA, czyli PERUNA, władcy grzmotów, jest zatem innym imieniem kultowym małżonki Peruna.
Imię Laila, Leila podobnie w różnych regionach wymawiane było regularnie i potajemnie czczone jeszcze w XIX wieku przez Żyrców, Żerców – kapłanów ofiarniczych. 
Istnieją nawet tradycyjne rytuały zachowane wśród ponad 50 kapłańskich rodzin żyjących w Polsce, które kult Bogini Laili przechowały i prowadzą ciągle, acz trzeba mieć bardzo sporo szczęścia by trafić na tych, co kult przechowują włącznie z nieodłączną historią męczeństwa i prześladowań jego wyznawczyń i wyznawców.
Chrześcijaństwo próbowało skierować tradycyjny kult BOGINI na Żydóweczkę MARYJĘ, ale przez kilka stuleci się to niezbyt udawało i Świątynki Bogini żyły po kniejach własnym życiem, choć każdą złapaną przerabiano na kult Maryjki, przyczyniając się do wzrostu antyżydowskich fobii w religijnym narodzie polskim, od wieków i tysiącleci cześć BOGINI LEILI składającym. 
Przymioty Bogini przepisywano na siłę do Maryjki, takie jak Królowa Niebios, ale to imię LAILA, LEILA jest prawdziwym bóstwem ukrytym pod nazwami takimi jak Matka Boska, Królowa Polski, Królowa Nieba.

00

Dawne słowo dziewka miało znaczenie kobiety młodej poświęconej Bogini LEILI, stąd nadano mu później pejoratywne znaczenie, choć oznaczało pierwotnie raczej zakonne kapłaństwo w kulcie Bogini. 
Podobnie imię BOŻENA pochodzi od „BOGU ŻONA” – kobiety Bogu Ślubem czasowym lub wieczystym poświęconej.
Do ognia ofiarnego Bogini Laila wrzuca się surowe polana, ręcznie zebrane i łamane bez używania toporka czy piły. 
Ogień ofiarny dla Bogini LAILI zapala się w palenisku, które jest otoczone kamiennym kręgiem z nieociosanych polnych kamieni. 
Pięknie się śpiewa w kręgach duchowe, jednoczące pieśni i ładnie tańcuje, także z Lajkonikiem.
Laila inaczej Łada urodziła jako bliźnięta duchowe, parę Lela i Polela. 
Leila oznacza tu też matkę Lela. 
Długosz w swych kronikach wspomina Ładę (Lailę) jako BOGINIE MAZOWSZA to polecać można warszawiankom i okolicznym ludom z mazowieckiego. 
Rosyjska przyśpiewka nawiązująca do kultu BOGINI tak ładnie brzmi:

LELIJ, LELIJ, LELIJ ZIELENYJ I ŁADO MOJE! 

Przy okazji jeden z misteryjnych kolorów Leili, zielony wychodzi, kolor bogini natury.

„Lelu, Lelu, Łado moja, Lelu, Łado!” – Tak śpiewały, z kleskaniem ręku niewiast stado… – pisze Maciej Stryjkowski.

„O Lili Lado Lado Lili Lado; O Lili Lado Lado Lili” – tak śpiewali zakochani, aby przywołać do siebie miłość i bliźniaczy płomień duszy.

Świętym drzewem kobiet w kultach słowiańskich jest LIPA, w odróżnieniu od świętego drzewa mężczyzn, czyli DĘBU. 
Inicjacji dziewcząt dokonywano obrzędowo pod LIPAMI, a chłopców pasowano na wojowników czy kapłanów pod DĘBAMI. 
Obrzędy pod LIPAMI sprawowano około połowy marca i połowy września, w istocie w czasie równonocy wiosennej i jesiennej. 
Naukę stosowania ziół zaczynano od wyjaśnienia znaczenia kwiatu lipowego i miodu lipowego, używania naczyń z drewna lipowego i różnych tam magicznych pałeczek czy laseczek, też lipowych, a stare miejscowości od LIPA w nazwie to miejsca kultu lub dawnych świątyń słowiańskich, także miejsc uzdrawiania i sabatów. 
W kulturze SŁAWIAN jak i u Germanów LIPA jest kobiecym Drzewem Życia, drzewem o leczniczych, uzdrawiających właściwościach, drzewem, które z czcią nabożną całowano i składano przed nim ofiary. 

00

Przedmioty kultowe przechowywano w naczyniach glinianych, często zakopywano w ziemi, aby nie wpadły w niepowołane ręce.
Spotkania sabatowe wiedźmy staropolskie czyli kapłanki Bogini robiły akurat w sobotnie popołudnia, to warto wznowić tradycję, bardzo artystyczną, bo i taneczną przy ogniowych kręgach i w pobliżu LIPY, najlepiej jeszcze na wzgórzu pod starą lipą. 
Świątyńkę LAILI budujemy obowiązkowo z drewna lipowego, oczywiście na wzgórzu w otoczeniu lip. 
Kapłanki oraz dziewczęta bogini poświęcone na łożu lipowym sypiać powinny!
Lada (Layla, Lado) to wedle Słowian bułgarskich i rosyjskich Matka Bogów, bogini miłości i piękna, patronka szczęśliwego małżeństwa. 
Nowożeńcom w Rosji życzy się aby żyli w Lada („żyjcie w Lada”), czyli w miłości. 
Rdzeń „Lad” oznacza pokój, jedność, ład, harmonię, stąd bogini jest matką Ładu i Porządku Natury. 
Łada często jest obrazowana jako bogini, która co roku umiera i odradza się symbolizując naturalny cykl życia w przyrodzie. 
Drzewa lipowe czczone były jako drzewa bogini Łady w całej Bułgarii jak i we wszystkich pozostałych krajach sławiańskich.

00

MIEJSCA KULTU BOGINI LAJLI / ŁADY

W Częstochowie, na Jasnej Górze był piękny słowiański klasztorek dla dziewic poświęconych Bogini i wielka szkoła duchowa, kapłańska dla Ofiarnic Bogini Lajli. 
Został spalony razem z załogą przez przybyłą z Węgier do Polski militarną sektę Paulinów. 
Zamordowano około 80-100 kapłanów i kapłanek, paląc ich żywcem. 
Łącznie w pogromie najazdu paulińskiego zginęło ponad 3,000 wyznawców kultu bogini Lajli. 
Obecnie to miejsce na zdjęciu…

--

Łysa Góra Świętokrzyska powinna być jak najbardziej odrestaurowana jako miejsce na kult BOGINI Lajli, który tam czasem jeszcze po cichu ktoś okazjonalnie sprawuje! 
Jan Długosz w swoich Kronikach wspomina Lailę jako boginię powszechnie czczoną na całym Mazowszu. 
Bogini jako Lada była czczona powszechnie w całym dorzeczu Warty. 
Słowo Ladacznica w swym pierwotnym znaczeniu wskazywało na dziewice poświęcające się świątynnej służbie Bogini Lada, nie miało żadnej konotacji seksualnej z wyjątkiem dziewictwa i świątynnej służby dla Bogini. 
Służebniczki bogini były brutalnie brane w niewolę i sprzedawane do ówczesnych burdeli chrześcijańskich, stąd późniejsze pejoratywne określenie ladacznica oznaczające kobiety zmuszane do niewolniczego seksu przez chrześcijańskich najeźdźców.
WSZYSTKIE starsze, budowane w Polsce kościoły katolickie i sanktuaria pod wezwaniem maryjnym były pierwotnie miejscami kultu sławiańskiej Bogini, a ich chrystianizacja polegała głównie na przypisaniu cech lokalnej Bogini do katolickiej Maryji, pozostawiając tytuły, jak Królowa Nieba czy Matka Boska. 
Każde znajdowane miejsce kultu słowiańskiej bogini zamieniano w kościół lub sanktuarium maryjne, a proceder ten był powszechny jeszcze w XVI-XVIII wieku, podczas gdy w XIX wieku mamy jedynie pojedyncze takie incydenty.

--

Lelów – wieś i gmina w woj, śląskim, w powiecie częstochowskim, nad rzeką Białką, w obszarze Progu Lelowskiego, mająca około 1200 mieszkańców. 
Do XII wieku tak zwany gród kasztelański leżący na obszarze dzisiejszej wsi Staromieście około 2 km na płn.-zach. od Lelowa stanowił centrum kultowe bogini Leili. 
Od XVIII wieku Lelów to znany ośrodek chasydów skupionych wokół cadyka Bidermana. 
Kościół parafialny św. Marcina zbudowany w XIV wieku stoi w miejscu dawnej świątyni bogini Lajla.
Sporo miejscowości nosi swoją nazwę od kultu bogini. 
Istnieje w spisie miejscowość – wieś Łada, leżąca dzisiaj w granicach Osiedla Raszyn, stołecznego miasta Warszawy. 
Miejscowość Łada położona jest także w widłach Wisły i Bzury, w ziemi ciechanowskiej. 
Znana jest wieś Lady gmina Czyże powiat hajnowski woj. podlaskim.

BOGINI LAILA jako LUNA, WENERA, ŁADA i DZIDZILEJLA

Łada (Lyada), pradawne bóstwo sławiańskie, pojawiające się w panteonie Długoszowym. 
Długosz w swoim wyliczeniu bóstw polskich umieścił Ładę na drugim miejscu, pisząc co następuje: 

„Marsa nazywali Ładą. Wyobraźnia poetów uczyniła go wodzem i bogiem wojny. Modlili się do niego o zwycięstwa nad wrogami oraz o odwagę dla siebie, cześć mu oddając bardzo dzikimi obrządkami.” – Jana Długosza Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red.:J. Dąbrowski, Warszawa 1961. 

Lajla występuje także jako Dzidzileyla, Dzidzilejla, Dzidzilela – pradawna bogini sławiańska pojawiająca się w panteonie Jana Długosza jako odpowiednik Wenery. Słowianie 

„Wenerę nazywali Dzidzileylą i mieli ją za boginię małżeństwa, więc też upraszali ją o błogosławienie potomstwem i darowanie im obfitości synów i córek” – pisze Aleksander Brückner, Annales I.

Według Aleksandra Brucknera imię Dzidzileyla wywodzi się od prasławiańskiego deti-lela – „kołysząca, bawiąca dzieci” (od det’, deti – dziecko, dzieci, i lel, lelać, lulać – kołysać, usypiać)
Włodzimierz Szafrański przyjmuje z kolei, że była ona „opiekunką dziadów”, lub lepiej – „piastunką dziadów” ( ded-lela ), czyli zmarłych.
Jedno drugiego nie wyklucza, ponieważ długoszowa Dzidzileyla mogła zarówno „kołysać” dzieci, jak i tych, którzy umarli. 
Byłaby zatem boginią zaiste niezwykłą, towarzyszącą człowiekowi przy narodzinach, w dniu zaślubin i w chwili zgonu, tj. w trzech najważniejszych momentach jego egzystencji.

00

Bóstwo imieniem Łada wzmiankowane jest również przez Macieja Miechowitę, który w swojej Kronice Polskiej opisał kult bóstw greckich pośród Polaków, utrzymując że Łada jest w istocie Ledą, a nie Marsem, z uwagi na identyczność funkcji. 
Wśród polskich pseudobadaczy katolickich istnienie Łady jest czasem kwestionowane. 
Z kolei rzetelni rosyjscy badacze Sławiaństwa (m.in. Borys Rybakow) przyjmują autentyczność Łady jako bóstwa żeńskiego związanego z miłością i wegetacją, któremu w Polsce odpowiada imię Laila. 
Kult bogini Laila (Lajla) bywa kwestionowany jedynie przez tych pseudobadaczy, którzy służą tej samej watykańskiej firmie, która przez wieki dbała o totalne wyniszczenie starodawnych sławiańskich tradycji i kultów, a także przez pozostających na usługach tej firmy licznych w Polsce pseudowiccan i pseudoneopogan.
Łada jak i Lajla świętowana jest z Kupałą w letnim przesileniu (Sobótki). 
Podczas zimy Łada mieszka w Wyraju, razem z odlatującymi na zimę ptakami. 
Wraca w równonoc wiosenną razem ze skowronkiem i bocianami. 
Jej święte drzewo to lipa. 
Do dziś istnieją ludowe pieśni weselne i miłosne, gdzie jej imię występuje jako przyśpiewka (np. łado, łado).
Lajla to także łaciński, italijski kult LUNY – Bogini Księżyca, Światła Księżycowego oraz wszelkiej Magii, bo podobieństwo samo się nasuwa do LAILI, ŁADY.

00

Czerniec to katolicki ksiądz, bo Sławianie nazywali księży czerńcami, sługami Czarnego demona, sługami ciemności. 
Czerniec posługuje się w myśleniu „interpretatio-romana” polegającą na wierze w to, że każdy panteon bóstw sławiańskich opiera się na panteonie rzymskim lub odnosi do katolickich demonów. 
Czerńce nadawały i jeszcze nadają niewłaściwy kierunek interpretacyjny słowiańskiej kulturze i jej bóstwom. Czerńce i ich sługusi wszędzie gdzie mogą wypaczają kulturę sławiańską, a nawet kłamliwie twierdzą jakoby bogini Lajla, Łada nigdy nie istniała.

HERB BOGINI ŁADA 

Herb szlachecki Łada – (Ładzic, Mancz). 
Opis herbu: w polu czerwonym podkowa srebrna, barkiem do góry, na niej zaćwieczony złoty krzyż kawaleryjski. 
Po obu stronach podkowy srebrne strzały grotem na dół, gdzie strzała po lewej heraldycznie stronie, rosochato rozdarta w miejsce opierzenia. 
W klejnocie – pół lwa złotego, ukoronowanego, wspiętego sponad korony hełmowej, w prawą heraldycznie stronę, dzierżącego w prawej łapie, wzniesiony srebrny miecz.
Występują odmiany herbu, gdzie pole tarczy jest barwy niebieskiej, a strzały ustawione grotami ku górze. 
Najdawniejsze wzmianki odnoszące się do proklamy herbowej dotyczą roku 1401 – są to zapiski sądowe, natomiast herb z pieczęci znajdujemy przy dokumencie Pokoju toruńskiego z 1466.
Ładzic to herb starych sławiańskich rodów kapłańskich bogini Łada, Lajla, Dzidzileyla. 
Honorem rodu posiadającego taki herb jest od wieków sprawowanie kultu Bogini Łady, a także przechowywanie wiedzy ezoterycznej tyczącej Bogini Matki Narodu Polskiego. 
Ładzic to kapłan Lajli.

--

Łada jako wieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie janowskim, w gminie Chrzanów. 
W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa tarnobrzeskiego. 
W dawnych czasach miejsce kultu Bogini i siedziba kapłańskiego rodu herbowego.
Według legendy zawołanie herbu wywodzi się od imienia bogini, czczonej na terenie Mazowsza we wsi Łada. 
Opowieść mówi, że spadkobierca dóbr zwany Łada, napadnięty został w trakcie objazdu majątku swego, przez Jaćwingów i Litwinów. 
Bronił się dzielnie i wielu napastników trupem położył, a gdy strzał mu zabrakło, wyciągał je z zabitych. 
W końcu jednak wobec liczebnej przewagi uległ i musiał uciec do lasu, tam znalazł widły. 
W lesie spotkał księcia mazowieckiego i zawiadomił go o wrogu. 
Razem z władcą wrócili na pole bitwy i pokonał nieprzyjaciół. 
Za bohaterstwo w miejsce Jastrzębca otrzymał nowy herb zwany Łada.

RZEKI I JEZIORA BOGINI ŁADY

Łada (w górnym biegu Biała Łada) – kultowa rzeka Bogini, prawy dopływ Tanwi; płynie z Roztocza Zachodniego przez Równinę Biłgorajską w woj. lubelskim, w powiatach janowskim i biłgorajskim oraz na krótkim odcinku niżańskim (woj. podkarpackie). 
Źródła rzeki Łady to święte źródła Bogini.
Łada wypływa jako Biała Łada (dawniej Łada Polska) ze stawów Godziszewskiego i Księżego w okolicy wsi Chrzanów i Łada (powiat janowski) na wysokości 247 m n.p.m. 
W okolicy miejscowości Sól (powiat biłgorajski) rzeka przyjmuje swój największy (lewy) dopływ Czarną Ładę (dawniej Łada Ruska) i przybiera nazwę Łada. 
Długość Łady (od źródeł Białej Łady) wynosi 56,5 km. 
Płynie ona z północy na południe i przepływa m.in. przez Goraj, Wolę Radziecką i miasto Biłgoraj. 
Rzeka uchodzi do Tanwi we pobliżu wsi Łazory na wysokości 170 m n.p.m. (ładny wężyk na zdjęciu)

00

Czarna Łada jest rzeką krótszą; płynie ze wschodu na zachód, również przepływa przez Biłgoraj, jej źródła znajdują się w okolicy wsi Margole (powiat biłgorajski, gmina Aleksandrów).

ŁADOGA (ros. Ладожское озеро), dawniej Newo to największe jezioro Europy położone w Rosji na północny wschód od Petersburga. 
Jezioro to ma pochodzenie lodowcowo-tektoniczne, znajduje się na wysokości 5 m n.p.m. 
Na Ładodze jest około 660 wysp o łącznej powierzchni około 435 km²., spośród których największą jest Walaam w w części północnej na której w XIV wieku wybudowano klasztor w miejscu kultu bogini Łady. 
Powierzchnia jeziora to 18,4 tysiąca km2, długość 219 km, szerokość 20 km, maksymalna głębokość 225 m, średnia głębokość około 51m. 
Rzeki wpływające do Ładogi to: Swir (z jeziora Onega), Wołchow (z jeziora Ilmień), Vuoksi (z jeziora Saimaa). 
Z jeziora Ładoga wypływa rzeka Newa. 
Wzdłuż brzegów jeziora biegnie Kanał Nowoładoski. 
Jezioro Ładoga to pradawne siedliszcze kultowych świątynek Łady skrytych także na jego licznych wysepkach. 
Od XIII wieku stało się miejscem ukrywania kapłanów oraz wyznawców bogini Łady, stąd zaczęto używać nazwy Ładoga. (zdjęcie)

00

Leleskie jezioro morenowe na Pojezierzu Olsztyńskim w woj. warmińsko-mazurskim. 
Posiada 8 wysp o powierzchni 5,5 ha. 
Na prawym brzegu wieś Leleszki, dawne miejsce kultowe bogini Lejli.

KULTOWE NAZWISKA BOGINI

Istnieje sporo nazwisk i imion polskich związanych z boginią Ładą, Ladą, Lejlą.

Łada, Ładysz, Ładysław, Ładynin/a, Ładowski(a), Ładzic, Ładan, Ładanowski(a), Ładak; Wład;

Ladow; Ladecki(a), Lad, Lado, Leda; Leja, Lejda, Lejtes, Lejwik, Lelewel, Leliwa, Lelowski(a); Lajla, Lajlo, Leyko;

ŚWIĘTOWANIE NA ŁYSEJ GÓRZE – ŁYŚCCU

Największe rzesze ludzi przybywały na Łysiec, a potem na Górę Witosławską, by świętować „Stado” oraz uroczystość palenia Sobótek. 
W czasach chrystianizacji zbiegało się to ze znaczną intensyfikacją kultowych praktyk w łysogórskim sanktuarium zbudowanym w miejscu sanktuarium Łady. 
Fakt, że archeolodzy nie odnaleźli na Świętym Krzyżu śladów wielu ognisk, a tylko niezliczone złomki naczyń sugeruje, że zarówno w trakcie zielonoświątkowych „bachanaliów”, jak i podczas „sobótek” płonął tylko jeden ogień – na wierzchołku ziemnego ołtarza. 
sobótkowe które niektórzy badacze nazywają „kupałą” lub „kupalnocką” kończyły cykl, trwających od pierwszego maja zadusznych uczt. 
Trzeba wszelako wiedzieć w nich coś więcej niż kulminację „Stada”. 
Było to odrębne, znane wszystkim ludom Europy święto, związane – według etnografów – z wiarą, że skoro po dniu letniego przesilenia słońca „zaczyna ubywać”, palące się w najkrótszą noc roku ognie wspomagają światłość, pozwalają jej dłużej jaśnieć i zebrać siły do walki z odzyskującą moc ciemnością. 
Na Łyścu zaś obrządek ten zyskał wymiar szczególny.
Przed rozpaleniem wiejskiej sobótki dziewczęta zbierały zioła, z których najważniejszymi były ziele świętego Jana oraz bylica. 
W tej ostatniej widziano skuteczny środek magiczny broniący od złych mocy i oczyszczający z wszelkich czarów. 
Napomyka o tym legenda, wedle której dawniej ludzie w ogóle nie stawiali płotów przy obejściu, okalali je natomiast bylicą i to wystarczało dla ochrony przed demonicznymi siłami, ale i również złodziejami i rozbójnikami. 
Na sobótkę gromadzono się wieczorem, zwykle w centrum wsi, formowano pochód, na którego czele szły dziewczyny opasane wieńcami bylicy oraz chłopcy niosący naręcza chrustu. 
Wierzono, że do pochodu tego nigdy nie dołączy czarownica, gdyż boi się podejść do sobótkowego ognia. 
Ufano też, że zarówno zioła, jak i ogień oczyszczają dziewczęta ze wszelkich zmaz, a zwłaszcza ze skłonności do parania się magią.

00

Ognie palono na wzgórzach położonych ponad rzeką lub strumieniem, co symbolizowało unię dwóch żywiołów – wody, czyli żywiołu żeńskiego, i ognia – żywiołu męskiego, i obrazowało ich hierarchię (ogień wyżej, woda niżej). 
Ognisko rozpalały dziewczyny, czasami chłopak i dziewczyna, używając do tego krzesiwa lub ogniowego świdra. 
Drewniany trzpień tego narzędzia przystawiano do leżącej poziomo deski i, poprzez wprawienie go w obrotowy ruch sznurem opasującym nanizany nań gliniany lub kamienny krążek, niecono ogień. 
Użycie świdra świadczy o archaiczności obrzędu, był on, bowiem rekwizytem z zamierzchłej epoki i o bogatej symbolice magicznej. 
Drążek reprezentował oś kosmiczną łączącą „trzy światy” i stanowił falliczny atrybut męskiego bóstwa. 
Nasadzone nań kółko uosabiało boginię, waginę, a jednocześnie pośrednią sferę uniwersum (ziemię). 
Wspólnie trzpień i pierścień obrazowały mandalę, krąg świata w jego trzech płaszczyznach: niebiańską (górna część wrzeciona), ziemską (złączenie osi świdra z kółkiem) i chtoniczną (dolny fragment trzpienia włożony w drugi kawałek drewna). 
Rozpalanie rytualnego ognia przez dziewczynę i chłopaka dodatkowo wzmacniało treść symbolu, obrazowało akt płciowy bóstw owocujący narodzinami światła, żaru i kosmosu, i odnosiło się do ich „świętych zaślubin”. 
Do ognia dokładano tylko 3 razy. 
Intonowano wtedy różne słowiańskie pieśni duchowe.
Rozpalenie ognia poprzedzała zainscenizowana przez chłopców utarczka bądź bijatyka „wykazująca” ich jurność. 
Kończyła się ona w chwili, gdy spomiędzy chrustu zaczynały strzelać płomienie. 
Teraz następował czas wróżb, pląsów wokół ogniska, skakania przezeń (robili to chłopcy lub mające się „ku sobie” pary ), przerzucania nad ogniem wianków, itp. 
Śpiewano też pieśni o charakterze weselnym, z seksualnymi podtekstami (jak chociażby o oraniu pługiem ugoru dziewczyny ). 
Głównym tematem były zaloty, miłość, jurność, potomstwo, płodność. 
Na końcu – wspomina Henryk Bajak, mieszkaniec położonej nieopodal Góry Witosławskiej wsi Czerwona Góra :

„Kiedy już gasło ognisko kończyła się ceremonia, dziewczęta zbierały swoje wianki, a młodzieńcy kawałki dopalających się grubszych drewien i wszyscy całą grupą schodzili do rzeki (…) i tu dziewczęta przy palących się szczapach sosnowych (…), puszczały na wodę swoje wianki znów snując różne wróżby (…), a chłopcy wrzucali do wody swoje niedopalone ale z żarem kawałki drewna, wróżąc sobie najróżniejsze wróżby”.

kolovrat max

Wieczna Chwała i Pamięć należy się naszej kochanej BOGINI ŁADZIE ❤ a kto się modli do Żydóweczki Miriam to radzę to naprawdę przemyśleć! Obudźcie się ludzie bo czcicie Żydówkę znad Morza Martwego która nie ma z naszymi korzeniami nic wspólnego, mało tego – jej miejsce kultu czyli Częstochowa i Jasna Góra stoi na miejscu świątyni Łady na którym przelano bardzo dużo sławiańskiej, niewinnej krwi, kto wierzy w biblijny, żydowski bełkot przepisywany z hebrajskiego na grekę i wielokrotnie później zmieniany (Biblia) powinien już przestać, nawet Żydzi w niego nie wierzą bo to program dla białych Gojów!
Źródło oryginalnego artykułu :


Dla lubiących poczytać jako bonus dorzucam PDF 29 stron 
* http://www.bogowiepolscy.net/gfx/file/Dzidzilela%E2%80%93polanska-Wenus.pdf

 

03.03.2019